Akt Osobistego Oddania Się Matce Najświętszej

Święta Maryjo, Bogurodzico Dziewico, obieram sobie dzisiaj Ciebie za Panią, Orędowniczkę, Patronkę, Opiekunkę i Matkę moją.

Postanawiam sobie mocno i przyrzekam, że Cię nigdy nie opuszczę, nie powiem i nie uczynię nic przeciwko Tobie. Nie pozwolę nigdy, aby inni cokolwiek czynili, co uwłaczałoby czci Twojej.

Błagam Cię, przyjmij mnie na zawsze za sługę i dziecko swoje. Bądź mi pomocą we wszystkich moich potrzebach duszy i ciała oraz w pracy kapłańskiej dla innych.

Oddaję się Tobie, Maryjo, całkowicie w niewolę, a jako Twój niewolnik poświęcam Ci ciało i duszę moją, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych uczynków moich, zarówno przeszłych jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku, co do mnie należy według Twego upodobania, ku większej chwale Boga, w czasie i w wieczności.

Pragnę przez Ciebie, z Tobą, w Tobie i dla Ciebie stać się niewolnikiem całkowitym Syna Twojego, któremu Ty, o Matko, oddaj mnie w niewolę, jak ja Tobie oddałem się w niewolę.

Wszystko, cokolwiek czynić będę, przez Twoje Ręce Niepokalane, Pośredniczko łask wszelkich, oddaję ku chwale Trójcy Świętej – Soli Deo!

Maryjo Jasnogórska, nie opuszczaj mnie w pracy codziennej i okaż swe czyste oblicze w godzinę śmierci mojej. Amen

Ks. Stefan Kardynał Wyszyński

Stoczek, 8 grudnia 1953

Modlitwa o beatyfikację Stefana Kardynała Wyszyńskiego

Boże w Trójcy Świętej Jedyny, Ty w swojej niewypowiedzianej dobroci powołujesz ciągle nowych apostołów, aby przybliżali światu Twoją Miłość. Bądź uwielbiony za to, że dałeś nam opatrznościowego Pasterza Stefana Kardynała Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia.

Boże, źródło wszelkiej świętości, spraw, prosimy Cię, aby Kościół zaliczył go do grona swoich świętych. Wejrzyj na jego heroiczną wiarę, całkowite oddanie się Tobie, na jego męstwo wobec przeciwności i prześladowań, które znosił dla imienia Twego. Pomnij, jak bardzo umiłował Kościół Twojego Syna, jak wiernie kochał Ojczyznę i każdego człowieka, broniąc jego godności i praw, przebaczając wrogom, zło dobrem zwyciężając.

Otocz chwałą wiernego Sługę Twojego Stefana Kardynała, który wszystko postawił na Maryję i Jej zawierzył bez granic, u Niej szukając pomocy w obronie wiary Chrystusowej i wolności Narodu. Ojcze nieskończenie dobry, uczyń go orędownikiem naszych spraw przed Tobą. Amen. Pokornie Cię błagam, Boże, udziel mi za wstawiennictwem Stefana Kardynała Wyszyńskiego tej łaski, o którą Cię teraz szczególnie proszę…

A B C Społecznej Krucjaty Miłości

ABC Społecznej Krucjaty Miłości

Pomocników Matki Kościoła obowiązują następujące zasady:

1. Szanuj każdego człowieka, bo Chrystus w nim żyje. Bądź wrażliwy na drugiego człowieka, Twojego brata.

2. Myśl dobrze o wszystkich – nie myśl źle o nikim. Staraj się nawet w najgorszym dostrzec coś dobrego.

3. Mów zawsze życzliwie o drugich – nie mów źle o bliźnich. Napraw krzywdę wyrządzoną słowem. Nie czyń rozdźwięku między ludźmi. Jednocz sercem i słowem.

4. Rozmawiaj z każdym językiem miłości. Nie podnoś głosu. Nie przeklinaj. Nie rób przykrości. Nie wyciskaj łez. Uspokajaj i okazuj dobroć.

5. Przebaczaj wszystko, wszystkim. Nie chowaj w sercu urazy. Zawsze pierwszy wyciągnij rękę do zgody.

6. Działaj zawsze na korzyść bliźniego. Czyń dobrze każdemu, jakbyś pragnął, aby Tobie czyniono. Nie myśl o tym, co Tobie jest kto winien, ale co Ty jesteś winien innym.

7. Czynnie współczuj w cierpieniu. Chętnie spiesz z pociechą, radą, pomocą, sercem.

8. Pracuj rzetelnie, bo z owoców twej pracy korzystają inni, jak i Ty korzystasz z pracy drugich.

9. Włącz się w społeczną pomoc bliźnim. Otwórz rękę ubogim i chorym. Użyczaj ze swego. Staraj się dostrzec potrzebujących wokół siebie.

10. Módl się za wszystkich, nawet za nieprzyjaciół.

A B C Osobistego oddania się Maryi

A B C OSOBISTEGO ODDANIA SIĘ MARYI

ks. Marian Piątkowski

Wprowadzenie

Za najwyższy akt czci Najświętszej Maryi Panny uważa się całkowite osobiste oddanie Jej siebie. Do niedawna pierwsze syntetyczne ujęcie tego sposobu uczczenia wielkiej Matki Boga przypisywano francuskiemu kapłanowi z przełomu XVII-XVIII wieku św. Ludwikowi de Montfort (1673-1716). Oddanie według św. Ludwika de Montfort zyskało w naszym stuleciu nie tylko wielką popularność, ale zasłużyło na szczególną aprobatę i zachętę ze strony Nauczycielskiego Urzędu Kościoła i wielu wybitnych teologów. Stało się tym samym własnością Kościoła i wyrazem jego autentycznej maryjnej pobożności. Wszyscy papieże naszego stulecia oddali się osobiście Maryi w świętą niewolę miłości. W dobie Milenium chrześcijaństwa szerzymy własną ideę społecznego oddania Narodu w macierzyńską niewolę Maryi za wolność Kościoła w świecie współczesnym, ale nadto sięgając do autentycznych wzorców kościelnego nabożeństwa do Maryi, wprowadzić pragniemy w możliwie najszersze kręgi wierzących Polaków praktykę osobistego oddania się Matce Bożej. Sięgamy jednak nie tylko do św. Ludwika, ale wykorzystać pragniemy rodzime doświadczenia XVI i XVII-wiecznych polskich niewolników Maryi, a nadto i przede wszystkim ideologię wielkiego “Szaleńca Maryi Niepokalanej” św. Maksymiliana Kolbe i osiągnięcia polskich duszpasterzy maryjnych doby powojennej. Zanim w przyszłości ukażą się obszerniejsze i wyczerpujące tak od strony teologicznej jak duszpastersko-praktycznej opracowania tego zagadnienia, oddajemy w ręce polskich duszpasterzy i tych wiernych, którzy zechcieliby związać się z Maryją aktem osobistego oddania, zbiór najbardziej elementarnych uwag o teorii i praktyce tego nabożeństwa. Zawarte tu myśli ujęte w formie prostych rozważań stanowić mają pomoc w praktycznym przygotowaniu się do oddania i w pierwszych krokach życia na drodze oddania. Tego, kto się oddał, reszty nauczy Matka Boża.

Sens Życia

Nie ukrywaj niczego, ale powiedz, czy jesteś szczęśliwy? Mało jest ludzi szczęśliwych. Osiągniesz spełnienie różnych pragnień i wkrótce mówisz: to nie to. Dlaczego tak jest? Tak stworzony jest człowiek, że nic na ziemi w pełni go nie nasyci. Tylko ten, kto posiada Boga umie być szczęśliwy. Czy wierzysz, że jedynie Bóg jest twoim szczęściem? Nie czytaj dalej, dopóki nie odpowiesz na to pytanie. Życie jest bardzo poważne. Żyje się jeden raz i od tego zależy cała wieczność. Albo wieczne szczęście, albo wieczne nieszczęście. Ale zbawieni będą szczęśliwymi w różnym stopniu, jedni więcej, drudzy mniej, zależnie od tego, jak żyli na ziemi. Gdybyś wiedział, co znaczy być w niebie na wyższym stopniu, byłbyś wszystko poświęcił, by ten stopień osiągnąć. Czy jesteś gotów wszystko poświęcić, żeby osiągnąć możliwie najwyższy stopień chwały i szczęścia w niebie? Nie będzie można powtórzyć życia. Każdy krok jest w nim ważny, każdy się liczy. Fałszywy krok, grzech, jest zawsze stratą, znakiem niedorozwoju, umniejszeniem siebie. Czy chcesz nie popełnić fałszywych kroków? Dwóch rzeczy potrzeba, by zawsze wybrać dobro: wiedzieć co w tej chwili jest dla mnie najlepsze i chcieć to wykonać. Wybieramy źle, bo nie wiemy, albo nie chce nam się wybrać z tego co lepsze. Dopóki nie nauczysz się wybierać zawsze tego co dla ciebie najlepsze, nie będziesz szczęśliwy. Co jest dla ciebie w każdej chwili najlepsze? Często nie wiesz ale Bóg wie, On ma plan twego życia. Nikogo nie stwarza bez dokładnego planu. Wybrał i przeznaczył dla ciebie szczęśliwe miejsce w niebie. Wyznaczył też drogę, najlepsze zadanie na każdą chwilę. Musisz znaleźć sposób, by dowiedzieć się od Boga, co masz w każdej chwili uczynić. To jednak nie jest łatwe. Jeszcze trudniej bywa wykonać poznany plan Boży. Bóg jest dobrym wychowawcą i wie, że człowiek dorasta przez pracę i cierpienie, a to nam się nie podoba. Często wiemy, czego Bóg pragnie, a nie chce nam się Jego woli spełnić. Bardzo nierozsądnie postępuje człowiek, który nie chce pełnić woli Bożej. Najlepszy bowiem sposób życia gwarantujący na ziemi pełnię i godność osobistą, a w niebie największą chwałę, to pełnić wiernie Boży plan, Bożą wolę. Czy wierzysz, że Bóg prawdziwie cię kocha i wszystko, co ci zsyła jest Jego miłością? Czy szczerze chcesz każdą Jego wolę wypełnić? Bóg wie, że po grzechu pierworodnym twój umysł nie umie dobrze rozeznać, co dobre i złe, że twoja wola jest chwiejna, egoistyczna, że uciekasz od trudu i ofiary, a gonisz za tym, co przyjemne. Bóg daje ci szczególną pomoc, byś dobrze poznawał Jego wolę i zawsze ją spełniał. Jest nią Maryja. Ona zawsze wybierała to, co się Bogu spodoba, zawsze wiernie spełniała każde Boże życzenie. Dlatego otrzymała łaskę, że może być dla ciebie pomocą nieustanną. Im bardziej się do Niej zbliżysz, tym więcej będzie ci mogła pomóc. Przy Niej skończy się twoje opóźnienie w rozwoju duchowym, rychło osiągniesz właściwy wzrost, a będąc Jej wierny dojdziesz do pełni. Możesz z Jej pomocy skorzystać, możesz Jej pomoc odrzucić. Czy chcesz skorzystać z pomocy MARYI?

I. IDEOLOGIA OSOBISTEGO ODDANIA SIĘ MARYI

1. Kim jest dla nas Maryja?

Maryja jest stworzeniem Bożym, jak my, sama z siebie jest niczym i wszystko zawdzięcza Bogu. Bóg jednak uczynił Ją najpiękniejszym i najmożniejszym po Chrystusie człowiekiem. Nie potrzebował Jej do wykonania Swoich planów, ale z miłości dla Niej i dla ludzi powołał Ją do życia i przez Nią chce spełniać największe Swe dzieła.

Maryja jest Matką Bożą i ten przywilej, jedyny i niepojęty, wynosi Ją ponad wszystkie stworzenia. Wejście w tajemniczy związek z Trójcą Świętą sprawia, że Maryja jest dla nas tajemnicą.

Maryja jest Matką Odkupiciela i z tego tytułu jest naszą Współodkupicielką. Stojąc pod krzyżem płaciła wraz z Chrystusem i w zależności od Niego bólem Swego Niepokalanego Serca cenę Odkupienia. Z tego tytułu ma prawo, do każdego człowieka, bo współwysłużyła każdemu razem z Jezusem życie wieczne.

Maryja jest Pośredniczką wszystkich łask. Nic nie przychodzi do nas od Boga bez Niej. Syn przekazał Jej wszystko, co zdobył przez Swe zbawcze życie i śmierć. Maryja każdą łaskę może uprosić i każdą jaką otrzymujemy uprasza rzeczywiście.

Maryja jest Królową Świata, Aniołów i ludzi. Posiada nie tylko królewską godność, ale prawdziwą królewską władzę. Jest królową potężną i nie oprze się Jej nic. Bóg Jej niczego nie odmawia, a Ona wie, o co Go może prosić. Królowa świata posiada moc nad szatanem. Zły duch lęka się Jej bardziej niż wszystkich aniołów i świętych.

Maryja jest Matką Kościoła i Matką ludzi. Jest Matką Mistycznego Ciała, jego nadprzyrodzonego życia. Bóg przez Nią daje Kościołowi i każdemu z jego członków Swoje życie, przez Nią daje siłę, wzrost i rozwój.

Jeśli Bóg uczynił Maryję tak wielką i piękną i wprowadził Ją tak głęboko w dzieło zbawcze, w życie Kościoła i każdego z nas, uczynisz bardzo mądrze, gdy postarasz się związać z Nią jak najściślej.

2. Co to jest oddanie się Maryi?

Istota stworzona cofa się w rozwoju w miarę jak oddaje się niższej od siebie, a doskonali się i rozwija w miarę jak oddaje się istocie wyższej i lepszej. Najlepiej, jeżeli się odda Matce Bożej, bo Ona jest Najświętsza i ma wszystkie łaski dla wszystkich. Im kto bardziej zbliży się do Maryi, tym więcej się osobiście rozwinie i tym więcej zdziała dobrego, tym bardziej będzie szczęśliwy. Ludzie w różnym stopniu związani są z Matką Bożą. Jedni tylko rzadko odzywają się do Niej modlitwą “Zdrowaś Maryjo”, czy jakimś aktem strzelistym. To stopień najniższy. Inni modlą się do Niej codziennie odmawiając różaniec – to stopień wyższy. Jeszcze inni włączają się do żywego różańca czy wstępują, do zakonu poświęconego Jej czci. To wysoki stopień związania się z Nią. Ale najwyższym z wszystkich jest całkowite oddanie Jej siebie na własność Jeśli chcesz oddać się Matce Bożej powinieneś Jej powiedzieć: “Matko, kocham Cię, mam do Ciebie pełne zaufanie i dlatego oddaję się Tobie całkowicie, by przez Ciebie należeć do Chrystusa. Oddaję Ci moje ciało z wszystkimi jego członkami i zdolnościami, moją duszę i wszystkie jej władze, wszystko to, co posiadam z rzeczy materialnych i kiedykolwiek będę posiadał, także wszystkie moje dobra duchowe i nadprzyrodzone. Oddaję się Tobie do dyspozycji, byś uważała mnie za Swoją własność i czyniła ze mną i wszystkim co posiadam, co się Tobie podoba. Wiem, że Ty lepiej znasz wolę Bożą, dlatego proszę byś nie oglądała się na moją wolę i moje życzenia, gdyby były odmienne od Twoich, ale przeprowadzała Swoje i Boże plany nawet wbrew mojej woli.” Kto oddaje Maryi swoje ciało, pozwala Jej czynić z nim, co Ona uzna za właściwe i potrzebne. Jeśli zechce ciału dać radość, przyjmę radość. Jeśli potrzebna Jej będzie moja choroba, przyjmę chorobę (cierpienie). Wszystkie zmysły mego ciała mają być Jej własnością. Oddaję Maryi duszę z wszystkimi jej władzami. Tym samym pozwalam Jej wszystko w sobie pozmieniać. Pozmieniać myśli, by stały, się podobne do Jej myśli. Pragnienia, by były coraz bliższe Jej pragnieniom. Uczucia, by jednoczyły się z Jej uczuciami. Chcę mieć całą duszę otwartą na wszystko, co zechce mi przekazać. Pozwalam Jej także, wszystko, co mam w duszy zabrać. Oddaję Maryi wszystkie dobra zewnętrzne. Odtąd wszystko co mam: odzież, zegarek, pióro, mieszkanie, wszystko co mam i kiedykolwiek będę posiadał, jest Jej własnością i ]za Jej zgodą. Oddaję Maryi także wszystkie dobra nadprzyrodzone. Są wśród nich także te, których nie można odstąpić: osobiste zasługi i stopień łaski uświęcającej. Oddaję je Maryi na “przechowanie”. Są i takie, które mogą być odstąpione: odpusty, zadośćuczynienie, owoce błagań. To pozwalam dać komukolwiek zechce. Musisz to dobrze przemyśleć. Jeżeli lękasz się takiego oddania, zastanów się, czy nie masz do Maryi za mało zaufania. Jeżeli tak się oddasz, ty sam i wszystko, co do ciebie należy, staje się od tej chwili własnością Matki Bożej. Także i twoja przyszłość została złożona w Jej ręce. To najwyższy akt czci, zaufania i miłości, a Jego następstwa mogą być bezcenne. Pamiętaj jednak, że oddając się, nie ty wyświadczasz Maryi przysługę, ale Ona okazuje ci wielką miłość, że podsuwa ci chęć oddania się i pragnie cię przyjąć.

3. Jakie powinno być oddanie?

Gdy zastanowisz się nad przymiotami oddania, lepiej zrozumiesz, na czym ono polega.

a) Oddaj się Maryi na własność. Na własność, a nie tylko w opiekę. Wielu pragnie, by Maryja im służyła. Ty się tak oddaj, by Maryja wiedziała, że ty chcesz Jej służyć. Oddaj się dla Jej dobra, nie dla swego. Oddaj się, by Ona miała z ciebie chwałę i korzyść, jeżeli to możliwe i dowolnie mogła cię użyć dla większej chwały BOGA i zbawienia dusz. Oddaj się Jej tak, jak darujesz książkę na imieniny: To przynosi głęboki pokój. To jest zarazem bardzo radykalne i sprowadzi twoją religijność z pobożności powierzchownej do pełnego realizmu.

b) Oddaj się Maryi jak dziecko, a więc bezinteresownie. Oddanie się Matce Boga ma w nas pogłębić naszą więź z Bogiem, która została zapoczątkowana w chwili Chrztu świętego i naszą zbawczą z Nim współpracę podjętą szczególnie przez Sakrament Bierzmowania. Przez Chrzest święty staliśmy się przybranymi dziećmi Bożymi, a Maryja jako nasza duchowa Matka podjęła się troski o rozwój życia Bożego w nas. Wymaga to z naszej strony ufnej, dziecięcej, ale też i coraz bardziej dojrzałej współpracy z Nią. Tę dziecięcą postawę współdziałania z Matką Łaski Bożej możesz podjąć w różnej formie, w zależności od twojego upodobania, w którym ze “strojów” Maryjnych, jeśli zechcesz być przez Nią w taki przybrany. Możesz nazwać się Jej grignionowskim niewolnikiem, prymasowskim pomocnikiem, średniowiecznym sługą – serwitą Maryjnym, maksymilianowskim rycerzem Niepokalanej, fatimskim krzyżowcem spod znaku Serca Maryi, różańcową żywą różą Maryjną, jezuickim sodalisem czy po prostu laburowskim dzieckiem Maryi. Możesz wymyślić inny tytuł swojego oddania się Maryi, byle tylko było to oddanie się Jej na własność, za narzędzie, na służbę itp. i pozwoliło Najświętszej Dziewicy Maryi, coraz doskonalej realizować Jej duchowe macierzyństwo wobec ciebie. Im bardziej będziesz w swym przekonaniu mały, tym doskonalej będziesz Jej poddany. Wzrost na drodze dziecięctwa duchowego polega na tym, by stawać się coraz mniejszym i coraz bardziej zależnym od Niebieskiej Matki, czyli Jej niewolnikiem. Tym określeniem możesz wyrazić Jej swoją pokorę i bezinteresowność. Niewolnik nie ma żadnych praw. Można się nim posługiwać dowolnie. Maryja nie musi wysłuchiwać próśb swego niewolnika. Może go nawet wyniszczyć, gdyby to było potrzebne dla chwały Boga i zbawienia ludzi. To jest najwyższy stopień oddania się Bogu i zarazem najwyższy stopień miłości, ku któremu Niepokalana może cię stopniowo poprowadzić, jeśli pozwolisz Jej kierować swoim życiem. To ci przyniesie wolność. Bóg jest samą wolnością. Im bardziej uzależnisz się od Niego, tym bardziej będziesz wolny. Wolny od lęku, bo Bóg się niczego nie boi i wszystko może. Wolny od smutku, bo Bóg jest Radością. Wolny od fałszu, bo Bóg jest Prawdą, Wolny przede wszystkim od grzechu, bo Bóg jest Świętością. Dobrze by było, gdybyś na tym pierwszym etapie drogi oddania, ukierunkował je na nabożeństwo do Niepokalanego i Macierzyńskiego Serca Maryi (poświęcenie się Sercu Maryi). Ono bardzo pogłębia naszą dziecięcą więź z Maryją. Orędzie Matki Bożej z Fatimy może ci bardzo w tym pomóc.

c) Oddaj się Maryi rzeczywiście. Nie tylko słowem, ale życiem. Trzeba rzeczywiście, naprawdę tą drogą iść krok po kroku. Maryja prowadzi skróconą drogą do świętości, ale tylko Ona ją zna i tylko Ona ma od Boga łaskę, że może cię nią poprowadzić. Stwierdzisz rychło, że oddanie to nie tylko nowa forma pobożności, ale nowa forma życia, zdolna rychło i tak całkowicie przeobrazić twe postępowanie, że zgodne będzie z wolą Bożą. Na tej drodze trzeba czasem ponieść pewne ryzyko, jeśli zrozumiesz, że Maryja zażąda od ciebie czegoś trudnego. Oddaj się z pełnym zaufaniem. Gdy tak będziesz realizował swoje oddanie się Matce Boga, Ona szybko obudzi w tobie ducha apostolskiego i zapragniesz prowadzić innych do Chrystusa przez Maryję. Wtedy Najświętsza Dziewica włączy cię w jakąś wspólnotę z innymi, idącymi tą samą “ścieżką” po drodze Maryjnej jak i ty. Będzie was uczyć apostołowania zespołowego.

d) Oddaj się z pełnym zaufaniem. Nie żądaj, by Bóg ujawnił Swe plany względem ciebie. Nie chciej wiedzieć, do czego cię Maryja w przyszłości zechce użyć. Proś tylko, byś wiedział co masz czynić, z chwili na chwilę, a przewidywać tylko tu i tam, gdzie taka jest wola Boża. Można powiedzieć, że takie oddanie się Bogu jest oddaniem “na ślepo” (ks. Prymas Stefan Wyszyński), zawierzeniem się Bogu przez Maryję “na całego”. Ono jest już bardzo bliskie osiągnięcia najwyższego poziomu zjednoczenia się i współdziałania z Bogurodzicą.

e) Oddaj się Jej bezpowrotnie. Powiedz Maryi z góry: “Matko, gdybym kiedyś chciał od Ciebie odejść, gdybym się zaczął buntować, że naprawdę wszystko mi zabierzesz, bądź tak dobra i w ogóle nie zważaj na moje protesty.”

f) Oddaj się Maryi całkowicie i zupełnie. Nie mów, że na wszystko się zgodzisz, ale na to, czy tamto nie. To byłby brak zaufania. Zgódź się na wszystko, także na to, czego się najbardziej boisz jak choroba czy kalectwo. Ona wie lepiej, co dla ciebie dobre. Przestaniesz się bać takich rzeczy jak: ośmieszenie, krzywda, cierpienie. Gdy to osiągniesz, wtedy twoje oddanie wzniesie się na najwyższy poziom i będzie ono oddaniem doskonałym. Będzie to twoje prawdziwe i doskonałe nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny. Przy każdym z tych przymiotów zastanów się, czy tak chcesz się Maryi oddać. Jeśli tak, to Jej to pokornie i radośnie wypowiedz. Potem stopniowo zgłębiaj te przymioty oddania po uczynieniu kolejnych kroków na drodze Maryjnej. Staraj się przyswoić sobie na każdym jej etapie po dwa przymioty odpowiadające poszczególnym etapom. Na tej drodze możesz wkrótce osiągnąć to, o czym mówi się: być do pełnej dyspozycji Niepokalanej, a Ona sama podda ci sposoby, jak tę dyspozycyjność zrealizować. Może cię Ona też powołać do tego, abyś w tej Jej Maryjnej szkole służby Bogu i bliźnim stał się przewodnikiem dla innych, w Jej “armii” stał się odpowiedzialnym za mniejszy lub większy Jej oddział.

4. Jaki jest cel oddania?

Cel oddania nie jest inny od głównego celu twego życia. Po co żyjesz na świecie? Bóg dał ci dwa zadania. Wzrost do pełni własnej osobowości dla chwały Bożej i pomoc innym, by osiągnęli swą pełnię. Przez jedno i drugie Bóg otrzymuje największą chwałę. Wzrastasz fizycznie od dziecka do dorosłego człowieka. Wzrastasz umysłowo ucząc się, zdobywając wykształcenie, nabywając życiowego doświadczenia. Tylko w dziedzinie religijnej i moralnej niestety często zostajemy na poziomie nie rozwiniętych dzieci. Egoista, pyszałek, nieczysty, chciwiec, zazdrośnik, leniwy – to ludzie moralnie niedorozwinięci. Każdy grzech to znak moralnego niedorozwoju: duchowego kalectwa, znak braku pełni człowieczeństwa. Jeśli się oddasz Maryi, Ona ci pomoże wyleczyć się z wad i grzechów. Nie będziesz się musiał wstydzić, że jesteś moralnie niedorozwinięty. Ona ci pomoże dojść do pełni duchowego wzrostu. Nauczy cię wierzyć, ufać i kochać bliźniego. Z Jej pomocą będziesz mógł tak żyć, byś niczego nie musiał żałować. Kto oddaje się Matce Bożej, tym Ona posługuje się dla zbawienia bliźnich. Bóg pragnie zbawić wszystkich ludzi żyjących na świecie. Postanowił jednak, że w zbawieniu muszą mu pomóc sami ludzie. Maryja ma od Boga łaski dla zbawienia wszystkich, ale będzie mogła radować się uratowaniem wszystkich, jeśli znajdzie takich, którzy Jej pomogą. Oddając się Maryi, staniesz się Jej narzędziem w zbawieniu. Ona czeka na takich ludzi. Prosiła w Fatimie, by Jej się oddawać. Ona za twoje oddanie i przez ciebie będzie mogła uratować wielu od potępienia. Czy chcesz być w rękach Maryi narzędziem zbawienia świata?

5. Jakie powinno być wewnętrzne usposobienie ludzi oddających się Maryi?

Nie można się oddać komuś, do kogo nie ma się zaufania. Natomiast możesz oddać się Maryi, jeśli masz do Niej pełne bezgraniczne zaufanie. Ufność, to pewność, że Maryja nie zawiedzie. Czy gotów jesteś, jeśli Ona tego zechce, podejmować dla Niej rzeczy – po ludzku mówiąc – niewykonalne?

Nie można oddać się komuś, kogo się nie kocha. Oddanie bez miłości nie ma sensu. Prawdziwa miłość szuka nie własnego dobra, ale dobra tego, kogo miłuje. Czy kochasz Maryję tak, że pragniesz dla Niej dobra, że gotów jesteś dla Niej wiele, wszystko poświęcić, by pomnożyć Jej chwałę i radość?

By oddać się Maryi trzeba, byś znał Jej rolę w dziele zbawienia i uświęcenia ludzi. Ona jest nadprzyrodzoną Matką wszystkich i Pośredniczką łask. Z woli Stwórcy przewodzi wszystkim siłom Bożym w walce o Królestwo Boże. Liczne Jej objawienia wskazują, że Bóg pragnie, by wstąpiła świadomie na arenę walki o dusze z szatanem. Oddając się Jej, oddajesz się Królowej i Pani Wszechwładnej.

6. Jakie są owoce oddania się Maryi?

Owoce są wielorakie i cenne.

a) Całkowite oddanie się Maryi przynosi Bogu największą chwałę. Sami zapominamy kierować wszystko ku chwale Bożej. Maryja twoje myśli, słowa, czyny, cierpienia i cały twój czas uczyni chwałą Bożą, by oczyścić je ze świadomej chęci szukania siebie i służenia sobie. Gdy twoje cele poddasz Jej intencjom, te najprostsze czynności uczestniczą w bezmiernej chwale, jaką Ona oddawała Bogu.

b) Twoje oddanie się Maryi jest najwyższym dobrem bliźnich. Kto oddaje się Bogu przez Maryję, staje się wraz z Nią darem Boga dla ludzi, narzędziem Jego miłości ku ludziom. Matka Boża ustrzeże cię od grzechów przeciw miłości bliźniego. Da ci udział we władnym miłosierdziu. Uwrażliwi na potrzeby najbiedniejszych, zwłaszcza konających grzeszników. Nauczy delikatności, przepraszania i naprawiania drobnych nawet przykrości. Najwięcej po tobie skorzystają z twego oddania się twoi bliscy. Ponieważ są “twoi”, stają się “Jej. Maryja za oddanie bardziej ich kocha, więcej im pomaga i modli się za nich.

c) Oddanie się Maryi jest przede wszystkim twoją największą korzyścią. Daje ci najpierw udział w Jej życiu i cnotach. Jako Jej dziecko stajesz się współwłaścicielem wszystkich Jej dóbr. Da ci udział w Swojej wierze, bez której nie można podobać się Bogu, w Swojej ufności i pokorze, która jest mądrością. Otrzymasz udział w Jej miłości niezmiernej ku Bogu i najmiłosierniej oddanej ludziom. Ona ozdobi twoje dobre uczynki Swoimi zasługami, że będą milsze Bogu i więcej przyniosą ci łaski, Jej miłość ukryje wiele twoich braków i grzechów.

d) Oddanie się Maryi zjednoczy cię szybko z Chrystusem, co jest twoją świętością. Maryja jest drogą do Chrystusa niezawodną i wyzwoli cię z wszystkich zasadzek szatana. Jest drogą łatwiejszą, bo sama pomoże ci przebyć cierpienie konieczne dla twej świętości i krótszą, bo w krótkim okresie zupełnej od Niej zależności zajdziesz dalej na drodze miłości niż przez lata długie wędrowania z własnej woli.

e) Oddanie się Maryi dalej daje pełną wolność duchową, uwolni cię od lęków, skrupułów i urazów. Otrzymasz wielkie poczucie bezpieczeństwa, nie będziesz się lękał ludzi, cierpienia i nieszczęść. Będziesz prawdziwie wolny. Nie będziesz się bał podejmowania decyzji i ich konsekwencji, bo Ona ci pomoże wybrać. Nawet twoje pomyłki i niepowodzenia wykorzysta dla dobra, a nawet, gdy coś świadomie źle zrobisz, kiedy potem wrócisz do Niej, Ona wszystko naprawi i odsunie złe skutki. Będziesz umiał głęboko i spokojnie wierzyć, że miłującym Boga wszystko sprzyja ku dobremu.

f) Gdy oddasz się Maryi, otrzymasz od Niej wiele radości. Doznasz raz po raz namacalnych znaków Jej najmilszej opieki i interwencji. A cóż bardziej może radować jak to, że ciebie, właśnie ciebie, małego, biednego i “nieudanego miłuje prawdziwie i serdecznie ta najpiękniejsza po Bogu istota? Ta radość będzie przedsmakiem szczególnej radości, jaką w niebie otrzymują ci, co się Jej oddali na własność, chcąc być Jej Królestwem.

II. PRAKTYKA OSOBISTEGO ODDANIA SIĘ MARYI

1. Jak dokonać aktu oddania?

Początkiem życia na drodze oddania się Maryi jest pierwszy akt oddania. Może go złożyć każdy, kto rozumie co to jest oddanie i kto szczerze pragnie wcielać je w życie. Możesz go złożyć w każdej chwili, w jakimkolwiek żyjesz stanie i zawodzie. Uczynisz dobrze, gdy na drugim etapie włączysz się do jakieś maryjnej formacji apostolskiej. Trzeci etap rozpoznaj za radą i zgodą spowiednika.

Do pierwszego aktu oddania należy się starannie przygotować. Przede wszystkim winieneś oczyścić duszę w spowiedzi św., zjednoczyć się z Chrystusem w Komunii św. i chcieć żyć stale w łasce uświęcającej. Jednak nawet bardzo grzeszny człowiek może oddać się Maryi byleby był gotów wszystko poświęcić dla wyzbycia się grzechów. W okresie przygotowania należy starać się o poznanie siebie, przede wszystkim jednak o doskonalsze poznanie Maryi, pogłębienie osobistego do Niej stosunku przez żarliwą modlitwę, okazywanie Jej czci i wysiłku, by wzorować się na Jej cnotach.

Na dzień oddania wybierz znaczniejsze święto Matki Bożej, ale możesz się oddać każdego dnia, jeśli taką odczuwasz potrzebę.

Dobrze zrobisz, jeśli wybierzesz na ten dzień rocznicę swego Chrztu. Najstosowniejszą chwilą dla aktu oddania jest Msza św. W momencie Przemienienia Jezus oddaje się za nas Ojcu. Po Przemienieniu lub po Komunii św. możemy razem z Nim oddać się Bogu przez Maryję. Kiedy odnowisz swoje oddanie się Najświętszej Maryi Pannie w sposób uroczysty, to znaczy na trzecim etapie, uczyń to po starannym przygotowaniu się np. według wskazań zawartych w Trzydziestodniowym przygotowaniu się do aktu oddania się Matce Bożej.

Istnieją różne formuły aktu oddania. Możesz je wykorzystać lub ułożyć własny akt. Przepisz go, złóż na nim własny podpis, umieść datę i przechowaj ku pamięci. Uczynisz dobrze, jeśli skorzystasz z następującego aktu oddania obdarzonego przez Ojca św. Pawła VI odpustami:

“Matko Boża, Niepokalana Maryjo. Tobie poświęcam ciało i duszę moją, wszystkie modlitwy i prace, radości i cierpienia, wszystko czym jestem i co posiadam. Ochotnym sercem oddaję się Tobie w niewolę Miłości.

Pozostawiam Ci zupełną swobodę posługiwania się mną dla zbawienia ludzi i ku po mocy Kościołowi świętemu, którego jesteś Matką. Chcę odtąd wszystko czynić z Tobą, przez Ciebie i dla Ciebie. Wiem, że własnymi siłami niczego nie dokonam, Ty zaś wszystko możesz, co jest wolą Twego Syna i zawsze zwyciężasz. Spraw więc, Wspomożycielko Wiernych, by moja rodzina, parafia i cała Ojczyzna były rzeczywistym Królestwem Twego Syna i Twoim. Amen.”

Należy często powtarzać akt oddania, w sposób uroczysty, z odpowiednim przygotowaniem, w rocznicę oddania. Codziennie rano i wieczorem, a wiele razy w ciągu dnia w formie aktu strzelistego, takiego na przykład: “Maryjo, jestem cały twój i wszystko moje Twoje jest.”

Kiedy oddajesz się całkowicie po raz pierwszy jesteś przekonany, że tak jest naprawdę. Z czasem jednak widzisz w praktyce różne rzeczy, których jeszcze nie oddałeś. Trzeba teraz na nowo, po kolei wszystko oddawać, dołączając do pierwszego aktu oddania.

Należy pogłębiać stale akt oddania. Jak pogłębiać oddanie rozumu? Należy oddawać Maryi wszystkie swoje myśli, sądy, cały rozwój intelektualny. Zgodzić się na to, że poznasz tylko tyle, ile Bóg zechce, a nawet na to, że Bóg ci rozum zabierze, jeśli to będzie potrzebne.

Jak pogłębiać akt oddania woli? Możesz pozwolić, by Maryja miała dostęp do twojej woli i mogła cię zawsze przekonać i zachęcić do tego, czego Ona pragnie.

Jak pogłębiać akt oddania ciała? Należy oddawać zdrowie, chorobę, śmierć. Kościół radzi, by to uczynić z wyrażeniem zgody na wszystkie cierpienia w chwili śmierci, jakie Bogu podoba się zesłać, wtedy przyznaje odpust zupełny.

Dobrze jest zgodzić się na swój wygląd zewnętrzny. Gdy ktoś pragnie się komuś grzesznie podobać, nie umie usunąć tego uczucia, niech się zgodzi wobec Maryi, że przestanie się podobać.

Jak pogłębić oddanie swoich uczuć? Oddawanie wypłoszy z zakamarków twojej duszy wszystkie lęki, które tam były ukryte, a teraz ukazują się na powierzchni. Jest rzeczą dobrą, gdy przy oddawaniu ujawniają się lęki. Oddanie ma cię z nich wyzwolić i oczyścić twoją duszę. Mają się pokazać po to, byś je przezwyciężył. “Miłość wypędza lęk” – powiedział św. Paweł. Pan Jezus w Ogrójcu modlił się: “Nie moja ale Twoja wola niech się spełni”: miłość do Ojca Niebieskiego przezwyciężyła lęk. Pan Jezus dał przykład, że zgoda na wolę Ojca jest miłością. Takie postępowanie pomoże przezwyciężyć wszystkie lęki.

Szczęśliwy człowiek, który uświadomi sobie wszystkie swe obawy i umie je przezwyciężyć. Przyrodzone środki tłumią je w sposób sztuczny i mogą źle wpłynąć na psychikę. Jedynie środki nadprzyrodzone są tu pomocą skuteczną i bezpieczną, bo leczą przez działanie miłości.

Oddanie wszystkiego faktycznie podcina korzenie grzechu pierworodnego, a więc korzenie wszystkich niepotrzebnych przywiązań do ludzi i rzeczy. Przy okazji takiego oddania coraz bardziej rozjaśni się wnętrze i lepiej poznasz, czego właściwie chcesz.

2. Na czym polega życie na drodze oddania?

Polega ono na całkowitym uzależnieniu się od Maryi. Po akcie oddania następuje stan oddania. Już teraz nie należysz do siebie, ale do Niej. Musisz z tym zacząć się liczyć praktycznie i dostosować do tego swe postępowanie. W przeciwnym wypadku oddanie będzie czczą obiecanką i nie doprowadzi do zmiany w życiu.

Nie bój się uzależnienia od Maryi. Syn Boży od Jej zgody uzależnił Swe przyjście na świat. Niezależny od nikogo, okazuje pełnię Swej wolności, oddając się w niewolę Maryi. Pozwolił Jej się zanieść do świątyni, karmić, pielęgnować, wychowywać, ofiarować na krzyżu. W Jego trzydziestoletnim życiu ukrytym, pisze Ewangelia, był oddany Józefowi i Maryi oddany. Od Swej Matki uzależnił cud uświęcenia Jana Chrzciciela i pierwszy cud przemiany wody w wino u progu publicznej działalności.

Oddając się Maryi decydujesz się na tę zależność. Myśl pełnej zależności wyraża słowo oddać się “w niewolę”. Maryja ma odtąd do ciebie pełne prawo. Możesz Jej wprawdzie przeszkadzać, bo oddanie nie narusza wolnej woli. Jednak zamiast przeszkadzać, gorąco pragnij coraz więcej się od Niej uzależnić. Uzależniaj wolę, by zawsze chcieć i działać jak Ona. Uzależniaj swe myśli, by zawsze myśleć jak Ona, serce, by zawsze kochać jak Ona.

Na tym polega wzrost na drodze oddania. W życiu naturalnym rozwój niesie coraz głębsze uzależnienie od rodziców i wychowawców, coraz pełniejszą samodzielność. W życiu nadprzyrodzonym rozwój polega na tym, że będziesz coraz bardziej niesamodzielny, coraz bardziej zależny od Maryi i Boga. Dzięki temu w każdej chwili pełnisz to, czego chce Bóg i tak jak Ona pragnie.

3 Jakie są główne stopnie na drodze oddania?

A. Walka z grzechami śmiertelnymi.

Ludzie znajdują się na różnych stopniach oddania. Pierwszy stopień, czyli pierwszy etap na drodze oddania, osiągają ci, którzy walczą z grzechami śmiertelnymi.

Możesz oddać się Matce Bożej, nawet żyjąc w grzechu śmiertelnym, nawet będąc wielkim grzesznikiem, ale pod warunkiem, że szczerze pragniesz wyzwolić się z grzechów i żyć stale w łasce uświęcającej i że jesteś gotów na wszystko, byleby w łasce wytrwać. Musisz zrozumieć, że grozi ci wieczne potępienie i po dobrym namyśle z całą szczerością powiedzieć: “Matko Boża, pozwalam ci czynić ze mną wszystko, bylebym nie popełnił grzechu śmiertelnego. Możesz mi zupełnie poprzestawiać życie, pozabierać wszystko, co mnie do grzechu ciągnie, bylebym już więcej nie zgrzeszył ciężko.” Taki powinien być akt oddania grzesznika.

Za złożenie takiego aktu otrzymasz zdolność przyjęcia łaski chętnego życia w łasce uświęcającej i unikania grzechu. Będziesz się chętnie i jak najszybciej spowiadał, gdybyś miał nieszczęście zgrzeszyć. Zapanuje w tobie wtedy radość z posiadanego Bożego życia.

Na tym stopniu powinieneś przyjmować Komunię św. przynajmniej w pierwsze piątki i soboty miesiąca oraz w święta Maryjne. To pomoże ci wytrwać w stanie łaski. Mógłbyś się także zobowiązać do odprawiania codziennego Apelu Jasnogórskiego z odmówieniem dziesiątki różańca.

B. Walka z grzechami powszednimi.

Drugi stopień, czyli drugi etap na drodze oddania się Najświętszej Maryi Pannie, jest dla tych, którzy walczą z grzechami powszednimi.

Jeśli w zasadzie żyjesz w stanie łaski, a popełniasz grzechy powszednie, z których chciałbyś się wyzwolić, możesz wypowiedzieć taki akt: “Matko Boża, pozwalam Ci czynić ze mną wszystko, bylebym nie popełniał grzechów powszednich. Weź mój rozum i wszystko w nim pozmieniaj, żebym zaczął uważać za dobre to, co Ty za dobre uważasz i brzydził się tym, czym Ty się brzydzisz. Weź moją wolę, żebym zawsze chciał tego, czego Ty chcesz, zabierz moje serce, abym lubił to, co Ty lubisz, a nie lubił tego, czego Ty nie lubisz.”

Należy ten akt dobrze przemyśleć, by go wypowiedzieć z całym przekonaniem. Jeśli go złożysz będziesz zdolny przyjąć łaskę, która stopniowo wyleczy cię z grzechów powszednich. Staraj się przyjmować Komunię św. przynajmniej raz na tydzień, a nawet częściej i ucz się czytać Ewangelię, otrzymasz wiele światła i chęci do dobrego. Na drugim stopniu można przyłączyć się do apostolatu grup maryjnych czyli do apostolstwa maryjnego.

C. Zdobywanie cnót.

Trzeci stopień, czyli trzeci etap na drodze maryjnej, osiągają ci, którzy z zasady już nie popełniają świadomych grzechów powszednich. Kto świadomie grzechów powszednich nie popełnia lub zdarzają mu się one rzadko otrzymuje od Maryi łaskę. Polega ona na tym, że pragnie on Bogu niczego nie odmówić i coraz bardziej Go kochać. Niech uczyni taki akt: “Matko, pozwalam Ci czynić ze mną wszystko, bylebym niczego Tobie i Jezusowi nie odmówił, bylebym Jezusa i Ciebie kochał tak, jak On tego pragnie. Godzę się na każde cierpienie jakie do tego jest potrzebne i jakie się Jezusowi spodoba na mnie zesłać.”

Taki akt uzyska ci łaskę, że będziesz umiał coraz częściej kierować się natchnieniami Ducha Świętego. Żyje się tu jakby pod okiem Maryi w poczuciu Jej obecności i spojrzenia. Na tym stopniu będziesz na pewno pragnął przyjmować Pana Jezusa codziennie lub tak często jak tylko jest to możliwe. Będzie ci zależało na tym, by ludzie najbardziej czcili i kochali Matkę Bożą i by jak najwięcej ludzi Jej się oddało, dlatego będziesz chciał ich uczyć miłości ku Maryi i drogi oddania.

4. Jak rozwijać życie w oddaniu?

Kiedy już umiesz trwale żyć w łasce uświęcającej i tylko dość rzadko zdarza ci się popełnić świadomy grzech powszedni, możesz skorzystać z następującego wypróbowanego sposobu pogłębienia się na drodze oddania. Nie przechodź jednak do następnego punktu, dopóki nie będziesz umiał wykonać poprzedniego.

A. Etap pierwszy

1. Odnosić się do Niej jak małe dziecko. Trzeba chcieć być coraz mniejszym, coraz mniej samodzielnym.

2. O wszystko pytać i prosić o pozwolenie. Pytać o wszystko, to znaczy, nawet o rzecz, która byłaby taka mała i nieważna, że o nią nie potrzeba pytać.

3. Mówić do Niej, chociaż się niczego nie potrzebuje, kierować do Niej nie tylko prośby, ale także pochwały, podziękowania, dzielenie się wrażeniami, uczuciami dotyczącymi drobnych spraw życia. Zamiast myśleć samemu – myśleć “do Maryi”.

4. Prosić, by Ona nas wzięła na własność. To nie my wyświadczamy Jej przysługę, kiedy się Jej oddajemy, ale Ona wykazuje miłosierdzie i łaskę, że nas chce przyjąć. Trzeba oddanie podnieść do subtelniejszego poziomu przez prośbę o przyjęcie. Mamy o to prosić usilnie, często ufnie i szczerze.

B. Etap drugi

1. Bezgraniczne zaufanie do Maryi. Zaufanie jest podstawą oddania. Należy często mówić Maryi: “Mam do Ciebie bezgraniczne zaufanie”. “Wiem, że Ty możesz wszystko uprosić”.

2. O wszystko prosić Maryję. Dla wytworzenia trwałego przeżycia wszechpośrednictwa Maryi warto przez jakiś czas, np. kilka tygodni, modlić się tylko do Niej, a do Boga i Chrystusa zawsze w Jej obecności, świadomie przeżytej lub za Jej pośrednictwem.

3. Oddać się Najświętszej Maryi Pannie jako narzędzie w doprowadzeniu bliźnich do Chrystusa przez Maryję. Mówić Jej o bliźnich, z którymi spotykamy się w ciągu dnia i oddawać ich samych, oraz ich sprawy.

C. Etap trzeci

1. Chodzić w obecności Pana Jezusa i Matki Najświętszej. Z czasem pytanie o wszystko zamienia się w życie “pod okiem” Jezusa i Maryi. Wystarczy proste duchowe spojrzenie – i już się wie, czy Maryja potwierdza, czy nie, czy pozwala, czy zabrania.

2. Przyjmować od Nich natchnienia. Droga natchnień to droga oparta o dary Ducha Świętego. Każdy je posiada i każdy winien je wykorzystać. Życie według darów Ducha Świętego jest najwyższym stopniem życia wewnętrznego.

3. Oddawanie uczynić całkowitym, czyli rozciągniętym na wszystkie sprawy życia i zupełnym co do stopnia natężenia. Wyrabiać w sobie postawę dyspozycyjności na spełnianie woli Matki Bożej, by móc stawać się dyspozycyjnym wobec władzy kościelnej.

5. Jakie są główne akty życia na drodze oddania?

Wszystkie sytuacje życiowe podzielić można na dwie grupy: takie, w których wiadomo, czego Bóg pragnie, i takie, w których Jego wola jest nieznana.

Każda z nich wymaga odmiennej postawy. Tam, gdzie wiesz, jaka jest wola Boża winieneś ją dokładnie wypełnić. Ale wypełnić ją oddając siebie i podjętą sprawę Maryi.

Oddawanie siebie i wszystkiego Maryi jest głównym aktem na drodze oddania. Należy stale, jak najczęściej oddawać Maryi siebie, ludzi, sprawy. Im więcej będziesz oddawał, tym bardziej będziesz Jej narzędziem. W ten sposób poddajesz się naprawdę pod Jej kierownictwo, wkładasz w Jej ręce, włączasz w Jej usposobienie, by Ona mogła przez ciebie działać.

A. Oddawać siebie, pierwszy krok.

Należy oddawać Maryi siebie, zwłaszcza wtedy, gdy masz coś wykonać. Najpierw wyrzec się siebie, bo mógłbyś Jej wszystko popsuć. Powiedz Jej: “Matko, wyrzekam się siebie, a oddaję się cały Tobie”. Wyrzekanie się siebie jest potrzebne, inaczej bowiem oddanie będzie udawaniem, a w rzeczywistości będziesz robił, co ty chcesz, a nie czego Ona pragnie. Musisz naprawdę powiedzieć: “Matko, ja nie chcę teraz uczynić tego, co ja uważam za właściwe, ani tak jak mnie się wydaje, nie chcę ulegać mojej skłonności do ruchliwości i działania, bo wiem, że często mógłbym Tobie przeszkadzać. Gdybym działał sam, może bym się wiele napracował, byłbym zagoniony, zmęczony, ale owoców byłoby niewiele.”

Potem powiedz: “Matko, oddaję Ci mój rozum, żebyś Go oświeciła”. Zobaczysz, że nieraz przyjdą ci mądre rozważania i słowa na myśl, jakich sam nigdy byś nie wymyślił. “Matko, oddaję Tobie moją wolę”. Przekonasz się, że potrafisz chcieć takich rzeczy, których sam nigdy nie chciałbyś zrobić, np.: przeprosić, przebaczyć, itp. “Matko, oddaję Ci moje serce”. Ona cię często napełni serdecznością dla tych, którzy ci są niemili, chętnie podejmiesz się zadań, jakich przedtem unikałeś. “Matko, oddaję Ci moje ciało i wszystko co mam”. Ona się wtedy tobą posłuży tak, że często sam twój widok pobudzi bliźnich do dobrego.

Oddawaj siebie nie tylko wtedy, gdy zaczniesz modlitwę, ale wiele razy, dziesiątki i setki razy w ciągu dnia, przy najzwyklejszych czynnościach, takich jak sprzątanie domu, pranie, szycie, jak praca przy warsztacie, tablicy kreślarskiej, w pracowni naukowej czy na roli. Możesz to czynić z krótkim aktem strzelistym, a z czasem prostym duchowym spojrzeniem na Maryję: “Matko, Tobie to oddaję”, “Matko, pokieruj mną”, “Weź mnie teraz w swoje ręce”.

Oddawaj się także wtedy, gdy czynisz coś, co dobrze umiesz. Nie sądź, że nie potrzeba ci wtedy Jej pomocy i kierownictwa. Zobaczysz, jak cię wytrąci z utartych szablonów i rutyny, jak cię nauczy o wiele lepiej robić to, o czym dotąd byłeś przekonany, że czynisz to najlepiej. Często zaoszczędzi ci kłopotów i czasu. Będziesz lepiej pracował, owocniej się modlił, chętniej świadczył ludziom dobro.

Oddawaj Maryi swój czas, zdrowie, zdolności, życie. Oddawaj rozum, gdy poznasz, że masz się uczyć i usta, gdy będziesz miał mówić. Oczy, gdy Maryja pozwoli ci patrzeć i ręce, gdy będzie sobie życzyć, byś pracował. Tak czyń z godziny na godzinę i zachowaj spokój, choćby ci się wydawało, że Ona tobą źle rządzi. Ona dobrze wie, co dla ciebie najlepsze. W ten sposób, dzięki Jej pomocy, będziesz się umiał poddać Duchowi Świętemu.

Przemyśl to starannie i poproś Maryję, by sama ci to wytłumaczyła.

B. Oddawać bliźnich, drugi krok.

Możesz i powinieneś oddawać Maryi wszystkich ludzi, zwłaszcza tych, z którymi Ona cię w jakikolwiek sposób styka. Czy mam prawo oddać Maryi bliźnich? Czy może ktoś inny mnie oddać i jakie to ma znaczenie?

W ścisłym znaczeniu można oddać to co się posiada. Papież może oddać Bogu cały Kościół, bo Bóg dał mu nad nim władzę. Każdy przełożony ma prawo oddać swoich podwładnych. Wszelka władza pochodzi od Boga i to co Pan Bóg dał, można Bogu przez Maryję oddać.

Czy mogę jednak oddać ludzi, nad którymi nie mam wyraźnej władzy? Istnieją wielorakie racje, dla których każdy ma prawo, a czasem obowiązek oddawać drugich. Może to czynić na podstawie przykazania miłości Boga. Mam prawo oddać Maryi bliźnich, by w ten sposób skuteczniej nauczyli się kochać Boga. Winienem to czynić z racji przykazania miłości bliźniego.

Oddawanie kogoś jest największym dobrem. Mam więc nie tylko prawo, ale i obowiązek oddawać ludzi Bogu przez Maryję. Można bliźnich oddawać z tytułu przynależności do Chrystusa. Chrystus ma prawo do każdego człowieka. Przez chrzest daje mi udział w Swoich prawach. Mam prawo dążyć do tego, żeby nikt Chrystusa nie krzywdził, bo przez chrzest jestem jedno z Nim. Mam prawo starać się, żeby każdy Chrystusa kochał. Tym samym mam prawo oddać bliźniego, żeby nie czynił źle, a był w pełni Chrystusowy i mój. Mogę to czynić z tytułu więzi Mistycznego Ciała. Mam obowiązek kochać Mistyczne Ciało i pragnąć Jego zdrowia i rozwoju. Dlatego mam prawo każdego, kto do Niego należy, oddać Maryi. Wolno mi oddać bliźnich na podstawie dobrej miłości samego siebie. Mam prawo do tego, żeby mnie wszyscy kochali, bo Bóg dał takie przykazanie. Dlatego mogę ich oddać, byśmy się spotkali w Niebie.

To, że kogoś oddałem nie nakłada na niego żadnego nowego obowiązku ponad to, które już posiada, ale jest skutecznym wstawiennictwem i pomocą dla Maryi, by mogła mu udzielić więcej łask.

Czy można oddać człowieka, który nie chce, żeby go oddać? Można. Samobójcę należy ratować nawet wbrew jego woli. Oddanie kogoś Bogu przez Maryję jest tak wielkim dobrem, że nikt nie ma prawa się o to obrazić, bo to nie jest dla niego żadną krzywdą. Z czasem sam zrozumie i uzna, że oddanie go było dla niego łaską.

Kto oddaje bliźniego, rezygnuje ze swoich praw do niego, na korzyść Matki Bożej. A więc z góry godzi się, że nie będzie się gniewał i narzekał, kiedy ten bliźni będzie dla niego niedobry, niesprawiedliwy, nietaktowny.

Są trzy stopnie oddania bliźniego: oddanie go Maryi aktem wewnętrznym, ofiarowanie czegoś dla niego, np. cierpienia, oddanie za niego samego siebie, nawet gotowość oddania za niego życia. Ten trzeci stopień jest najwyższym, gdyż nikt “nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół”. Jest to doskonałe naśladowanie Chrystusa, najlepszy sposób przeżywania Mszy św., w której wraz z Chrystusem oddajemy siebie za cały świat.

Oddawaj więc wszystkich ludzi, oddawaj zwłaszcza tych, z którymi się spotkasz. Załatwiasz coś w urzędzie, oddawaj ludzi, z którymi masz rozmawiać. Czeka cię przeprawa z przełożonymi, oddawaj Maryi przełożonych. Nie sądź jednak, że wszystko stać się musi po twojej myśli. Może właśnie po oddaniu spotka cię ze strony ludzi niesprawiedliwość. Maryja wie o tym i sprawi, że to ci nie zaszkodzi. Oddawaj napotykanych przechodniów, współpodróżnych w autobusie i pociągu, oddawaj tych, o których słyszysz w radiu i czytasz w gazecie. Oddawaj tych, co się kochają i tych, którzy się nienawidzą. Oddawaj wierzących i niewierzących. Mów np.: “Matko, oddaję Tobie wszystkich, których teraz widzę, którzy ze mną jadą…, daj, by nikt z nich się nie potępił”.

Ponieważ masz prawo wszystkich oddawać, Matka Boża każdemu z nich da za to jakąś łaskę. Czasem zobaczysz namacalne i to zdumiewające skutki takiego oddania, czasem niczego nie dostrzeżesz. Tym się jednak nie zrażaj, zwłaszcza gdy wiele razy będziesz kogoś oddawał i nie zobaczysz żadnej zmiany na lepsze. Zaufaj Maryi. Ona udzieli łaski na lepsze, kiedy uzna za słuszne i właściwe. Zobaczysz, ilu zbawionych przyjdzie w Niebie podziękować ci za to, że ich oddałeś w Jej ręce.

C. Oddawać sprawy i rzeczy swoje oraz bliźnich, drugi krok.

W podobny sposób oddawaj Maryi każdą rzecz i sprawę. Oddawaj Jej instytucje i miejsca pracy. Oddanie wprowadzi wszędzie Maryję. Ona tam będzie. Będzie kierować, prowadzić, weźmie odpowiedzialność w miarę, jak Jej się pozwoli, jak Ją się będzie o to prosić. Oddawaj świątynie i miejsca czci Bożej. Oddawaj wszystkie instytucje kościelne, by wszędzie w nich szerzyła się czysta chwała Boża. Oddawaj szkoły i uczelnie, by uczono w nich prawdy i wychowano szlachetnych ludzi. Oddawaj urzędy, organizacje, urządzenia gospodarcze, oddawaj konferencje międzynarodowe, narady polityczne, plany ekonomiczne, by wszystko służyło Bogu i dobru ludzi. Oddawaj ludzkie kłopoty i nieszczęścia. W katastrofach, w kataklizmach mów: “O Matko, pomóż pociesz, ratuj… !” Oddawaj każdą twoją modlitwę, każdą Mszę św., byś przez nie spełniał to, czego Bóg oczekuje.

Siebie, ludzi, sprawy – bierz w ręce i serce i podnoś oddaniem ku Maryi. Po prostu Jej pokaż, przedstaw, Ona będzie wiedziała co czynić, bo jest twoją Matką, Ona sama to wie, jednak twoje oddanie jest potrzebne. Bóg tak zarządził, że twoje oddawanie, umożliwia Jej rozdzielenie większej ilości łask. Im więcej będziesz oddanym, tym więcej może Ona zdziałać. Dlatego Maryja cię potrzebuje.

Oddawanie siebie, ludzi, spraw i rzeczy ma być na drodze oddania rytmem życia, oddechem duszy, potrzebą serca.

D. Poznanie woli Bożej, trzeci krok.

Gdy wiesz, czego Bóg w danej chwili od ciebie żąda, oddaj siebie, bliźnich, sprawy i rzeczy Maryi i staraj się Jego wolę wykonać.

Co począć, gdy nie wiesz, jaka jest wola Boża?

Matka Boża na każdą chwilę ma dla ciebie najlepsze zajęcie: czasem pracę i cierpienie, czasem wypoczynek i rozrywkę. Nie zawsze to, co obiektywnie lepsze, jest dla ciebie wolą Bożą. Trzeba się dowiedzieć, czego Maryja pragnie.

Wymyślano różne sposoby poznania Jej. Jedni zastanawiają się, co byłoby teraz Panu Bogu najbardziej miłe. Inni czytają Ewangelię, by się dowiedzieć, co o tym mówi Pan Jezus lub co uczynił w podobnej sytuacji. Jeszcze inni pytają co by uczyniła Maryja, gdyby była na ich miejscu. Jest jednak prostszy sposób i chyba lepszy. Kto oddał się Maryi ma prawo Ją zapytać: “Matko, co ja mam teraz zrobić?”, “Czy wolno mi tam pójść, to kupić, na to popatrzeć, o tym pomówić?” To jest przecież najprostsze i odpowiada duchowi dziecięctwa. Pan Jezus powiedział: “Proście, a będzie wam dane” (Mt 7,7); “Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (Łk 11,13); “Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy” (J 14,26).

Stałe pytanie o zgodę i pozwolenie, o radę i światło, wszędzie tam, gdzie nie wiesz, co wybrać jest normalnym następstwem oddania się na własność. Masz pytać czy wolno ci patrzeć, mówić i co mówić, bo twoje oczy i usta są Jej własnością. To nie jest przesada. Od wieków uczą święci, że należy przed każdym czynem zastanowić się czy jest zgodny z wolą Bożą, że nie należy we wszystkim szukać woli Bożej. Pytanie się Maryi jest tylko zastosowaniem tej zasady do drogi oddania się Matce Bożej. Tu masz jednak tę korzyść, że nie szukasz woli Bożej sam, ale prosisz Maryję, by ci ją ukazała. Z czasem nie będziesz musiał pytać słowami. Wystarczy duchowe spojrzenie w Jej oczy, a będziesz wiedział, czy tak czy inaczej.

Nie czekaj po zapytaniu na żadne wyjaśnienia, widzenia, nadprzyrodzone głosy. Maryja ma bardzo wiele zwyczajnych sposobów, by ci pokazać, co jest w tej chwili wolą Bożą. Pan Jezus powiedział w Ogrójcu: “Czuwajcie i módlcie się” (Mt 26,41). Kto pyta Maryję o wolę Bożą, ten się modli. Trzeba teraz czuwać, czekając na Jej odpowiedź. Trzeba być bardzo czujnym. Odpowiedź przychodzi często drogą nieoczekiwaną, pojawia się subtelnie. Kto nie nauczy się bacznie czuwać, może jej nie zauważyć.

Jakimi drogami przychodzi najczęściej odpowiedź Maryi? Czasem Najświętsza Panna przypomni ci Boże przykazanie, polecenie Pana Jezusa i Ewangelii lub jakiś obowiązek, o którym zapomniałeś. Często odpowiedź przychodzi przez przełożonych, którzy coś każą uczynić. Niekiedy Maryja przysyła do nas ludzi z prośbami. Pan Jezus powiedział: “Daj temu, kto cię prosi” (Mt 5,42);”Daj każdemu, kto cię prosi” (Łk 6,30). Nie wolno tylko spełniać prośby o coś złego. Czasem zadecydują okoliczności, przypadkowo usłyszana rozmowa, niespodziewane spotkanie, spóźnienie na pociąg i wiele tego rodzaju rzeczy może być wskazaniem woli Maryi. Trzeba mieć oczy otwarte na wszystko. Raz po raz otrzymasz dobre natchnienie. Nauczysz się z czasem odróżniać Boże natchnienie od podstępów złego ducha. Gdybyś jednak przypadkiem w dobrej wierze podstępny podszept szatana lub własne uwiedzenie wziął za wolę Maryi, nie potrzebujesz się lękać. Kto się oddał i szczerze szuka Jej woli, za tego Ona bierze odpowiedzialność i nie tylko nikt nie poniesie prawdziwej szkody, ale spełni dobry uczynek.

Kiedy zrozumiesz odpowiedź Maryi, wróć do aktu oddania. Oddaj Jej siebie i wykonanie i staraj się rzecz spełnić. Akt oddania jest zawsze podstawowy i najważniejszy.

Często, a może najczęściej, żadna wyraźna odpowiedź nie nadchodzi. Pytasz – cisza! Nie sądź wtedy, że pytanie nie ma sensu. Warto i trzeba pytać, nawet, chociażby się przewidywało, że znów nie będzie żadnego wskazania. Bez pytania będziesz wszystko czynił samowolnie i oddanie będzie złudzeniem. Droga oddania jest zwykła i prosta, rzeczy nadzwyczajne rzadko się na niej trafiają. To droga wiary i zaufania.

Co jednak czynić, gdy nie ma odpowiedzi? Najpierw odczekaj jak długo można, żebyś własną niespokojną ruchliwością nie psuł Maryi Jej planów. Gdy już czekać nie możesz, poproś Ją o światło i wybierz sam, to co twoim zdaniem najbardziej Jej się teraz podoba. Oddaj Jej twój wybór z całym spokojem wykonaj to, co wybrałeś. Maryja dlatego nie dała odpowiedzi, bo wiedziała, że sam wybierzesz to, co jest Jej wolą. Na wszelki wypadek – bo nigdy nie wiesz czy dobrze pytałeś – poproś, by cię zawróciła z drogi lub odsunęła złe następstwa wyboru, gdyby miał być zły i bądź wtedy zupełnie spokojny.

Oto masz zwięzłe zarysowanie drogi we wszystkich sytuacjach, by twoje oddanie mogło stać się życiem. Gdy wiesz, czego Maryja chce, oddaj i wykonaj. Gdy nie wiesz, zapytaj i czekaj na odpowiedź. Gdy odpowiedź zrozumiesz, oddaj to i wykonaj. Gdy nie zrozumiesz, wybierz sam według powyższych wskazań, oddaj wybór Maryi, wykonaj i bądź spokojny. Oto w największym skrócie główne zasady życia na drodze oddania. Mądre i proste, dostępne dla każdego.

6. Jak zjednoczyć się z Maryją?

Możesz swobodnie korzystać ze wszystkich środków, jakie znajdziesz, by lepiej się do Maryi modlić, częściej o Niej pamiętać, doskonalej Ją czcić i szerzyć Jej chwałę. Oto niektóre z nich:

Miej w mieszkaniu wizerunek Matki Bożej. Wyobrażaj sobie, że to nie obraz czy figura, lecz Ona sama jest tu obecna. Módl się do Niej jako do obecnej. Zachowuj się tak, jakby Ona osobiście była u ciebie.

Rano, lub ilekroć wychodzisz z domu poproś Maryję o błogosławieństwo na dzień i uczyń znak krzyża. Ona ci naprawdę pobłogosławi.

Staraj się wszystko czynić z Maryją. Wyobrażaj sobie, że Ona wszędzie jest z tobą i wszędzie z tobą idzie. Wszędzie Ją ze sobą zapraszaj. Kto nauczył się utrzymywać w sobie świadomość Maryi posiada skarb. O wiele łatwiej będzie umiał wszystko oddawać i o wszystko pytać.

Ucz się wszystko czynić u Maryi. Wyobrażaj sobie, że jesteś w Jej najczystszym i pełnym pokoju Sercu, jak w świątyni. Otoczony Nią zewsząd. Niech cię ogarnie atmosfera Jej wnętrza. Będziesz wtedy prawie spontanicznie unikał wszystkiego, co w Niej być nie może: niepokoju, hałaśliwości, zdenerwowania, złości, egoizmu… Będziesz spontanicznie nasycał się Jej cnotami i darami: pokorą, pokojem, czystością, ufnością…

Wyobrażaj sobie, że patrzysz Jej oczyma na świat i ludzi, że kochasz Jej Sercem.

Rozważaj często Jej życie. Nie zatrzymuj się jednak na powierzchni zdarzeń opisanych w Ewangelii. Staraj się wnikać w Jej ducha. Wyobrażaj sobie, co Ona wtedy myślała, jakie były Jej uczucia i pragnienia. W ten sposób wnikniesz w Jej wnętrze. Proś, by sama wtedy udzielała ci Swoich przeżyć i uczyła cię Siebie. Pragnij wszystko czynić dla Niej. Nie bój się, że skrzywdzisz Chrystusa i Boga. Ona wszystko oddaje Chrystusowi, niczego nie zatrzymuje dla siebie. W Niej wszystko dąży ku Bogu, jak rzeka ku morzu. Jeśli o tym wiesz, nie lękaj się podejmować dla Niej rzeczy wielkich. Tym samym bowiem czynisz to dla Boga, ale Bóg wynagrodzi cię za to bardziej niż gdybyś Jemu wprost to ofiarował.

Pomijamy zachętę do modlitwy, nabożeństw i aktów czci Matki Bożej, bo to samo przez się jest zrozumiałe, że kto kocha Ją i Jej się oddaje, nie pominie żadnej okazji by Ją uczcić, z Nią porozmawiać, do Jej miłości innych pobudzić.

7. Modlitwa o łaskę oddania.

Wszystkie te słowa oddane są Matce Bożej. Tę lekturę uważać należy za Jej zaproszenie na drogę oddania. Nie odłóż tych słów, zanim nie powiesz Twej Matce: “Oddaję się na własność, możesz ze mną czynić, co chcesz”. Potem będziesz pogłębiał i doskonalił życie na drodze oddania.

Ze wzoru Papieża Polaka – Jana Pawła II, wielkiego Prymasa Polski i Księży Biskupów weź bodziec nowy, by właśnie tak – na nowo lub po raz pierwszy – związać się z Bogurodzicą.

Jeśli nie czujesz chęci do osobistego oddania się Maryi, jeśli może przeżywasz jakieś opory, powiedz Jej pokornie: “Matko, jeśli Ty tego pragniesz, sama pociągnij mnie na drogę oddania”. I módl się o światło. Zrozumienie drogi doskonałego oddania się Najświętszej Pannie jest wyborną łaską Boga.

Łaskę Boga trzeba upraszać żarliwą modlitwą. Proś codziennie, by dana ci była owa łaska. Proś z ufnością. Ten dar nie będzie ci odmówiony. Maryja sama cię pociągnie, jeśli tylko na to pozwolisz. Wtedy przeżyjesz doświadczenie, że oddanie się w macierzyńską niewolę Matki Bożej i ludzi jest oddaniem się szczęściu.

III Trzydziestodniowe przygotowanie do oddania się Matce Bożej

Przygotowanie do oddania

Początkiem oddania się Bogu jest uznanie prawa, jakie ma On do człowieka. Im lepiej uświadomimy sobie prawo najwyższej miłości, jakie ma do nas Bóg, tym szybciej przejdziemy do realizacji naszego oddania się Bogu w każdej chwili życia. Dlatego trzeba jak najlepiej przygotować się do aktu oddania.

Święty Ludwik zaleca trzydziestodniowe przygotowanie w formie chwil skupienia i nakreśla poszczególne etapy codziennej pracy nad sobą. Jeśli już poprzednio ofiarowaliśmy się w niewolę miłości, przygotowanie to będzie pogłębieniem i umocnieniem naszego oddania.

W okresie przygotowania codziennie pół godziny modlimy się, czytamy i rozmyślamy. Modlimy się powoli, w skupieniu. Czytamy z uwagą tekst przeznaczony na dany dzień, starając się do głębi zrozumieć jego treść. Rozmyślamy, czyli myślimy z miłością o przeczytanych prawdach Bożych. W ciągu dnia jak najczęściej prosimy Matkę Bożą o pomoc w pracy nad sobą.

Okres I

Odrzucenie myślenia i postępowania niezgodnego z Ewangelią.

Praca samowychowawcza pierwszych dwunastu dni polega na wykryciu w sobie i odrzuceniu myślenia i postępowania niezgodnego z Ewangelią. Zasady przeciw Ewangelii nie uczą grzechu otwarcie, ale traktują go jako coś obojętnego i nie mającego żadnych konsekwencji. W ciągu tych dni specjalnie walczymy z naszym samolubstwem, staramy się być dobrzy dla każdego człowieka.

1. Myślenie niezgodne z Ewangelią

Modlitwa:

Przyjdź Duchu Święty…

a) Myślenie i postępowanie krańcowo różne od ewangelicznego ducha miłości Pismo św. nazywa “mądrością świata”.

b) By poznać mądrość Boga, myśl Bożą o istocie i wartości naszego życia, trzeba dobrze poznać Ewangelię. W niej Chrystus mówi do nas i dla nas działa. Słowami i przykładami uczy nas życia, wychowuje nas i prowadzi.

c) Czy posiadam Ewangelię? Jak często ją czytam? Czy czytam ją z wiarą i miłością? Z pragnieniem poznania Jezusa? Z pragnieniem zaczerpnięcia wskazówek do kształtowania mojego życia na Jego podobieństwo?

d) Maryjo, Matko moja, naucz mnie czytać i przeżywać Ewangelię z takim usposobieniem, z jakim Ty przeżywałaś każdą chwilę życia Twojego Syna. Daj mi siłę upodobnić się jak Ty do Jezusa Chrystusa.

Czytanie: A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga. J 6,69

Naśladowanie:

ks. I, r. III O nauce prawdy

ks. IV, r. I

Z jak wielką czcią należy przyjmować Chrystusa

2. Po co modlitwa

Modlitwa: Przyjdź Duchu Święty…

a) “Płacz i modlitwa są jednakowo bezcelowe” – powie niewierzący. Skupienie jest dla wielu tylko bezwładem, a modlitwa słabością i biernością. Bóg? Po co Go prosić?! Człowiek jest dostatecznie silny. Niech się oprze na samym sobie. Po co szukać pomocy u Boga?

b) Chrystusa, Ten, który przyszedł odkupić cały świat, 30 lat życia spędził w ciszy i milczeniu. Gdy wystąpił z publiczną działalnością, długie godziny, dni i noce poświęcił na modlitwę, a przed każdym ze swych cudów modlił się do Ojca.

c) A jak ja oceniam modlitwę? Czy staram się codziennie znaleźć chwilę, by serdecznie porozmawiać z Bogiem? Jak często w ciągu dnia podnoszę moją myśl do Boga? Czy szukam z Nim kontaktu w głębi mego serca – Jego żywej świątyni?

d) Maryjo, całkowicie z Bogiem zjednoczona, naucz mnie poufałej i głębokiej rozmowy z Bogiem. Niech potrafię mówić z Bogiem, dziękować Mu, przepraszać, prosić, uwielbiać.

Czytanie: Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. (Mk 1,35)

Naśladowanie: ks. III, r. IX

Wszystko należy odnosić do Boga jako do ostatecznego celu

3. Działanie czysto ludzkie

Modlitwa: Przyjdź Duchu Święty…

a) Bardzo wielu docenia tylko zewnętrzną działalność, skuteczność pracy przypisuje jedynie środkom ludzkim. Jeśli modlą się, to hałaśliwie, jeśli apostołują, to wysilają się na nerwowe działania; według nich, to jedyny sposób zdobywania dusz dla Boga.

b) Chrystus nie uzależnia swego apostolstwa ani od bogactwa, ani od ludzkich zdolności. Publiczne życie rozpoczął skupieniem na pustyni. Tym nas uczy wielkiej mądrości: …beze Mnie (to znaczy bez Mojej pomocy) nic nie możecie uczynić (J 15,5). On sam działał jedynie “pełen Ducha Świętego” (Łk 4,1).

c) Czy szukam własnego powodzenia, sukcesu, osobistego wpływu? Czy liczę jedynie na ludzkie środki, czy raczej na łaskę Bożą? Czy polecam Bogu, jako Dawcy łask, tych ludzi, dla których pracuję? Czy modlę się przed rozpoczęciem każdej czynności, myślenia, mówienia? Czy opanowuję gorączkę czynu? Czy przywracam duszy spokój, gdy zauważę, że jestem podniecony? Czy w czasie jakiegoś działania radzę się Pana Boga? Czy pragnę tak jak Chrystus być we wszystkim prowadzony przez Ducha Świętego? Czy jestem naiwnie przekonany o tym, że mój sposób myślenia jest lepszy, moje działanie niezbędne?

d) Maryjo, Ty byłaś przewodniczką i pomocą Apostołów. Spraw, abym zrozumiał, że moje działanie jest tym owocniejsze dla zbawienia ludzi, im bardziej błagam o łaskę i pomoc Bożą.

Czytanie: Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. J 15,5

Naśladowanie: ks. III, r. II

Prawda mówi w głębi duszy bez zgiełku słów

4. Obawa życia w cieniu

Modlitwa: Przyjdź Duchu Święty…

a) Nie znosimy pracy bez rozgłosu, szarej roboty, drugiego miejsca. Tylko wtedy jesteśmy zadowoleni, gdy inni uważają nas za pożytecznych, gdy mówią o nas, gdy chwalą nasze osiągnięcia.

b) Jezus czyni cuda, ale zabrania uzdrowionym mówić o sobie. “Ja nie szukam własnej chwały” (J 8,50). Prawie całe życie spędza na pogardzanej przez ówczesny świat pracy fizycznej. Jest do tego stopnia znany, że ludzie mówią o Nim z pogardą: “Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” (J 1,46).

c) Czy ja, tak jak Jezus, odczuwam wstręt do ludzkiej chwały? Czy odważam się unikać ściągania na siebie pochwały? Czy nie próbuję przypomnieć innym tego, że nie zauważyli, iż to właśnie ja uczyniłem coś dobrego? Czy zaznaczam delikatnie, że zapomniano mi podziękować? Czy lubię mówić o sobie i o tym, co specjalnie odnosi się do mnie? Czy przynajmniej od czasu do czasu wybieram dla siebie zajęcia gorsze, nieznane, upokarzające, zostawiając dla innych pracę przyjemniejszą?

d) Maryjo, stając się Matką Boga nazwałaś się Jego Służebnicą. Przez całe życie służyłaś Bogu i ludziom. Pomóż mi zrozumieć, jak miłe jest Jezusowi moje dobrowolne uniżenie się.

Czytanie: “Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani.” (Mt 6,1-7)

Naśladowanie: ks. I, r. VII

O unikaniu próżnej nadziei i wyniosłości

5. Nieopanowane używanie

Modlitwa: Przyjdź Duchu Święty…

a) Uciekamy od cierpienia, od wszystkiego co krępuje, co się nam sprzeciwia. Stale narzekamy. Chcemy urządzić swoje życie pod kątem maksymalnego dobrobytu i wygody, bez cienia umartwień. Nie jesteśmy zahartowani przez wysiłek, gdy z byle powodu unikamy najmniejszego trudu.

b) Jezus chciał urodzić się w stajni, leżeć w żłobie, pracować w pocie czoła, umrzeć na krzyżu, nigdy się nie skarżył. Powiedział: “Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt 16,24).

c) Jak ja zapatruję się na cierpienie? Czy uważam je za zadośćuczynienie? Za zadośćuczynienie za moje grzechy i za wynagrodzenie za grzeszników? Za coraz większe upodobnienie się do Pana Jezusa? Czy staram się zawsze uciekać od cierpienia? Czy też, jeśli mnie spotka, potrafię je przyjąć ze spokojem, cierpliwie, bez narzekania? Czy posiadam ducha ofiary, to znaczy czy chętnie korzystam z okazji, by choć trochę zmusić się do czegoś, czego nie lubię, co mi trudno przychodzi? A może szukam czasem okazji do tego? Czy można żyć po chrześcijańsku bez dobrowolnych ofiar? Czy zastanawiam się nad Męką Pana Jezusa? Czy staram się zrozumieć, że można cieszyć się z cierpienia dla Chrystusa?

d) Maryjo, z miłości dla nas stałaś się Matką Bolesną; spraw, abym razem z Tobą przyłączył się do cierpienia Chrystusa Ukrzyżowanego. Odbij w mojej duszy ślady Jego ran.

Czytanie: “Wtedy przyszedł Jezus z nimi do ogrodu, zwanego Getsemani, i rzekł do uczniów: Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił. Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną! I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty.

Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe. Powtórnie odszedł i tak się modlił: Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!

Potem przyszedł i znów zastał ich śpiących, bo oczy ich były senne. Zostawiwszy ich, odszedł znowu i modlił się po raz trzeci, powtarzając te same słowa. Potem wrócił do uczniów i rzekł do nich: Śpicie jeszcze i odpoczywacie? A oto nadeszła godzina i Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, chodźmy! Oto blisko jest mój zdrajca. Gdy On jeszcze mówił, oto nadszedł Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim wielka zgraja z mieczami i kijami, od arcykapłanów i starszych ludu. Zdrajca zaś dał im taki znak: Ten, którego pocałuję, to On; Jego pochwyćcie! Zaraz też przystąpił do Jezusa, mówiąc: Witaj Rabbi! i pocałował Go. A Jezus rzekł do niego: Przyjacielu, po coś przyszedł? Wtedy podeszli, rzucili się na Jezusa i pochwycili Go.

A oto jeden z tych, którzy byli z Jezusem, wyciągnął rękę, dobył miecza i ugodziwszy sługę najwyższego kapłana odciął mu ucho. Wtedy Jezus rzekł do niego: Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną. Czy myślisz, że nie mógłbym poprosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby Mi więcej niż dwanaście zastępów aniołów? Jakże więc spełnią się Pisma, że tak się stać musi? W owej chwili Jezus rzekł do tłumów: Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę, żeby Mnie pojmać. Codziennie zasiadałem w świątyni i nauczałem, a nie pochwyciliście Mnie. Lecz stało się to wszystko, żeby się wypełniły Pisma proroków. Wtedy wszyscy uczniowie opuścili Go i uciekli.

Ci zaś, którzy pochwycili Jezusa, zaprowadzili Go do najwyższego kapłana, Kajfasza, gdzie zebrali się uczeni w Piśmie i starsi. A Piotr szedł za Nim z daleka, aż do pałacu najwyższego kapłana. Wszedł tam na dziedziniec i usiadł między służbą, aby widzieć, jaki będzie wynik. Tymczasem arcykapłani i cała Wysoka Rada szukali fałszywego świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić. Lecz nie znaleźli, jakkolwiek występowało wielu fałszywych świadków. W końcu stanęli dwaj i zeznali: On powiedział: Mogę zburzyć przybytek Boży i w ciągu trzech dni go odbudować. Wtedy powstał najwyższy kapłan i rzekł do Niego: Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciwko Tobie?

Lecz Jezus milczał. A najwyższy kapłan rzekł do Niego: Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży? Jezus mu odpowiedział: Tak, Ja Nim jestem. Ale powiadam wam: Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego, i nadchodzącego na obłokach niebieskich. Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje? Oni odpowiedzieli: Winien jest śmierci.

Wówczas zaczęli pluć Mu w twarz i bić Go pięściami, a inni policzkowali Go i szydzili: Prorokuj nam, Mesjaszu, kto Cię uderzył?

Piotr zaś siedział zewnątrz na dziedzińcu. Podeszła do niego jedna służąca i rzekła: I ty byłeś z Galilejczykiem Jezusem. Lecz on zaprzeczył temu wobec wszystkich i rzekł: Nie wiem, co mówisz. A gdy wyszedł ku bramie, zauważyła go inna i rzekła do tych, co tam byli: Ten był z Jezusem Nazarejczykiem. I znowu zaprzeczył pod przysięgą: Nie znam tego człowieka.

Po chwili ci, którzy tam stali, zbliżyli się i rzekli do Piotra: Na pewno i ty jesteś jednym z nich, bo i twoja mowa cię zdradza. Wtedy począł się zaklinać i przysięgać: Nie znam tego Człowieka. I w tej chwili kogut zapiał. Wspomniał Piotr na słowo Jezusa, który mu powiedział: Zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz. Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał.

A gdy nastał ranek, wszyscy arcykapłani i starsi ludu powzięli uchwałę przeciw Jezusowi, żeby Go zgładzić. Związawszy Go zaprowadzili i wydali w ręce namiestnika Poncjusza Piłata.

Wtedy Judasz, który Go wydał, widząc, że Go skazano, opamiętał się, zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym i rzekł: Zgrzeszyłem, wydawszy krew niewinną. Lecz oni odparli: Co nas to obchodzi? To twoja sprawa. Rzuciwszy srebrniki ku przybytkowi, oddalił się, potem poszedł i powiesił się. Arcykapłani zaś wzięli srebrniki i orzekli: Nie wolno kłaść ich do skarbca świątyni, bo są zapłatą za krew. Po odbyciu narady kupili za nie Pole Garncarza, na grzebanie cudzoziemców. Dlatego pole to aż po dziś dzień nosi nazwę Pole Krwi.

Wtedy spełniło się to, co powiedział prorok Jeremiasz: Wzięli trzydzieści srebrników, zapłatę za Tego, którego oszacowali synowie Izraela. I dali je za Pole Garncarza, jak mi Pan rozkazał.

Jezusa zaś stawiono przed namiestnikiem. Namiestnik zadał Mu pytanie: Czy Ty jesteś królem żydowskim? Jezus odpowiedział: Tak, Ja nim jestem. A gdy Go oskarżali arcykapłani i starsi, nic nie odpowiadał. Wtedy zapytał Go Piłat: Nie słyszysz, jak wiele zeznają przeciw Tobie? On jednak nie odpowiedział mu na żadne pytanie, tak że namiestnik bardzo się dziwił.

A był zwyczaj, że na każde święto namiestnik uwalniał jednego więźnia, którego chcieli. Trzymano zaś wtedy znacznego więźnia, imieniem Barabasz. Gdy się więc zebrali, spytał ich Piłat: Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem? Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali. A gdy on odbywał przewód sądowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie: Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu.

Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Pytał ich namiestnik: Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił? Odpowiedzieli: Barabasza. Rzekł do nich Piłat: Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem? Zawołali wszyscy: Na krzyż z Nim! Namiestnik odpowiedział: Cóż właściwie złego uczynił? Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: Na krzyż z Nim! Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz. A cały lud zawołał: Krew Jego na nas i na dzieci nasze. Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: Witaj, królu żydowski! Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie.

Wychodząc spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jego. Gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, to znaczy Miejscem Czaszki, dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował, ale nie chciał pić.

Gdy Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc, tam Go pilnowali. A nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: To jest Jezus, Król żydowski. Wtedy też ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie.

Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc: Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża. Podobnie arcykapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali: Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego. Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym. Tak samo lżyli Go i złoczyńcy, którzy byli z Nim ukrzyżowani.

Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Eli, Eli, lema sabachthani? To znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili: On Eliasza woła. Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, napełnił ją octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić.

Lecz inni mówili: Poczekaj! Zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić. A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.

A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał Świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli oni do Miasta Świętego i ukazali się wielu.

Setnik zaś i jego ludzie, którzy odbywali straż przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili: Prawdziwie, Ten był Synem Bożym. Było tam również wiele niewiast, które przypatrywały się z daleka. Szły one za Jezusem z Galilei i usługiwały Mu. Między nimi były: Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba i Józefa, oraz matka synów Zebedeusza.

Pod wieczór przyszedł zamożny człowiek z Arymatei, imieniem Józef, który też był uczniem Jezusa. On udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Wówczas Piłat kazał je wydać. Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale. Przed wejściem do grobu zatoczył duży kamień i odszedł. (Mt 26,36-27,60)

Naśladowanie: ks. II, r. XII

O królewskiej drodze krzyża

6. Spryt życiowy

a) Świat ceni ludzi pewnych siebie, którzy wybrną z każdego kłopotu, nie przebierając w środkach, którzy potrafią mydlić oczy, sprytnie wywinąć się z każdej przykrej sytuacji, którzy wszystkim co czynią, nadają piękne pozory i umiejętnie tuszują swoje pomyłki i błędy.

b) Chrystus w ten sposób nie myślał. Zwalczał fałsz faryzeuszów. Powiedział: “Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie” (Mt 10,16). Chciał, by jego uczniowie stawali się podobni do małych dzieci, które są czyste i proste, bez udawania.

c) A ja co sobie cenię? – Prawość czy wykręty, które zapewniają mi przejściowy sukces? Czy w głębi serca nie odczuwam zazdrości w stosunku do tych, którym się to udaje? Czy nie okazuję im podziwu? Czy wolę wszelkie porażki, niż najcenniejsze kłamstwo? Czy godzę się na upokorzenia, byle nie kłamać? Czy usiłuję być prawym w głębi swego serca, w swoim myśleniu? Czy można do mnie mieć zaufanie, do tego co czynię, do tego co mówię?

d) Matko Niepokalana, prawość Twej duszy zachwyca Boga. Daj, by moje serce było jak serce dziecka: czyste i prawe.

Czytanie: “Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień.

Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.

Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność! Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.

Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?

Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?

A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich.

Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary? Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.

Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy” (Mt 6,14-34).

Naśladowanie ks. II r. IV

O czystym sercu i prostej intencji

7. Nienawiść i zemsta

Modlitwa: Przyjdź Duchu Święty…

a) Niektórzy mają zasadę: “oko za oko, ząb za ząb”. Taki człowiek nie przepuści najmniejszej urazy. Za wszystko mści się, wszystkim się posłuży: kpiną, obmową, oszczerstwem.

b) Pan Jezus, Miłość Uwielbiona, uczy nas przebaczać winy. Chce, byśmy się modlili za największych nieprzyjaciół. Sam umarł dla zbawienia człowieka, który przez swój grzech był wrogiem Boga, jego osobistym wrogiem. Prosił Ojca o litość dla swych katów: “Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34).

c) Może i ja mam osobistych wrogów lub antypatie? Jakie mam uczucia do osób, które mnie obraziły? Czy przebaczam im w głębi serca? Czy powstrzymuję, czy zapominam, a przynajmniej staram się zapomnieć wszystkie przykrości, jakie mi wyrządzili? Czy staram się usprawiedliwić ich postępowanie? Czy zastanawiałem się nad tym, że może oni raczej mają mi coś do przebaczenia? Czy unikam mówienia o nich, skoro nie mam odwagi ukryć ich błędów? Czy próbuję niekiedy mówić o nich dobrze? Czy jestem gotowy wyświadczyć im jakąś przysługę?

d) Matko Boża, Twoja miłość przebaczyła ludziom, którzy nienawidzili Twego Syna i usprawiedliwiała tchórzostwo Apostołów. Pomóż mi mieć miłość wyrozumiałą i wielkoduszną w stosunku do każdego brata. Naucz mnie mówić całym sercem: “Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”.

Czytanie:

“Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.

Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata. Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały.

Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą.

Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy” (Mt 7,1-12).

Naśladowanie ks. I, r. 14

O unikaniu pochopnego sądzenia

r. 15

O uczynkach pochodzących z miłości

r. 16.

O znoszeniu cudzych wad

8. Pycha i ambicja

Modlitwa: Przyjdź Duchu Święty…

a) Raczej być pierwszym na wsi, niż drugim w Rzymie – mówił z pychą pewien ksiądz. Wielu po nim powiedziało podobne słowa, podyktowane ambicją i nienasyconą żądzą władzy, drzemiącą w każdym ludzkim sercu.

b) Pan Jezus nigdy się nie narzuca. Powiedział: “… uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11,29). Tylko za tę cenę obiecuje nam pokój wewnętrzny i zadowolenie. Powiedział jeszcze: “Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym.” (Mk 10,43).

c) A ja? Czy lubię stale rządzić? Narzucać swoją wolę, o wszystkim decydować na terenie mojej pracy, w domu? Czy potrafię ustąpić, by inni mieli przyjemność zorganizowania pracy czy zabawy? Czy potrafię zamilknąć w czasie dyskusji, nawet kiedy mam rację, skoro nie chodzi o coś ważnego, rezygnując z osobistego tryumfu, aby nie było kłótni? Gdy chodzi o prawdę albo miłość, mam obowiązek nie ustępować, ale czy w takim wypadku zdobywam się na łagodność, aby prawda była powiedziana w miłości? Jak przyjmuję sprzeciw, czy spokojnie, bez gniewu, czy nie chowam w sercu urazy do moich przeciwników? Czy potrafię się przyznać do pomyłki? Czy nie wysuwam się napierwsze miejsce nawet w usługiwaniu innym? (Czynimy to bowiem czasem z próżności, by nas inni zauważyli).

d) Maryjo, w Ewangelii mamy o Tobie zaledwie kilka zdań, ale wszystkie mówią o Twojej uległości i słodyczy. Ukształtuj we mnie ducha pokory i łagodności, aby chociaż trochę moje serce było podobne do Serca Twojego Syna.

Czytanie: “Piłat zapytał Go: Czy Ty jesteś Królem żydowskim? Jezus odpowiedział mu: Tak, Ja Nim jestem. Piłat więc oświadczył arcykapłanom i tłumom: Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku. Lecz oni nastawali i mówili: Podburza lud, szerząc swą naukę po całej Judei, od Galilei, gdzie rozpoczął, aż dotąd. Gdy Piłat to usłyszał, zapytał, czy człowiek ten jest Galilejczykiem.

A gdy się upewnił, że jest spod władzy Heroda, odesłał Go do Heroda, który w tych dniach również przebywał w Jerozolimie. Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył. Od dawna bowiem chciał Go ujrzeć, ponieważ słyszał o Nim i spodziewał się, że zobaczy jaki znak, zdziałany przez Niego. Zasypał Go też wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział.

Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie stali i gwałtownie Go oskarżali. Wówczas wzgardził Nim Herod wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał ubrać Go w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata. W tym dniu Herod i Piłat stali się przyjaciółmi. Przedtem bowiem żyli z sobą w nieprzyjaźni.

Piłat więc kazał zwołać arcykapłanów, członków Wysokiej Rady oraz lud i rzekł do nich: Przywiedliście mi tego człowieka pod zarzutem, że podburza lud. Otóż ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w sprawach, o które Go oskarżacie. Ani też Herod – bo odesłał Go do nas; a oto nie popełnił On nic godnego śmierci. Każę Go więc wychłostać i uwolnię.

A był obowiązany uwalniać im jednego na święta. Zawołali więc wszyscy razem: Strać Tego, a uwolnij nam Barabasza!

Był on wtrącony do więzienia za jakiś rozruch powstały w mieście i za zabójstwo. Piłat, chcąc uwolnić Jezusa, ponownie przemówił do nich. Lecz oni wołali: Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go!

Zapytał ich po raz trzeci: Cóż On złego uczynił? Nie znalazłem w Nim nic zasługującego na śmierć. Każę Go więc wychłostać i uwolnię. Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się ich krzyki.

Piłat więc zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione. Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za rozruch i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę.

Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem. A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym? (Łk 23,3-32) i Mt 23,1-12

Naśladowanie: ks. I, r. II

O pokornym mniemaniu o sobie

9. Wzgląd na opinię

Modlitwa: Przyjdź Duchu Święty…

a) Jesteśmy jakby sparaliżowani przez wzgląd na ludzi. Boimy się opinii kolegów, znajomych; na jedno słowo, ruch, czy ironiczny uśmiech, wycofujemy się ze swoich przekonań.

b) Jezus nie bał się faryzeuszów, ani tym bardziej ich krytyki czy pogróżek. Obronił Magdalenę przed Szymonem, jawnogrzesznicę przed ukamienowaniem. Powiedział do nas: “Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10,33). Apostołom zapowiedział prześladowanie, ale umocnił ich zapewnieniem: “Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33).

c) Jak jest moja postawa wobec sądów ludzkich? Czy wyłącznie nimi kieruję się w moim postępowaniu? Czy postępuję w duchu zasad chrześcijańskich, bez względu na to, co ludzie powiedzą? Czy głównym motywem mojego postępowania jest zawsze mój obowiązek, wola Boża – czy może strach przed kolegą, jego złośliwym uśmiechem? Czy nie opuszczam obowiązków stanu, moich praktyk religijnych z obawy przed kpinami? Czy jestem prawdziwie dumny z Jezusa Chrystusa, z mojej wiary, z mojego Chrztu? Czy bez wstydu zaświadczam, że jestem chrześcijaninem?

d) Panno Wierna, nie bałaś się iść za Jezusem w czasie Jego męki, gdy wszyscy Mu urągali i poniewierali Go. Udziel mi Swojej miłości do Niego, miłości, która jest mocniejsza niż śmierć.

Czytanie: “Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was.

Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy.

Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą. Więc się ich nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć.

Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach! Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.

Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.

Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową (Mt 10,19-35).

Naśladowanie: ks. III, r. XXXVI

O marności sądów ludzkich

10. Lekceważenie i niedbalstwo

Modlitwa: Przyjdź Duchu Święty…

a) Wielu wykonuje niedbale każdą pracę, aby tylko jak najprędzej odpoczywać i bawić się. Ich hasło: zdobyć jak najwięcej pieniędzy, przy jak najmniejszym wysiłku. Nie dbają oni o uczciwe wykonywanie obowiązku.

b) O Chrystusie można powiedzieć, że przeszedł przez życie wszystko dobrze czyniąc. “Oto idę, abym spełniał wolę Twoją” (Hbr 10,9). Wypełnił aż do ostatniej kropli krwi swój obowiązek Odkupiciela. Ukochał nas do końca w sposób najdoskonalszy.

c) Jak ja zapatruję się na moje codzienne zajęcia? Czy nie uważam ich za pańszczyznę, od której trzeba się uwolnić jak najprędzej, obojętnie w jaki sposób? Czy są one dla mnie wyrazem woli Bożej? Czy chodzi mi o to, by je wypełnić jak najlepiej, jak najsumienniej? Czy łączę moją pracę z pracami Jezusa i Maryi? Czy myślę o tym, że moja praca ofiarowana Bogu jest współpracą w Jego dziele stworzenia, utrzymania świata i odkupienia ludzi? Czy składam Bogu w ofierze moją pracę i przemieniam ją w ten sposób w modlitewny akt uwielbienia Boga? Czy trud związany z pracą przyjmuję w duchu umartwienia, pokuty? Oddając się poważnie, choć bez gorączki, moim zajęciom, czy zostawiam sobie tyle wolności ducha, aby móc od czasu do czasu zwrócić serce ku Bogu?

d) Matko, która wszystko czyniłaś dobrze, bo z największą miłością do Twego Syna i ludzi, daj mi łaskę pracowania z Tobą, abym wszystko czynił z Tobą, abym wszystko czynił jak najlepiej na chwałę Twego Boskiego Syna.

Czytanie: “Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę oddał ducha. (J 19,28-30).

“Znowu opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: Effatha, to znaczy: Otwórz się! Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I pełni zdumienia mówili: Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę” (Mk 7,31-37).

Naśladowanie: ks. I, r. XV

O uczynkach pochodzących z miłości

11. Samowola

Modlitwa: Przyjdź Duchu Święty…

a) Taternicy posłuszni swemu przewodnikowi przywiązują się do liny i szczęśliwie przebywają trudną wspinaczkę. Zarozumiały turysta, który nikogo się nie radzi, wyrusza sam, bez liny ochronnej, która krępowałaby jego swobodę, i naraża się na pewną śmierć. Wielu jest wrogów jakiegokolwiek przymusu. Przez fałszywe pojęcie niezależności strącają siebie samych w przepaść zmarnowanego życia.

b) Jezus, posiadając jako Bóg najwyższą wolność i niezależność, przez całe życie na ziemi dobrowolnie uzależniał się od ludzi. Był posłuszny Swojej Matce i swoim oprawcom. Powiedział: “Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło” (J 4,34).

c) Jakie jest moje posłuszeństwo? Czy rozumiem co to jest posłuszeństwo chrześcijanina? Czy tak dalece kocham swoją wolę, że usiłuję się wyzwolić od wszystkich nakazów, od wszelkiego prawa? Czy chcę podporządkować się woli Bożej z miłości? Czy zastanawiałem się nad tym, że Chrystus wyżej ceni posłuszeństwo niż ofiarę, że przyszedł na świat nie po to, by rozkazywać, ale by służyć? Czy uważam usamodzielnienie mojej woli za największe dobro?

d) Maryjo, Chrystus kochał Cię bardziej za to, że zawsze byłaś poddana woli Bożej. Przez Twoje posłuszeństwo ucz mnie we wszystkim być uległym Jego woli.

Czytanie: “Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną!

I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty. Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe. Powtórnie odszedł i tak się modlił: Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!

Potem przyszedł i znów zastał ich śpiących, bo oczy ich były senne. Zostawiwszy ich, odszedł znowu i modlił się po raz trzeci, powtarzając te same słowa” (Mt 26,37-44).

Naśladowanie ks. III, r. XV

Jak należy zachować się względem każdej rzeczy pożądanej i co o niej mówić

12. Kult materii

Modlitwa: Przyjdź Duchu Święty…

a) Rekordy we wszystkich dziedzinach – oto co ludzi pasjonuje. Ważne są pieniądze i sukcesy. Kto myśli o zdrowiu i o życiu swej duszy?

b) Chrystus ma inną hierarchię wartości. “Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane” (Mt 6,33). “Nie możecie służyć Bogu i Mamonie”(Łk 16,13). Bożymi milionerami są rekordziści miłości bliźniego i ofiary z siebie.

c) Co ja praktycznie stawiam na pierwszym planie: moje ciało, czy duszę? Czy nie przesadzam w trosce o ciało, może ze szkodą dla mojej duszy? Czy wyżej cenię moje dobra wewnętrzne, tzn. łaskę, cnotę, czy też dobra zewnętrzne: pieniądze, urodę? Czy jestem niewolnikiem moich trosk materialnych? Czy potrafię ocenić pieniądz według jego słusznej wartości? Czy jestem gotowy ponieść raczej stratę materialną i cierpienie fizyczne, niż popełnić grzech? Godząc się wielkodusznie na straty materialne i cierpienia, czy potrafię z nich wyciągnąć korzyści duchowe?

d) Maryjo, na pierwszym miejscu pragnęłaś Królestwa Bożego, czyli panowania woli Bożej w swoim sercu i sercach wszystkich ludzi. Naucz mnie stawić na pierwszym miejscu to, co ma prawdziwą wartość, to, czego Chrystus uczy w Ewangelii.

Czytanie: Mt 6,24-34

Naśladowanie: ks. III r. LIII

Łaski Bożej nie przyjmują ci, co mają ziemskie upodobania.

Okres II

Poznanie siebie

Praca samowychowawcza dalszych sześciu dni polega na poznaniu samego siebie. Codziennie robimy pokorny rachunek sumienia, błagamy Matkę Bożą o światło poznania siebie i mówimy przy końcu: “Sam z siebie jestem zdolny do wszystkiego złego, ale spodziewam się wszystkiego po Twojej, Matko, dobroci”.

13. Konieczność poznania siebie

Hymn: O, Stworzycielu…

a) Aby poznać moje powołanie życiowe, czyli zadanie jakie mi Bóg wyznaczył, drogę, jaką mam iść ku Niemu, muszę najpierw poznać samego siebie, mój temperament, charakter, moje możliwości fizyczne, umysłowe i duchowe. Jeśli ich nie poznam, narażam się na marnowanie wartości, jakie mi dał Bóg.

b) Jezus i Maryja są dla nas jak zwierciadło. Przyglądając się Im, poznajemy siebie. By nam dopomóc w poznaniu siebie i pracy nad sobą, ustanowił Jezus Sakrament Pokuty, gdzie kapłan w Jego imieniu staje się naszym ojcem, przyjacielem i doradcą.

c) Czy jestem przekonany o konieczności poznania siebie takim, jakim jestem, z moimi dobrymi i złymi skłonnościami? Czy próbowałem sobie postawić ideał, który chcę w swoim życiu osiągnąć? Czy odpowiada on moim możliwościom? Czy w pracy nad jego osiągnięciem zużytkuję nawet słabą stronę mojego charakteru? Czy próbuję zdać sobie sprawę z przyczyn, z intencji moich dobrych lub złych czynów, z upodobań, lęków? Czy łapię na gorąco moje reakcje, by sobie uświadomić prawdziwe podłoże mojego charakteru? Czy w tym celu wykorzystuję z wdzięcznością uwagi mego otoczenia? A nawet wyśmiewanie się ze mnie? Czy znam przyczyny moich sukcesów – dlaczego mi się coś udało? Czy umiem obiektywnie ocenić: czy mam lub nie mam racji?

d) Maryjo, naucz mnie sztuki poznania samego siebie. Chciałbym umieć Twoimi oczyma patrzeć i oceniać siebie i zawsze iść za Twymi macierzyńskimi poleceniami i radami.

Czytanie: “Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu?

Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju” (Łk 14,28-32).

Naśladowanie: ks. II, r. V

O zastanawianiu się nad sobą

14. Mój sposób patrzenia na życie

Hymn: O Stworzycielu…

a) Czy to przypadek sprawił, że jestem właśnie tym, czym jestem w tej chwili? Na pewno nie. Moja rodzina, środowisko w jakim jestem, okoliczności życia, moje zajęcia, słowem moje życie zostało przewidziane przez Miłość Bożą.

b) Pan Jezus znalazł się tak jak ja w obliczu swojego przeznaczenia. Powiedział: “Oto idę, abym spełniał wolę Twoją” (Hbr 10,9). Dał pełne miłości przyzwolenie na swoje życie.

c) Czy ja reaguję na opatrznościowe zrządzenia Boże? Czy jestem niezadowolony, zbuntowany, czy gotowy na przyjęcie woli Bożej takiej, jaka jest? Czy staram się w zmieniających się okolicznościach mojego życia zobaczyć przejawy woli Bożej? Czy widzę w nich dobroć i miłość do mnie? Czy staram się wytłumaczyć to innym, którzy tylko narzekają? Czy naprawdę wierzę w opatrznościową opiekę Bożego Ojcostwa nade mną? Czy świadczę o tym? Czy dostatecznie ufam Bogu w próbach i przeciwnościach? Czy mam poczucie obowiązku? Czy jestem gotowy na wszelkie ofiary, aby być wiernym swoim obowiązkom, by je sumiennie spełniać, ponieważ Bóg nakazuje mi tę pracę i sposób jej wykonania? Czy jestem przekonany o wielkiej wartości dobrze spełnionej pracy? Jej wartości ludzkiej i jej wartości uświęcającej – Bożej? Czy zdaję sobie sprawę z tego, że wszystko co mnie odrywa od mego obowiązku stanu, który jest wolą Bożą, na pewno mnie wykoleja i w gruncie rzeczy prowadzi do nieszczęścia?

d) Panno Najwierniejsza, bądź przy mnie nieustannie i pomagaj mi starannie wykonywać moje obowiązki, czyli wypełnić wolę Bożą w stosunku do mnie.

Czytanie: “Było to przed Świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty syna Szymona, aby Go wydać, wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany.

Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: Panie, Ty chcesz mi umyć nogi? Jezus mu odpowiedział: Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział. Rzekł do Niego Piotr: Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał. Odpowiedział mu Jezus: Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną. Rzekł do Niego Szymon Piotr: Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę. Powiedział do niego Jezus: Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy” (J 13,1-10).

Naśladowanie: ks. III, r. XVII

Wszelką troskę o siebie należy powierzyć Bogu

15. Mój temperament

Hymn: O Stworzycielu…

a) Każdy z nas przynosi ze sobą swój temperament i swój własny charakter: ten zespół fizjologiczny i moralny, który tworzy naszą osobowość, nasze “ja”.

b) Jezus i Maryja mieli temperament i charakter doskonale zharmonizowany, podczas gdy nasz wypaczony jest przez grzech pierworodny.

c) Czy próbowałem poznać swój temperament? Czy jestem tak wytrwały i żarliwy, że nic mnie nie zniechęci, jeżeli chcę dojść do postawionego celu? Czy przeciwnie, jestem nieśmiały, zalękniony, lub obojętny? Czy cofam się przed odpowiedzialnością, przed podjęciem decyzji? Czy jestem melancholijny, marzycielski, nadmiernie wrażliwy, czy też wesoły, pobudliwy i zbyt nerwowy?

Czy jestem energiczny i uparty, czy raczej bezwolny i kapryśny? Czy dbam o swoje wygody, czy też nie żałuję wygód materialnych dla dobra sprawy, którą mam wykonać? Czy chcę kochać, udowadniać moje przywiązanie i poświęcenie się dla tego, kogo miłuję? Czy też egoistycznie zasklepiam się w sobie? Czy nie jestem skłonniejszy do krytyki niż do działania? Czy jestem rozważny i roztropny, czy raczej porywczy, bałaganiarski? Czy jestem sumienny? Czy rzeczywiście staram się być moralnie coraz lepszy? Czy staram się być prawy w słowach? A w myślach i czynach? Czy nie blaguję, nie chwalę się nawet z tego, czego powinienem się wstydzić?

d) Matko Niepokalana, piękna ponad wszelką miarę, dopomóż mi uporządkować moje życie w równowadze prawdy i łaski.

Czytanie: “Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: Kto ty jesteś?, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem.

Zapytali go: Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem? Odrzekł: Nie jestem. Czy ty jesteś prorokiem? Odparł: Nie! Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?

Odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?

Jan im tak odpowiedział: Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała” (J 1,19-27).

Naśladowanie: ks. III, r. V

Przedziwne skutki Bożej miłości

16. Duch wodzostwa

Hymn: O Stworzycielu…

a) Jeżeli silny charakter usposabia mnie do wywierania rzeczywistego wpływu na moje otoczenie, jest to bogactwo, za które będę odpowiadał przed Bogiem. Czy nie chciał On we mnie zapalić ideału apostolskiego?

b) “Jeśli chcesz” (Mt 19,21) – mówi do mnie Jezus. Czy chcesz upodobnić się do mnie, być wodzem tak jak ja, pociągnąć wszystkich do Mnie? Lecz pamiętaj, że prawdziwym wodzem byłem dopiero na Krzyżu.

c) Jaka będzie moja odpowiedź na to wezwanie? Czy rozumiem, że otrzymane dary zobowiązują mnie, że muszę je wykorzystać? Czy aż dotąd waham się z daniem odpowiedzi? Dlaczego? Jeśli odpowiedziałem odmownie na pytanie Chrystusa, czy było to tchórzostwo, czy strach przed wysiłkiem, czy miłość własna, czy obawa przed nieuniknionymi upokorzeniami? Czy może lenistwo, bo ja tak bardzo lubię święty spokój, czy może fałszywa pokora: “nie jestem godny”. Czy wprowadzam w życie zasadę, że bez głębokiego życia wewnętrznego nie ma apostolstwa? Czy naprawdę rozumiem, że być wodzem to nie znaczy rozkazywać, ale służyć innym, wszystkim – za przykładem Jezusa? Czy jestem zdecydowany tak jak On iść na Kalwarię, to znaczy przyjąć wszelkie upokorzenia i cierpienie, byle tylko pociągnąć dusze ku Niemu.

d) Maryjo, daj mi siłę zawsze wspaniałomyślnie odpowiadać “tak” na każde wezwanie mojego Wodza. Tak, jak Ty, nie cofnąć się nigdy przed łaską wezwania i każdym Jego rozkazem.

Czytanie: “Nazajutrz Jan znowu stał w tym miejscu wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: Oto Baranek Boży. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: Czego szukacie? Oni powiedzieli do Niego: Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?

Odpowiedział im: Chodźcie, a zobaczycie. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: Znaleźliśmy Mesjasza – to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas – to znaczy: Piotr. Nazajutrz Jezus postanowił udać się do Galilei. I spotkał Filipa. Jezus powiedział do niego: Pójdź za Mną!

Filip zaś pochodził z Betsaidy, z miasta Andrzeja i Piotra. Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy – Jezusa, syna Józefa z Nazaretu. Rzekł do niego Natanael: Czyż może być co dobrego z Nazaretu? Odpowiedział mu Filip: Chodź i zobacz.

Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu. Powiedział do Niego Natanael: Skąd mnie znasz? Odrzekł mu Jezus: Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym.

Odpowiedział Mu Natanael: Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela! Odparł mu Jezus: Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to. Potem powiedział do niego: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego” (J 1,35-51).

Naśladowanie: ks. III, r. VII

O ukrywaniu łaski pod strażą pokory

17. Dobroć

Hymn: O Stworzycielu…

a) Jeśli jestem nieśmiały i łagodny, mam się stać pogodą i pokojem dla otoczenia – “światłością”, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu.

b) “Jeśli chcesz” (Mt 19,21) – mówi do mnie Jezus, możesz upodobnić się do Mnie, będziesz promieniował pokojem i słodyczą mojego Serca.

c) Czy jestem przekonany o tym, że mogę mieć wielki wpływ na moje otoczenie? Dobroć podbija serca. Czy staram się być dobrym dla wszystkich? Czy staram się promieniować pokojem, uspokajać niezgody? Czy staram się o prawdziwe miłosierdzie, które, z miłości, usuwa cudze braki duchowe i materialne? Czy staram się o pogodę, która ratuje ludzkie serca i usposabia je do dobra? Czy nie drzemię w wygodnym, ciemnym, pospolitym zadowoleniu z siebie, w “błogim samouznaniu”? Czy nie staję się egoistycznym centrum mojego otoczenia?

d) Matko Najmilsza, Ty byłaś radością, światłem i pokojem dla wszystkich, spraw, abym przez moją dobroć pomógł najbliższym do poznania dobroci i miłości Boga.

Czytanie: “W dalszej ich podróży przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie.

Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona” (Łk 10,38-42).

Naśladowanie: ks. III, r. III

Słów Bożych należy słuchać z wiarą, a wielu ich nie docenia.

18. Oddanie siebie

Hymn: O Stworzycielu…

a) Jeśli chcę kochać Chrystusa, jeżeli pragnę Mu służyć, jeżeli w codziennym życiu umiem zapominać o sobie i poświęcać własne sprawy dla dobra innych, czy to nie wskazuje, że Bóg wzywa mnie do złożenia ofiary z siebie, do zupełnego oddania się Jezusowi?

b) “Jeśli chcesz” (Mt 19,21) – mówi do mnie Jezus, możesz być tak jak Ja oddany całkowicie Bogu i swym braciom. Jeśli chcesz, możesz iść za Mną bardzo blisko, w zupełnym zjednoczeniu ze Mną.

c) Czy jestem zdecydowany na każdej drodze, na jakiej mnie Bóg postawił, trzymać się tej jednej zasady: Służyć i bezgranicznie kochać Boga i moich braci? Czy jestem przekonany, że ta zasada jest najlepszym środkiem do mego szczęścia, do pełnego rozwoju mojej osobowości, do mojego uświęcenia? Niezależnie od tego, jakie jest moje powołanie życiowe, słyszę wezwanie Chrystusa do zjednoczenia się z Nim i zupełnego oddania siebie na służbę braciom. Czy nie mam pokusy udawania, że tego nie słyszę? Czy boję się usłyszeć, że mój największy Przyjaciel wzywa mnie do Swojej służby? Czy boję się ofiary, jakiej Pan Jezus żąda od tych, których zaprasza, aby byli Jego przyjaciółmi? Czy rozumiem, że taka ofiara jest warunkiem pełnego rozwoju mojego życia i pomocy moim braciom?

d) Królowo Apostołów, zupełnie oddana Bogu i ludziom, spraw, aby nigdy nie powiedział “nie” na wezwanie Twojego Syna.

Czytanie: “Zapytał Go pewien zwierzchnik: Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij swego ojca i matkę!

On odrzekł: Od młodości przestrzegam tego wszystkiego. Jezus słysząc to, rzekł mu: Jednego ci jeszcze brak: sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie; potem przyjdź i chodź za Mną. Gdy to usłyszał, mocno się zasmucił, gdyż był bardzo bogaty. Jezus zobaczywszy go takim rzekł: Jak trudno bogatym wejść do królestwa Bożego. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego” (Łk 18,18-25).

Naśladowanie: ks. III, r. X

Kto umie zwyciężać ducha tego świata odczuje słodycz służby Bożej

Okres III

Maryja w moim życiu

W trzecim okresie pracy nad sobą poznaję lepiej, kim jest dla mnie Maryja. Jezus mówi do mnie: “Oto Matka twoja” (J 19,27) i pragnie, abym tak jak św. Jan wziął Ją do siebie. Pragnie, by czystość Jego Niepokalanej Matki stała się moją czystością. Jej pokorna mądrość – moją mądrością. Jej miłość do Boga i ludzi – moją miłością. Jej duchowa siła – moją siłą. Jej wierność – moją wiernością. Abym mógł, jak św. Ludwik powiedzieć: “Cały oddaje się Tobie Maryjo i biorę Ciebie za jedyne moje dobro”.

19. Moja czystość

Hymn: O Stworzycielu…

Różaniec św.: Tajemnica Zwiastowania

a) Wyobrażamy sobie, że jesteśmy w Lourdes, w grocie obok Bernadety i wraz z nią widzimy “śliczną Panią”, która na nas patrzy i do nas się uśmiecha.

b) “Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,8). Niepokalana patrzy na mnie. Widzi we mnie Boga.

c) Matko Boża, oglądasz teraz Boga bez zasłony, ale gdy byłaś na ziemi, tak jak ja, już widziałaś w sobie działanie Boże. Nie przypisywałaś sobie nic z tego, co było w Tobie dziełem Boga. I tu było źródło Twojej pokory czyli prawdziwej mądrości: znalazłaś prawdę o Sobie. Widziałaś też Boga w każdym człowieku, jak teraz widzisz Go we mnie. Wielbisz we mnie obraz Boży, podobieństwo do Boga i miłości Boga, którego jestem świątynią. Jest w Tobie niepokalana miłość, które nie czuje wstrętu do nas, biednych grzeszników. Obejmujesz miłością wszystkie stworzenia i podziwiasz plany Bożej Opatrzności, która kieruje mną, ludźmi i światem.

d) Przyciągaj mnie, Niepokalana Matko, codziennie bliżej ku Sobie i naucz mnie widzieć Boga we wszystkim. Pomóż mi coraz lepiej rozpoznawać Go w sobie, w każdym bliźnim i we wszystkich okolicznościach mojego życia. Pomóż mi walczyć o czyste serce, które widzi nie tylko siebie i swoją przyjemność, wygodę czy korzyść. Pomóż mi oddać się Bogu zupełnie i bez “ale”.

Czytanie: “Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię – a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia zachowuje dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia swego, rozprasza ludzi pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia. Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje – jak przyobiecał naszym ojcom – na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki” (Łk 1,46-55).

20. Moja mądrość

Hymn: O Stworzycielu…

Różaniec św.: Tajemnica Nawiedzenia

a) Czy mam radość nocnego wędrowca, który widzi jak niebo różowieje na wschodzie?

b) Ja też jestem wędrowcem i nieraz wśród ciemnej nocy wołam z utęsknieniem: “Gwiazdo zaranna, śliczna Jutrzenko…”

c) Matko Boga! Jedyna z ludzi ukazałaś nam Boskie słońce miłości i mądrości – Jezusa Chrystusa. Ty jedna byłaś z Nim w najściślejszej zażyłości i jedności. Poznałaś Jego najskrytsze myśli, Jego upodobania i pragnienia. Jego bezgraniczną miłość do ludzi. Któż lepiej od Ciebie może mnie w życiu poprowadzić, poradzić mi, pokierować, wychować mnie według najpiękniejszego wzoru Twojego Syna.

d) Matko Dobrej Rady, jesteś moją żywą Ewangelią, która uczy mnie życia Jezusa. Oddaję się pod wpływ Twój. Zdaję się na Twoje macierzyńskie rady. Stolico Mądrości, składam Ci moją dobrą wolę uległą i uważną, aby być Ci posłusznym bez zastrzeżeń. Składam Ci cały mój rozum, abyś mnie uczyła prawdziwej mądrości.

Czytanie: “Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: Nie mają już wina. Jezus Jej odpowiedział: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2,1-5).

21. Moja miłość

Hymn: O Stworzycielu…

Różaniec św.: Tajemnica Narodzenia

a) Dzisiaj wchodzę do groty Betlejemskiej. Klękam przed Dzieciątkiem, moim Bogiem. Patrzę na Niego z miłością. Widzę Go w ramionach Jego Matki, która jest i moją Matką.

b) Czy można kiedykolwiek spodziewać się podobnego szczęścia? Miłość do Jezusa tak przepełnia Twoje Serce, Matko Boża, że ogrania także i mnie, biednego słabego człowieka, splamionego grzechami.

c) Matko Boża, czy jesteś moją przybraną Matką? Nie. Jesteś rzeczywistą i prawdziwą Matką Łaski Bożej, czyli życia Bożego we mnie. Przez Ciebie Bóg dał mi łaskę włączenia się w życie Chrystusa przy Chrzcie św. Swoim umęczonym Sercem, w strasznych cierpieniach pod Krzyżem, i Ty urodziłaś mnie do nowego życia. Poświęciłaś dla mnie Swego ukochanego Syna. Czyż to nie Ty mną kierujesz? Przez Ciebie Bóg daje mi łaskę Komunii św. i przygotowuje mnie do niej. Ciało Chrystusa, mojego Boga, jest z Ciebie, Maryjo. Ty też kształtujesz mnie i wychowujesz za pośrednictwem łaski, którą dla mnie wypraszasz. Pocieszasz w przykrościach. Dajesz mi siłę w walce z moimi wadami. Prowadzisz mnie do Jezusa, ubierając w Swoje własne piękno. Dajesz mi Swoją własną miłość do Jezusa i moich braci.

d) Matko najlepsza, tak bardzo potrzebuję Twojej miłości. Przygarnij mnie do Siebie. Oświeć mnie, abym zrozumiał, do jakiego stopnia Tobie wszystko zawdzięczam. Chcę Cię gorąco kochać, bo wszystko, co tylko Bóg mi daje, daje mi przez Ciebie.

Czytanie:

I: “Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon .

Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok:

A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela. Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon.

Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny,

Gdy oni odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał (oprawców) do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców.

Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma. A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie, i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia. On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela. Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w strony Galilei.

Przybył do miasta, zwanego Nazaret, i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: Nazwany będzie Nazarejczykiem” (Mt 2);

II: “Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich” (J 17,25-26).

22. Moja siła

Hymn: O Stworzycielu…

Różaniec św.: Tajemnica Ofiarowania

a) Każdy z nas jest podróżnikiem, który wraca do Ojczyzny, do domu Ojca.

b) Szukam najlepszej i najpewniejszej drogi.

c) Ty, Matko Boża, prowadzisz mnie najprostszą drogą. Idę, trzymając się twojej ręki. Droga jest trudna i twarda, ale przy Tobie łatwiej jest porzucić towarzystwo zbuntowanych namiętności, złych skłonności i miłości własnej. Cierpienie jest mniej gorzkie przy Tobie, która tyle wycierpiałaś. Droga jest długa, ale z Tobą razem idzie się szybciej i pokusa trudniej odciąga, bo ostrzegasz przed zasadzkami i niebezpieczeństwami. Twoja miłość osładza męczącą codzienność.

d) Matko Boża, co byś zrobiła teraz, tutaj, na moim miejscu? Jaką byłaby Twoja postawa, Twoja reakcja wobec tej trudności, tej pokusy? Jakbyś się modliła, pracowała, cierpiała? Wejdź Matko w moje życie, aby nim kierować tak, jak Swoim życiem.

Czytanie: “Wtedy przyszli do Niego Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu. Oznajmiono Mu: Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą.

Lecz On im odpowiedział: Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je.” (Łk 8,19-21).

23. Moja wierność

Hymn: O Stworzycielu…

Różaniec św.: Tajemnica Znalezienia

a) Chrystus z miłości do mnie chce, abym był we wszystkim zależnym od Matki Bożej jak On, gdy był Dzieciątkiem w Jej łonie.

b) Chcę być przez całe życie wiernym Chrystusowi, Jego Ewangelii, Jego Krzyżowi, Jego Kościołowi, Jego zastępcom na ziemi, dlatego chcę być w każdej chwili uległy, oddany i “zamknięty” w woli Matki Bożej.

c) Maryjo, w Tobie jest bezmiar miłości, czyli świętości. Oddaję Ci dobrowolnie całego siebie. Mimo moich niewierności błagam Cię, abyś mnie przyjęła i napełniła Swoją miłością. Jezus będzie patrzył na mnie poprzez Twoją pokorę, posłuszeństwo, gorącą miłość, bym nie oderwał się od Ciebie przez grzech.

d) Domie Złoty, przepełniony Bogiem, oddaję się Tobie na zawsze, chowam się w Tobie, by znaleźć wszystko. Chcę uczestniczyć w Twojej niezmiennej wierności dla Boga. Tobie stanę się tak uległy, że będziesz mogła z całą swobodą działać, modlić się, cierpieć i kochać we mnie. Czyń ze mną, co się Tobie podoba – na większą chwałę Boga.

Czytanie: “Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby na czas rozdał jej żywność? Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: Mój pan się ociąga, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe go ćwiartować i z obłudnikami wyznaczy mu miejsce. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”(Mt 24,45-51).

24. Moja właścicielka

Hymn: O Stworzycielu…

Różaniec św.: Tajemnica Ukoronowania Najświętszej Maryi Panny

a) Jesteś właścicielką wszystkich serc na ziemi. Jedni nazywają Cię Matką, drudzy swoją Ucieczką, ale nikt kto Cię poznał nie może się oprzeć królewskiej dobroci i czułości Twojego Serca.

b) Chciałbym być Twoją własnością; chciałbym być, jak mówi św. ojciec Kolbe, Twoją rzeczą i narzędziem.

c) Królowo Polski, od tysiąca lat Twoje świątynie są chlubą naszych miast, a Twoje kapliczki oświetlają nasze drogi. Czy nie pociągasz niezliczonych tłumów do stolicy Twojej Miłości na Jasną Górę? Czy nie rozdajesz Twojej miłości w tylu słynących cudami sanktuariach? Czy cały kraj i Naród nie jest Twoją własnością? Królowo świata, wszyscy Aniołowie i Święci śpiewają Twoją chwałę. Jesteś Królową samego Serca Bożego: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty przyozdobili Cię największymi darami. Jesteś wszechmocą błagającą, której Bóg niczego nie odmawia.

d) Właścicielko moja, chcę być dla twojej miłości. Dla Ciebie są moje codzienne wysiłki, prace i ofiary. Chcę sprawić, by Cię najbardziej kochano, oddawano Ci swoje życie. Posługuj się mną, by większa była chwała Twoja i Twojego Syna w moim sercu, w mojej Ojczyźnie i na całej ziemi.

Czytanie: “Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. A jest brzemienna. I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia. I inny znak się ukazał na niebie: Oto wielki Smok barwy ognia, mający siedem głów i dziesięć rogów – a na głowach jego siedem diademów – i ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię. I stanął Smok przed mającą rodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej dziecię. I porodziła syna – mężczyznę, który wszystkie narody będzie pasł rózgą żelazną. I zostało porwane jej Dziecię do Boga i do Jego tronu. A Niewiasta zbiegła na pustynię, gdzie miejsce ma przygotowane przez Boga, aby ją tam żywiono przez tysiąc dwieście sześćdziesiąt dni. I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemógł, i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło. I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo oskarżyciel braci naszych został strącony, ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym. A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali dusz swych – aż do śmierci. Dlatego radujcie się, niebiosa i ich mieszkańcy! Biada ziemi i morzu – bo zstąpił na was diabeł, pałając wielkim gniewem, świadom, że mało ma czasu. A kiedy ujrzał Smok, że został strącony na ziemię, począł ścigać Niewiastę, która porodziła Mężczyznę. I dano Niewieście dwa skrzydła orła wielkiego, by na pustynię leciała do swojego miejsca, gdzie jest żywiona przez czas i czasy, i połowę czasu, z dala od Węża. A Wąż za Niewiastą wypuścił z gardzieli wodę jak rzekę, żeby ją rzeka uniosła. Lecz ziemia przyszła z pomocą Niewieście i otworzyła ziemia swą gardziel, i pochłonęła rzekę, którą Smok ze swej gardzieli wypuścił. I rozgniewał się Smok na Niewiastę, i odszedł rozpocząć walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa (Ap 12,1-17).

Okres IV

Chrystus w moim życiu

Czy można kochać człowieka, którego się nie zna albo zna bardzo mało. Nie dość kochamy Chrystusa, bo Go nie znamy prawie wcale. Nie interesujemy się Nim. Prawie nikt nie szuka skwapliwie, jak św. Paweł, wiadomości o Nim. A tymczasem wiedza o Chrystusie jest nam najbardziej potrzebna, pożyteczna i niezbędna. Nauka o Nim jest pierwszą ze wszystkich nauk na świecie i daje nam najwięcej wewnętrznego zadowolenia i radości. Jest pierwszą, bo ma za przedmiot Miłość i Mądrość, pełnię Bóstwa i Człowieczeństwa. Napełnia nas radością Ojca, który poznaje Syna i kocha Go w Trójcy Przenajświętszej. Jest nam niezbędna, gdyż istotą życia jest, abyśmy poznali Boga i Jego Syna Jezusa Chrystusa.

Gdy znamy wszystko oprócz Jezusa Chrystusa, to nie znamy nic – mówi św. Ludwik.

25. Bóg – Człowiek

Modlitwa św. Augustyna:

Jezu Chryste… Mądrości moja, Prostoto moja, Pokoju mój… Dlaczego kochałem cokolwiek i pragnąłem poza Tobą? Dlaczego myślami nie byłem zawsze przy Tobie? Już dość tego ociągania. Niechaj od tej chwili każde moje pragnienie biegnie ku Tobie, niech się spieszy, niech prędko szuka i znajduje Ciebie.

Najsłodszy Jezu, bądź miłością, rozkoszą i zachwytem każdego człowieka poświęconego Twojej chwale. Bądź wszystkim dla mojego serca. Niech serce moje będzie ołtarzem, na którym płonie żywy ogień Twojej miłości. Nieustannie i całkowicie mnie spalaj, aby w chwili śmierci nie było we mnie nic prócz miłości. Amen

a) Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo (J 1,1).

b) Za św. Janem uwielbiajmy Przedwieczne Słowo Ojca, Syna Maryi.

c) Wszechmogący Synu, równy we wszystkim swemu Ojcu – z miłości stałeś się Człowiekiem. Jesteś odwieczny, a poddałeś się czasowi. Nieskończony – a wyznaczyłeś Sobie granice. Niezmierzony – a stałeś się maleńki. Jesteś Słowem Boga – a skazałeś się na milczenie. To niepojęte arcydzieło Wszechmocy Bożej, ten cud pokory i miłości, to właśnie Ty, Jezu Chryste.

Św. Jan powiedział: To wam oznajmiamy, co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce – bo życie objawiło się. Myśmy je widzieli, o nim świadczymy i głosimy wam życie wieczne, które było w Ojcu, a nam zostało objawione (1 J 1,1-2). Oni widzieli Jego chwałę, podziwiali Jego cuda, od zamiany wody na wino, aż do własnego zmartwychwstania. Widzieli, jak zrealizował co do joty proroctwa. Wykonało się – powiedział na Kalwarii. Słuchali Jego nauki mądrej, czystej i pięknej. Przemawiał, jak władzę mający. Nikt dotąd nie mówił tak, jak On. Apostołowie zapisali Jego Boską naukę. On chce, aby w Niego wierzyć; wierzyć w Jego miłość. Chce, by Mu podporządkować własny sąd, własne zdanie, by Go kochać i tę miłość stawiać ponad wszystkie uczucia, wszystkie ludzkie radości. Chce, by razem z Nim oddawać życie za braci. I o dziwo, mimo żądanych ofiar, idą ku Niemu miliony już od dwudziestu wieków. Z radością poświęcają Mu swoje życie młodzi, bogaci, kochani przez ludzi.

d) Jezu, mówię Ci wraz z Piotrem: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego (Mt 16,16). Ty jesteś moją Drogą, moją Prawdą, moim Życiem, moim Światłem. U Ciebie szukam sensu życia. Do kogo pójdę? Ty masz słowa życia wiecznego (J 6,68). Ty jesteś moim Ojcem, Przewodnikiem, Przyjacielem. Tylko Ty jeden godny jesteś tego, by iść za Tobą i miłować Cię wiecznie. Oddaj mnie Twojej Matce, abym w każdej chwili, jak Ona, kochał Cię i szedł za Tobą.

Czytanie: Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o światłości.

Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce (J 1,1–16).

Naśladowanie: ks. II, r. VII

O miłowaniu Jezusa nade wszystko

26. Cichy i pokornego Serca

Modlitwa św. Augustyna (jak wyżej)

a) Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych (Mt 11,28-29).

b) Przyjdźcie do Mnie…. a Ja was pokrzepię. W tych słowach jest bezgraniczna dobroć. Co to za szczęście iść do Tego, który jest przyjacielem i radością dla naszych dusz. Iść do Niego, gdy się jest zmęczonym, przygnębionym, cierpiącym niepokoje – i odpocząć. Kto może wyrazić delikatność Jego Serca?

c) Jezu, jakie cnoty najbardziej kochasz? Powiedziałeś nam to sam: Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny Sercem. Ukochałeś te dwie, tak nie rozumiane przez ludzi, cnoty. Jesteś cichy i łagodny. Czyż prorok nie powiedział o Tobie: Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku (Iz 42,3)? Jesteś Barankiem, który pozwolił bez oporu złożyć się na ofiarę. Byłeś pełen słodyczy, gdy Cię znieważano i bito. (Pan Jezus powiedział do św. Gertrudy, że podczas cierpień ukoronowania, gdy krew zalewała Mu oczy, otwierał je z wysiłkiem, aby z czułością patrzeć na Swoich katów). Jesteś pokorny Jezu, dobierałeś sobie na towarzyszy ludzi biednych i grzesznych. Nie szukałeś pierwszego miejsca i kryłeś się, gdy tłumy chciały obwołać Cię królem. Zabraniałeś uzdrowionym rozgłaszać Twoje Imię, i upokorzyłeś się aż do mycia nóg Swoim uczniom. A kto był bardziej od Ciebie pogardzany i sponiewierany?

d) Jezu cichy i pokornego Serca, przemień moje dumne i twarde serce. Przełam jego opory. Niech zrozumiem i uznam moją nędzę, bo ta nędza jest powodem Twojej współczującej miłości. Daj mi łaskę oddawania się najpokorniejszemu Sercu Twojej Matki, abym ukochał pokorę i cichość.

Czytanie:

I: A kiedy Pan dowiedział się, że faryzeusze usłyszeli, iż Jezus pozyskuje sobie więcej uczniów i chrzci więcej niż Jan – chociaż w rzeczywistości sam Jezus nie chrzcił, lecz Jego uczniowie – opuścił Judeę i odszedł znów do Galilei. Trzeba Mu było przejść przez Samarię. Przybył więc do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które niegdyś dał Jakub synowi swemu, Józefowi.

Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła tam kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: Daj Mi pić! Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: Daj Mi się napić – prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej. Powiedziała do Niego kobieta: Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło? W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu.

Rzekła do Niego kobieta: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. A On jej odpowiedział: Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj. A kobieta odrzekła Mu na to: Nie mam męża. Rzekł do niej Jezus: Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą. Rzekła do Niego kobieta: Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga. Odpowiedział jej Jezus: Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie. Rzekła do Niego kobieta: Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko. Powiedział do niej Jezus: Jestem Nim Ja, który z tobą mówię.

Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: Czego od niej chcesz? – lub: – Czemu z nią rozmawiasz? Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem? Wyszli z miasta i szli do Niego. Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: Rabbi, jedz! On im rzekł: Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie. Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia? Powiedział im Jezus: Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa? Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera.

Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli. Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: Powiedział mi wszystko, co uczyniłam. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata. (J 4,1-42);

II: Było to przed Świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował.

W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty syna Szymona, aby Go wydać, wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: Panie, Ty chcesz mi umyć nogi? Jezus mu odpowiedział: Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział.

Rzekł do Niego Piotr: Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał. Odpowiedział mu Jezus: Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną. Rzekł do Niego Szymon Piotr: Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę. Powiedział do niego Jezus: Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy. Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: Nie wszyscy jesteście czyści.

A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie Nauczycielem i Panem i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować. (J 13,1-17).

Naśladowanie: ks. III, r. XIII

O posłuszeństwie pokornego sługi na wzór Jezusa

27. Hostia ofiarna

Modlitwa św. Augustyna (jak wyżej)

a) Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? (Łk 24,26).

b) Potrzebne było, aby Chrystus cierpiał. Tak powiedziałeś. Dziwne to i sprzeczne z naszymi pojęciami. Trzeba było, abyś cierpieniem wynagrodził za nasz grzech. Trzeba było, abyś dokonał naszego odkupienia na Krzyżu. Na chwałę Ojca i dla wykupu Twoich braci, niewolników grzechu, wybrałeś Krzyż z całą męką, jaką Ci sprawił. Ukochałeś Go, to Twoje szaleństwo Krzyża…

c) Jezu, jesteś Hostią złożoną w ofierze za mnie. Jako Dzieciątko leżysz w stajni. Młode lata spędzasz w biedzie i ciężkiej pracy. Twoje publiczne życie napotyka na sprzeciwy, oszczerstwa, pogardy. Cierpisz ze zmęczenia, upału, głodu. W godzinie przez Ojca wyznaczonej spadają na Ciebie: udręka konania, ból biczowania, ogołocenia i opuszczenia, najboleśniejsza męka Krzyża. Wszystko to przewidziałeś na początku Twego życia. Krzyż nigdy cię nie opuszczał. A teraz, Hostio Ofiarna, na ołtarzu nieustannie odnawiasz Swoją Ofiarę i pokazujesz Ojcu otrzymane rany, aby wstawiać się za nimi. Chcę do Twej nieskończonej Ofiary dodać także i moją. Jest mała sama w sobie, ale wielka w zjednoczeniu z Tobą, ofiara mojego życia oddanego Tobie godzina za godziną.

d) Jezu, daj mi zrozumieć Krzyż. Nie ma Jezusa bez Krzyża, nie ma Krzyża bez Jezusa. Odnajduję Cię przy każdej ofierze. Każde cierpienie w połączeniu z Tobą zbawia świat. Każda praca jest współpracą z Tobą. Całe życie jest życiem razem z Tobą. Czy mógłbym patrzeć na Ciebie ubogiego, poniżonego i spracowanego dla mnie, a jednocześnie godzić się na to, by być bogatym, uwielbianym i wolnym od wszelkich przykrości? Daj mi przez Twoją Matkę łaskę współcierpienia i współzbawienia z Tobą.

Czytanie: Po odśpiewaniu hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej. Wtedy Jezus im rzekł: Wszyscy zwątpicie we Mnie. Jest bowiem napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce. Lecz gdy powstanę, uprzedzę was do Galilei. Na to rzekł Mu Piotr: Choćby wszyscy zwątpili, ale nie ja! Odpowiedział mu Jezus: Zaprawdę, powiadam ci: dzisiaj, tej nocy, zanim kogut dwa razy zapieje, ty trzy razy się Mnie wyprzesz. Lecz on tym bardziej zapewniał: Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się Ciebie. I wszyscy tak samo mówili.

A kiedy przyszli do ogrodu zwanego Getsemani, rzekł Jezus do swoich uczniów: Usiądźcie tutaj, Ja tymczasem będę się modlił. Wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i począł drżeć, i odczuwać trwogę. I rzekł do nich: Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie! I odszedłszy nieco dalej, upadł na ziemię i modlił się, żeby – jeśli to możliwe – ominęła Go ta godzina.

I mówił: Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty niech się stanie! Potem wrócił i zastał ich śpiących. Rzekł do Piotra: Szymonie, śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe. Odszedł znowu i modlił się, powtarzając te same słowa.

Gdy wrócił, zastał ich śpiących, gdyż oczy ich były snem zmorzone, i nie wiedzieli, co Mu odpowiedzieć. Gdy przyszedł po raz trzeci, rzekł do nich: Śpicie dalej i odpoczywacie? Dosyć! Przyszła godzina, oto Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, chodźmy, oto zbliża się mój zdrajca.

I zaraz, gdy On jeszcze mówił, zjawił się Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim zgraja z mieczami i kijami wysłana przez arcykapłanów, uczonych w Piśmie i starszych. A zdrajca dał im taki znak: Ten, którego pocałuję, to On; chwyćcie Go i prowadźcie ostrożnie! Skoro tylko przyszedł, przystąpił do Jezusa i rzekł: Rabbi!, i pocałował Go. Tamci zaś rzucili się na Niego i pochwycili Go.

A jeden z tych, którzy tam stali, dobył miecza, uderzył sługę najwyższego kapłana i odciął mu ucho. A Jezus zwrócił się i rzekł do nich: Wyszliście z mieczami i kijami, jak na zbójcę, żeby Mnie pochwycić. Codziennie nauczałem u was w świątyni, a nie pojmaliście Mnie. Ale Pisma muszą się wypełnić. Wtedy opuścili Go wszyscy i uciekli.

A pewien młodzieniec szedł za Nim, odziany prześcieradłem na gołym ciele. Chcieli go chwycić, lecz on zostawił prześcieradło i nago uciekł od nich.

A Jezusa zaprowadzili do najwyższego kapłana, u którego zebrali się wszyscy arcykapłani, starsi i uczeni w Piśmie. Piotr zaś szedł za Nim z daleka aż na dziedziniec pałacu najwyższego kapłana. Tam siedział między służbą i grzał się przy ogniu.

Tymczasem arcykapłani i cała Wysoka Rada szukali świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić, lecz nie znaleźli. Wielu wprawdzie zeznawało fałszywie przeciwko Niemu, ale świadectwa te nie były zgodne. A niektórzy wystąpili i zeznali fałszywie przeciw Niemu: Myśmy słyszeli, jak On mówił: Ja zburzę ten przybytek uczyniony ludzką ręką i w ciągu trzech dni zbuduję inny, nie ręką ludzką uczyniony. Lecz i w tym ich świadectwo nie było zgodne.

Wtedy najwyższy kapłan wystąpił na środek i zapytał Jezusa: Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciw Tobie? Lecz On milczał i nic nie odpowiedział. Najwyższy kapłan zapytał Go ponownie: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego? Jezus odpowiedział: Ja jestem. Ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego z obłokami niebieskimi.

Wówczas najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Słyszeliście bluźnierstwo. Cóż wam się zdaje? Oni zaś wszyscy wydali wyrok, że winien jest śmierci. I niektórzy zaczęli pluć na Niego; zakrywali Mu twarz, policzkowali Go i mówili: Prorokuj! Także słudzy bili Go pięściami po twarzy.

Kiedy Piotr był na dole na dziedzińcu, przyszła jedna ze służących najwyższego kapłana. Zobaczywszy Piotra grzejącego się przy ogniu, przypatrzyła mu się i rzekła: I tyś był z Nazarejczykiem Jezusem. Lecz on zaprzeczył temu, mówiąc: Nie wiem i nie rozumiem, co mówisz. I wyszedł na zewnątrz do przedsionka, a kogut zapiał.

Służąca, widząc go, znowu zaczęła mówić do tych, którzy tam stali: To jest jeden z nich. A on ponownie zaprzeczył. Po chwili ci, którzy tam stali, mówili znowu do Piotra: Na pewno jesteś jednym z nich, jesteś także Galilejczykiem. Lecz on począł się zaklinać i przysięgać: Nie znam tego człowieka, o którym mówicie. I w tej chwili kogut powtórnie zapiał. Wspomniał Piotr na słowa, które mu powiedział Jezus: Pierwej, nim kogut dwa razy zapieje, trzy razy Mnie się wyprzesz. I wybuchnął płaczem.

Zaraz wczesnym rankiem arcykapłani wraz ze starszymi i uczonymi w Piśmie i cała Wysoka Rada powzięli uchwałę. Kazali Jezusa związanego odprowadzić i wydali Go Piłatowi. Piłat zapytał Go: Czy Ty jesteś królem żydowskim? Odpowiedział mu: Tak, Ja nim jestem. Arcykapłani zaś oskarżali Go o wiele rzeczy. Piłat ponownie Go zapytał: Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają. Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił.

Na każde zaś święto miał zwyczaj uwalniać im jednego więźnia, którego żądali. A był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy w rozruchu popełnili zabójstwo. Tłum przyszedł i zaczął domagać się tego, co zawsze im czynił. Piłat im odpowiedział: Jeśli chcecie, uwolnię wam Króla żydowskiego? Wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go przez zawiść. Lecz arcykapłani podburzyli tłum, żeby uwolnił im raczej Barabasza.

Piłat ponownie ich zapytał: Cóż więc mam uczynić z tym, którego nazywacie Królem żydowskim? Odpowiedzieli mu krzykiem: Ukrzyżuj Go! Piłat odparł: Cóż więc złego uczynił? Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: Ukrzyżuj Go! Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił im Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę. Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę. I zaczęli Go pozdrawiać: Witaj, Królu żydowski! Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając oddawali Mu hołd.

A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty. Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować.

I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracając z pola właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego. Przyprowadzili Go na miejsce Golgota, to znaczy miejsce Czaszki. Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął.

Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy go ukrzyżowali. Był też napis z podaniem Jego winy, tak ułożony: Król żydowski. Razem z Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Tak wypełniło się słowo Pisma: W poczet złoczyńców został zaliczony.

Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami, mówiąc: Ej, Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, zejdź z krzyża i wybaw samego siebie!

Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili: Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli. Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani.

A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Eloi, Eloi, lema sabachthani, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?

Niektórzy ze stojących obok, słysząc to, mówili: Patrz, woła Eliasza. Ktoś pobiegł i napełniwszy gąbkę octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić, mówiąc: Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, żeby Go zdjąć krzyża. Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i oddał ducha. (Mk 14,26 – 15,37)

Naśladowanie: ks. IV, r. VIII

O ofiarowaniu się Chrystusa na krzyżu i o oddaniu Jemu nas samych

28. Starszy Brat

Modlitwa św. Augustyna (j.w.)

a) Bóg Ojciec pragnie, by ludzie stawali się na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu barci (por. Rz 8,29).

b) Boże, Ty znasz mnie od wieków. Od wieków chcesz, abym stał się podobnym do Twego Boskiego Syna. Chrzest uczynił każdego z nas młodszym bratem i siostrą Jezusa, jego rodzeństwem. Łączy mnie rodzinne pokrewieństwo z Bogiem. Już nie tylko prawne, jak adoptowane dziecko, ale prawdziwe i rzeczywiste, bo żyję tym samym życiem co Bóg. Twoje życie Boże jest we mnie. Jestem przez mojego Brata Chrystusa synem Bożym. Jaśniejące w Chrystusie życie Boże zaczyna we mnie również jaśnieć przez moje dobre uczynki, przez dobroć i miłość do ludzi.

c) Włączyłeś mnie w Twoje życie, Synu Ojca, mój Bracie. Obmyłeś mnie Swoją Krwią. Jestem, można powiedzieć, przyobleczony w Ciebie. To Ty otwierasz mi dostęp do Twego Ojca. Ojciec widzi mnie w Tobie i przyjmuje mnie za Swojego Syna. Okryty twoją łaską, należę do wielkiej Rodziny Bożej, do Kościoła. Jestem najrealniej zespolony ze wszystkimi ludźmi, mymi braćmi, ponieważ w nich, jak i we mnie, płynie to samo życie. Twoje życie Chryste, Twoje życie we mnie, tak jak każde życie, podlega prawom wzrostu i rozwoju. Jeżeli staram się być wierny Twojemu prawu, wtedy każdego dnia zwiększa się moje podobieństwo do Ciebie, rozwija się we mnie Twoja dobroć, czystość, pokora, miłość, czyli Twoje rysy.

d) Maryjo, w Tobie Bóg stał się moim Bratem i dał mi Ciebie za Matkę, abyś mnie kształtowała na Jego obraz i podobieństwo. Oddaję ci się bezgranicznie, abyś mnie zbliżyła, złączyła, upodobniła do twego Syna.

Czytanie: Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Wytrwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – o ile nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni.

Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami. Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.

To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje.

To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali (J 15,1-17).

II: Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. Jeżeli natomiast Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na skutki grzechu duch jednak posiada życie na skutek usprawiedliwienia. A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa Jezusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha. Jesteśmy więc, bracia, dłużnikami, ale nie ciała, byśmy żyć mieli według ciała. Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała – będziecie żyli.

Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze! Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale.

Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić. (…) Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie, że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą. Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru. Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. (Rz 8,9-18 i 26-39).

Naśladowanie: ?

29. Najmiłosierniejszy

Modlitwa św. Augustyna (jw.)

a) Św. Hieronim w czasie Bożego Narodzenia kontemplował Dzieciątko w żłóbku. Hieronimie – odezwało się Dzieciątko – daj mi coś. Panie, weź moje serce. Daj mi coś Hieronimie. Panie, czy chcesz moje życie?. Nie, daj mi coś innego. Ale ja cały do Ciebie należę. Co chcesz abym Ci dał? Hieronimie, daj mi twoje grzechy, abym ci je odpuścił.

b) Wybawić nas, uwolnić od wszelkiego ciężaru naszych grzechów – oto, czego chce Chrystus. On jeden zna do końca naszą słabość i nędzę, tylko że my do końca w to nie wierzymy. Nie rozumiemy przypowieści o synu marnotrawnym. Każdy z nas jest niewiernym synem, a Jezus jest tym Ojcem, który na widok żałującego za swoje winy zapomina o wszystkim. Czy rozumiemy Jego Miłosierdzie wobec niewiasty cudzołożnej? Nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz (J 8,10-11). Czy rozumiemy Jego dobroć, gdy otwiera niebo dobremu łotrowi? I jaki ból sprawia Mu nieufność i rozpacz Judasza?

c) Żeby móc mi przebaczyć, Jezu, pragniesz, abym ufał Twojej miłości. Czy moim pierwszym odruchem, po popełnieniu jakiegoś błędu, jest rzucenie się z całą pokorą i ufnością w ramiona Jezusa? Czy potrafię pokornie przyznać się do winy, przezwyciężając miłość własną? Czy potrafię, jak św. Piotr, przepraszać za swoje grzechy? Czy może jest w moim zwracaniu się do Chrystusa pewne zakłopotanie, które wyraża nieufność w Jego przebaczenie? Czy jestem zupełnie przekonany o tym, że nie tyle grzech rani Jego Serce, ile moja nieufność? Czy wiem, że Bóg nie pamięta moich grzechów i jedna rzecz jakiej dla mnie pragnie, to moje szczęście i zjednoczenie z Nim.

d) Matko Miłosierdzia, pomóż mi nigdy nie wątpić w bezgraniczną dobroć Twego Syna. Im jestem słabszy, tym większą daj mi ufność, abym do razu, bez oglądania się, biegł do Jego Najsłodszego Serca.

Czytanie:

I: Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?

Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku.

Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz (J 8,1-11).

oraz II: A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą.

Na to Jezus rzekł do niego: Szymonie, mam ci coś powiedzieć. On rzekł: Powiedz, Nauczycielu! Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?

Szymon odpowiedział: Sądzę, że ten, któremu więcej darował. On mu rzekł: Słusznie osądziłeś. Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje. Do niej zaś rzekł: Twoje grzechy są odpuszczone. Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza? On zaś rzekł do kobiety: Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!(Łk 7,37-50);

III: Mt 18,15-35

Naśladowanie: ks. III, r. XXX O wzywaniu pomocy Bożej i o ufności, że się łaskę boską odzyska

30. Sama Miłość

Modlitwa św. Augustyna (jw.)

a) Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! (J 15,9), Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać (J 14,23).

b) Ojcze nasz, Ojcze mój, który jesteś w Niebie, kochasz mnie tą samą miłością, jaką kochasz umiłowanego Syna, Świętego Świętych. Ty, Jezu, kochasz mnie tą samą miłością, jaką otrzymujesz od Ojca. Tak, to jest możliwe i prawdziwe, bo jesteś miłością i dla mnie dokonałeś szaleństwa miłości. Twoje Wcielenie – to szaleństwo miłości. Upokorzenie i bóle męki – to szaleństwo miłości. Danie Siebie samego w Eucharystii – to szaleństwo miłości. Danie Twojej Matki Kościołowi – to szaleństwo miłości. Twoja obecność w Kościele, w każdym członku Twojego Mistycznego Ciała – to szaleństwo miłości do mnie. Kochasz w ten sposób każdego z nas. Ty mówisz: Dzieci Moje, już was nie nazywam sługami, ale przyjaciółmi. Chociażby matka zapomniała o dzieciach, Ja o was nigdy nie zapomnę (por. J 15,15; Iz 49,15).

c) Miłość Twoja nie skończyła się z Twoim życiem na ziemi. Otacza mnie i przenika, jest uprzedzająca i całkowita. Dokonujesz cudu i przez Twoją miłość stale jesteś we mnie. Jestem świątynią Trójcy Przenajświętszej, sanktuarium życia Bożego. Czy zdawałem sobie sprawę z tego cudu? Czy próbowałem pamiętać o nim w ciągu dnia, codziennie? Czy nie jest słuszne, abym budził w innych wdzięczność do Jezusa za Jego miłość, za cud Jego obecności w każdym z nas?

d) Jezu, niech przyjdzie Twoje Królestwo Miłości. Niech nastanie w moim sercu i w sercach wszystkich ludzi. Ofiaruję się Twojej Matce, aby Jej miłość uzupełniła moją nędzę i brak dobra. Daj mi, błagam Cię, przez Nią miłość ku Tobie i pragnienie zapalenia innych Twoją miłością. Chcę żyć w Jej Macierzyńskiej niewoli miłości: miłości do Ciebie, do Kościoła, do każdego człowieka.

Czytanie: Był wśród faryzeuszów pewien człowiek, imieniem Nikodem, dostojnik żydowski. Ten przyszedł do Niego nocą i powiedział Mu: Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z Nim. W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwo Bożego.

Nikodem powiedział do Niego: Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się? Jezus odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha. W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: Jakżeż to się może stać?

Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu. (J 3,1-21) oraz J 4,7-26; 5,1-8.

Naśladowanie: ks. III, r. XXII

O pamięci na liczne dobrodziejstwa Boże

Dodatki

Modlitwa płomienna św. Ludwika Grignion de Montfort dla uproszenia misjonarzy do zgromadzenia Najświętszej Maryi Panny.

Wstęp

1. Wspomnij Panie, na Twoje Zgromadzenie, które posiadałeś już przed wiekami, choć myślałeś o nim na początku czasów, i które dzierżyłeś w Swych wszechmocnych dłoniach, gdy powoływałeś świat z miłości. Nosiłeś je w Swym Sercu, gdy Syn Twój Umiłowany, umierając na Krzyżu, poświęcił to Zgromadzenie Swoją Krwią i powierzył je trosce Swej Najświętszej Matki: Pomnij na Twoją społeczność, którą dawno nabyłeś (Ps 74,2).

2. Dokonaj, Panie, zamiarów Swego miłosierdzia! Powołaj ludzi prawych, których ukazałeś w proroczym widzeniu niektórym spośród Twoich największych sług: św. Franciszkowi Paulusowi, św. Wincentemu Ferrariuszowi, św. Katarzynie Sieneńskiej i tylu innym wielkim duszom dawnych, a także współczesnych nam wieków.

Prośba do Boga Ojca

3. Wszechmocny Boże, wspomnij na to Zgromadzenie i przyłóż doń wszechmoc Swojego ramienia, by je powołać do życia i wieść ku doskonałości.

O, wielki Boże, który potrafisz martwe kamienie zamieniać w potomstwo Abrahama, powiedz tylko jedno Boskie Słowo, a znajdą się dobrzy pracownicy do Twojego żniwa, dobrzy misjonarze do Twojego Kościoła.

4. O, Dobry Boże, wspomnij na Swe dawne zmiłowania, a przez te zmiłowania wspomnij na to Zgromadzenie. Wspomnij na obietnice, wielokrotnie nam dawane przez Twoich Proroków i przez samego Syna Twego, że wysłuchasz wszystkich słusznych próśb naszych. Wspomnij na modlitwy, które przez tyle wieków zanoszą do Ciebie w tej intencji Twoi słudzy i służebnice. Niech ich pragnienie, ich szlochanie, przelane łzy i krew wystąpią przed Oblicze Twoje, by swą potęgą poruszyć Twoje miłosierdzie. Przede wszystkim pomnij na Twojego umiłowanego Syna: Wejrzyj na oblicze Twego Pomazańca! (Ps 84,10), wejrzyj na Jego konanie, na Jego śmiertelny lęk i skargę wypowiedzianą w Ogrodzie Oliwnym: Jaki będzie pożytek z krwi mojej? (Ps 30,10). Jego okrutna śmierć i przelana krew, wielkim głosem wołają do Ciebie o miłosierdzie, aby przy pomocy tego Zgromadzenia, Jego Królestwo zostało wzniesione na gruzach królestwa Jego wrogów.

5. Wspomnij, Panie, na tę Wspólnotę w wymiarze Twojej sprawiedliwości. Dla Pana czas już jest działać: pogwałcili Twoje Prawo (Ps 119,126). Już czas dokonać tego, co przewidziałeś! Podeptane jest Twoje święte Prawo i odrzucona Ewangelia. Potoki nieprawości zalewają całą ziemię i porywają ze sobą nawet twoje sługi. Cała ziemia jest spustoszona (por. Jr 12,11), niegodziwość wysoko wyniesiona, przybytki Twoje są zbezczeszczone, a ohyda spustoszenia wkradła się nawet do miejsc świętych (por. Mt 24,15).

6. Boże Sprawiedliwy! Czyż pozostawisz Swoje dziedzictwo na pastwę zatracenia? Czyż wszystko podzieli w końcu los Sodomy i Gomory? Czyż ciągle jeszcze będziesz milczał? Czyż Twoja wola nie powinna być spełniona na ziemi tak, jak w Niebie? Czyż twoje Królestwo nie powinno już nadejść? Czyż nie ukazałeś niektórym spośród Swych przyjaciół przyszłego odrodzenia Twojego Kościoła? Przecież Żydzi mają się nawrócić ku Prawdzie. Czyż nie na to czeka Twój Kościół? Wszyscy święci mieszkańcy Niebios wołają do Ciebie o sprawiedliwość: Pomścij, krew Twoich świętych (por. Ps 79,10). Wszyscy sprawiedliwi na ziemi przywołują: Amen. Przyjdź, Panie Jezu! (Ap 22,20). Wszelkie, nawet najbardziej nieczułe stworzenie jęczy pod brzemieniem nieprzeliczonych grzechów Babilonu i błaga Cię, byś przyszedł i odnowił wszystko.

Prośba do Pana Jezusa.

7. Panie Jezu, wspomnij na Zgromadzenie Twoje. Wspomnij i daj Swojej Matce nowe Stowarzyszenie, które przez Nią wszystko odrodzi i przez Maryję zakończy wieki łaski, które Ty sam przez Nią zapoczątkowałeś. Daj Matce Twojej potomstwo, bo inaczej przyjdzie mi umrzeć! (por. Rdz 30,1). Daj dzieci i sługi Matce Swojej, albo niech ja lepiej umrę od zaraz. Daj Matce Swojej! Dla Matki Twojej błagam Cię, o Panie. Wspomnij na Jej wnętrzności, które Cię nosiły; na piersi, które Cię karmiły i nie odtrącaj mojej prośby! Wspomnij, że jesteś Jej Synem i wysłuchaj mnie! Wspomnij na to, czym Ona jest dla Ciebie, a Ty dla Niej i uczyń zadość moim pragnieniom.

8. Czymże jest bowiem to, o co Cię proszę? O nic Cię nie proszę dla korzyści mojej, lecz o wszystko dla Twej chwały! Czymże jest to, o co Cię proszę? Tym, co możesz, a nawet śmiem twierdzić, że powinieneś mi dać, jako Bóg prawdziwy, wszelką władzę w niebie i na ziemi posiadający i jako najlepszy z synów, nieskończenie miłujących Swoją Matkę.

O cóż Cię proszę? O duchowe potomstwo: o kapłanów wolnych Twą wolnością, wyzutych ze wszystkiego, bez przyjaciół wedle świata, bez dóbr doczesnych, bez więzów i trosk, a nawet bez własnej woli.

9. O duchowe potomstwo: o niewolników Twojej miłości i Twojej woli, o ludzi wedle Serca Twego, którzy by wyzuci z własnej woli, co ich głuszy i hamuje, spełnili wyłącznie Twoją wolę i druzgotali wszystkich Twoich nieprzyjaciół, jako nowi Dawidowie z laską Krzyża i procą Różańca świętego w rękach; z buławą Krzyża i Różdżką Najświętszej Dziewicy (św. Piotr Damian).

10. O duchowe potomstwo: o wyniesione ponad ziemskie obłoki, brzemienne w niebieską rosę, które bez przeszkód będą pędzić na wszystkie strony świata przynaglone tchnieniem Ducha Świętego. O takich ludzi proszę wraz z Prorokami Twoimi, którzy przywoływali ich nadejście pytając: Kto to są ci, co lecą jak chmury? (Iz 60,8). Idą tam, dokąd ich duch prowadzi (por. Ez 1,12).

11. O duchowe potomstwo: o ludzi, których byś miał pod ręką, zawsze gotowych na Twoje rozkazy i na głos swoich przełożonych, za przykładem Samuela mówiącego: Oto jestem (1 Sm 3,16). Zawsze gotowych iść tam, gdzie tylko każesz im pójść, gotowych wszystko wycierpieć z Tobą i dla Ciebie, tak jak Apostołowie mówiący Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć (J 11,16).

12. O duchowe potomstwo: o prawdziwe dzieci Maryi, Twojej Świętej Matki, z Jej miłości poczęte i zrodzone, w Jej łonie noszone, u Jej piersi umieszczone i karmione Jej mlekiem, Jej matczynym staraniem wychowane, Jej ramieniem podtrzymywane i łaskami Jej ubogacane.

13. O duchowe potomstwo: o prawdziwe sługi Najświętszej Panny, którzy by na podobieństwo św. Dominika szli wszędzie, niosąc w ustach gorejącą pochodnię Ewangelii, a w ręce Różaniec święty; którzy by płonęli jak ognie i jak promienie słoneczne rozpraszali ciemności świata. O głosicieli prawdziwego nabożeństwa do Twojej Najświętszej Matki; nabożeństwa wewnętrznego bez obłudy, zewnętrznego bez krytyki, roztropnego i bez ignorancji, czułego i bez obojętności, stałego i bez lekkomyślności, świętego i bez zarozumiałości. Ci, którzy gdziekolwiek pójdą, będą ścierali głowę starodawnego węża, by spełniło się w całej rozciągłości przekleństwo, które nad nim zaciążyło: Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej (Rdz 3,15).

14. Zapewne, wielki Boże, stanie się tak, jak powiedziałeś. Szatan będzie czyhał na piętę tej tajemniczej Niewiasty, czyli na tę małą gromadkę Jej dzieci, które pojawią się przy końcu świata i będzie wielka nieprzyjaźń między tym błogosławionym potomstwem Maryi, a przeklętym plemieniem szatana. Będzie to jednak nieprzyjaźń całkiem Boska, jedyna, której Ty będziesz sprawcą: “Wprowadzam nieprzyjaźń…

Wszystkie te walki i prześladowania, które potomstwo Beliala skieruje przeciw dzieciom z plemienia Twojej Świętej Matki, przyczynią się jeszcze bardziej do wykazania potęgi Twojej łaski i wielkiej mocy Twojej Matki, skoro od początku świata zleciłeś Jej zadanie zmiażdżenia tego księcia pychy przez pokorę Jej Serca i przez pokorę Jej pięty. Ona zetrze głowę twoją.

15. Czyż nie lepiej byłoby mi umrzeć, Boże mój, niż bym miał Cię widzieć tak okrutnie i bezkarnie obrażonego, i z każdym dniem być coraz bardziej narażony na to, że i mnie mogą porwać wzbierające fale nieprawości? Wolałbym po tysiąckroć śmierć przeżywać! Ześlij nam pomoc z Nieba, albo zabierz stąd moją duszę.

Gdybym nie miał nadziei, że wcześniej czy później wysłuchasz mnie, biednego grzesznika, przez wzgląd na Swą własną chwałę, błagałbym Cię wraz z Prorokiem:  Odbierz mi życie (1 Krl 19,4). Ta sama ufność, którą pokładam w miłosierdziu Twoim, każe mi za innym Prorokiem powtórzyć: Nie umrę, lecz będę żył i głosił dzieła Pańskie (Ps 117,17), aż wreszcie za Symeonem będę mógł powiedzieć: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie (Łk 2,29-30).

Prośba do Ducha Świętego

16. Duchu Święty, usłysz nasze wołanie i wespół z wierną Oblubienicą Twoją, Maryją, powołaj i ukształtuj prawdziwe dzieci Boże. W niej i przez Nią ukształtowałeś Głowę wybranych – Chrystusa. A więc z Nią i w Niej zechciej ukształtować członki do tej Głowy przynależne. Nie dajesz początku żadnej innej Osobie Boskiej, ale Ty jeden kształtujesz wszystkie Osoby Boże poza Boskością. Wszyscy Święci, którzy byli i będą aż do skończenia świata, są dziełem miłości Twojej złączonej z Maryją. Wyłączne panowanie Boga Ojca trwało aż do potopu i zostało zakończone potopem krwi. Twoje panowanie, Duchu Ojca i Syna, obecnie trwa i zostanie zakończone zalewem ognia miłości i sprawiedliwości.

17. Kiedyż nastanie ten potop ognia czystej miłości, który rozpalisz po całym kręgu ziemi w sposób łagodny a tak porywający, że wszystkie narody: poganie, innowiercy i Żydzi zostaną zapaleni i nawrócą się? Nikt się nie schroni pod jego żarem (Ps 18,7).

18. Niech ten Boski ogień, który Chrystus Pan przyniósł na ziemię, zostanie zapalony zanim rozgorzeje ogień Twego gniewu zamieniający ziemię w popiół. Stwarzasz je, gdy ślesz swego Ducha i odnawiasz oblicze ziemi. (Ps 104,30). Wyślij na ziemię Twojego ognistego Ducha, by powołać kapłanów płomiennych, których działalność odnowi oblicze ziemi i odrodzi Twój Kościół.

19. Wspomnij na Zgromadzenie Twoje… To właśnie jest zgromadzenie, dobór znakomity, grono wybranych, których zechciałeś powołać w świecie i ze świata – Ja was wybrałem sobie ze świata (J 15,19). To jest grono cichych baranków, które zechciałeś wybrać spomiędzy tylu wilków, gromadka czystych gołębic i królewskich orłów spośród tylu kruków, rój pszczół miododajnych spomiędzy tylu trutni, stado rączych jeleni spomiędzy tylu żółwi, zastęp odważnych lwów spomiędzy zastraszonych szaraków.

O Panie! Zgromadź nas spośród narodów, abyśmy wielbili święte imię Twoje i dumni byli z Twej chwały (Ps 106,47).

Misjonarze Najświętszej Maryi Panny.

20. Panie Boże! Ty przepowiedziałeś tę wybraną wspólnotę ustami Twojego Proroka, który ją przewidując, mówi o niej tajemniczo słowami pochodzącymi z nieba (por. Ps 67,10-17).

21. Jakiż to deszcz rzęsisty zgotowałeś, o Panie, dla pokrzepienia osłabionego dziedzictwa Twojego, jak nie tych świętych misjonarzy, dzieci Maryi, Oblubienicy Twojej, które musisz odłączyć od reszty i zgromadzić w jedno dla dobra Twojego Kościoła tak bardzo osłabionego i zbrukanego zbrodniami jego dzieci?

22. Jakież to zwierzęta i ludzie ubodzy zamieszkają w Twoim dziedzictwie, gdzie będą żywieni Boską słodyczą przez Ciebie przygotowaną, jeśli nie ci ubodzy misjonarze całkowicie zdani na Opatrzność i przepełnieni obfitością Twoich Boskich rozkoszy? Oni są tymi tajemniczymi zwierzętami Ezechiela, które przez swą bezinteresowną i dobroczynną miłość bliźniego posiadają pełnię człowieczeństwa. Będą się oni odznaczać odwagą lwów przez roztropność, płomienną gorliwością i świętym gniewem w stosunku do szatanów i dzieci Babilonu. Otrzymają siłę wołu, dzięki swym apostolskim pracom i umartwieniom ciała, a kontemplacja wszechrzeczy w Bogu użyczy im orlej chyżości (por. Ez 1,10). Tacy to będą ci misjonarze, których zechcesz powołać do Swego Kościoła, Dla bliźniego będą mieli oko ludzkie, przeciw Twoim wrogom oko lwa, oko wołu dla samych siebie, a orle oko dla oglądania Ciebie, Panie.

23. Ci naśladowcy Apostołów będą się odznaczać licznymi i wielkimi cnotami, a będą je głosić z tak wielką mocą i czystością, tak wzniośle i wspaniale, że w miejscach gdzie będą przemawiać poruszą umysły i wszystkie serca. Im to, Panie, dasz Twoje słowo, Twoje usta, a nawet Twoją mądrość, której nie będzie się mógł oprzeć żaden z Jego nieprzyjaciół. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić (Łk 21,15).

24. Ojcze Przedwieczny, który znalazłeś Swoje upodobanie w Osobie Króla wszystkich cnót – Jezusa Chrystusa – tak znajdziesz upodobanie w tych umiłowanych, którym we wszystkich ich misjach przyświecać będzie jeden tylko cel: aby złożyć Tobie, o Panie, w darze chwałę swych zdobycznych łupów.

Ich całkowite zdanie się na Twoją Opatrzność i nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny uskrzydli ich srebrnymi pióry gołębicy, czyli czystością nauki i obyczajów; uczyni ich grzbiet pozłacanym, czyli ozdobi doskonałą miłością bliźniego zdolną znosić jego wady i napełnić ich wielkim umiłowaniem Chrystusa Pana, dającym moc niesienia swego krzyża.

Uciekają królowie zastępów, uciekają; a mieszkanka domu dzieli łupy. Gdy odpoczywali między zagrodami trzody, skrzydła gołębicy srebrem się lśniły, a jej pióra zielonkawym odcieniem złota (Ps 68,13-14).

25. Ty jeden, jako Król niebios i Król królów, wyłączysz tych misjonarzy spośród przeciętnego tłumu i uczynisz z nich królów, by się stali bielsi ponad śnieg góry Salomon, góry Bożej, góry obfitej w urodzaje, góry mocnej i zakrzepłej w swej stałości, góry, na której Bóg zamieszkuje i zamieszkiwać będzie aż do skończenia wieków (por. Ps 68,15-17).

26. Któż to jest, o Panie, Boże Prawdy, ta tajemnicza góra, o której nam powiedziałeś tyle wspaniałych rzeczy? Czyż nie jest to Maryja, Twoja Umiłowana Oblubienica, której fundamenty założyłeś na szczytach gór najwyższych? Budowla Jego jest na świętych górach (Ps 87,1). Będzie ustanowiona góra na wierzchołku gór.

27. Szczęśliwi, po tysiąckroć szczęśliwi kapłani, których wybrałeś i przeznaczyłeś, by z Tobą zamieszkiwali na tej Boskiej górze obfitującej we wszelkie dobra. Przeznaczyłeś ich, aby tam stali się królami wieczności dzięki swej pogardzie dla ziemi i wzniesieniu się ku Bogu. Przybrałeś ich, ich aby na niej stali się bielsi ponad śnieg przez łączność z Maryją, Twoją Oblubienicą najpiękniejszą, najczystszą i niepokalaną. Zechciałeś, aby na niej zostali ubogaceni niebieską rosą, tłustością ziemi i wszelkimi doczesnymi oraz wiecznymi błogosławieństwami, którymi napełniona jest Najświętsza Maryja Panna.

28. Z wyżyn tej góry będą oni na podobieństwo Mojżesza w żarliwych modlitwach rzucać pociski na swoich nieprzyjaciół, aby ich pokonać lub nawrócić.

Na tej górze, z ust samego Jezusa Chrystusa ciągle tam mieszkającego, nauczą się należytego rozumienia ośmiu błogosławieństw. Na tej górze Boga, jak na Taborze, zostaną z Nim przemienieni, jak na Kalwarii razem z Nim umrą i jak On, z Góry Oliwnej, razem z Nim do nieba wstąpią.

Apel końcowy

29. Wspomnij na Zgromadzenie Twoje Panie! Ty jeden łaską Swoją zdołasz utworzyć tę wspólnotę. Jeśli człowiek pierwszy rękę do tego przyłoży, to nic nie zostanie zdziałane. Jeśli pomiesza swoje z Twoim, to wszystko zepsuje, wszystko obali. To Zgromadzenie jest Twoim dziełem, wielki Boże! Dokonajże więc tego całkowicie Boskiego dzieła: zwołaj, zbierz i połącz Twoich wybranych ze wszystkich krańców Swojego dziedzictwa, by utworzyć z nich wojsko przeciw Twoim nieprzyjaciołom.

30. Panie, Boże Zastępów, zobacz wodzów skupiających zwarte pułki, władców werbujących liczne wojska, żeglarzy uruchamiających potężne floty i wszelkiego rodzaju handlarzy zabierających się tłumnie na targach i jarmarkach. Iluż to łotrów, bezbożników, rozpustników i pijaków z taką łatwością i szybkością łączy się w gromady przeciw Tobie. Wystarczy zagwizdać, uderzyć w bęben, błysnąć ostrzem stępionej szabli, obiecać gałązkę zwiędłego wawrzynu, ofiarować kawałek złota lub srebra – słowem: dym zaszczytów i marną zwierzęcą przyjemność, by w mgnieniu oka zebrali się ci wszyscy,

Zwołują się żołnierze, łączą się pułki, gromadzą się kupcy, napełniają się domy i targowiska, tłumy wykolejeńców pokrywają ziemię i morza. Ci, chociaż rozdzieleni przestrzenią, różnicą usposobień lub własnym interesem każdego z nich, to jednak łączą się ze sobą na śmierć i życie, by móc prowadzić wojnę z Tobą pod sztandarami i wodzą szatana.

31. A Ty, wielki Boże? Czyż do Twojej sprawy nikt nie przyłoży ręki chociaż tyle chwały, radości i korzyści płynie ze służenia Tobie? Czyż pod Twoimi sztandarami nie staną Twoi żołnierze? Czyż nie znajdzie się żaden święty Michał, który by zwołał swych braci w gorliwości o twoją chwałę? Któż jak Bóg?! Ach, pozwól, Panie, abym mógł wszędzie wołać: Pali się! Pali się! Na ratunek! Pożar wybuchnął w domu Bożym! Pożar w duszach ludzkich. Pożar ogarnął nawet przybytki Pańskie! Na ratunek!

Na ratunek naszego uśmiercanego brata! Na ratunek naszych zabijanych dzieci! Na ratunek naszego dobrego ojca ginącego pod ciosami sztyletu!

32. Kto jest za Panem, do mnie! (Wj 32,26). Niech przybędą wszyscy dobrzy kapłani po całym chrześcijańskim świecie rozproszeni! Niech przyjdą ci kapłani, którzy znajdują się obecnie w wirze walki! Niech przyjdą kapłani, którzy z bezpośredniej walki wycofali się do pustyń i samotni, i przyłączą się do nas – w jedności siła! Pod sztandarem Krzyża utworzymy jedno, zwarte wojsko, gotowe w szyku bojowym ruszyć na nieprzyjaciół Boga, którzy pierwsi wypowiedzieli Mu wojnę: Stargajmy Jego więzy i odrzućmy od siebie Jego pęta! (Ps 2,3).

33. Śmieje się Ten, który mieszka w niebie (Ps 2,4). Bóg wstaje, a rozpraszają się Jego wrogowie i pierzchają przed Jego obliczem ci, którzy Go nienawidzą. (Ps 68,2). Ocknij się! Dlaczego śpisz, Panie? Przebudź się! Powstań, o Panie! Dlaczego śpisz? Przebudź się! (Ps 44,24).

Powstań, o Panie! Dlaczego zdajesz się spać? Powstań w całej Twojej wszechmocy, sprawiedliwości i miłosierdziu. Powstań, aby utworzyć sobie wybraną wspólnotę, zastęp przyboczny, który będzie strzegł Twojego domu, bronił Twojej chwały i ratował dusze. Aby nastała jedna Owczarnia i jeden Pasterz, a wszyscy ludzie oddali Ci cześć w Twojej świątyni:

W świątyni Jego wszyscy mówią: Chwała! Amen. Bóg jedyny!

Akt ofiarowania się w niewolę miłości Jezusowi Chrystusowi przez ręce Maryi

O odwieczna, wcielona Mądrości! O najmilszy i czci najgodniejszy Jezu, prawdziwy Boże i prawdziwy człowiecze. Synu Jednorodzony Ojca Przedwiecznego i Maryi, zawsze Dziewicy! Oddaję Ci najgłębszą cześć w łonie i chwale Matki, w czasie Twego wcielenia.

Dzięki Ci składam, iżeś wyniszczył samego siebie, przyjmując postać sługi, by mnie wybawić z okrutnej niewoli szatana. Chwalę Cię i uwielbiam, iżeś we wszystkim poddać się raczył Maryi, Twej świętej Matce, aby mnie przez Nią wiernym Swym niewolnikiem uczynić. Lecz niestety! W niewdzięczności i niewierności swej nie dochowałem obietnic, które uroczyście złożyłem Tobie przy Chrzcie św. Nie wypełniłem zobowiązań swoich; nie jestem godny zwać się dzieckiem lub niewolnikiem Twoim, a ponieważ nie ma we mnie nic, co by nie zasługiwało na Twój gniew, nie śmiem już sam zbliżyć się do Twego najświętszego i najdostojniejszego Majestatu. Przeto uciekam się do wstawiennictwa i miłosierdzia Twej Najświętszej Matki, którą mi dałeś jako Pośredniczkę u Siebie. Za Jej możnym pośrednictwem spodziewam się wyjednać sobie u Ciebie skruchę i przebaczenie grzechów, oraz prawdziwą mądrość i wytrwanie w niej.

Pozdrawiam Cię więc, Dziewico Niepokalana, żywy Przybytku Bóstwa, w którym odwieczna, ukryta Mądrość odbierać chce cześć i uwielbienie aniołów i ludzi. Pozdrawiam Cię, Królowo nieba i ziemi, której panowaniu – prócz Boga – wszystko jest poddane. Pozdrawiam Cię, Ucieczko grzeszników, której miłosierdzie nie zawiodło nikogo. Wysłuchaj prośbę mą pełną gorącego pragnienia Boskiej mądrości, i przyjmij śluby i ofiary, jakie Ci w pokorze składam.

Ja, N., grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi. Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc swój krzyż po wszystkie dni życia. Bym zaś wierniejszy Mu był niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam, jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności. Przyjmij, Panno łaskawa, tę drobną ofiarę z mego niewolnictwa dla uczczenia i naśladowania owej uległości, jaką Mądrość odwieczna macierzyństwu Twemu okazać raczyła; dla uczczenia władzy, jaką Oboje posiadacie nade mną, nikłym robakiem i nędznym grzesznikiem, jako podziękowanie za przywileje, którymi Cię Trójca Najświętsza łaskawie obdarzyła. Zapewniam, że odtąd, jako prawdziwy Twój niewolnik, chcę szukać Twej chwały i Tobie we wszystkim być posłusznym. Matko Przedziwna, przedstaw mnie Twemu drogiemu Synowi jako wiecznego niewolnika, aby jako mnie przez Ciebie i odkupił, tak też przez Ciebie przyjąć mnie raczył. Matko Miłosierdzia, udziel mi łaski prawdziwej mądrości Bożej i przyjmij mnie do grona tych, których kochasz, których pouczasz, prowadzisz, żywisz i bronisz, jak dzieci Swe i sługi. Dziewico Wierna, spraw, abym zawsze i we wszystkim był tak doskonałym uczniem, naśladowcą i niewolnikiem Mądrości wcielonej, Jezusa Chrystusa, Syna Twego; abym za Twym pośrednictwem i za Twoim przykładem doszedł do pełni wieku Jego na ziemi i jego chwały w niebie. Amen.

Akt osobistego poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

/wersja pierwsza/

Matko Boża, Niepokalana Maryjo! Tobie poświęcam ciało i duszę moją, wszystkie modlitwy i prace, radości i cierpienia, wszystko czym jestem i co posiadam. Ochotnym sercem oddaję się Tobie w macierzyńską niewolę miłości.

Pozostawiam Ci zupełną swobodę posługiwania się mną dla zbawienia ludzi i ku pomocy Kościołowi Świętemu, którego jesteś Matką.

Chcę odtąd wszystko czynić z Tobą, przez Ciebie i dla Ciebie. Wiem, że własnymi siłami niczego nie dokonam. Ty zaś wszystko możesz, co jest wolą Twego Syna i zawsze zwyciężasz.

Spraw więc, Wspomożycielko Wiernych, by moja rodzina, parafia i cała Ojczyzna była rzeczywistym Królestwem Twego Syna i Twoim. Amen.

Niepokalane Serce Maryi!

Bądź naszym ratunkiem!

Akt osobistego poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi

/wersja druga/

O Maryjo, w Twoim Niepokalanym Sercu każde stworzenie ma swoje miejsce, a Niebo i ziemia podziwiają Twoje cnoty i sycą się ich wonią.

I ja z podziwem i czcią wchodzę dzisiaj, i to już na zawsze, do rajskiego Ogrodu Twego Niepokalanego Serca, gdyż sama mnie do tego zachęcasz w tych najbardziej niebezpiecznych dla świata chwilach.

Jestem Cały Twój – i dzisiaj, i do końca moich dni, i przez całą wieczność. Możesz obchodzić się ze mną jak ze wszystkimi kwiatami Twego Ogrodu: zabierać mnie stąd, choćby i dziś, i przesadzić w inne miejsce, podlewać wodą pociech lub dotknąć suszą oschłości i trudu, otoczyć pięknymi kwiatami ludzi bliskich i przyjemnych, lub cierniami niechętnych i wrogich. Możesz dać mi obfitość pokarmu, lub jałową glebę głodu, braków i niepowodzeń, a nawet odciąć mnie od korzeni życia i zdrowia, bo wiem, że w Twoich rękach będzie mi najlepiej. Chcę podobać się we wszystkim tylko Tobie, o Różo Mistyczna, Różo Męki i Chwały, Najpiękniejszy kwiecie Nieba i ziemi.

Czyń ze mną co tylko chcesz. Od tej chwili uznaję, że wszystko co mnie spotyka, będzie z Twojej ręki, o Maryjo. Będę Ci za wszystko dziękować, choćby nieraz bolało i choćbym nie rozumiał dlaczego to mnie spotyka. Nawet po śmierci chcę na wieki być w Raju Twego Niepokalanego Serca i tylko w Nim wielbić Boga, a nie w jakiś inny sposób.

Weź mnie takim, jakim dzisiaj jestem i uczyń mnie takim, jakim chcesz mnie mieć, ku chwale Boga teraz i przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Akt poświęcenia Polski Niepokalanemu Sercu Maryi

/z dn. 8 września 1946 r./

Niepokalana Dziewico!

Boga Matko Przeczysta! Jak ongiś, po szwedzkim najeździe, król Jan Kazimierz Ciebie za Patronkę i Królową Państwa obrał i Rzeczypospolitą Twojej szczególnej opiece i obronie polecił, tak w tę dziejową chwilę my, dzieci narodu polskiego, stajemy przed Twym tronem z hołdem miłości, czci serdecznej i wdzięczności. Tobie i Twojemu Niepokalanemu Sercu poświęcamy siebie, naród cały i wskrzeszoną Rzeczypospolitą, obiecując Ci wierną służbę, oddanie zupełne, oraz cześć dla Twych świątyń i ołtarzy. Synowi Twojemu, a naszemu Odkupicielowi, ślubujemy dochowanie wierności Jego nauce i prawu, obronę Jego Ewangelii i Kościoła, szerzenie Jego Królestwa.

Pani i Królowo nasza!

Pod Twoją obronę uciekamy się. Macierzyńską opieką otocz rodzinę polską i strzeż jej świętości. Natchnij duchem nadprzyrodzonym i pobożnością naszą parafię: ochraniaj jej lud od grzechów i nieszczęść, a pasterzy umacniaj i uświęcaj Swymi łaskami. Narodowi polskiemu uproś stałość we wierze, świętość życia, zrozumienie posłannictw. Złącz go w zgodzie i bratniej miłości. Daj tej polskiej ziemi, przesiąkniętej krwią i łzami, spokojny i chwalebny byt w prawdzie, sprawiedliwości i wolności. Rzeczypospolitej Polskiej bądź Królową i Panią, Natchnieniem i Patronką.

Potężna Wspomożycielko Wiernych!

Otocz płaszczem opieki Papieża oraz Kościół święty. Bądź mu puklerzem w dni prześladowania. Wyjednaj mu świętość i żarliwość apostolską, swobodę i skuteczność działania. Powstrzymaj zalew bezbożnictwa. Ludom od Kościoła odłączonym, wskaż drogę powrotu do jedności Chrystusowej owczarni. Okaż niewierzącym słońce prawdy i podbij ich dusze czułością Twego Niepokalanego Serca.

Władna świata Królowo!

Spojrzyj miłościwym okiem na troski i błędy rodzaju ludzkiego. Wyprowadź go z udręki i bezładu, z nieczułości i grzechów. Wyproś narodom pojednanie szczere i trwałe. Wskaż im drogę powrotu do Boga, by na jego prawie budowały swe życie. Daj wszystkim trwały pokój oparty na sprawiedliwości, braterstwie, zaufaniu.

Przyjmij naszą ofiarę i nasze ślubowanie, Matko Boga i nasza.

Przygarnij wszystkich do Swego Niepokalanego Serca i złącz nas na zawsze z Chrystusem i Jego świętym Królestwem. Amen.

Milenijny Akt Oddania Polski w Macierzyńską Niewolę Miłości Maryi

/z dn. 3 maja 1966 r./

Ojcze nasz, któryś jest w Niebie! Ojcze Pana naszego, Jezusa Chrystusa, którego dałeś światu za sprawą Ducha Świętego, przez Maryję Służebnicę Twoją, Bogurodzicę, Matkę Boga i Kościoła!

Ojcze wszystkich Dzieci Bożych, wszystkich Narodów i Ludów, od którego wszystko Ojcostwo pochodzi na niebie i na ziemi. Wołamy dziś do Ciebie przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, Pośrednika między niebem a ziemią, przez przyczynę Matki Chrystusowej i naszej Matki, i przez wstawiennictwo wszystkich świętych Patronów polskich. Z błogosławionej woli Twojego Syna dotarli do naszej ziemi przed Tysiącem lat Apostołowie Dobrej Nowiny, ustawili Krzyż, znak zbawienia i nadziei, i rozpoczęli chrzcić praojców w imię Trójcy Świętej. Od tej chwili źródło wody żywej nieustannie spływa na głowy i serca dzieci narodu polskiego. Zostaliśmy włączeni do wielkiej Rodziny Kościoła, Mistycznego Ciała Chrystusa. Przenikani duchem wiary, nadziei i miłości, przyjmując Ziarno Boże w serca nasze, przynosimy owoc cierpliwości. Przez dziesięć wieków pozostaliśmy jako naródochrzczony wierni Tobie, Twojemu Synowi, Jego Krzyżowi i Ewangelii, Kościołowi św. i Jego Pasterzom. Dziś, po zakończeniu rachunku sumienia w dziewięcioletniej Nowennie, która przygotowała nas do Tysiąclecia, po odnowieniu przyrzeczeń Chrztu świętego

Te Deum Narodu Polskiego

Wołamy do Ciebie z wdzięcznością: “Błogosławiona niech będzie Święta Trójca i nierozerwalna Jedność. Uwielbiajmy Ją, gdyż okazała nad nami Miłosierdzie Swoje.”

W tysiącletnią rocznicę chrztu Polski, powodowani uczuciem wdzięczności za powołanie naszego narodu do nadprzyrodzonej Rodziny Chrystusowej, przyzywamy przed Twój tron, Ojcze, wszystkie pokolenia, które przeszły w znaku wiary przez polską ziemię do Twojego Nieba, jak również i te, które radują się obecnie z daru życia na polskiej ziemi.

Pragniemy dziś społem ubezpieczyć Kościół święty na drugie tysiąclecie, a nienaruszony skarb wiary przekazać nadchodzącym pokoleniom młodej Polski – uczynimy to w niezawodnych dłoniach Matki Najświętszej, których opieki i pomocy doświadczyliśmy przez dzieje. Pełni wdzięczności za Matkę Chrystusową, którą Syn Twój dał Kościołowi świętemu, wspominamy Jej krzepiącą obecność w dziejach Kościoła w świecie i w Ojczyźnie naszej.

Ona jedna wytrwała pod Krzyżem Chrystusa na Kalwarii, a dziś trwa w Misterium Chrystusa i Kościoła. Ona zawsze trwała pod krzyżem naszego narodu. Wspominając z wdzięcznością Jej macierzyńską opiekę nad dziećmi polskiej ziemi, którą za Jej królestwo uważamy, świadomi, że dzięki Niej została uratowana wiara narodu, pragniemy Ojcze w Twoim Obliczu oddać Jej całkowicie umiłowaną Ojczyznę naszą na nowe Tysiąclecie Wiary za Kościół Twojego Syna.

Bogurodzico Dziewico, Matko Kościoła, Królowo Polski i Pani nasza Jasnogórska, dana nam jako Pomoc ku obronie narodu polskiego. W obliczu Boga w Trójcy Świętej Jedynego, w głębokim zjednoczeniu z Głową Kościoła Rzymskokatolickiego, Ojcem świętym Pawłem VI, my: Prymas i Biskupi polscy zebrani u stóp Twojego Jasnogórskiego tronu, otoczeni przedstawicielami całego narodu – duchowieństwa i Ludu Bożego z diecezji i parafii, w łączności z polonią światową, oddajemy dziś ufnym sercem w Twą wieczystą macierzyńską niewolę miłości wszystkie dzieci Boże ochrzczonego narodu i wszystko co Polskę stanowi, za wolność Kościoła w świecie i w Ojczyźnie naszej, ku rozszerzeniu się Królestwa Chrystusowego na ziemi.

Oddajemy więc Tobie w niewolę miłości za Kościół całą Polskę, umiłowaną Ojczyznę naszą, cały naród polski żyjący w kraju i poza jego granicami. Odtąd, najlepsza Matko nasza i Królowo Polski uważaj nas, Polaków, jako naród, za całkowitą własność Twoją, za narzędzie w Twych dłoniach na rzecz Kościoła świętego, któremu zawdzięczamy światło wiary, moc Krzyża, jedność duchową i pokój Boży. Czyń z nami co chcesz! Pragniemy wykonać wszystko, czego zażądasz, byleby tylko Polska po wszystkie wieki zachowała nieskażony skarb wiary świętej, a Kościół w Ojczyźnie naszej cieszył się należną Mu wolnością. bylebyśmy z Tobą i przez Ciebie, Matko Kościoła i Dziewico Wspomożycielko, stawali się prawdziwą pomocą Kościoła Powszechnego, ku budowaniu Ciała Chrystusowego na ziemi. Dla tego celu pragniemy odtąd żyć jako naród katolicki, przez pracę ku chwale Bożej i dla dobra Ojczyzny doczesnej, oddani Tobie w niewolę, pragniemy czynić w naszym życiu osobistym, rodzinnym, społecznym i narodowym nie wolę własną, ale Twoją i Twojego Syna, która jest samą miłością. Oddając się Tobie za Kościół, który jest żyjącym i obecnym w świecie współczesnym Chrystusem wierzymy, że przez Twoje ręce oddajemy się w niewolę samemu Chrystusowi i Jego Sprawie na ziemi.

Ufamy, że tym aktem głębokiej wiary i ufności, wyjednamy Kościołowi świętemu wolność, a Ojczyźnie naszej Twą macierzyńską opiekę na nowe wiary Tysiąclecie, Panno Chwalebna i Błogosławiona.

Przyjmij naszą ufność, umocnij ją w sercach naszych i złóż przed Obliczem Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Amen.

Fatimski Akt Zawierzenia Kościoła i Świata Niepokalanemu Sercu Maryi

/dokonany przez Jana Pawła II w dn. 13 maja 1982/

1. “Pod twoją obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko!” Ze słowami tej antyfony, którą modli się od wieków Chrystusowy Kościół, staję dzisiaj na miejscu przez Ciebie wybranym i szczególnie przez Ciebie, Matko, miłowanym.

Stoję w szczególnym poczuciu jedności z wszystkimi Pasterzami Kościoła, z którymi wspólnie stanowimy jedno ciało i jedno kolegium tak, jak z woli Chrystusa Apostołowie byli w jedności z Piotrem. W poczuciu tej jedności wypowiadam słowa niniejszego Aktu, w którym raz jeszcze pragnę zawrzeć “nadzieje i obawy” Kościoła w świecie współczesnym.

Przed czterdziestu laty, a także w dziesięć lat później, Twój sługa papież Pius XII, mając przed oczyma bolesne doświadczenia rodziny ludzkiej, zawierzył i poświęcił Twemu Niepokalanemu Sercu cały świat, a zwłaszcza te narody, które stanowiły przedmiot Twej szczególnej miłości i troski.

Ten świat ludzi i narodów mam przed oczyma również dzisiaj, kiedy pragnę ponowić zawierzenie i poświęcenie dokonane przez mojego poprzednika na Stolicy Piotrowej; świat kończącego się drugiego tysiąclecia, świat współczesny, nasz dzisiejszy świat!

Kościół na Soborze Watykańskim II odnowił świadomość swego posłannictwa w tym świecie, pomny na słowa Pana; “Idźcie… i nauczajcie wszystkie narody… Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,19-20).

I dlatego, o Matko ludzi i ludów, Ty, która znasz “wszystkie ich cierpienia i nadzieje”, Ty, która czujesz po macierzyńsku wszystkie zmagania pomiędzy dobrem a złem, pomiędzy światłością i ciemnością, jakie wstrząsają współczesnym światem – przyjmij nasze wołanie skierowane w Duchu Przenajświętszym wprost do Twojego Serca i ogarnij miłością Matki i Służebnicy ten nasz ludzki świat, który Ci zawierzamy i poświęcamy, pełni niepokoju o doczesny i wieczny los ludzi i ludów.

W szczególny sposób zawierzamy Ci i poświęcamy tych ludzi i te narody, które tego najbardziej potrzebują.

“Pod twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko! Naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych!”

Racz nie gardzić!

Przyjmij naszą ufność pokorną i nasze zawierzenie!

2. “Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16).

Ta właśnie miłość kazała Synowi Bożemu poświęcić Siebie samego za wszystkich ludzi: “Za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie” (J 17,19).

Mocą tego “poświęcenia w ofierze” uczniowie wszystkich czasów są powołani do żywego uczestniczenia w dziele zbawienia świata: do dopełnienia tego, czego nie dostaje cierpieniom Chrystusa, dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół (por. Kol 1,24; 2 Kor 12,15).

Gdy dzisiaj staję przed Tobą, Matko Chrystusa, pragnę wraz z całym Kościołem, wobec Twego Niepokalanego Serca, zjednoczyć się z Odkupicielem naszym w tym poświęceniu za świat i ludzkość, które tylko w Jego Boskim Sercu ma moc przebłagać i zadośćuczynić!

Moc tego poświęcenia trwa przez wszystkie czasy, ogarnia wszystkich ludzi, ludy i narody, przewyższa zaś wszelkie zło, jakie duch ciemności zdolny jest rozniecić w sercu człowieka i w jego dziejach, jakie też rozniecił w naszych czasach.

Z tym poświęceniem Odkupiciela naszego, przez posługę następcy Piotra, jednoczy się Kościół: Ciało Mistyczne Chrystusa.

O, jakże głęboko czujemy potrzebę poświęcenia za ludzkość i świat: za nasz współczesny świat w jedności z samym Chrystusem! Odkupieńcze dzieło Chrystusa ma się stawać przecież udziałem świata przez Kościół.

O, jakże nas przeto boli wszystko, co w Kościele, w każdym z nas jest przeciwne świętości i poświęceniu! Jakże nas boli to, że wezwanie do pokuty, nawrócenia, modlitwy nie spotkało się i nie spotyka z takim przyjęciem jak powinno!

Jakże nas boli, że tak ozięble uczestniczymy w dziele Chrystusowego Odkupienia! Że tak niewystarczająco dopełniamy w swoim ciele to, czego “nie dostaje cierpieniom Chrystusa” (Kol 1,24).

Niechże więc będą błogosławione wszystkie dusze, które są posłuszne wezwaniu Odwiecznej Miłości.

Niech będą błogosławieni wszyscy ci, którzy dzień po dniu, z niewyczerpaną hojnością przyjmują Twoje wezwanie, o Matko, do czynienia tego, co powie Twój Syn Jezus (por. J 2,5), dając Kościołowi i światu radosne świadectwo życia natchnionego Ewangelią.

Bądź błogosławiona Ty nade wszystko, Służebnico Pańska, która najpełniej jesteś posłuszna temu Bożemu wezwaniu! Bądź pozdrowiona Ty, która jesteś cała zjednoczona z odkupieńczym poświęceniem Twojego Syna!

Matko Kościoła! Przyświecaj Ludowi Bożemu na drogach wiary, nadziei i miłości! Pomóż nam żyć całą prawdą Chrystusowego poświęcenia za całą rodzinę ludzką w świecie współczesnym.

3. Zawierzając Ci, o Matko, świat, wszystkich ludzi i wszystkie ludy, zawierzamy Ci także samo to poświęcenie za świat, składając je w Twym macierzyńskim Sercu.

O Serce Niepokalane! Pomóż nam przezwyciężyć grozę zła, które tak łatwo zakorzenia się w sercach współczesnych ludzi – zła, które w swych niewymiernych skutkach ciąży już nad naszą współczesnością i zdaje się zamykać drogę ku przyszłości!

Od głodu i wojny – wybaw nas!

Od wojny atomowej, od nieobliczalnego samozniszczenia, od wszelkiej wojny – wybaw nas!

Od grzechów przeciw życiu człowieka od jego zarania – wybaw nas!

Od nienawiści i podeptania godności dziecka Bożego – wybaw nas!

Od wszelkich rodzajów niesprawiedliwości w życiu społecznym, państwowym i międzynarodowy – wybaw nas!

Od deptania Bożych przykazań – wybaw nas!

Od usiłowania zdeptania samej prawdy o Bogu w sercach ludzkich – wybaw nas!

Od grzechów przeciw Duchowi Świętemu – wybaw nas! Wybaw nas!

Przyjmij, o Matko Chrystusa, to wołanie nabrzmiałe cierpieniem wszystkich ludzi. Nabrzmiałe cierpieniem całych społeczeństw!

Niech jeszcze raz objawi się w dziejach świata nieskończona potęga Miłości Miłosiernej! Niech powstrzyma zło! Niech przetworzy sumienia! Niech w Sercu Niepokalanym odsłoni się dla wszystkich światło Nadziei! Amen.

Modlitwa Kościoła w Polsce, w której zawierza Maryi swoją misję w nowej sytuacji dziejowej

Jasna Góra, 26 VIII 1993 r.

Bogurodzico Dziewico, Bogiem sławiona Maryjo!

1. PRZEDSTAWIAMY SIEBIE

Kolejny raz stajemy przed Tobą i wyrażamy cześć, uwielbienie, wierność, ufność i miłość. Czynimy to razem z nowym pokoleniem, które podejmuje tysiącletnią tradycję wierności Chrystusowi i Kościołowi. Po odzyskaniu wolności, trwając w Państwie Polskim, wiemy, że spoczywa na nas obowiązek osobistego, rodzinnego i społecznego budowania Ojczyzny na trwałych zasadach ewangelicznej wiary. Te zadania dzielimy z Rodakami żyjącymi na wszystkich kontynentach. Jesteśmy świadomi naszego wrośnięcia w dzieje Europy, dlatego przyjaźnią chcemy ogarnąć wszystkich ludzi o innych tradycjach wiary i kultury, którzy żyją pośród nas lub w naszym sąsiedztwie.

Jesteśmy słabi i grzeszni, a na naszym ciele nie zatarły się jeszcze blizny zaborów, okupacji, powstań i prześladowań ze strony bezbożnych ideologii, jednak pragniemy wzmocnić to, co dobre i solidarne, i na Twoim Ołtarzu Jasnogórskim. Maryjo, w okresie historycznego zwrotu w dziejach Polski złożyć nasze Zawierzenie.

2. NASZE INTENCJE

Przez nasze Zawierzenie pragniemy, Maryjo, w Twoich dłoniach zabezpieczyć służbę i posłannictwo naszego Kościoła wobec Ojczyzny i całej rodziny ludzkiej. W trudnym dziś budujemy lepsze jutro. Przez lata Drugiej Wielkiej Nowenny, przez rozważanie laski Słowa i Sakramentów, przez Synod Plenarny, który pozwala świeckim włączyć się w Nową Ewangelizację, przygotowujemy się do Jubileuszu Zbawiciela w roku 2000.

Motywem naszej gorącej modlitwy zawierzenia Tobie Kościoła w Polsce i Ojczyzny ziemskiej, w której żyjemy, jest potrzeba pomocy Bożej; Ty zaś, Maryjo, od wieków jesteś najskuteczniejszą Pośredniczką “daną ku pomocy narodowi”.

Rozległy jest obszar naszych słabości, nowy materializm wabi i zniewala nawet sprawiedliwych. Pomijanie Boga, usuwanie Go z życia społecznego, odrzucanie trwałych wartości prowadzi, jak wiemy z doświadczenia, do odzierania człowieka z jego godności. Jesteśmy świadkami głoszenia fałszywych haseł, przystrajania się zła w szaty dobra, zachłanności na władzę i bogactwo, niszczenia świata przyrody oraz ucieczki w zamknięty świat alkoholu, narkomanii i apatii. Rozdrażniony człowiek porzuca rodzinę, pracę, ojczyznę i przestaje być panem siebie. Trzeba budować domy, drogi i mosty, uprawiać pola i sady, rozwijać przemysł, a tymczasem wielu ludzi pozostaje bez pracy. Egoistyczne dążenia jednostek i grup do wygodnego życia za wszelką cenę, spychają innych w bezradność i biedę. Nasila się chęć uprawnienia zabójstwa nazywanego “aborcją” i “eutanazją”.

3. NASZE RADOŚCI I PODZIĘKOWANIA

Matko Najświętsza! Z tej biednej ziemi, z tej łez doliny zanosimy nie tylko żale. Liczne prośby, przedkładane Ci w poprzednich pokoleniach, zostały wysłuchane. Za wszelkie Twoje wstawiennictwo wyrażamy naszą radosną wdzięczność.

Dziękujemy za ludzi, którzy z wytrwałą ufnością walczyli o wolność. Wśród tych ludzi są Słudzy Boży, uczący nas, tak jak kardynał Prymas Stefan Wyszyński, pełnego oddania się Tobie, Maryjo, oraz liczni błogosławieni i święci, nasi Rodacy, ukazujący, jak żyć życiem Chrystusa w trudnych okolicznościach.

Dziękujemy Ci, Matko Chrystusa, za każdą kroplę oszczędzonej krwi, za ludzi odważnych i prawych, za ludzi cichych, rozmodlonych i ofiarnych, dzięki którym powstało wiele dobrych dzieł, wyzwoliła się pomoc bliźnim. Dużo otrzymaliśmy w ciężkich chwilach, dużo mamy do dania biednym braciom.

Dziękujemy Ci, Maryjo, za cztery krzepiące pielgrzymki do Polski Następcy Świętego Piotra, naszego Brata. Jana Pawła II. Dziękujemy za kapłanów i wiernych, wytrwałych w posłudze Ewangelii; dzięki nim w polskim krajobrazie wyrosło wiele świątyń i kaplic, gdzie Chrystus jest obecny wśród ludu.

Dziękujemy za tych chłopców i dziewczęta, którzy weszli na drogę służby kapłańskiej i zakonnej, i głoszą Królestwo Boże także poza naszym krajem.

Dziękujemy za nowe metropolie i diecezje, dzięki którym sprawniej służymy Eucharystii, rozwijamy posługę Słowa i dobroczynności.

Dziękujemy za wszystkich świeckich włączonych i włączających się w życie Kościoła, szczególnie przez Synod, ruchy i organizacje. Dzięki wspólnotom, które skupiają wspaniałą młodzież, dzięki doświadczeniom pielgrzymek, Kościół jest miejscem pokoju i radości.

Szczególnie jednak dziękujemy za Twoją krzepiącą obecność w Jasnogórskiej Stolicy, w licznych sanktuariach i w Obrazie Nawiedzenia, niestrudzenie goszczącym w parafiach.

4. NASZA CZEŚĆ

Maryjo, zanim wypowiemy nasze Zawierzenie, które będzie prośbą i błaganiem, wyrażamy Ci nasz dziecięcy hołd i uwielbienie za to, że sam Bóg Tobie pierwszy zawierzył, oddając Ci Syna, Syn – Jezus Chrystus, zawierzył Tobie na krzyżu Kościół święty i nas, dlatego za Janem Pawłem II śmielej mówimy: “Matko naszego zawierzenia” (RH 22). Oddanie się Tobie wyrażali nasi praojcowie i ojcowie, stąd też jesteśmy związani trwałym przymierzem z Tobą.

Ty, Matko Chrystusa i Kościoła, Potężna świata Królowo i pokorna Służebnico Pana, doszłaś do pełni zbawienia i chwały – tam, dokąd zdąża cały Kościół, oczekując powtórnego przyjścia Chrystusa i pełni Królestwa Bożego. Jesteś obecna w misterium Chrystusa i Kościoła. Wzorze naszego postępowania, ucz nas, jak iść za Chrystusem.

5. ZAWIERZENIE

Zawierzamy Ci, Królowo świata, naszą obecność w rodzinie ludzkiej. Spraw, aby nasza łączność z innymi narodami służyła pokojowi i rozwojowi.

Zawierzamy Ci, Matko Kościoła, misję uświęcania przez miłość, jaką Twój Syn zlecił Kościołowi. Zawierzamy Ci duchowieństwo, zakony, świeckich szczególnie młodzież, przełożonych Kościołów chrześcijańskich, dialog ekumeniczny oraz ludzi niewierzących lub szukających Boga.

Opiekunko Rodzin! Zawierzamy Ci wszystkie rodziny w Polsce; niech w łączności z parafią, wspierane prawem państwowym, pielęgnują miłość i przebaczenie.

Troskliwa Matko z Nazaretu! Zawierzamy Ci nasze dzieci i młodzież, ich zdrowie fizyczne i moralne, ich wychowanie i kształcenie w przedszkolach, szkołach i wszystkich uczelniach. Oby znalazły zawsze kochających i mądrych wychowawców i nauczycieli.

Królowo Polski! Zawierzamy Ci Polskę, Ojczyznę naszą, przekonani, że jest zgodne z wolą Bożą, aby nasze Państwo było rządzone wolą obywateli, z poszanowaniem praw boskich, by było sprawiedliwe i gospodarne.

“Daj polskiej ziemi, przesiąkniętej krwią i łzami, spokojny i chwalebny byt w prawdzie, sprawiedliwości i wolności. Rzeczypospolitej bądź Królową, natchnieniem i Patronką” (Akt ślubowań, 9 IX 1946 r.).

Duchowny: Matko Kościoła pielgrzymującego!

Świecki: Kościół cały, z Ojcem Świętym Janem Pawłem II,

Wszyscy: Maryjo, Tobie zawierzamy!

D.: Matko Najwyższego Kapłana!

Ś.: Biskupów, kapłanów, diakonów i alumnów, zakonników i zakonnice,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy!

D.: Służebnico Ewangelii!

Ś.: Świeckich apostołów Kościoła w Polsce,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy.!

D.: Matko i Królowo Polski!

Ś.: Wolną Ojczyznę,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy!

D.: Matko niosąca Jezusa do świętej Elżbiety!

Ś.: Zatroskanych o chrześcijańską tożsamość Polski,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy!

D.: Przewodniczko na drogach wolności!

Ś.: Prezydenta Rzeczypospolitej,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy!

D.: Matko Dobrej Rady !

Ś.: Sejm i Senat Rzeczypospolitej,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy!

D.: Warownio Bezpieczna!

Ś.: Rząd Rzeczypospolitej i polityków,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy!

D.: Hetmanko Obrońców Ojczyzny!

Ś.: Wojsko Polskie i stróżów ładu społecznego,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy!

D.: Niewiasto słuchająca Boga!

Ś.: Ludzi kultury i środków społecznego przekazu,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy!

D.: Matko rodząca w Betlejem!

Ś.: Każde poczęte życie ludzkie,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy!

D.: Matko Rodziny z Nazaretu!

Ś.: Rodziny nasze, wspólnoty życia i miłości,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy!

D.: Matko szukająca schronienia w Egipcie!

Ś.: Polaków żyjących na wszystkich kontynentach,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy!

D.: Małżonko Józefa Robotnika!

Ś.: Pracujących, bezrobotnych i ubogich,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy!

D.: Nauczycielko z Nazaretu!

Ś.: Odpowiedzialnych za wychowanie młodego pokolenia,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy!

D.: Matko szukająca zagubionego Syna!

Ś.: Młodzież naszą i dzieci,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy!

D.: Troskliwa Gospodyni z Jasnogórskiej Kany!

Ś.: Wszystkie trudne sprawy polskiej codzienności,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy!

D.: Matko wędrująca z Apostołami wśród łanów galilejskich!

Ś.: Płody polskiej ziemi i wszystkich rolników,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy!

D.: Mężna Niewiasto z Kalwarii!

Ś.: Służbę Zdrowia, chorych i cierpiących,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy!

D.: Matko Kościoła modlącego się w Wieczerniku!

Ś.: Kościoła nowego Tysiąclecia,

W.: Maryjo, Tobie zawierzamy!

Maryjo, Matko i Królowo Polski, zawierzając Tobie wolną Ojczyznę, całe dziedzictwo chrześcijańskiej przeszłości, w Twoje dłonie składamy nasze serca, myśli, słowa i czyny. Ucz nas wiary, nadziei i miłości. Prowadź nas po drogach przebaczenia i jedności. Oddalaj od nas zwątpienie, broń nas przed złem. Umacniaj w nas nadzieję. Matko, prowadź nas do Chrystusa, byśmy w Nim i przez Niego doszli do Ojca w jedności Ducha Świętego. Amen.

Św. Michale Archaniele wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha, bądź naszą obrona. Niech go Bóg poskromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen.

ABC Pomocnika

ABC Pomocnika

Ks. Jacek Hadryś

Duchowość PMK

Pomocniczość

Pomocniczość jest główną cechą ruchu Pomocników Matki Kościoła i jego charyzmatem, czyli darem, który posiada i dzięki któremu może poprzez Ducha Świętego służyć budowaniu Ciała Chrystusa. Oznacza wrażliwość na drugiego człowieka i wielki szacunek dla ludzkiej osoby. Postawa gotowości do po¬mocy jest istotą bycia Pomocnikiem Maryi. Pojęcie „pomoc” jest terminem polskim i powszechnie używanym. Oznacza przede wszystkim ten rodzaj kontaktu, który polega na postawie wyjścia ku innym oraz gotowość do rozwiązywania problemów i kłopotów, w jakich znalazł się bliźni. Słowo to sugeruje czyn płynący z wrażliwości na innych. Komisja Maryjna Episkopatu, pragnąc lepiej ukazać sens określenia „pomoc”, analizowała różnicę między pojęciami sługi oraz pomocnika. Otóż sługa jest tym, który zawiera umowę, świadczy usługi i za nie otrzymuje zapłatę, pozostając w zależności od swojego pana. Natomiast pomocnik to ktoś równorzędny, przyjazny i bezinteresowny. Widząc bliźniego w potrzebie, dzieli się tym, co ma, ponieważ chce pomóc -bardziej z miłości, niż ze sprawiedliwości. Niosący pomoc w pewnym sensie znajduje się w pozycji nadrzędnej, posiada siłę, której brak drugiemu. Pomocnik, ten, kto pomaga, ma przewagę nad potrzebującym pomocy. Inicjator Ruchu, Kardynał Stefan Wyszyński, wyjaśniając pojęcie „pomoc” i uzasadniając jego użycie, odwołał się do tekstów biblijnych. Wskazał, że występuje ono już w najstarszym (jahwistycznym) opisie stworzenia: „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu, zatem odpowiednią dla niego pomoc” (Rdz 2, 18). Stwierdził, iż sam Bóg pragnął, aby człowiek korzystał z pomocy innych ludzi. Można, zatem powiedzieć, że niesienie pomocy jest prawidłową właściwością człowieka, a dotyczy wszystkich dziedzin ludzkiego życia i to nie tylko w wymiarze doczesnym. Znamienne jest użycie w kontekście udziału w zbawieniu innych pojęcia „pomoc” przez św. Pawła Apostoła: „My bowiem jesteśmy pomocnikami Boga, wy zaś jesteście uprawną rolą Bożą i Bożą budowlą” (l Kor 3, 9). Chrystus zbawia, ale potrzebuje współpracy ze strony człowieka. Słowo „pomoc” w sposób właściwy oddaje istotę tej współpracy.

Najpełniejsze uzasadnienie praktykowania idei pomocniczości w ruchu Pomocników Matki Kościoła przedstawiła w swoich materiałach Komisja Maryjna Episkopatu Polski. Pomocnicy powinni pomagać między innymi dlatego, że sam Kościół wezwał do tego na Soborze Watykańskim II. Taka postawa jest istotną cechą natury ludzkiej; w ten sposób człowiek powinien naśladować Boga i wypełniać przykazanie miłości bliźniego. Postawa niesienia pomocy stanowi także warunek pełnego rozwoju ludzkiej osobowości i najlepszą terapię dla ludzi samotnych, przygnębionych, załamanych. Stale istnieje konieczność, aby pomagać ludziom w ich potrzebach i udrękach – pomaganie jest ratunkiem dla współczesnego świata.

Ksiądz Prymas Stefan Wyszyński, ogłaszając 26 sierpnia 1969 roku dzieło Pomocników Matki Kościoła, podał ich obowiązki oraz powinności. Pomocnicy mają pomagać Maryi Matce Kościoła, Kościołowi Chrystusowemu, każdemu człowiekowi i Ojczyźnie. Zgodnie ze wskazaniami Kardynała Stefana Wyszyńskiego Pomocnicy powinni przede wszystkim pomagać Maryi, Matce Kościoła. Dokumenty dotyczące dzieła Pomocników oraz materiały Komisji Maryjnej Episkopatu Polski wydane w Rzymie w 1974 roku ściśle określają powody, dla których należy pomagać Matce Kościoła. Są to: wola Boża, by dążyć do Chrystusa „przez Maryję”, oczekiwanie Matki Kościoła na pomoc ze strony ludzi, postawa Maryi, która z woli Boga Ojca była Najdoskonalszą Pomocnicą Chrystusa podczas Jego życia na ziemi, przez co stała się wzorem pomagania Chrystusowi, postawa Maryi jako Pośredniczki i Wspomożycielki, potrzeba współpracy z Maryją w Jej trosce o zbawienie każdego człowieka, duża skuteczność pomocy Kościołowi i ludziom z Maryją i przez Maryję. Natomiast na niezbędność niesienia pomocy Kościołowi w ruchu Pomocników Matki Kościoła wskazuje kilka motywów. Część z nich wynika wprost z definicji samego Kościoła oraz z Jego charakteru, inne mają swoje podłoże teologiczne bądź moralne. Kościół stanowi nadprzyrodzoną wspólnotę Ludu Bożego, Mistyczne Ciało Chrystusa, który żyjąc na ziemi nadal potrzebuje pomocy swoich członków. Posiada ono charakter służebny, składa się z ludzi, z którymi utożsamia się Chrystus, Jego Założyciel. Jezus Chrystus uzależnił się więc od ludzkiej pomocy. Współpraca z Kościołem jest realizacją osobistego powołania; obowiązek ten wynika wprost z Milenijnego Aktu Oddania Polski.

Pomocnicy mają także pomagać Ojczyźnie. Już tytuł listu ogłaszającego dzieło Pomocników Matki Kościoła wskazuje na Ojczyznę – obok Kościoła – jako na główne pole świadczenia pomocy: „Prymas Polski wzywa ludzi dobrej woli do pomocy Kościołowi i chrześcijańskiej Ojczyźnie przez Bogurodzicę, Matkę Kościoła”. Jak wyjaśnia Autor, pomoc Ojczyźnie prowadzi do ubezpieczania wiary w Narodzie, a chrześcijańskiej kultury w „dłoniach Królowej Polski”. Pomocnik powinien czynić wszystko, aby Polska wzrastała w wierności Bogu, Ewangelii Chrystusowej i Kościołowi. Ma pomagać Ojczyźnie w ścisłym związku z Maryją Jasnogórską, która nazwana jest Dziewicą Wspomożycielką oraz Pomocą przedziwną i nieustanną ku obro¬nie Narodu polskiego. Maryja w jasnogórskim wizerunku jest główną Patronką dzieła Pomocników, Jej Pomocnicy chcą odpowiedzieć pomocą na pomoc, gdyż czują się do tego zobowiązani Milenijnym Aktem Oddania Polski z 3 maja 1966 roku. Pomocnicy, pragnąc wywdzięczyć się swojej Patronce, spieszą z pomocą Jej, Kościołowi i Ojczyźnie.

Pomocnicy są zobowiązani do pomagania drugiemu człowiekowi nie tylko ze względu na jego przynależność do wspólnoty Kościoła, ale także jako swojemu bratu – dostrzegając w nim ukrytego Chrystusa (por. Mt 25,40). Powinni uwierzyć w to wszystko, co Bóg powiedział o godności człowieka i jego przeznaczeniu, aby bez oporów móc pochylić się do stóp Boga. Celem tej pomocy ma być przede wszystkim troska o to, aby w każdym człowieku żył Chrystus poprzez łaskę uświęcającą. Pomocnicy mają spieszyć z pomocą innym w każdej potrzeb ie. Aby pomoc była skuteczna, pomaganie powinno być stylem życia, „świętym nałogiem”. Kardynał Stefan Wyszyński oraz biskupi wskazywali na pola odpowiedzialności i zakresy niesienia pomocy. Pomocnicy, poczynając od swoich domowników, pomocą mają ogarnąć wszystkich: krewnych, sąsiadów, znajomych, chorych i ubogich. Pomagać mają wszędzie: w domu, w szkole, w pracy, na ulicy, w tramwaju, w sklepie i kościele. „Wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie” (Jk 2, 17). Pomagać mają konkretnie, w sprawach duchowych i materialnych. Wystarczy nieraz życzliwy uśmiech, ustąpienie miejsca, serdeczne podanie ręki, dobre słowo, które drugiemu człowiekowi może przynieść ulgę, a nawet uratować go od tragedii. Wystarczy trochę wysiłku, a codzienne obyczaje, nieraz bardzo szorstkie, staną się bardziej chrześcijańskie. Zawsze mają pamiętać o dzieleniu się nie tylko chlebem, ale także darami duchowymi i nadprzyrodzonymi. Nie chodzi bowiem o jeszcze jedno dzieło charytatywne. Pomocnicy Matki Kościoła muszą troszczyć się o to, o co troszczy się najbardziej Pomocnica Boga i ludzi – Maryja: o życie, obecność i los Chrystusa w duszach dzieci Bożych. W tej intencji szczególnie Pomocnicy powinni się modlić, składać ofiary i cierpienia, pomagając czynem apostolskim i przykładem własnego życia.

Maryjność

Ruch Pomocników Matki Kościoła, mimo że jest na wskroś maryjny, nie jest mariocentryczny. Ukazuje bowiem Maryję w kontekście prawdy o Trójcy Świętej oraz w tajemnicy Chrystusa i Kościoła. Analizując podstawowe dokumenty dotyczące Pomocników Matki Kościoła można zauważyć, że maryjność Ruchu posiada podstawy zarówno biblijno-teologiczne, jak i czysto praktyczne, tzn. wynikające z doświadczeń drogi maryjnej. Ksiądz Prymas Stefan Wyszyński i biskupi polscy, zaś dniając związek wychowywania apostołów świeckich z Matką Bożą, odwoływali się w swoich przemówieniach i dokumentach do roli Maryi w historii zbawienia oraz do ustanowienia Jej Matką Kościoła. Powoływali się na naukę Kościoła, a szczególnie Soboru Watykańskiego II, polskie doświadczenia drogi maryjnej, przykład św. Maksymiliana M. Kolbego oraz na objawienia maryjne ostatnich wieków.

W liście pasterskim ze 129. Konferencji Episkopatu z dnia 9 lutego 1972 roku biskupi polscy uzasadniali wezwanie, aby stać się Pomocnikiem Matki Kościoła poprzez stwierdzenie, iż droga do Chrystusa przez Maryję jest odwieczną wolą Bożą w dziele zbawienia. Argumentowali to tym, że skoro Chrystus przyszedł do nas z woli Ojca przez Maryję, to nasza droga ku Niemu prowadzi również przez Maryję. Sposób przyjścia na ziemię Syna Bożego stanowi bardzo konkretną wskazówkę dla Pomocników: chcąc pomagać innym w zbawieniu, należy czynić to także przez Maryję. Należy po prostu naśladować samego Boga. Dodatkowym argumentem pomagania wraz z Maryją jest Jej obecność w misterium Chrystusa i Kościoła: od Betlejem po Wieczernik. Związanie zatem pomocy z Maryją i przez Maryję stanowi prostą konsekwencję roli Maryi w dziele Odkupienia. Ta rola nie ograniczała się jedynie do obecności i biernej uległości wobec planów Bożych. Maryja jako Służebnica Pańska pomagała Synowi Bożemu przyjść na świat w postaci ludzkiej. Pomagała Chrystusowi w dziele Odkupienia w Betlejem, w Nazaret, w Kanie Galilejskiej, na Kalwarii, w Wieczerniku Zielonych Świąt.

Podstawowym, przytaczanym przez materiały formacyjne Pomocników tekstem biblijnym, uzasadniającym dążenie do Chrystusa z Maryją, jest testament Chrystusa z krzyża: „Niewiasto, oto syn Twój (…), oto Matka Twoja” (J 19, 26b – 27). Tekst ten odczytywany jest jako opis ustanowienia Maryi Matką Kościoła. W swoim liście do kapłanów z dnia 10 lutego 1972 roku biskupi polscy zauważyli, że Chrystus powierzył swojej Matce opiekę nad rodzącym się Kościołem, nad wszystkimi dziećmi Bożymi. Stwierdzili, że nikt lepiej nie pomoże rodzinie ludzkiej odnaleźć Chrystusa, żyjącego w Kościele, niż Maryja – Matka Kościoła.

Chcąc uzasadnić maryjną drogę pomocniczości nie można pominąć soborowej Konstytucji dogmatycznej o Kościele. W liście do kapłanów ze 129. Konferencji Episkopatu biskupi pisali o Maryi Matce Kościoła jako o Tej, do której należy się zwrócić wobec niewystarczalności dotychczasowych wysiłków duszpasterskich. Stwierdzili, iż Maryja dzięki swej macierzyńskiej miłości opiekuje się jeszcze pielgrzymującymi braćmi swego Syna, narażonymi na trudy i niebezpieczeństwa, póki nie zostaną doprowadzeni do szczęśliwej Ojczyzny (KK 62). To Ona jest „Orędowniczką, Wspomożycielką, Pomocnicą, Pośredniczką” (KK 62).

Uzasadniając maryjny charakter ruchu Pomocników Matki Kościoła, dokumenty Episkopatu Polski oraz wypowiedzi jego przedstawicieli wielokrotnie odwołują się również do polskiego doświadczenia drogi maryjnej. Już w dniu 26 sierpnia 1969 roku Prymas Polski, powołując do istnienia dzieło Pomocników Matki Kościoła, swoje wezwanie rozpoczął od znamiennego świadectwa: „Pragnę dziś otworzyć serce swoje przed Wami, aby Wam odsłonić tajemnice mocy trwania Kościoła Chrystusowego w Ojczyźnie naszej. Pragnę Wam wyznać swoją wiarę w to, że tę moc trwania zawdzięczamy «obecnej w misterium Chrystusa i Kościoła» – Bogurodzicy”. Ksiądz Prymas stwierdził także, iż „doświadczenia ostatnich czasów w kraju i zagranicą wykazują, że szczególną dynamiką apostolską odznaczają się ludzie wychowani do służby Kościołowi w duchu Służebnicy Pańskiej Maryi. Prac a Wielkiej Nowenny, Rok Tysiąclecia, pomoc Polski katolickiej dla Soboru, Nawiedzenie Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w parafiach, pokutno – błagalne akcje na rzecz zagrożonych odcinków życia religijnego i moralnego w kraju, Wyznanie Wiary Narodu Polskiego słowami „Credo Pawłowego” – to wszystko świadczy, do jakiej wielkiej ofiary dla Kościoła pobudza wiernych w Polsce Dziewica Wspomożycielka, Pani Jasnogórska”.

Dla Pomocników Matki Kościoła przykładem stał się ojciec Maksymilian Kolbe, którego postawa zaprasza do pójścia drogą maryjną. Kościół, poprzez wyniesienie go na ołtarze, wskazał, że droga maryjna jest słuszna i wiedzie do Chrystusowej miłości w świecie. Można powiedzieć, że idea Pomocników Matki Kościoła wyrasta z duchowości św. Maksymiliana i że jest ona w swojej istocie dalszym ciągiem „Milicji Niepokalanej”. Chociaż sposoby działania obu wspomnianych ruchów są różne, podłoże jest jedno: troska o Kościół i pragnienie przyniesienia mu pomocy przez Maryję. W kształtowaniu swojej postawy Pomocnicy najczęściej sięgają do myśli św. Maksymiliana i św. Ludwika Grignion de Montfort. Różnią się jednak od wspomnianych postaci tym, że poprzez całkowite oddanie się Maryi mają na uwadze cele tego oddania: Kościół, drugiego człowieka, Ojczyznę. Deklarują ponadto swoją całkowitą dyspozycyjność wobec Matki Bożej. Podążając za przykładem o. Maksymiliana Mari Kolbego, Pomocnicy kroczą jednak swoją własną drogą.

Kolejne uzasadnienie maryjności Pomocników Matki Kościoła stanowi fakt, iż Bóg w sposób szczególny oddziałuje w naszych czasach przez Maryję. Świadczą o tym liczne objawienia maryjne, z którymi Kościół liczy się jednak ostrożnie i nieczęsto zezwala na oddawanie czci Maryi w miejscach poszczególnych objawień. Ksiądz Prymas Stefan Wyszyński już w liście z 26 sierpnia 1969 roku stwierdził, że gdy zdaje się, że wszystko stracone, wtedy zjawia się Pomoc – Maryja, ponieważ Ona troszczy się o losy swoich dzieci. Pomocnicy są ruchem mającym spełniać Jej prośby, szczególnie te z Fatimy, gdzie prosiła o pomoc w ratowaniu dusz dla Chrystusa, wskazując konkretne sposoby niesienia tej pomocy. Przypomnieli je w 1974 roku biskupi w liście przed patronalnym świętem Pomocników: oddanie się Bogurodzicy, modlitwa (zwłaszcza odmawianie różańca) i składanie w Jej dłonie czynów pokutnych w intencji nawrócenia ludzi i pokoju na świecie. Do tych sposobów należy także niesienie pomocy biednym i chorym, samotnym i opuszczonym oraz rozbudza¬nie ducha sprawiedliwości społecznej na rzecz udręczonych i cierpiących. Realizowanie tychże próśb dokonuje się w duchowości Pomocników Matki Kościoła.

Pomocnicy Matki Kościoła są ruchem maryjnym, dlatego też maryjność znajduje odzwierciedlenie zarówno w życiu wewnętrznym poszczególnych członków Ruchu, jak i w ich działaniu zewnętrznym.

Zgodnie ze wskazaniami Księdza Prymasa i Episkopatu Polski istotę dzieła Pomocników stanowi osobiste oddanie się Matce Kościoła w Jej macierzyńską niewolę miłości za Kościół Chrystusowy. Jest ono koniecznie potrzebne z tego względu, aby z Nią i poprzez Nią pomagać Kościołowi i ludziom. Jeśli ktoś pragnie być dobrym Pomocnikiem Matki Kościoła, musi się jak najgłębiej związać z Maryją, oddając Jej siebie do dyspozycji oraz poddając Jej swoją wolę, aby być uległym narzędziem w Jej dłoniach. Stać się Pomocnikiem Maryi to oddać się Jej w niewolę, nie tylko z własnej pobożności, ale nadto z intencją niesienia pomocy Kościołowi i braciom. Ten, kto decyduje się być Pomocnikiem Maryi, wiąże się z Nią przez to, że oddaje się osobiście Maryi, Matce Kościoła, w macierzyńską niewolę miłości za Kościół Chrystusowy. Wszystko czyni z Maryją, stara się codziennie powtarzać Akt oddania, dąży do tego, aby żyć w stanie oddania się Matce Bożej, ponieważ uważa się za narzędzie w Jej dłoniach.

Związanie swojego życia całkowicie z Maryją należy do istoty bycia Jej Pomocnikiem. W pewien sposób oddanie się Matce Bożej pod opiekę jest „interesowne”, gdyż ma na uwadze przede wszystkim osobiste dobro. Stanowi wyraz zaufania wobec Maryi, jest aktem czci, ale można je raczej określić mianem specyficznej modlitwy błagalnej. Natomiast osobiste oddanie się Maryi na własność za Kościół jest z jednej strony najwyższym aktem czci Najświętszej Maryi Panny, a z drugiej – przekreśleniem siebie. Służy zarówno uświęceniu własnej osoby, jak i skutecznemu apostołowaniu. Wzoruje się na duchowości św. Maksymiliana Kolbego, który, chcąc wszystkich zdobyć dla Niepokalanej, wiązał ich z Nią bardzo ściśle. Takie oddanie można określić jako kontynuację idei służebnictwa maryjnego. Duchowość Pomocników, wynikająca przede wszystkim z osobistego oddania się Maryi, jest zwyczajną duchowością chrześcijańską w swej istocie, ale podejmowaną ze szczególną powagą i odpowiedzialnością. Tak duchowość zakonna, jak i duchowość Pomocników są radykalnym przeżywaniem chrześcijaństwa. Śluby zakonne zastępuje u PMK Akt oddania się w macierzyńską niewolę miłości za wolność Kościoła w Ojczyźnie i w świecie.

Maryjność Pomocników, jako akt wewnętrzny wyrażany przede wszystkim w osobistym oddaniu się Maryi na własność i w trwaniu w stanie oddania, uzewnętrznia się. Przejawia się to w umiłowaniu przez Pomocników modlitw do Matki Bożej, zwłaszcza Aktu oddania, Różańca, Anioła Pańskiego, Apelu Jasnogórskiego, Godzinek o Poczęciu NMP oraz nabożeństwa Sobót Królowej Polski. Maryjność uwidacznia się także w tym, że Pomocnicy starają się obchodzić święta maryjne uczestnicząc w Eucharystii i przyjmując Komunię św., poznają lepiej życie Matki Bożej, bronią Jej czci, starają się naśladować Jej cnoty. Czczą Obraz Pani Jasnogórskiej, swojej Patronki, posiadają Jej obraz w domu, noszą medalik, mają przy sobie różaniec. Ich świętem patronalnym jest Uroczystość Matki Bożej Jasnogór¬skiej, a Sanktuarium Jasnogórskie jest im szczególnie bliskie, dlatego często tam pielgrzymują.

Eklezjalność (kościelność)

Kardynał Stefan Wyszyński, przemawiając w grudniu 1972 roku do diecezjalnych referentów duszpasterstwa młodzieży pozaszkolnej, wyznał: „Inicjatywa Pomocników Matki Kościoła (…) jest mi niesłychanie droga, gdyż jest to, w moim rozumieniu, nowoczesne ujęcie odnowy soborowej; akcent kładzie się na eklezjologię – Pomocnicy Matki Kościoła. Idzie tutaj o nowe widzenie Kościoła, jego zadań i naszego miejsca w Kościele; o dostrzeżenie w misterium Chrystusa i Kościoła – Maryi Matki Kościoła. (…) Pomocnicy Maryi Matki Kościoła są więc ruchem jak najbardziej eklezjologicznym”.

Sobór Watykański II w Konstytucji dogmatycznej o Kościele ukazał relacje zachodzące między Maryją a Kościołem. Maryja przy¬należy do Kościoła poprzez dzieło Odkupienia, którym została objęta „w sposób wzniosłejszy ze względu na zasługi Syna swego” (KK 53) oraz dlatego, że jest złączona „pochodzeniem z rodu Adama” (KK 53) ze wszystkimi ludźmi, którzy mają być zbawieni. Bogurodzica „jest pierwowzorem Kościoła w porządku (…) wiary, miłości i doskonałego zjednoczenia z Chrystusem” (KK 63). Stała się wzorem dziewicy i matki (por. KK 63). „Odzwierciedla najważniejsze treści wiary” (KK 65), przeszła tę drogę, którą my kroczymy ku szczęśliwej wieczności. Obecna w Kościele jest z nim ściśle zjednoczona, będąc równocześnie jego Matką (por. KK 53). Fakt, że w posoborowej mariologii naczelne miejsce zajęła tajemnica Maryi jako Matki Kościoła, zachęcił biskupów polskich do szczególnego zwrócenia się ku Tej, która nieustannie wspiera Kościół Chrystusowy. Pomocnicy Matki Kościoła są ruchem zdecydowanie maryjnym, ale właśnie z tej maryjności wypływa jego związanie z Kościołem. Tych dwóch rzeczywistości nie da się od siebie oddzielić.

Pomocnicy powstali z inicjatywy Kardynała Stefana Wyszyńskiego i rozszerzali się, pozostając pod opieką hierarchii poprzez wyznaczenie krajowego duszpasterza Ruchu oraz duszpasterzy diecezjalnych. Zatem także powstanie dzieła i jego ścisły związek z Episkopatem Polski wskazują na egzystencję Ruchu w Kościele i dla Kościoła.

Jak to zaznaczono wcześniej, Pomocnicy Matki Kościoła są ruchem duszpasterskim mającym pobudzić świeckich katolików do odpowiedzialności za Kościół, Ojczyznę i każdego człowieka. Inicjując dzieło, Ksiądz Prymas Wyszyński zobowiązał przyszłych Pomocników do poznawania Kościoła, interesowania się Jego życiem i potrzebami, miłowania Kościoła oraz przyjęcia Jego spraw za swoje. Jako kolejne obowiązki Pomocnika wymienił: słuchanie Ojca świętego, biskupów, kapłanów, pomaganie Kościołowi przez modlitwę, ofiarę, cierpienie i pracę, odważne przyznawanie się do Kościoła, uważania przynależności do Niego za wielki zaszczyt. Do innych należy jeszcze branie żywego udziału w troskach Ojca świętego, biskupów polskich i duszpasterzy parafialnych, przyjęcie na siebie współodpowiedzialności za rozwój Kościoła w Ojczyźnie i w świecie, bycie żywym członkiem Kościoła przez trwanie w łasce uświęcającej i posłuszeństwie Ewangelii. Wierność przykazaniom Boga i Kościoła, częsta spowiedź i Komunia św., uczestniczenie we Mszy św. i nauce religii, a także oddanie się Maryi za Kościół święty kończą listę wymagań stawianych świeckim, przez które pragną oni zaangażować się w ruch Pomocników Matki Kościoła. Do wymienionych zobowiązań należy dodać jeszcze wynikające już z listu Stefana Kardynała Wyszyńskiego, inaugurującego dzieło Pomocników Matki Kościoła, polecenie włączenia się w realizację Jasnogórskich Ślubów Narodu oraz podjęcia osobistej odpowiedzialności za Milenijny Akt Oddania.

Z przedstawionych zadań wynika jednoznaczne ukierunkowanie Ruchu Pomocników na służbę Kościołowi. To bezpośrednie ukierunkowanie wspierane jest także pomaganiem w wymiarze indywidualnym. Uzasadnia to prawdę, że Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa, za jego dobro odpowiada każdy, kto do niego należy. Pomocnicy, niosąc pomoc poszczególnemu człowiekowi, pomagają również Kościołowi, gdyż każdy człowiek stanowi cząstkę Kościoła. Zatem pomoc niesiona w wymiarze indywidualnym jest jednocześnie pomocą niesioną Kościołowi. Pomaganie Kościołowi to również pomaganie Ojczyźnie.

Pomocnicy są więc związani bardzo mocno z Kościołem. Służą mu modlitwą, ofiarą i pracą. Ich powinności wyrastają wprost z natury Kościoła i natury tego, co nazywamy postawą chrześcijanina. Świadome przyjęcie tych obowiązków i co ważniejsze-wierność im w każdej sytuacji życiowej, jest przejawem dojrzałości chrześcijańskiej. Cały ruch Pomocników Maryi w gruncie rzeczy zmierza ku temu, by jego członkowie realizowali w pełni zbawcze plany Boga, między innymi poprzez spieszenie z pomocą każdemu człowiekowi, poczynając od najbliższych w Kościele i Ojczyźnie, nie wyłączając z jej zakresu nikogo. Obowiązek ten wyrasta z Ewangelii. Pomocnicy Maryi podejmują go z pełną świadomością i zaangażowaniem.

Warunki skutecznego pomagania

Skuteczność wysiłków Pomocnika Matki Kościoła zależy nie tyle od jego zewnętrznej aktywności, ile od odpowiedniej formacji duchowej oraz podejmowania określonych praktyk religijnych. Szczególnie zwraca się uwagę na życie Pomocnika w bliskiej przyjaźni z Jezusem Chrystusem poprzez stan łaski uświęcającej oraz ponawianie aktu oddania się osobiście Matce Kościoła w niewolę miłości za Kościół.

Życie w przyjaźni z Chrystusem

W liście skierowanym do wiernych w 1974 roku z okazji patronalnego święta Pomocników Matki Kościoła księża biskupi przypomnieli, że głównym zadaniem Pomocników Maryi, najbliższej Pomocnicy Chrystusa i Kościoła, jest współdziałanie z Nią w tym celu, aby siebie i innych doprowadzić do pojednania z Bogiem. Dlatego wśród podstawowych obowiązków i powinności Pomocnika Kar dynał Stefan Wyszyński wymienił bycie żywym i czynnym członkiem Kościoła przez trwanie w łasce, wierność Chrystusowi i posłuszeństwo Ewangelii. Wśród podstawowych praktyk zalecił częstą spowiedź i Komunię św., uczestnictwo we Mszy św. i naukę religii. Uzasadnił to tym, że Jezus Chrystus w przypowieści o krzewie winnym i latoroślach wyraźnie powiedział, iż „podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie” (J 15 , 4). Pomocnicy są ludźmi związanymi wprost z Matką Bożą, ale właśnie dlatego przez Tę, która sama jest „pełna łaski” (Łk l, 28) trwają w Chrystusie świadomi, że bez Niego nic nie mogą uczynić (por. J 15, 5). Zatem oprócz troski o własne zbawienie poczucie odpowiedzialności za innych jest dla nich inspiracją, by trwać bardzo blisko Zbawiciela.

Osobiste oddanie się Matce Kościoła

Drugim warunkiem skutecznego niesienia pomocy przez Pomocników Matki Kościoła, wymienianym wielokrotnie przez Księdza Prymasa i biskupów, jest osobiste oddanie się Maryi Matce Kościoła w Jej macierzyńską niewolę miłości za Kościół Chrystusowy. Stanowi ono także podstawę bycia Pomocnikiem. Podejmowanie obowiązków wypływających z takiego oddania jest konkretną formą pomagania.

Ruch Pomocników Matki Kościoła, przygotowując kandydatów na Pomocników do osobistego oddania się Matce Kościoła, korzysta ze wskazań ks. Mariana Piątkowskiego zawartych w broszurze „ABC osobistego oddania się Maryi”. Zwrócono tam uwagę, że człowiek w życiu doczesnym staje się tym dojrzalszy, im bardziej jest samodzielny i odpowiedzialny za to, co czyni. Inaczej jest jednak w życiu duchowym: im bardziej czło¬wiek „usamodzielnia się” wobec Boga, tym szybciej duchowo cofa się w swoim rozwoju. Natomiast świadome poddawanie się Bogu jest znakiem jego duchowego rozwoju. Im bardziej ktoś zwiąże swoje życie z Bogiem i uzależni je od Niego, tym doskonalszy się staje. W ruchu Pomocników Matki Kościoła związanie się z Bogiem i uzależnienie od Niego następuje poprzez oddanie się Maryi w niewolę miłości.

Różne mogą być stopnie związania się z Matką Bożą. Z „ABC osobistego oddania się Maryi” wynika, że realizuje się ono przez akty strzeliste lub modlitwę, przez codzienny różaniec odmawiany prywatnie, przez włączenie się do zespołów „Żywego Różańca”, przez świadome oddanie się Maryi pod opiekę, przez wstąpienie do zakonu poświęconego Jej czci, przez całkowite oddanie Jej siebie na własność.

Oddanie siebie Maryi na własność jest najwyższą formą związania swojego życia z Nią, a także najwyższym aktem czci wobec Niej. Zakłada ono bezgraniczne zaufanie w stosunku do Maryi, pewność, że Ona nigdy nie zawiedzie. Ma to być zaufanie po pierwsze mocne – mocniejsze od naszych niewierności: Matce trzeba ufać, a nie wstydzić się przed Ni ą; po drugie twórcze – polegające na przeświadczeniu, że Maryja pomoże nam stopniowo posiąść nasze dusze i uczynić wiele dobrego na świecie, a po trzecie całkowite lub całościowe – Matka chce dobrze dla dziec¬ka pod każdym względem, również wtedy, gdy czyni to wbrew jego zachciankom.

Oddanie zakłada także miłość. Nie można oddać się komuś, kogo się nie kocha, gdyż oddanie się bez miłości nie ma sensu. To miłość do Matki Bożej, pragnienie pomnożenia Jej chwały i radości oraz miłość do bliźnich jest podstawą oddania się Matce Bożej. Oddanie siebie Maryi na własność nie może jednak polegać jedynie na słowach czy uczuciach, chociażby bardzo wzniosłych. Aby było dojrzałe i owocne, musi być świadome-należy wiedzieć, co ono oznacza, a także dlaczego się je podejmuje. Musi także rzutować na całe życie i postępowanie.

Rozważania ks. Mariana Piątkowskiego zawarte w „ABC osobistego oddania się Maryi” nawiązują w znacznej mierze do św. Ludwika de Monfort, którego dewizą życia były słowa: „wszystko dla Jezusa przez Marię”. Według św. Ludwika owoce oddania się Maryi są następujące:

1. przynosi ono Bogu największą chwałę. Dzieje się tak dlatego, że sami często zapominamy kierować wszystko ku chwale Bożej, natomiast Maryja może nasze myśli, słowa, czyny, cierpienia i cały czas oczyścić z egoizmu i szukania siebie. Może na¬sze intencje tak zmienić i ukierunkować, aby uczestniczyły w bezmiernej chwale oddawanej Bogu przez Nią samą.

2. jest największym dobrem bliźnich. Człowiek oddany Maryi staje się w Jej rękach narzędziem miłości Boga ku ludziom. Maryja uwrażliwia na potrzeby innych, szczególnie będących najdalej od Boga. Uczy delikatności w odnoszeniu się do bliźnich, naprawiania nawet  drobnych  przykrości.   Strzeże  od  grzechów przeciw miłości bliźniego.

3. jest największą osobistą korzyścią, ponieważ daje człowiekowi udział w Jej życiu. Jako Jej własność człowiek staje się współwłaścicielem wszystkich Jej dóbr, uczestniczy w Jej wierze, ufności i miłości. Sam nie potrafi kochać tak jak kocha Ona. Przez osobiste oddanie jakby „podłącza się” pod Jej miłość. Oddając się Maryi wkracza na być może trudniejszą, ale szybszą, poprzez stawiane wymagania, drogę do świętości. Maryja pomaga w zjednoczeniu z Jej Synem wszystkim tym, którzy się oddają do Jej dyspozycji. Stan pełnej zależności od Maryi prowadzi do postępów w miłości, rozwija miłość oddanego Jej człowieka. Daje także wielkie poczucie bezpieczeństwa, pomaga przezwyciężać lęki, skrupuły i urazy. Wzmacnia odwagę w obliczu cierpień lub nieszczęść. Podejmowanie decyzji staje się wtedy łatwiejsze – człowiek wie, że nawet błędy i pomyłki Maryja może naprawić i przemienić w dobro. Pełne treści stają się wtedy słowa apostoła mówiące o tym, że miłującym Boga wszystko sprzyja ku dobremu. Ta sytuacja jest źródłem pokoju i radości serca.

Praktyka osobistego oddania się Maryi

Istotą bycia Pomocnikiem Matki Kościoła jest osobiste oddanie się Matce Kościoła oraz trwanie w Nim. Początek życia na drodze oddania się Matce Bożej stanowi pierwszy świadomy akt oddania. Może złożyć go ten, kto rozumie, czym jest oddanie i rzeczywiście pragnie nim żyć na co dzień. Wymagane jest bardzo staranne przygotowanie się do tego i uzyskanie zgody swojego spowiednika. Oddać się może każdy, nawet człowiek bardzo grzeszny, który w swoim sercu jest gotowy uczynić wszystko, aby wyzbyć się grzechów. W okresie przygotowania do oddania się Matce Bożej należy z jednej strony starać się poznać siebie, a z drugiej przede wszystkim poznawać Maryję i pogłębiać swoją więź z Nią przez modlitwę oraz naśladowanie Jej postawy wo-bec Boga i bliźnich.

Zaleca się, by samo oddanie dokonać w znaczniejsze święto maryjne i to podczas Mszy św.. Nie są to warunki konieczne. Można uczynić to w dowolny dzień, również poza Eucharystią. Istnieją różne formuły aktu oddania. Nie ma przeszkód, aby ułożyć własny tekst. Sugeruje się przepisanie takiej formuły, podpisanie, umieszczenie daty, przechowywanie ku pamięci i do corocznego uroczystego powtarzania. W ruchu Pomocników Matki Kościoła korzysta się najczęściej z następującego aktu oddania, autorstwa ks. biskupa Antoniego Pawłowskiego, który Ojciec Święty Paweł VI obdarzył odpustami:

„Matko Boża, Niepokalana Maryjo, Tobie poświęcam ciało i duszę moją, wszystkie modlitwy i prace, radości i cierpienia, wszystko czym jestem i co posiadam. Ochotnym sercem oddaję się Tobie w niewolę miłości. Pozostawiam Ci zupełną swobodę posługiwania się mną dla zbawienia ludzi i ku pomocy Kościołowi świętemu, którego jesteś Matką. Chcę odtąd wszystko czynić z Tobą, przez Ciebie i dla Ciebie. Wiem, że własnymi siłam i niczego nie dokonam, Ty zaś wszystko możesz, co jest wolą Twego Syna i zawsze zwyciężasz. Spraw więc, Wspomożycielko Wiernych, by moja rodzina, parafia i cała Ojczyzna były rzeczywistym Królestwem Twego Syna i Twoim. Amen”.

Według „ABC osobistego oddania się Maryi” Akt oddania należy często powtarzać. Zaleca się go odmawiać codziennie rano i wieczorem, a także w ciągu dnia w formie krótkiego aktu strzelistego. Trzeba nim żyć, a więc ciągle należy na nowo, po kolei, oddawać Maryi wszystko, co tak naprawdę nie jest jeszcze Jej, ale tylko nasze. Akt oddania to zadanie, do którego dorasta się przez całe życie, a zatem stale ów akt oddania należy pogłębiać.

Oddanie rozumu pogłębia się przez oddawanie Maryi swoich myśli, sądów, rozwoju intelektualnego, a także przez wewnętrzną zgodę na to, że pozna się tylko tyle, ile Bóg zechce, czy nawet, jeśli to będzie potrzebne, zupełnie straci się zdolność posługiwania rozumem. Pogłębianie oddania woli dokonuje się przez ponawianie przyzwolenia, aby Maryja miała dostęp do woli oraz mogła zawsze zachęcić i przekonać do tego, czego pragnie Jej Syn.

Oddanie ciała pogłębia się przez zgodę na swój wygląd zewnętrzny (także na to, że nie będzie się on podobał komuś innemu) oraz oddawanie zdrowia, choroby i swojej śmierci, ze szczególnym przyzwoleniem na wszystkie cierpienia podczas umierania.

Pogłębianie oddania swoich uczuć pozwala na wyzwolenie się z lęków i obaw, pomaga w ich przezwyciężaniu; dokonuje się przez ich uświadomienie oraz ciągłe na nowo oddawanie Maryi.

Życie na drodze oddania Matce Bożej polega na całkowitym uzależnieniu się od Niej. Po pierwszym akcie oddania powinien następować kolejny, a potem następny, aby faktycznie, a nie tylko poprzez ustną deklarację, liczyć się we wszystkim z Nią i wolą Jej Syna. Oddanie dokonuje się nie tylko za pośrednictwem słów, ale przede wszystkim poprzez rzeczywiste i świadome trwanie w niewoli Maryi. Po dokonaniu aktu oddania Ona ma przecież pełne prawo do swojej własności, ponawianie natomiast jest potrzebne, gdyż człowiek zawsze zachowuje wolną wolę, więc w praktyce może postępować inaczej niż zadeklarował słowami.

Każdy może oddać się Maryi wprost i bezpośrednio, ponieważ sam odpowiada za siebie, za własne słowa oraz czyny. Z natury człowiek należy do siebie, można powiedzieć, że jest swoją własnością, zatem może też sobą dysponować. W praktyce świadome oddawanie siebie winno mieć miejsce szczególnie wtedy, kiedy należy coś wykonać. Pierwszym etapem jest wyrzeczenie się siebie, tzn. świadome potwierdzenie swojej zgody na to, aby Matka Boża dokonała tego, czego pragnie, nawet wbrew naszym pragnieniom czy kalkulacjom. Następnie powinno się oddać Matce Bożej rozum, myślenie oraz wolę, aby chciała czynić to, co jest wolą Bożą – aby nasza wola była do tego zdolną. Oddanie serca ma być pomocą w podjęciu tych zadań i obowiązków, w stosunku do których żywi się niechęć czy brak entuzjazmu. Oddanie ciała to z kolei zgoda na to, aby Maryja posłużyła się nim do zmobilizowania innych do czynienia dobra.

Zawierzenie siebie powinno stać się naturalnym, choć czynionym świadomie odruchem. Ma ono sens wtedy, kiedy człowiek wykonuje coś, co dla niego jest trudne, ale i wtedy, gdy spełnia zwykłe czynności, do których przyzwyczaił się. Pomocnicy oddają więc swoje uszy, ręce, oczy, zdolności lub ich brak, motywy działania, intencje. Oddawanie z godziny na godzinę konieczne jest nawet, a może szczególnie wtedy, gdy wydaje się, że nie przynosi ono żadnych lub wręcz złe skutki. Takie postępowanie prowadzi do świadomego kontaktu z Bogiem, umożliwia Maryi posługiwanie się człowiekiem dla dobra innych.

Pomocnik powinien także powierzać Matce Bożej bliźnich. Oddawanie ich Matce Bożej to jego prawo, a w niektórych sytuacjach obowiązek. Opiera się ono po pierwsze na podstawie miłości Boga, aby w ten sposób w rękach Maryi nauczyli się bardziej Go kochać; po drugie na przykazaniu miłości bliźniego-oddanie bliźniego Matce Bożej jest dla niego największym dobrem, bo Ona najbardziej kocha i troszczy się o zbawienie swoich dzieci; po trzecie – z tytułu przynależności do Chrystusa, gdyż przez sakrament chrztu św. Pomocnik należy do Niego i ma prawo oczekiwać, by każdy kochał Chrystusa i unikał świadomie zła – oddanie bliźniego Maryi ma mu w tym pomóc; po czwarte ze względu na przynależność do Mistycznego Ciała Chrystusa, a co za tym idzie, na współodpowiedzialność za innych; Pomocnik ma kochać Mistyczne Ciało i pragnąć Jego zdrowia i rozwoju; po piąte na podstawie dobrze pojętej miłości samego siebie – Pomocnik ma prawo (wynika ono z Bożego przykazania miłości), aby go inni kochali, dlatego oddaje ich Matce Bożej.

Oddanie bliźniego na własność Chrystusowi potwierdza obiektywne prawa Stwórcy i Odkupiciela wobec człowieka- czy człowiek o tym wie, czy nie wie. Dla Ojca Przedwiecznego jesteśmy przecież własnością Jego Syna, który nas odkupił. Takie oddanie stanowi jednocześnie prośbę, aby te prawa były przez człowieka poznane, uznane i wypełnione. Oddanie bliźniego nie nakłada na niego żadnego nowego obowiązku, ale jest rodzajem modlitwy wstawienniczej oraz pomocą dla M aryi, aby mogła wyprosić dla niego więcej łask. Oddać można każdego z bliźnich, nawet wbrew jego woli. Oddanie kogoś Bogu przez oddanie go Maryi stanowi dla niego tak wielkie dobro, że nie ma on prawa się nie zgadzać, a nawet gdyby taka sytuacja zaistniała, dana osoba może nie być świadoma naszego zawierzenia jej Maryi. Jeśli więc sytuacja wymaga zachowania dyskrecji, nie pociąga to w żaden sposób odpowiedzialności moralnej osoby powierzającej kogoś Matce Bożej, bowiem decyzję taką motywuje chęć dobra drugiego człowieka. Oddanie bliźniego pociąga za sobą rezygnację ze swoich praw w stosunku do niego na rzecz Matki Bożej. Gdyby pojawiły się jakiekolwiek kłopoty czy trudności, nie ma moralnego prawa do narzekania – ten człowiek jest już własnością Maryi.

W „ABC osobistego oddania się Maryi” wyróżnia się trzy stopnie oddania bliźniego Matce Bożej: oddanie go Maryi aktem wewnętrznym, ofiarowanie za niego jakiejś wartości, np. cierpienia oraz oddanie za niego samego siebie z gotowością poświęcenia życia. Zdecydowanie najwyższym stopniem jest ten ostatni, gdyż „nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje

oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13). To doskonałe naśladowanie Jezusa Chrystusa. Przy takiej wewnętrznej gotowości do by¬cia dyspozycyjnym wobec Maryi i pełnieniu z Nią woli Bożej człowiek osiąga swój szczyt.

Powierzenie Maryi bliźnich aktem wewnętrznym powinno stać się porywem serca. Oddawać należy wszystkich ludzi: krewnych, przełożonych, tych, z którymi chcemy rozmawiać, napotykanych przechodniów, współpodróżnych w autobusie czy przedziale kolejowym, współpracowników w szkole, na uczelni bądź w zakładzie pracy, urzędników, z którymi załatwia się różne sprawy, tych, o których czyta się w gazetach, tych, których słyszymy w radio i oglądamy w telewizji, ludzi bliskich, których się bardzo kocha, ale i nielubianych, złośliwych, nienawidzących, wierzących i niewierzących.

Powierzanie bliźnich, spraw i rzeczy Matce Bożej to również forma modlitwy wstawienniczej w przeróżnych intencjach. Należy Maryi oddawać wszystkie rzeczy i sprawy, a zwłaszcza takie, jak miejsce nauki czy pracy, różne instytucje, świątynie i miejsca czci Bożej, urzędy, organizacje, konferencje międzynarodowe, narady polityczne, plany ekonomiczne, kłopoty i radości poszczególnych ludzi, poszkodowanych w katastrofach i ich rodziny, plany i zamierzenia na przyszłość, to, co minęło, dobre i złe, wszelkie modlitwy i korzystanie z sakramentów, aby przez wszystko spełniało się to, czego Bóg oczekuje.

Konsekwencje i skutki życia człowieka oddanego Maryi

Według „ABC osobistego oddania się Maryi” Pomocnicy Matki Kościoła oddając się Matce Bożej szukają woli Bożej pytając się o nią Maryi. Jest to konsekwencją ich oddania się Matce Bożej oraz troską o to, aby nie uczynić nic wbrew Bogu. Pytanie się o wszystko Matki Bożej daje także dodatkową korzyść,

tzn. człowiek nie szuka woli Bożej sam, ale z Maryją, której przecież najbardziej zależy na wypełnieniu woli Jej Syna (por. J 2, 5).

Bóg przygotował dla człowieka na każdą chwilę coś najlepszego, sprzyjającego czynieniu dobra. Nie oznacza to, że owo zadanie zawsze jest łatwe. Może to być praca, modlitwa, ale także wypoczynek, rozrywka lub inne zajęcie. Nie zawsze to, co komuś wydaje się najlepsze, jest dla niego wolą Bożą. Trzeba umieć odnajdywać wolę Bożą, by ją później wypełniać. Na przestrzeni wieków wypracowano różne sposoby odczytywania woli Bożej: czytanie Ewangelii; pytanie siebie, co Pan Jezus by uczynił w danej sytuacji (lub Matka Boża); zastanawianie się, co byłoby Bogu najmilsze; przemyślenie, czy planowany czyn nie jest sprzeczny z wolą Bożą.

Rozpoznawanie i właściwe odczytywanie woli Boga z pomocą Matki Bożej powinno odbywać się szczególnie wtedy, kiedy nie bardzo wiadomo, co wybrać. W sytuacjach z pozoru jasnych także warto zapytać się o Jej pozwolenie. Stałe proszenie Matki Bożej o światło, o radę, o zgodę stanowi prostą konsekwencję oddania się Jej na własność. Chroni przed bezmyślnym, przeżywanym „na własny rachunek” spędzaniem czasu, jest znakiem duchowej dojrzałości, szczególną formą modlitwy.

Maryja na wiele sposobów pokazuje wolę Bożą. Temu, kto szczerze pyta, może odpowiedzieć przez przykazania-polecenia Jezusa Chrystusa zawarte w Ewangelii i nauce Kościoła bądź przypomnienie danego obowiązku, a także przez rady rodziców i przełożonych, prośby bliźnich, okoliczności, dobre natchnienia, a także milczenie. Pomocnik musi być czujny, ponieważ odpowiedź Matki Bożej może przyjść bardzo subtelnie, a nawet drogą zupełnie nieoczekiwaną. Przy wewnętrznych natchnieniach powinien zachować szczególną ostrożność i zestawić je z wolą Bożą zawartą w przykazaniach, Ewangelii oraz nauce Kościoła.

Kiedy odpowiedź Maryi jest dla Pomocnika zrozumiała, powinien on wrócić do aktu oddania – oddać siebie oraz wykonanie poznanej woli Bożej i zacząć działać. Nie powinien działać bez oddania wszystkiego Maryi, oddanie jest przecież najważniejsze. Nawet z ludzkich błędów Maryja potrafi wyprowadzić dobro. Może jednak być i tak, że odpowiedzią Matki Bożej jest milczenie. Pomocnik powinien wtedy odczekać trochę czasu, a kiedy rzeczywiście żadna inna odpowiedź nie nadejdzie, to wówczas należy uznać to za znak, iż Maryja pragnie, aby posłużyć się rozumem danym przecież człowiekowi przez Boga. Trzeba wtedy poprosić o światło i samemu wybrać. Należy zestawić argumenty „za i przeciw”. Po podjęciu decyzji oddać ją Matce Bożej z zaznaczeniem, aby ją zmieniła, jeśli nie jest zgodna z wolą Bożą. Takie zastrzeżenie jest niezbędne, ponieważ człowiek własne pomysły bądź podszepty szatana może nawet nieświadomie podpi¬sywać wolą Bożą. Kiedy jednak człowiek daje Maryi zgodę na pokrzyżowanie podjętych zobowiązań, może być spokojny, że nawet zła decyzja podjęta w dobrej wierze zostanie przez Nią na¬prawiona. Ona wtedy naprawi następstwa ewentualnego złego wyboru.

Wyróżnia się trzy stopnie, na których znajdują się ludzie żyjący oddaniem Maryi, a zatem również Pomocnicy Matki Kościoła. Zależy to od stanu ich życia duchowo-moralnego.

Pierwszy stopień jest dla tych, którzy walczą z grzechami śmiertelnymi. Mogą oni oddać się Matce Bożej, ale tylko wtedy, kiedy rzeczywiście mocno pragną wyzwolić się z grzechów i żyć stale w łasce uświęcającej. Muszą przez swoje oddanie Maryi wy¬razić zgodę na wszystko, co będzie potrzebne, by nie grzeszyć ciężko. Muszą wewnętrznie zaaprobować sytuację, w której Maryja zmieni wszystko, co będzie konieczne, aby zerwanie z grzechem stało się faktem. Mogą to uczynić w następujących słowach: „Matko Boża, pozwalam Ci czynić ze mną wszystko, byle-bym nie popełnił grzechu śmiertelnego. Możesz mi zupełnie poprzestawiać życie, pozabierać wszystko, co mnie do grzechu ciągnie, bylebym już więcej nie zgrzeszył ciężko”.

Takie oddanie pozwoli pomnożyć pragnienie życia w łasce uświęcającej i unikania grzechów. Da motywację i siłę do szybkiego korzystania ze spowiedzi św. w razie upadku oraz radość z odzyskania daru łaski uświęcającej. Na tym stopniu powinno się przyjmować Komunię św. przynajmniej w pierwsze piątki i pierwsze soboty miesiąca oraz w święta maryjne. Oddaniem zobowiązuje się do odprawiania codziennego Apelu Jasnogórskiego połączonego z dziesiątką różańca.

Stopień drugi obejmuje tych, którzy walczą z grzechami powszednimi. Na tym etapie życia duchowego proponuje się następujący akt oddania: „Matko Boża, pozwalam Ci czynić ze mną wszystko, bylebym nie popełniał grzechów powszednich. Weź mój rozum i wszystko w nim pozmieniaj, żebym zaczął uważać za dobre to, co Ty za dobre uważasz i brzydził się tym, czym Ty się brzydzisz. Weź moją wolę, żebym zawsze chciał tego, czego Ty chcesz, a nie chciał tego, czego Ty nie chcesz, zabierz moje serce, abym lubił to, co Ty lubisz, a nie lubił tego, czego Ty nie lubisz”. Na tym stopniu powinno się przyjmować Komunię św. przynajmniej raz na tydzień i czytać Ewangelię, aby otrzymać wiele światła i chęci czynienia dobra.

Trzeci stopień jest dla tych, którzy z zasady już nie popełniają świadomych grzechów powszednich. Zaleca się wtedy oddanie się Maryi w tych lub podobnych słowach: „Matko, pozwalam Ci czynić ze mną wszystko, bylebym niczego Tobie i Jezusowi nie odmówił, bylebym Jezusa i Ciebie kochał, tak cierpienie jakie do tego jest potrzebne i jakie się Jezusowi spodoba na mnie zesłać”. Takie oddanie przynosi większą umiejętność kierowania się natchnieniami Ducha Świętego. Pozwala żyć jakby pod okiem Matki Bożej i w poczuciu Jej obecno ści. Zaleca się na tym stopniu w miarę możliwości codzienną Komunię św. Potrzebą serca staje się rozszerzanie czci Matki Najświętszej oraz zachęcanie innych do życia w oddaniu Maryi.

Pogłębianie w sobie życia na drodze oddania Matce Bożej jest możliwe wtedy, kiedy człowiek żyje stale w łasce uświęcającej i najwyżej sporadycznie popełnia świadomy grzech powszedni. Wyróżnia się trzy etapy życia oddanego Maryi. Pierwszy z nich zakłada bezgraniczne zaufanie do Maryi, proszenie Maryi o wszystko (nawet do tego stopnia, że przez pewien czas modlenie się tylko do Niej, a do Boga i Chrystusa za Jej pośrednictwem lub z Nią), mówienie do Maryi (kierowanie do Niej spontanicznie nie tylko próśb, ale także pochwał, podziękowań, dzielenie się z Nią swoimi uczuciami, przeżyciami – myślenie nie samemu, ale z Nią). Etap drugi polega na tym, że człowiek prosi, aby Maryja wzięła go na własność (ufne proszenie o przyjęcie oddania – to Maryja wyświadcza łaskę człowiekowi, którego oddanie przyjmuje, a nie odwrotnie), odnoszeniu się do Niej jak małe dziecko (stawaniu się coraz bardziej zależnym, mniej samodzielnym) oraz pytaniu o wszystko i proszeniu o pozwolenie wykonania zamiarów i decyzji (nawet drobnych). Etap trzeci ma miejsce wtedy, kiedy człowiek „chodzi” w obecności Jezusa Chrystusa i Matki Bożej (pytanie się Maryi zostaje wtedy zastąpione prostym duchowym spojrzeniem dającym od razu poznanie Jej woli) oraz przyjmuje natchnienia od Jezusa Chrystusa i Maryi (jest to już najwyższy stopień życia wewnętrznego, tzn. życie według darów Ducha Świętego).

Szczytem oddania się Matce Bożej jest zjednoczenie z Nią, aby w ten sposób zjednoczyć się z Jej Synem. Zaleca się Pomocnikom Matki Kościoła posiadanie w mieszkaniu wizerunku Matki Bożej. Łatwiej wtedy wyobrazić sobie, że nie jest to figura czy obraz, ale Ona sama. Należy zwracać się do Niej jak do obecnej, zachowywać się tak, jakby Ona rzeczywiście była, prosić przed wyjściem z mieszkania o Jej błogosławieństwo, wyobrażać sobie, że wszędzie idzie razem z nami, zawsze zapraszać Ją ze sobą, uczyć się czynić wszystko w Maryi przez wyobrażanie sobie, że jest się w Jej najczystszym Sercu tak jak w świątyni. Przez takie nastawienie można łatwiej, bardziej naturalnie uniknąć wszystkiego, czego w Maryi być nie może: niepokoju, zdenerwowania,hałaśliwości, złości, egoizmu. Można także łatwiej wchłaniać w siebie cnoty i dary Matki Bożej, takie jak pokora, czystość, posłuszeństwo, wiara, ufność, miłość. Warto często rozważać życie Maryi, ale nie tylko powierzchownie, lecz zastanawiając się głębiej wyobrażać sobie, co Maryja, wtedy myślała, jakie miała pragnienia, uczucia, obawy – takie rozważania pomogą wniknąć w Jej wnętrze i uczyć się od Niej właściwego przeżywania wszystkich życiowych sytuacji.

Kręgi apostolskiej działalności PMK

Krąg pierwszy apostolskiej działalności Pomocników Matki Kościoła stanowią wierni, którzy odpowiedzieli na specjalne wezwania Episkopatu i swoich duszpasterzy kierowane do nich w imię Maryi, poprzez podejmowanie modlitwy, umartwień, dobrych uczynków czy innych form działania w konkretnie proponowanych intencjach. Jest to krąg najliczniejszy. Do niego wezwano cały Naród, który został oddany Maryi w macierzyńską niewolę miłości za wolność Kościoła. Jak stwierdzono w materiałach dotyczących Pomocników Matki Kościoła, o publikowanych w Rzymie w 1974 roku, przez ten Akt Polska stała się świadomym Pomocnikiem Kościoła Powszechnego w dłoniach Maryi Matki Kościoła. Akt Milenijny dzieła Pomocników Matki Kościoła wymienia dwa zasadnicze elementy: oddanie się Maryi oraz pragnienie niesienia pomocy Kościołowi. Dany człowiek nie musi nawet uświadamiać sobie, że jest Pomocnikiem Maryi, jeśli chociaż dorywczo, jednorazowo spieszy z pomocą, jest on prawdziwym Pomocnikiem należącym do pierwszego kręgu. Pracą Pomocników w tym najszerszym wymiarze kieruje Episkopat przez listy pasterskie, zarządzenia, instrukcje. Pomoc polega na podejmowaniu i realizowaniu wskazań Episkopatu związanych z dziełem Pomocników Matki Kościoła, ze Społeczną Krucjatą Miłości oraz z najpilniejszymi potrzebami Kościoła w Ojczyźnie. Przykładów realizacji tych założeń można podać wiele: „czuwania soborowe” na Jasnej Górze i w parafiach, modlitwa Narodu o uratowanie wiary młodego pokolenia w 1973 roku, liczny udział w pielgrzymkach, czuwaniach i modlitwach. Zalicza się tu każde działanie na rzecz parafii czy wspólnoty ogólnokościelnej w dziedzinie kultu Bożego, szerzenia wiary i kultury katolickiej, pracy charytatywnej, ponieważ na tym etapie stanowią konkretną realizację pomocy Maryi Matce Kościoła. Ważną pomocą w zaangażowaniu się w niesienie pomocy jest ciągłe uświadamianie sobie konsekwencji Milenijnego Aktu Oddania, a także pamięć o konkretnych zobowiązaniach parafii zawartych w Księgach Świętego Niewolnictwa, złożonych w parafiach i na Jasnej Górze w roku 1965.

Krąg drugi apostolskiej działalności Pomocników Matki Kościoła stanowią tzw. Pomocnicy indywidualni. Należą do niego wierni, którzy oddają się osobiście Matce Bożej za Kościół oraz pomagają indywidualnie. Warunkiem włączenia się w ten krąg jest pogłębienie wszystkich trzech znamion dzieła Pomocników Matki Kościoła, tzn. pomocniczości, kościelności i maryjności oraz stałe działanie. Polega to przede wszystkim na składaniu w dłonie Maryi modlitw, cierpień, trudów, czynów miłości, umartwień dla zbawienia innych, podejmowaniu różnych konkretnych zadań, takich jak poradnictwo rodzinne, wychowawcze, lekarskie, itp. To także pomoc w katechizacji przedmałżeńskiej, wspomaganie katechizacji zwyczajnej oraz indywidualnej, aktywny udział w liturgii (lektor, komentator, członek zespołu muzycznego). Do owego działania zaliczyć trzeba również opiekę nad chorymi, utrzymywanie kontaktów z misjonarzami, budzenie zainteresowania sprawami Kościoła w swoim środowisku, zachęcanie do modlitwy i życia sakramentalnego poprzez osobisty przykład, troskę o świątynię, opiekę nad dziećmi zaniedbanymi i trudnymi, pomoc rodzinom wielodzietnym, aktywne włączanie się w duszpasterstwo dobroczynności oraz wygłaszanie specjalistycznych prelekcji.

Szczególne pogłębienie maryjności w tym kręgu stanowi osobiste oddanie się Matce Bożej na Jej całkowitą własność. Zakłada ono odpowiednie przygotowanie oraz życie tą duchowością na co dzień. Idea maryjnego pomagania jest wtedy czymś naczelnym w życiu, a jednocześnie staje się dla danego Pomocnika drogą do Boga. Wymaga się od osób będących w drugim kręgu Pomocników wyraźnego oddania się Matce Bożej i poprzez spe-cjalną deklarację włączenia w dzieło Pomocników Matki Kościoła. Możliwe jest uczynienie tego albo wobec duszpasterza, albo zupełnie prywatnie wprost wobec Matki Bożej.

Formacja Pomocników w tym kręgu przebiega indywidualnie i zbiorowo. Droga indywidualnej formacji wiedzie poprzez przygotowanie do aktu oddania Matce Bożej, konfesjonał, kierownictwo duchowe w życiu na drodze oddania się Matce Bożej. Zbiorowa formacja dokonuje się przez kazania poświęcone idei Pomocników Matki Kościoła wygłaszane w niektóre niedziele, w uroczystości i święta maryjne, podczas nabożeństw majowych i październikowych. Jest możliwa podczas nabożeństw maryjnych, szczególnie nabożeństw Sobót Królowej Polski i nowenny do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, a także dzięki duszpasterstwem stanowym oraz zawodowym, katechizacji, nabożeństwom pierwszych sobót miesiąca, materiałom i pomocom duszpasterskim, rekolekcjom i misjom parafialnym, spotkaniom na Jasnej Górze czy w innych sanktuariach maryjnych.

Indywidualni, często anonimowi Pomocnicy mogą mieć wielki wpływ na poziom życia duchowego w danej wspólnocie Kościoła. Ich pomoc ma wymiary przede wszystkim czysto duchowe, ale przecież od modlitwy oraz ofiary najbardziej zależą owoce pracy duszpasterskiej. Sobór Watykański II przypomniał, że „przez kult publiczny i modlitwę, pokutę i dobrowolne podejmowanie trudów oraz utrapień” (DA 16) można przyczyniać się do zbawienia wszystkich.

Wskazania dotyczące apostolstwa indywidualnego Pomocnicy czerpią z nauczania Soboru Watykańskiego II. W Dekrecie o apostolstwie świeckich wskazał, że „apostolstwo indywidualne, którego przeobfitym źródłem jest prawdziwe życie chrześcijańskie (por. J 4, 14), stanowi początek jak też warunek wszelkiego apostolstwa świeckich, również zrzeszonego, i nie można go niczym zastąpić” (DA 16). Wyraża się według nauki Soboru poprzez świadectwo życia chrześcijańskiego, słowo oraz szukanie „w świetle wiary wyższych pobudek działania w życiu rodzinnym, zawodowym, kulturalnym i społecznym” (DA 16). Szczególną potrzebę widać w krajach, w których swobodne działanie Kościoła jest ograniczone, a także w tych, gdzie katolików jest mało bądź żyją oni w rozproszeniu (por. DA 17).

Krąg trzeci apostolskiej działalności Pomocników Matki Kościoła tworzą wierni oddani na własność Matce Kościoła, podobnie jak w kręgu drugim, ale działający nie indywidualnie, lecz w specjalnych grupach Pomocników bądź innych, przenikniętych jednak tym samym duchem. Krąg trzeci, zdaniem ks. Mariana Piątkowskiego, nie różni się od drugiego stopniem zaangażowania wewnętrznego i zewnętrznego, gdyż w obu ideałem jest zaangażowane pełne. Różnica polega na wyborze sposobu działania. Nie jest on indywidualny, ale zespołowy. Zatem zewnętrzne formy działania różnią pracę kręgu trzeciego od drugiego, a co za tym idzie, częsta anonimowość związana z kręgiem drugim zostaje zastąpiona jawnością działania pod kierunkiem duszpasterza lub wyznaczonego przez niego animatora.

Zespołowe działanie Pomocników Matki Kościoła trzeciego kręgu realizuje się w dwóch rodzajach grup. Pierwszy z nich obejmuje specjalne, nieformalne grupy Pomocników, których członkowie dobierają się bądź gromadzeni są przez duszpasterza na zasadzie wspólnoty zainteresowań, uzdolnień, wrażliwości na określone potrzeby parafii, według wieku czy w inny sposób. Drugi stanowią grupy już istniejące, które korzystają z idei Pomocników, aby w ten sposób ożywić i rozbudzić w sobie postawę apostolską. Mogą to być najróżniejsze grupy, takie jak ministranci, lektorzy, różnego rodzaju bractwa, chóry kościelne, krucjaty, róże żywego różańca, trzecie zakony. Nie chodzi o to, aby dzieło Pomocników Matki Kościoła wchłonęło te grupy, ale je ożywiło i wzbogaciło o nowe treści, o wewnętrzną formację w duchu apostolstwa, o odpowiedzialność za Kościół i prawdziwe nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny, Matki Kościoła. Grupy te winny zachować swoją specyfikę (oczywiście także nazwę), a poznając i pogłębiając duchowość Pomocników, zgodnie ze swoim charakterem, mają być wrażliwsze na aktualne potrzeby Kościoła, mają wychodzić im naprzeciw. Duchowość Pomocników powinna rozbudzić odpowiedzialność za Kościół i zbawienie innych. Ma się ona konkretnie przejawiać w wypełnianiu zadań właściwych dla danej grupy, zgodnych z jej charakterem. Konieczne jest jednak zachowanie specyfiki działania Pomocników Matki Kościoła, tzn. głębokiego zjednoczenia z Maryją, Matką Kościoła przez osobiste oddanie się Jej, bycie narzędziem zbawienia ludzi, pomagającym Kościołowi świętemu. Mogą zatem powstawać np. grupy „Ministrantów Pomocników Matki Kościoła”, czyli ministrantów uroczyście oddanych Matce Bożej i włączających się w dzieło Pomocników.

Formacja Pomocników kręgu trzeciego jest podobna do formacji Pomocników z kręgu drugiego, ale niezbędne stają się już regularne spotkania formacyjne, organizowane najlepiej co tydzień, a najrzadziej co miesiąc. Powinny one odbywać się w małych grupach, mieć charakter religijny, modlitewny, włączając w to „dzielenie się Ewangelią” lub „ewangeliczną rewizją życia”. Podczas spotkań, przeżywanych świadomie z Maryją i połączonych z Aktem oddania, należy omówić wspólne zadania na najbliższy okres oraz zdać relację z zadań wykonanych. Zaleca się także korzystanie ze specjalnie organizowanych rekolekcji dla Pomocników Matki Kościoła.

Praca apostolska Pomocników z kręgu trzeciego może dotyczyć między innymi opieki nad chorymi, starcami, kalekami, ludźmi niezaradnymi, wyszukiwania tych ludzi, pomocy misjonarzom, upowszechniania wiadomości o misjach, jak i dopilnowywania uczestnictwa dzieci w katechizacji, niesienia pomocy zaniedbującym się religijnie, przygotowywania pomocy katechetycznych. Apostolstwo obejmuje również redagowanie gazetek ściennych w gablotach parafialnych, szerzenie kultury katolickiej poprzez wieczornice poezji i prozy religijnej, organizowanie konkursów piosenki religijnej. Zadaniami apostolskimi mogą być: utrzymywanie porządku podczas uroczystości kościelnych, dbanie o porządek wokół świątyń i na cmentarzach, przeprowadzanie rekolekcji po domach dla obłożnie chorych (z wykorzystaniem nagrań magnetofonowych). Zaopatrywanie parafian w książki z biblioteki parafialnej, rotacyjne pełnienie funkcji kościelnego, pomaganie przy budowie kościołów, tworzenie grup regularnie modlących się nie tylko w swoich własnych sprawach, ale także w związku z problemami parafii i całego Kościoła – to kolejne możliwości pracy Pomocników.

Sobór Watykański II w Dekrecie o apostolstwie świeckich, po refleksji nad apostolstwem indywidualnym, stwierdził, iż wierni „powinni jednak pamiętać, że człowiek z natury swojej jest istotą społeczną i że spodobało się Bogu zjednoczyć wierzących w Chrystusa w jeden Lud Boży i zespolić w jedno ciało. Apostolstwo więc zespołowe odpowiada doskonale zarówno ludzkim, jak i chrześcijańskim wymogom wiernych” (DA 18). Sobór podkreślił, iż apostolstwo zespołowe posiada ogromną wartość, ponieważ praca apostolska w różnych ośrodkach wymaga często wspólnego działania. Zauważył, że „stowarzyszenia założone dla celów apostolstwa zespołowego niosą pomoc swym członkom i przysposabiają ich do apostolstwa, odpowiednio ustawiają ich pracę apostolską i kierują nią tak, że o wiele więcej można się po niej spodziewać owoców, niż gdyby każdy działał na własną rękę” (DA 18). Działalność Pomocników kręgu trzeciego jest taką konkretną formą zespołowego apostołowania, a więc wcielania w życie wskazań płynących z soborowego nauczania.

Sposoby apostolskiego oddziaływania PMK

Modlitwa jako podstawowa forma pomagania

Biskupi polscy w liście z dnia 10 lutego 1972 roku skierowanym do kapłanów tak określili osobiste oddanie się Maryi: „Istota dzieła Pomocników Matki Kościoła Chrystusowego polega na osobistym oddaniu się Maryi, aby z Nią i przez Nią pomagać Kościołowi i ludziom. Jeśli ktoś pragnie być dobrym Pomocnikiem Matki Kościoła, musi się jak najgłębiej związać z Maryją, oddając Jej siebie do dyspozycji, poddając Jej swoją wolę, aby być uległym narzędziem w Jej dłoniach. Stać się Pomocnikiem Maryi, to oddać się Jej w niewolę, nie tylko z własnej pobożności, ale nadto z intencją niesienia pomocy Kościołowi i braciom. Ma więc to wymiary apostolskie”.

Wynika z tego, że życie w osobistym oddaniu się Matce Bożej już samo w sobie, ale także dzięki nadaniu mu wyraźnej intencji, jest formą pomagania o wewnętrznej, modlitewnej mocy. Oddanie osobiste Matce Kościoła podjęte w Ruchu stanowi zasadniczo realizację myśli św. Ludwika Grignion de Montfort. Św. Ludwik wymagał, aby dać Matce Najświętszej do dyspozycji także dobra wewnętrzne, takie jak łaski, zasługi, możliwość wyznaczania intencji za drugich. W odróżnieniu od tego Pomocnicy Matki Kościoła tak bardzo angażują się w konkretne pomaganie, że swojemu oddaniu nadają intencje: ogólne, podane przez pasterzy Kościoła, a także indywidualne. Pomocnik jest tym, który oddaje się za Kościół Chrystusowy, za Ojca św., za zwycięstwo wiary i Kościoła w Polsce, za najbliższych, za wiarę męża lub rodziców. Chce pomagać przez swoje oddanie Matce Kościoła, Kościołowi, Ojczyźnie i każdemu człowiekowi. Samo oddawanie wszystkiego Matce Kościoła jest niczym innym jak modlitwą wstawienniczą zanoszoną niemal bezustannie przez Pomocników, modlitwą, która ma się stać rytmem życia, oddechem duszy, potrzebą serca.

Pomocnicy Matki Kościoła poza oddawaniem Maryi wszystkiego, co jest ich podstawową modlitwą, spieszą z pomocą przede wszystkim przez różaniec, Apel Jasnogórski, nabożeństwa „Sobót Królowej Polski”, nadawanie konkretnych intencji innym rodzajom modlitwy. Pamiętają oni, że aby skutecznie pomagać Maryi, Kościołowi, Ojczyźnie i każdemu człowiekowi, trzeba być człowiekiem modlitwy. Pierwszą reakcją PMK na każdą dostrzeżoną potrzebę powinna być modlitwa, choćby bardzo krótka. Modlitwa nie jest stratą czasu, ale jednym z najlepszych sposobów jego wykorzystania.

Szczególnie pomocny jest różaniec. „Modlitwa różańcowa niezawodną pomocą dla Kościoła i braci” – tak biskupi polscy zatytułowali swoje wezwanie do pomocy Kościołowi, zawarte w liście pasterskim przed świętem patronalnym Pomocników Matki Kościoła w 1974 roku. Różaniec nazwali „modlitwą potężną w oczach Bożych i wypróbowaną przez wieki, a zarazem prostą i dostępną każdemu człowiekowi”. Wskazali, że o różaniec prosi Maryja w swoich objawieniach, a także papież Paweł VI w adhortacji „Marialis cultus” z 2 lutego 1974 roku. Przypomnieli, że od tej modlitwy uzależnione jest darowanie kary Bożej oraz nawrócenie wielu ludzi i narodów. Zaapelowali, aby różaniec stał się swoistą liną ratunkową, którą w każdej chwili można podać człowiekowi zagrożonemu niebezpieczeństwem utraty zbawienia.

List pasterski z 1974 roku nie jest odosobnioną wypowiedzią wskazującą na różaniec jako jedną z podstawowych, obok Aktu oddania, modlitw Pomocników Matki Kościoła. Już Ksiądz Prymas Wyszyński, inicjując dzieło Pomocników Matki Kościoła zaznaczył, że przyszli Pomocnicy mają wypracować zwyczaj częstej modlitwy maryjnej, zwłaszcza różańcowej, w intencji zwycięstwa Kościoła, proszącej o żywą wiarę wszystkich Polaków i każdego dziecka Bożego. Zarówno wśród obowiązków, i powinności Pomocników Matki Kościoła wymienił modlitwę różańcową. Różaniec powinien być jednym ze znaków rozpoznawczych Pomocników Matki Kościoła: mają go nosić stale przy sobie.

Inną modlitwą Pomocników Matki Kościoła jest Apel Jasnogórski. Zajmuje on ważne miejsce w życiu Pomocnika Matki Kościoła. Przypomina decyzję oddania się do dyspozycji Matce Kościoła. Już 26 sierpnia 1969 roku Kardynał Stefan Wyszyński kilkakrotnie wskazał na Apel Jasnogórski jako na modlitwę Pomocników Matki Kościoła. Uczynił to w liście inicjującym dzieło: „Dążcie na Jasną Górę Zwycięstwa sercem i modlitwą; zwłaszcza w codziennym Apelu Jasnogórskim, który powinien być połączony z wieczorną modlitwą Pomocników”, w przedstawionych powinnościach Pomocników stwierdzając wprost, że Apel Jasnogórski o 21.00 ma być codzienną modlitwą Pomocnika Maryi za Kościół i Ojczyznę oraz w obowiązkach Pomocników potwierdzając, że Apel Jasnogórski będzie ich modlitwą w intencji Ojczyzny.

Pomocnicy Matki Kościoła nie ograniczają się jedynie do modlitw maryjnych, ale angażują się we wszystko, czym żyje Kościół. Maryja jest Tą, która towarzyszy apostołowaniu i wypełnianiu woli Bożej, nadaje sens ich wszystkim modlitwom. Ma prawo do intencji na mocy Aktu oddania, chociaż wiele intencji modlitewnych, zgodnie z poleceniem St efana Kardynała Wyszyńskiego, jest określanych jasno przez samych Pomocników. Korzystają oni także z przebogatych zasobów modlitewnych Kościoła, w świadomy sposób nadając im konkretne wymiary apostołowania. Do Pomocników Matki Kościoła mogą należeć grupy o zu-pełnie innym charakterze, np. ministranci, które przez przyjęcie formacji Pomocników związanej z osobistym oddaniem się Maryi, włączają się w maryjną odpowiedzialność za Kościół. Jest rzeczą oczywistą, że grupy te, zachowując swoją specyfikę, praktykują takie formy modlitewnego pomagania, które już wcześniej były im właściwe, dodając jednak wyraźny apostolski profil.

Wykorzystanie trudności i cierpień w apostołowaniu

Z cierpieniem własnym i cudzym spotyka się każdy człowiek. Istnieje wiele rodzajów cierpienia, przede wszystkim cierpi człowiek na duszy i na ciele. Wobec cierpienia staje najczęściej zupełnie bezradny. Dzięki Jezusowi Chrystusowi cierpienie może zostać przemienione w autentyczną wartość, złączone bowiem z męką Jezusa Chrystusa staje się potężnym środkiem pomagania innym.

Myśl tę wykorzystują materiały formacyjne Pomocników Matki Kościoła. Zwrócono w nich uwagę, że wobec cierpienia każdy chrześcijanin może przyjąć dwie postawy: wszelkimi godziwymi środkami bronić przed nim siebie i innych (nawet prosić o cud) albo nie bronić się (o ile cierpienie nie przeszkadza w wypełnianiu obowiązków) i je ofiarować za innych (na wzór Chrystusa, który też nie bronił się, ale przyjął mękę dla zbawienia świata). Jednak cierpienie niezależne od człowieka (czyli to, z którego nie potrafi się wyzwolić) można ofiarowywać Bogu za bliźnich lub w innych ważnych intencjach.

Akceptacja cierpienia jest znakiem wielkiego zaufania Bogu oraz wiary w Jego miłość. Jeśli ktoś potrafi dołączyć podziękowania za dar cierpienia, dziękować często, szczerze i długo, to taka postawa daje pokój serca oraz wzmacnia świadomość pomagania Kościołowi. Od chwili oddania się Matce Kościoła trzeba pamiętać o oddawaniu Jej wszystkich radości, trudów i cierpień w intencji Kościoła oraz zbawienia bliźnich. Pomaganie innym przez ofiarowanie cierpienia stanowi zresztą prostą konsekwencję oddania się Maryi. Chodzi o oddawanie Matce Bożej cierpień i chorób, ale także zwykłych, codziennych strapień i trudów. Można również podejmować dobrowolne ograniczenia, które czasem kosztują niewiele, a mają zbawczą wartość w oczach Bożych. Położone na szalę dobra mogą ją przeważyć jak ewangeliczny wdowi grosz.

Komisja Maryjna Episkopatu w publikowanych materiałach przytacza konkretny przykład niesienia pomocy przez cierpienie. Ojciec św. Paweł VI zwrócił się do jednego z biskupów polskich z prośbą, aby ktoś z Polski mógł ofiarować za niego swoje cierpienia. Na wieść o tym kilkaset osób zgłosiło swoją gotowość i ofiarowało cierpienia, niektórzy do końca życia, za Ojca świętego. Gdy Papieżowi przekazano tę wiadomość jako dar chorych na 50-lecie Jego kapłaństwa, był tym ogromnie wzruszony.

Obok modlitwy właśnie ofiara jest sposobem pomagania dostępnym wszystkim: dzieciom i dorosłym, zdrowym i chorym. Jest ona sposobem bardzo zwyczajnym, a jednocześnie najskuteczniejszym, zwłaszcza, jeśli łączy się z całkowitym oddaniem wszystkiego Maryi za Kościół. Czasem większą pomocą może być czyjaś modlitwa, cierpliwe znoszenie przeciwności i trudów codziennego życia w intencji Kościoła, niż zewnętrzna aktywność, nie zawsze mająca pokrycie w głębokim życiu chrześcijańskim. Dzięki takiemu pomaganiu nie ma w Kościele ludzi nie-przydatnych, każdy może spieszyć ze skuteczną pomocą.

Pomoc słowem

Słowo, będąc jednym z głównych sposobów apostołowania, jest także jednym ze środków pomagania bliźnim zaangażowanym w Ruch Pomocników Matki Kościoła. Program pomagania słowem Pomocnicy czerpią z pierwszych czterech katechizmowych uczynków miłosiernych co do duszy. Należy zatem „grzeszących upominać”, czyli nie pochwalać grzechu, napiętnować i potępiać zło, ale nie grzesznika, zwracać uwagę, że coś jest złe lub będzie złe, napominać w odpowiednim momencie, pokornie i z wielką miłością. „Nieumiejętnych pouczać”, czyli trzeba podpowiadać innym w sprawach zwykłych, doczesnych, dzieląc się swoim doświadczeniem, prostować błędne poglądy w odniesieniu do prawd wiary czy zasad moralnych, pokornie i z miłością dzielić się swoimi umiejętnościami i wiedzą. Z kolei przeżywającym zniechęcenie, zwątpień ie czy załamanie, czyli „wątpiącym”, należy „dobrze radzić”, podpowiadać sposób wyjścia z trudności bądź stawienia im czoła, pomagać w podejmowaniu różnych decyzji, w doborze środków potrzebnych do wykonania powziętych decyzji, zawsze pomagać zgodnie z wolą Bożą. Słowa „strapionych pocieszać” nakazują mieć serdeczny uśmiech, znak aprobaty dla bliźniego. Do ludzi przygnębionych kierować słowa otuchy, nadziei, ukazywać większe perspektywy związane z wiarą i obietnicami Chrystusa, być dla innych „telefonem zaufania” w codziennych spotkaniach i rozmowach. Wystarczy nieraz dobre słowo, aby drugiemu człowiekowi przynieść ulgę, a może nawet uratować od tragedii. Chodzi nie tylko o bezpośrednie apostołowanie słowem w sprawach dotyczących Boga i ludzkiego zbawienia, ale również o zwyczajne ludzkie pomaganie w codziennych troskach i kłopotach. Chodzi o słowa pełne miłości i akceptacji, wskazywane przez Społeczną Krucjatę Miłości będącą życiowym programem Pomocników Matki Kościoła. Według niej Pomocnik to ten, który mówi zawsze życzliwie o drugich, nie mówi źle o bliźnich, naprawia krzywdy wyrządzone słowem, nie powoduje rozdźwięku między ludźmi, jednoczy sercem i słowem, rozmawia z każdym językiem miłości, nie podnosi głosu, nie przeklina, nie robi przykrości, nie wyciska łez, uspokaja i okazuje dobroć.

Aby słowa mogły skutecznie pomagać, powinny wzorować się na słowach Jezusa i Maryi oraz słowie Bożym zawartym w Biblii. Konieczne jest zatem częste czytanie oraz rozważanie Pisma św., a także nauczenie się pewnych zdań i fragmentów na pamięć. Człowiek przepełniony Słowem Bożym będzie się nim dzielił nawet nieświadomie w różnych rozmowach z innymi, będzie myślał bardziej „po Bożemu”. Słowa, aby mogły skutecznie pomagać, powinny być prawdziwe, pełne miłości, nawet wówczas, gdy będą słowami surowymi i pełnymi przestrogi, pochodzącymi z kochającego serca, odznaczającymi się rzeczywistą wiedzą. Zawsze powinny być przemodlone, a zwłaszcza oddane Matce Bożej.

Pomoc czynem

Obok apostołowania słowem konieczne jest również pomaganie czynne. Najlepiej zorganizowane społeczeństwo nie może odgórnie zapewnić wszystkiego swoim członkom. Nie wystarczą oficjalne instytucje, opieka społeczna, Czerwony Krzyż, Caritas, honorowe krwiodawstwo, Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe i wiele in nych inicjatyw. Każdy człowiek jest zobowiązany do pomagania, wszyscy musimy sobie wzajemnie pomagać, bo takie jest prawo życia ustanowione przez Boga. W jaki sposób pomagać czynem, pokazał przede wszystkim sam Jezus Chrystus. „Przeszedł On dobrze czyniąc” (Dz 10, 38). Jezus Chrystus czynną miłość bliźniego podniósł do znaku przynależności do Kościoła i do siebie: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” Q 13, 35). Czynna miłość bliźniego jest z woli Zbawiciela najlepszym świadectwem na rzecz Ewangelii. Ma być światłem dla tych, którzy nie wierzą w Chrystusa: „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5, 16).

Wskazania do przyjęcia postawy czynnego spieszenia z pomocą Pomocnicy czerpią z Pisma św. Biblia zawiera wiele tekstów wzywających do pomagania bliźnim. Wśród nich najwymowniejsze jest przedstawienie Sądu Ostatecznego. Przed trybunałem Chrystusa będziemy sądzeni z dobrych uczynków spełnionych albo zaniedbanych. Ci, którzy za życia pomagali in-nym, otrzymają wspaniałą nagrodę, a pozostali usłyszą najstraszniejsze ze wszystkich słowa: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny…” (Mt 25, 41). Trzeba pamiętać, że te słowa nie są fikcją literacką, ale dotyczą każdego człowieka.

Czynna pomoc jest wpisana w istotę bycia Pomocnikiem Matki Kościoła. Skoro wspomniana „Społeczna Krucjata Miłości” jest programem życia dla Pomocnika, zobowiązuje go więc do działania zawsze na korzyść bliźniego, czynienia dobrze każdemu tak, jakby pragnął, aby jemu czyniono, współczucia w cierpieniu, chętnego spieszenia z pociechą, radą, pomocą, sercem. Wymaga rzetelnej pracy ze świadomością, że z jej owoców korzystają inni, włączania się w społeczną pomoc bliźnim, przychodzenia z konkretną pomocą ubogim i chorym, użyczania ze swego, dostrzegania potrzebujących wokół siebie.

Człowiek stworzony na Boży obraz i podobieństwo (por. Rdz l, 27) ma kochać tak, jak kocha Bóg. Jednak ze względu na grzech pierworodny i grzechy osobiste, w zasadzie spontanicznie i łatwo potrafi darzyć miłością tych, których lubi. Bardzo często świadczenie miłości wiąże się z trudem i przełamywaniem własnego egoizmu, np. wobec ludzi nieuleczalnie chorych, kalekich. Wtedy tylko głęboka wiara, że Chrystus jest w bliźnich i pomagając Jemu samemu wyświadcza się przysługę, może pomóc przezwyciężyć trudności. Ważny jest wówczas osobisty kontakt z Jezusem Chrystusem przez modlitwę i częstą Komunię św.. Pomaganie, aby było skuteczne i zgodne z wolą Chrystusa, oznacza przezwyciężanie w sobie samolubstwa, obojętności i niechęci. Warunkuje je wyraźna intencja – pomagam, służąc w ten sposób samemu Jezusowi obecnemu w bliźnich. Oznacza to dostrzeganie w bliźnich braci i sióstr, próbę zrozumienia, zainteresowania się ich losami, niekiedy natomiast stawianie wymagań, a często, szczególnie w sprawach bardziej duchowych niż materialnych, zachętę do pomagania innym.

Rozpoczynając dzieło Pomocników Ksiądz Prymas Wyszyński podkreślił, że należy w sobie wypracować zwyczaj pomagania człowiekowi w każdej potrzebie, najbardziej codziennej, zwykłej, ludzkiej. Wskazał możliwości pomagania wszędzie: w domu, w szkole, w pracy, na ulicy, w tramwaju, w sklepie i w kościele. Pomagania wszystkim, bliskim i dalekim, swoim i obcym, bez względu na przekonania, poglądy i religię. Jak stwierdzili księża biskupi, „nasze chrześcijańskie życie sprowadza się ostatecznie do kubka wody podanemu bliźniemu w Imię Chrystusa… Kubek wody, kromka chleba, okrycie, dach nad głową, trochę pociechy – jakże to mało, a jak nieskończenie wiele w światłach Chrystusowej miłości! (…) Wystarczy nieraz (…) ustąpienie miejsca, serdeczne podanie ręki (…), aby drugiemu człowiekowi przynieść ulgę. (…) A oto ogromna rzesza ludzi, potrzebujących pomocy materialnej: chorzy, opuszczeni, ubodzy, których tak wielu jest w rodzinach, u sąsiadów i znajomych. Pamiętajmy, że i ta dziedzina ludzkich udręk czeka na naszą pomoc”.

Konkretne sposoby pomagania czynem zostały już wskazane wcześniej, podczas prezentacji poszczególnych kręgów działania Pomocników.

Pomoc przykładem

Duchowość Pomocników Matki Kościoła, mimo że zwyczajna, chrześcijańska, podejmowana jest ze szczególną odpowiedzialnością i powagą. Można ją przyrównać do duchowości zakonnej, która jest radykalnym przeżywaniem chrześcijaństwa. Zdecydowane przeżywanie swojej wiary i wypełnianie woli Bożej to najlepszy sposób apostołowania, pomagania innym. Nie świadczą wtedy tylko słowa, ale całe życie i postawa na co dzień. Pomocnicy odwołują się do słów Jezusa Chrystusa z Kazania na Górze: „Wy jesteście solą ziemi (…), wy jesteście światłem świata. (…) Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5, 13 – 16). Pomocnicy powinni się modlić, składać ofiary i cierpienia, pomagając czynem apostolskim i przykładem własnego życia. Osobisty zatem przykład jest w ruchu Pomocników uważany za jeden z podstawowych sposobów pomagania bliźnim.

Kończąc rozważania dotyczące sposobów spieszenia z pomocą przez PMK należy koniecznie zwrócić uwagę na tzw. Społeczną Krucjatę Miłości. Otóż została ona zapoczątkowana listem pasterskim Prymasa Stefana Wyszyńskiego „O społecznej Krucjacie Miłości” skierowanym do wiernych w Wielkim Poście 1967 roku. Zgodnie z wolą Założyciela Pomocnicy Matki Kościoła włączyli ją w swój program. Według rozprowadzanego wśród nich „ABC Społecznej Krucjaty Miłości” Pomocników obowiązują następujące zasady:

1. Szanuj każdego człowieka, bo Chrystus w nim żyje. Bądź wrażliwy na drugiego człowieka, Twojego brata.

2. Myśl dobrze o wszystkich – nie myśl źle o nikim. Staraj się nawet w najgorszym dostrzec coś dobrego.

3. Mów zawsze życzliwie o drugich – nie mów źle o bliźnich. Napraw krzywdę wyrządzoną słowem. Nie czyń rozdźwięku między ludźmi. Jednocz sercem i słowem.

4. Rozmawiaj z każdym językiem miłości. Nie podnoś głosu. Nie przeklinaj. Nie rób przykrości. Nie wyciskaj łez. Uspokajaj i okazuj dobroć.

5. Przebaczaj wszystko, wszystkim. Nie chowaj w sercu urazy. Zawsze pierwszy wyciągnij rękę do zgody.

6. Działaj zawsze na korzyść bliźniego. Czyń dobrze każdemu, jakbyś pragnął, aby Tobie czyniono. Nie myśl o tym, co Tobie jest kto winien, ale co Ty jesteś winien innym.

7. Czynnie współczuj w cierpieniu. Chętnie spiesz z pociechą, radą, pomocą, sercem.

8. Pracuj rzetelnie, bo z owoców twej pracy korzystają inni, jak i Ty korzystasz z pracy drugich.

9. Włącz się w społeczną pomoc bliźnim. Otwórz rękę ubogim i chorym. Użyczaj ze swego. Staraj się dostrzec potrzebujących wokół siebie.

10. Módl się za wszystkich, nawet za nieprzyjaciół.

Różańcowa Szkoła Życia Chrześcijańskiego

RÓŻAŃCOWA SZKOŁA ŻYCIA CHRZEŚCIJAŃSKIEGO

Opracowanie:

Anna Rastawicka, Ks. Teofil Siudy

WSTĘP

Różaniec to łańcuch bezpieczeństwa na stromej skale szczytów górskich. Nie wolno się zatrzymać na żadnej tajemnicy, trzeba iść dalej. Bo pełnia życia jest u szczytu.

Stefan Kardynał Wyszyński

„Różańcowa Szkoła Życia Chrześcijańskiego”  koncentruje się wokół zawartej w tajemnicach różańca prawdy o Bogu, który zbawia człowieka.

Różaniec jest modlitwą, która przebija niebo i przemienia nasze codzienne życie. Jest szkołą chrześcijańskiej formacji, w której od samej Maryi uczymy się, jak być prawdziwym uczniem Jezusa. O modlitwę różańcową prosiła wiele razy sama Matka Boża, a w Lourdes i Fatimie, uczyła dzieci tej modlitwy i odmawiała ją razem z nimi.

„Może dlatego różaniec jest tak skuteczny – mówił Sługa Boży Kardynał Wyszyński – że jest aktem głębokiej pokory a jednocześnie wyznaniem żywej wiary; oddaje najgłębsze myśli i najprostsze słowa ludzkie dla uwielbienia Trójcy Świętej przez pośrednictwo Maryi”.

Sam Kardynał Stefan Wyszyński, który wezwał wszystkich ludzi dobrej woli do niesienia pomocy Matce Kościoła, od dziecka szedł przez życie z różańcem i prosił o tę modlitwę.

Modlitwę różańcową – jak wiemy – ukochał bł. Jan Paweł II i całemu Kościołowi przypominał jej potęgę i znaczenie. W tym celu wydał specjalny List apostolski Rosarium Virginis Mariae. Rozszerzył także treść modlitwy różańcowej o tajemnice światła.

W „Różańcowej Szkole Życia Chrześcijańskiego” odkrywamy, czego nas uczy Maryja w poszczególnych tajemnicach różańca.

Różaniec jako szkołę Maryi ukazał Ojciec Święty bł. Jan Paweł II w liście apostolskim „Rosarium Virginis Mariae”.

Tajemnice radosne

W tajemnicach radosnych Maryja uczy nas przede wszystkim wiary: w Zwiastowaniu – wiary w Boga żywego, który szuka człowieka; w Nawiedzeniu – uczy nas niesienia pomocy i dzielenia się prawdą o Bogu; w Bożym Narodzeniu – daje nam żywego Chrystusa i pomaga przyjąć przychodzącą na świat Miłość; w Ofiarowaniu – uczy nas ofiarowania wszystkiego Bogu, nawet jeśliby miecz boleści miał przeniknąć nasze dusze; w Odnalezieniu Chrystusa w świątyni – uczy nas szukania Boga w męce, w bólu, w ciemności.

Tajemnice światła

W tajemnicach światła Maryja prowadzi nas do pogłębienia życia sakramentalnego. Chrzest Pana Jezusa – to tajemnica, która przybliża nam sakrament chrztu; Objawienie na weselu w Kanie Galilejskiej – sakrament małżeństwa; Głoszenie Królestwa Bożego i wezwanie do nawrócenia – sakrament pokuty i sakrament chorych; Przemienienie na Górze Tabor – sakrament bierzmowania; Ustanowienie Eucharystii – sakrament Eucharystii i kapłaństwa.

Tajemnice bolesne

Rozważając tajemnice bolesne, stajemy z Maryją pod krzyżem Chrystusa, aby spojrzeć na własne życie w prawdzie naszej ludzkiej słabości i dźwigającej nas potęgi miłującego Boga.

Tajemnice chwalebne

W tajemnicach chwalebnych  razem z Maryją, Matką Kościoła rozważać będziemy tajemnice Chrystusa zmartwychwstałego, żyjącego w Kościele i zawsze obecnej przy Nim Oblubienicy Ducha Świętego, Matki całej rodziny ludzkiej.

 „Różańcowa szkoła życia chrześcijańskiego” zawiera materiały na dwadzieścia jeden spotkań, szczególnie dla wspólnot Pomocników Maki Kościoła i kół Żywego Różańca oraz dla innych grup. Materiały te mogą być też pomocą dla indywidualnych osób, które pragną głębiej przeżywać modlitwę różańcową jako szkołę poznawania, miłowania i naśladowania Chrystusa z Maryją.

Anna Rastawicka

Instytut Prymasa Wyszyńskiego

WPROWADZENIE

RÓŻAŃCOWA SZKOŁA POZNAWANIA, MIŁOWANIA I NAŚLADOWANIA CHRYSTUSA Z MARYJĄ

W Liście apostolskim Rosarium Virginis Mariae bł. Jan Paweł II zaprasza Kościół do odkrycia na nowo skarbu modlitwy różańcowej (por. RVM 43). To papieskie zaproszenie wyrasta z bogatego przesłania Listu apostolskiego, w którym Ojciec Święty ukazał różaniec jako „szkołę Maryi” (RVM 1), akcentując jego formacyjny a nie tylko modlitewny charakter. Aby móc odkryć ten charakterystyczny wymiar modlitwy różańcowej, należy odczytać istotne elementy przesłania Listu różańcowego. Uczynimy to koncentrując się na trzech zasadniczych punktach:

1. Różaniec – modlitwa maryjna o sercu chrystologicznym,

2. „Maryjna droga” poznawania, miłowania i naśladowania Chrystusa,

3. Różańcowa szkoła zawierzenia Maryi.

1. Różaniec – modlitwa maryjna o sercu chrystologicznym

Różaniec, stwierdza w swoim Liście bł. Jan Paweł II, „skupia w sobie głębię przesłania ewangelicznego, którego jest jakby streszczeniem” (RVM 1). To przesłanie ewangeliczne, jak wiadomo, skoncentrowane jest zaś na misterium Chrystusa. Na to właśnie misterium wskazał Ojciec Święty w Liście Novo millennio ineunte, podkreślając, że na początku trzeciego tysiąclecia lud Boży powinien „rozpoczynać na nowo od Chrystusa”. W tym programowym Liście na trzecie tysiąclecie czytamy: „Nie trzeba zatem wyszukiwać <nowego programu>. Program już istnieje: ten sam, co zawsze. Zawarty w Ewangelii i w żywej Tradycji. Jest on skupiony w istocie rzeczy wokół samego Chrystusa, którego mamy poznawać, kochać i naśladować” (NMI 29). List różańcowy Jana Pawła II, jak podkreśla to sam Ojciec Święty, stanowi „maryjne ukoronowanie” tego poprzedniego Listu (por. RVM 3) Z tej też racji duch owego chrystocentryzmu przenika również cały ten dokument. Dochodzi to wyraźnie do głosu najpierw już w samych tytułach trzech części różańcowego Listu: 1. Kontemplować Chrystusa z Maryją, 2. Tajemnice Chrystusa – tajemnice Matki, 3. „Dla mnie żyć to Chrystus”. Podkreślając owo „znamię chrystologiczne” różańca Papież w punkcie 18 swojego Listu cytuje myśl Pawła VI z Adhortacji Marialis cultus: „Różaniec, ponieważ opiera się na Ewangelii i odnosi się, jakby do centrum, do tajemnicy Wcielenia i Odkupienia ludzi, trzeba uważać za modlitwę, która w pełni posiada znamię chrystologiczne.(…) Chrystus bowiem wskazywany w każdym pozdrowieniu anielskim jest tym samym Chrystusem, którego kolejno wypowiadane tajemnice ukazują jako Syna Bożego i jako Syna Dziewicy”(MC 46). Można powiedzieć, że dotychczasowa koncentracja modlitwy różańcowej na Chrystusie  nie była pełna. Modlitwa ta nie była tym samym całkowitym „streszczeniem Ewangelii”. Stała się nim dzięki wprowadzeniu nowych tajemnic światła, obejmujących misteria życia publicznego Chrystusa – od chrztu w Jordanie do Ostatniej Wieczerzy. Motywując to uzupełnienie, Jan Paweł II stwierdził, że pomoże ono w tym, iż modlitwa różańcowa „będzie przeżywana w duchowości chrześcijańskiej z nowym zainteresowaniem jako rzeczywiste wprowadzenie w głębię Serca Jezusa Chrystusa, oceanu radości i światła, boleści i chwały”(RVM 19). W ten też sposób objawiło się w pełni, że„Różaniec choć ma charakter maryjny, jest modlitwą o sercu chrystologicznym”(RVM 3).

Z drugiej strony różaniec w wymowny sposób wskazuje na obecną w misterium Chrystusa i Jego Kościoła Dziewicę Maryję. Naukę na ten temat przedłożył Kościołowi naszych czasów Sobór Watykański II w maryjnym rozdziale Konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium. Nawiązując już na początku swojego pontyfikatu do tego soborowego nauczania, Ojciec Święty podkreślił – a teraz powtórzył to w  Liście Rosarium Virginis Mariae – że „różaniec staje się jakby modlitewnym komentarzem do ostatniego rozdziału Konstytucji Vaticanum II Lumen gentium, mówiącego o przedziwnej obecności Bogarodzicy w tajemnicy Chrystusa i Kościoła” (RVM 2).

To właśnie Dziewica Maryja, na którą wskazuje Ojciec Święty w Liście różańcowym, może i pragnie pomagać Kościołowi i poszczególnym chrześcijanom w  ciągłym powracaniu do Chrystusa, by Go jeszcze lepiej poznać, głębiej ukochać i skuteczniej naśladować. „Maryja – czytamy w Liście o różańcu – stale przypomina wiernym swego Syna, pragnąc, by je kontemplowano, i by dzięki temu mogły wydać z siebie całą swą zbawczą moc”(RVM 11). To Matka Jezusa, jak nikt inny, może pomóc w kontemplacji oblicza swojego Syna. Mając to na uwadze, Jan Paweł II stwierdza krótko: „Odmawiać różaniec bowiem to nic innego, jak kontemplować z Maryją oblicze Chrystusa” (RVM 3). Wyrażając to bardziej praktycznie i obrazowo, w drugiej części Rosarium Virginis Mariae Jan Paweł II stwierdził: „Powtarzając w <Zdrowaś Maryjo> słowa anioła Gabriela i św. Elżbiety, czujemy się pobudzani, by szukać wciąż na nowo u Maryi, w Jej ramionach i w Jej Sercu, <błogosławionego owocu Jej żywota> (por. Łk 1, 42)” (RVM 24). Należy podkreślić, że niemal na każdym miejscu Listu Rosarium Virginis Mariae Jan Paweł II wskazuje na więź Maryi z Jezusem i Jezusa z Maryją. Jest to zrozumiałe, skoro – jak podkreśla Papież – „nigdzie drogi Chrystusa i Maryi nie jawią się tak ściśle złączone, jak w różańcu. Maryja żyje tylko i wyłącznie w Chrystusie i ze względu na Chrystusa!” (RVM 15).  Program życia chrześcijańskiego wyrażony w Pawłowej dewizie: „Dla mnie żyć to Chrystus” (Flp 1, 21) zrealizowała we wzorczy sposób właśnie Matka Chrystusa– pierwsza chrześcijanka. To zadanie całkowitego upodobnienia się do Chrystusa stoi przed każdym z Jego uczniów. To z tej racji i na tej właśnie drodze  modlitwa różańcowa staje się niejako praktycznym komentarzem do papieskiego stwierdzenia z Encykliki Redemptoris Mater, że „Kościół od pierwszej chwili <patrzył> na Maryję poprzez Jezusa, tak jak <patrzył> na Jezusa przez Maryję” (RM 26). I tak oto u początku i u kresu tej różańcowej szkoły chrześcijańskiej formacji jest ostatecznie Chrystus – Odkupiciel człowieka.

2. „Maryjna droga” poznawania, miłowania i naśladowania Chrystusa

Różaniec, jak go prezentuje w swoim Liście Jan Paweł II, to modlitwa o wielkim bogactwie duchowym. Niewątpliwie jednak pośród wszystkich jego niezaprzeczalnych wartości na pierwsze miejsce wysuwa się jego wyraźnie kontemplacyjny charakter.

 Realizacja „programu” poznawania, miłowania i naśladowania Chrystusa może się dokonywać najskuteczniej na drodze kontemplacji Chrystusa i Jego zbawczych misteriów. Tę właśnie drogę stanowi modlitwa różańcowa. Jan Paweł II odsłania przed nami jej istotę stwierdzając: „Najważniejszym motywem, by zachęcić z mocą do odmawiania różańca, jest fakt, że stanowi on bardzo wartościowy środek sprzyjający podejmowaniu we wspólnocie wiernych tego wysiłku kontemplacji chrześcijańskiego misterium, który wskazałem w Liście apostolskim Novo millennio ineunte jako prawdziwą <pedagogikę świętości> (…) Różaniec należy do najlepszej i najbardziej wypróbowanej tradycji kontemplacji chrześcijańskiej” (RVM 5).

U źródeł takiego właśnie wyraźnie kontemplacyjnego charakteru tej modlitwy znajduje się doświadczenie Maryi (por. RVM 12). Kontemplacja bowiem, jak podkreśla w swojej książce o różańcu  Albert Enard, „to patrzenie na Jezusa w komunii z Maryją, która patrzyła na Jezusa podczas swojego ziemskiego życia i która nie przestaje kontemplować Go w chwale Niebieskiego Jeruzalem”. Jan Paweł II przytacza w swoim Liście o różańcu przykłady owego doświadczenia Maryi określając je właśnie mianem „spojrzenia”, rozwijającego się i zmieniającego odpowiednio do poszczególnych zbawczych misteriów. Ojciec Święty wskazuje najpierw na widzenie Jezusa przez Maryję oczyma serca już w chwili zwiastowania, a potem także na widzenie Go oczyma ciała od chwili narodzin w Betlejem. To maryjne widzenie Jezusa, według Jana Pawła II, zmieniało się w zależności od uczestnictwa Dziewicy z Nazaretu w następujących po sobie misteriach zbawczych Jej Syna. I tak, było to „spojrzenie pytające”, którego przykładem jest misterium zaginięcia Jezusa w świątyni (por. Łk 2, 48). Było to z kolei także „spojrzenie przenikliwe”, zdolne do czytania w głębi duszy Jezusa, o czym świadczy wydarzenie wesela w Kanie Galilejskiej (por. J 2, 5). Nie zabrakło także na maryjnej drodze kontemplacji Jezusa „spojrzenia pełnego bólu”, zwłaszcza pod krzyżem na Kalwarii (por. J 19, 26-27). Ojciec Święty wspomina także o „spojrzeniu rozpromienionym” radością Zmartwychwstania w wielkanocny poranek, jakkolwiek nie mamy w tym względzie odpowiedniego świadectwa Ewangelii. Nawiązując wreszcie do Pięćdziesiątnicy, Jan Paweł II pisze o „spojrzeniu rozpalonym” wylaniem Ducha (por. Dz 1, 14) (por. RVM 10).

To Maryjne doświadczenie Jezusa w Jego zbawczych misteriach podkreślił już Paweł VI w Adhortacji Marialis cultus, stwierdzając, że „różaniec stanowi kontemplację tajemnic życia Chrystusa, rozważanych jakby sercem Tej, która ze wszystkich była najbliższa Panu” (MC 47). Tę głęboką myśl swojego Poprzednika przywołuje w Rosarium Virginis Mariae Jan Paweł II, prezentując jakby „maryjną drogę” kontemplacji różańcowej, ukazując pewne wymiary kontemplacji Chrystusa w różańcu. Zatrzymamy się nad niektórymi spośród nich – nad tymi, które wskazują wyraźnie na fakt, że różaniec jest maryjną szkołą poznawania, miłowania i naśladowania Chrystusa Odkupiciela.

Mówiąc najpierw o różańcowej szkole   p o z n a w a n i a  Chrystusa, należy odnieść się do papieskiego stwierdzenia, że modlitwa  różańcowa to przede wszystkim „wspominanie Chrystusa z Maryją”(RVM 13). To aktualizujące zbawcze wydarzenia „biblijne wspominanie” dokonuje się – jak podkreśla za ostatnim Soborem Jan Paweł II – nie tylko w liturgii, ale także i w innych praktykach pobożnych, wśród których właśnie różaniec zajmuje szczególne miejsce. „Zagłębianie się, tajemnica po tajemnicy, w życie Odkupiciela – stwierdza Autor Rosarium Virginis Mariae – sprawia, że to, co On zdziałał, a liturgia aktualizuje, zostaje dogłębnie przyswojone i kształtuje egzystencję” (RVM 13).

Z kolei, jak zaznacza Papież, należy podkreślić ten wymiar modlitwy różańcowej, który można nazwać „uczeniem się Chrystusa od Maryi”. Matka Jezusa, która była pierwszą uczennicą swojego Syna, staje się teraz dla całego Kościoła i poszczególnych wiernych nauczycielką. „Wśród istot stworzonych – stwierdza Jan Paweł II – nikt lepiej od Niej nie zna Chrystusa” – i dodaje: „nikt nie może, tak jak Matka, wprowadzić nas w głęboką znajomość Jego misterium” (RVM 14). Można powiedzieć, że to wyjątkowe doświadczenie Jezusa w życiu Jego Matki zaczyna teraz niejako owocować, dzięki modlitwie różańcowej, w życiu wszystkich wierzących w Chrystusa. „Wobec każdej tajemnicy swego Syna zachęca nas Ona, jak to było przy zwiastowaniu, do zadawania z pokorą pytań, które otwierają na światło, by na koniec okazać zawsze posłuszeństwo wiary: <Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa> (Łk 1, 38)” – czytamy w Rosarium Virginis Mariae (RVM 14). W ten też sposób dokonuje się nasze otwieranie się na zbawcze misteria, przyjmowanie Chrystusowego światła  w postawie wiary. Trwa i rozwija się nasza „pielgrzymka wiary”, która nie jest niczym innym, jak tylko wstępowaniem w ślady pielgrzymki wiary Dziewicy Maryi (por. RM 37).

To różańcowe poznawanie Chrystusa, owocujące odpowiedzią wiary, prowadzi jeszcze dalej i głębiej – prowadzi do chrześcijańskiego  u m i ł o w a n i a  naszego Odkupiciela. Wiara chrześcijańska bowiem, jak stwierdza Apostoł Paweł, ma działać przez miłość (por. Ga 5, 6). Ta chrześcijańska miłość zaś – jak wiemy – jest odpowiedzią na pierwszą, wcześniejszą od naszej ludzkiej miłość Boga do nas. Jest to ta miłość, która objawiła się właśnie w darze Bożego Syna: „Tak bowiem Bóg  umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał” (J 3, 16). Pierwszą z ludzkości, która przyjęła ten dar Boga-Miłości, była ziemska Matka Syna Bożego – Maryja Dziewica. W swoim Liście różańcowym Jan Paweł II przywołuje gorące życzenie Apostoła z Listu do Efezjan: „Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach, abyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani […] zdołali […] poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą” (3, 7-19). W tym dziele poznawania i napełniania nas miłością Chrystusa istotną rolę – jak podkreśla Ojciec Święty –  spełnia różaniec, on staje na służbie tego ideału. Różaniec to znaczy droga przykładu Matki Jezusa, która zawsze żyła i nadal w chwale nieba żyje Jezusem i dla Jezusa. Ta Jej obecność Matki i Nauczycielki sprawia, że różaniec może stanowić i istotnie stanowi dla nas „wyraz nigdy nie znużonej miłości” (RVM 26). To bowiem właśnie z Maryją – na Jej wzór i z Jej pomocą –  nasza chrześcijańska miłość-odpowiedź  zwraca się do Jezusa. I tak oto różaniec może być dla nas wszystkich skuteczną szkołą umiłowania przez nas Jezusa.

Na tym jednak nie kończy się różańcowa szkoła Maryi. Matka Odkupiciela uczy nas w niej także  n a ś l a d o w a n i a  Chrystusa, by upodobnić się do Niego. Ojciec Święty stwierdza w swoim Liście: ”Różaniec przenosi nas mistycznie, byśmy stanęli u boku Maryi, troszczącej się o ludzkie wzrastanie Chrystusa w domu w Nazarecie. Pozwala Jej to wychowywać nas i kształtować z tą samą pieczołowitością, dopóki Chrystus w pełni się w nas nie (por. Ga 4, 19)” (RVM 15). Oczywiście, o czym też przypomina Jan Paweł II – nawiązując do nauczania Soboru Watykańskiego II – to działanie Maryi oparte jest całkowicie na działaniu Chrystusa i zupełnie mu podporządkowane. Dlatego też nie tylko, że nie przeszkadza naszej bezpośredniej łączności z Chrystusem, ale ją umacnia (por. KK 60). Tak właśnie tę funkcję Dziewicy Maryi w procesie naszego upodobniania się do Chrystusa wyjaśniał Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort. Do nauczania tego wielkiego czciciela Maryi, który – jak wiadomo –  był mistrzem maryjnej drogi bł. Jana Pawła II, Papież często nawiązuje. Czyni to również w Liście Rosarium Virginis Mariae. W 15 punkcie swojego Listu różańcowego Ojciec Święty cytuje odnośny fragment Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, w którym wielki Apostoł Maryi stwierdza: „Ponieważ cała doskonałość nasza polega na upodobnieniu się do Chrystusa Pana, na zjednoczeniu z Nim i poświęceniu się Jemu, przeto najdoskonalszym ze wszystkich nabożeństw jest bezspornie to, które nas najdoskonalej upodabnia do Chrystusa, najściślej z Nim jednoczy i całkowicie Jemu poświęca. A że ze wszystkich stworzeń najpodobniejsza do Chrystusa Pana jest Matka Najświętsza, wynika stąd, że spośród wszystkich nabożeństw, tym, które duszę najlepiej poświęca Zbawicielowi naszemu i ją z Nim jednoczy, jest nabożeństwo do Najświętszej Panny, Jego świętej Matki. Im bardziej dusza poświęcona jest Maryi, tym zupełniej należeć będzie do Jezusa” (nr 120).

I w ten oto sposób Rosarium Virginis Mariae Jana Pawła II, odsłaniając istotną głębię modlitwy różańcowej, ukazuje w niej jeden ze skutecznych środków albo narzędzi do realizacji stojącego ciągle przed Kościołem programu poznawania, miłowania i naśladowania Chrystusa.

3. Różańcowa szkoła zawierzenia Maryi

W Liście Rosarium Virginis Mariae Jan Paweł II określił różaniec jako drogę duchową, na której Maryja jest Matką, Nauczycielką i Przewodniczką (por. RVM 37)). Ta droga prowadzi ostatecznie do Chrystusa. Podkreślił to Ojciec Święty w trzeciej części swojego Listu, gdzie czytamy: „Jedno jest pewne: jeśli powtarzanie <Zdrowaś Maryjo> zwraca się bezpośrednio do Matki Najświętszej, to z Nią i przez Nią miłość odnosi się ostatecznie do Jezusa. Powtarzanie ożywiane jest pragnieniem coraz pełniejszego upodobnienia się do Chrystusa, co stanowi prawdziwy <program> życia chrześcijańskiego” (RVM 26).

Jak to już zostało podkreślone, różaniec – według Jana Pawła II – stanowi modlitewny komentarz do maryjnego rozdziału Konstytucji Lumen gentium, uczącej o obecności Maryi w tajemnicy Chrystusa i Kościoła. Z kolei również odczytaniem tego soborowego nauczania, i to odczytaniem na wskroś oryginalnym, nazwał Ojciec Święty podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny – na Jasnej Górze –  akt oddania, zawierzenia Bogarodzicy. Tak więc, ten sam soborowy maryjny wykład znajduje się u podstaw zarówno modlitwy różańcowej, jak i aktu zawierzenia Matce Bożej. Z tej też racji te dwie wyjątkowe formy chrześcijańskiego kultu łączą się ściśle ze sobą. I tak oto różańcowa kontemplacja staje się szkołą zawierzenia Maryi.

Synowskie zawierzenie Bogarodzicy to, jak uczy w maryjnej encyklice Jan Paweł II, „przyjęcie” Matki Chrystusa – na wzór Apostoła Jana – i wprowadzenie Jej w to wszystko, co stanowi życie wewnętrzne każdego ucznia Chrystusowego, to wejście w zbawczy zasięg macierzyńskiej miłości Matki Odkupiciela (por. RM 45). Dokonuje się ono w szczególny sposób właśnie na drodze albo w szkole różańcowej kontemplacji zbawczych misteriów. Można nawet powiedzieć, że ta droga zaczyna się niejako od owego wyrażającego zawierzenie „wzięcia Maryi do siebie”. Zaś w trakcie tej drogi zawierzenie to ciągle się uzewnętrznia i pogłębia. Wyraża się ono poprzez naśladowanie Matki Jezusa i przyjmowanie Jej macierzyńskiego wstawiennictwa.

 Różańcowa kontemplacja Chrystusa i Jego zbawczych misteriów, będąca szkoła poznawania, miłowania i naśladowania naszego Odkupiciela, dokonuje się na wzór Maryi i z Jej pomocą. To Ona uczy nas swoim ewangelicznym przykładem, jak przyjmować i upodabniać się do Chrystusa, jak sprawiać, by autentycznie żył w nas Chrystus (por. Ga 4, 19). Tajemnice Jezusa, które stały się tajemnicami Maryi, teraz z kolei poprzez naśladowanie Jej stają się naszymi tajemnicami. Nasze synowskie zawierzenie Maryi jawi się zatem najpierw jako zawierzenie Jej przykładowi życia. Ten wymiar zawierzenia, nie zawsze zauważany, wyraźnie dochodzi do głosu w Rosarium Virginis Mariae. Różaniec – jak uczy Jan Paweł II – staje na służbie ideału „głębszego poznania tajemnicy Boga – to jest Chrystusa” (…) „wyjawiając <sekret>, jak można łatwiej otworzyć się na głęboką, porywającą znajomość Chrystusa. Moglibyśmy to nazwać drogą Maryi. Jest to droga przykładu Dziewicy z Nazaretu, Niewiasty wiary, milczenia i słuchania” – konkluduje Ojciec Święty (RVM 24).  To zawierzenie przykładowi Dziewicy Maryi łączy się z kolei z ufnym zawierzeniem Jej macierzyńskiemu wstawiennictwu u Syna. To przecież właśnie w modlitwie różańcowej Jej matczynemu wstawiennictwu powierzamy nasze życie i godzinę naszej śmierci – przypomina w swoim Liście różańcowym Jan Paweł II (RVM 33). To Matka Jezusa na różańcowej drodze kontemplacji „podtrzymuje wiernych swym potężnym wstawiennictwem” (RVM 37).

Ojciec Święty wspomina w Rosarium Virginis Mariae o symbolice różańcowej koronki. Nawiązuje przy tym do stwierdzenia włoskiego apostoła różańca Bł. Bartłomieja Longo, który w swojej Suplice do Królowej Różańca Świętego nazwał  różaniec „słodkim łańcuchem” łączącym nas z Bogiem (por. RVM 36 i 43). Papież podkreśla, że jest to także „ łańcuch, który pozwala nam jednoczyć się z Maryją, (Łk 1, 38), a w końcu i z samym Chrystusem…”(RVM 36). Tę symbolikę różańcowego łańcucha można odnieść niewątpliwie do aktu zawierzenia Maryi. To właśnie ten różańcowy łańcuch niejako zaprasza i prowadzi do pogłębiania i umacniania naszego synowskiego zawierzenia względem Bogarodzicy.

Tak oto różańcowa kontemplacja zbawczych misteriów, w której uczymy się poznawać, miłować i naśladować Chrystusa, staje się faktycznie chrześcijańską szkołą zawierzenia Maryi. W tej różańcowej szkole zawierzenia objawia się  w pełni prawda o tym, że akt oddania się w wierze Dziewicy Maryi jest podjętym świadomie zobowiązaniem do życia w sposób autentyczny i pełny Ewangelią przez tego, kto się zawierza. Maryja, która najdoskonalej z ludzi poznała, umiłowała i naśladowała Chrystusa, stanowi dla nas jedyny w swoim rodzaju przykład odpowiedzi danej Chrystusowi-Odkupicielowi, przykład całkowitego zawierzenia Jemu. Matka Jezusa staje się dla każdego chrześcijanina bodźcem i wezwaniem do tego, aby on również żył duchem Ewangelii, składał Bogu dar z własnego istnienia, aby we wszystkim i do końca zawierzył swojemu Odkupicielowi. Akt zawierzenia stanowi przecież jedynie macierzyńską „pomoc” Dziewicy Maryi. Nie zwalnia i nie zastępuje chrześcijanina w jego obowiązkach. Ta „pomoc” przykładu Maryi i Jej macierzyńskiego wstawiennictwa jest jednak bardzo istotna. Świadczy już o tym sam przekaz Ewangelii a także dzieje Chrystusowego Kościoła i poszczególnych wiernych. Szczególnym świadkiem tego w naszych czasach jest sam Jan Paweł II. Dał temu wyraz kolejny już raz właśnie w Liście Rosarium Virginis Mariae. Już na początku Listu różańcowego Jan Paweł II, przypominając minione lata swojej posługi Piotrowej, wyznał: „Ileż łask otrzymałem w tych latach od Najświętszej Dziewicy poprzez różaniec. Magnificat anima mea Dominum! Pragnę wznosić dziękczynienie Panu słowami Jego Najświętszej Matki, pod której opiekę złożyłem moją posługę Piotrową: Totus tuus! (RVM 2).

Podsumowując powiemy, że różaniec papieskiego Listu Rosarium Virginis Mariae jawi się nie tylko jako uświęcona tradycją i skuteczna praktyka modlitewna chrześcijańskiego Zachodu ale także, a nawet przede wszystkim, jako szkoła chrześcijańskiej formacji. Jako taki różaniec nie jest i nie może być jedynie modlitwą „do Maryi” ale modlitwą „z Maryją” i „jak Maryja”. Na tej drodze będzie on właśnie tą potrzebną nam wszystkim szkołą chrześcijańskiej formacji. To  do tej szkoły zaprasza nas Jan Paweł II. To w tej szkole możemy w pełni skutecznie, właśnie z pomocą Maryi, uczyć się poznawać, miłować i naśladować Chrystusa. Jest to szkoła dla wszystkich wierzących w Chrystusa. Jako jedni z pierwszych uczniami tej szkoły pragną być Pomocnicy Matki Kościoła              

.

Ks. Teofil Siudy

Krajowy Duszpasterz

Pomocników Matki Kościoła

 

Tajemnica pierwsza radosna

ZWIASTOWANIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNIE

Maryja uczy nas wiary w Boga żywego, który szuka człowieka.

Słowo Boże

W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, <błogosławiona jesteś między niewiastami>». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?»Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem BożymA oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego».

Na to rzekła Maryja: «Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!» Wtedy odszedł od Niej anioł.                                                                      

(Łk 1, 26-38)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Stoimy w obliczu wielkich zamiarów Ojca niebieskiego, który od wieków postanowił, aby z Maryi Dziewicy narodził się Syn Boży. W Nazarecie ukazuje się Jej Zwiastun Pański i zapowiada: „Oto poczniesz i porodzisz Syna” (Łk 1,31). Maryja wspierana łaską Bożą rozumie sens Zwiastowania i wyraża zgodę: „Oto Ja służebnica Pańska” (Łk 1,38). Jest dla nas wzorem posłuszeństwa i uległości wobec zamiarów Boga.

Polećmy Bogu nasze serca, aby zawsze gotowe były wykonać to, czego On od nas oczekuje.

Wprowadzenie do medytacji

Przeniosę się myślą do Nazaretu, niewielkiego wówczas miasta w Galilei. Zatrzymam się na progu domu Maryi, bo tam trwa niezwykłe spotkanie: niebo spotyka się z ziemią, Bóg staje się człowiekiem. Anioł zwiastuje Maryi, że pocznie i porodzi Syna. A stanie się to bez udziału mężczyzny.

Jak wielkiej wiary wymaga od Maryi przyjęcie zwiastowania i ogarnięcie sercem całej tajemnicy Wcielenia. Jakże się to stanie? – pyta anioła. „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego Cię osłoni”. To Maryi wystarczyło – uwierzyła, zawierzyła Miłości. Dzięki tej wierze Bogu samemu stała się Pomocą w dziele zbawienia rodziny ludzkiej.

A ja? Czy naprawdę wierzę w Boga żywego? Czy wierzę w to, że On mnie kocha? Czy to nadaje sens mojemu życiu? On mnie stworzył, przed wiekami zaplanował, powołał do istnienia. Czy wierzę, że Bogu na mnie zależy?

Maryjo, bądź ze mną na drodze wiary. Wyjednaj mi łaskę zjednoczenia z Bogiem żywym, któremu bliski jest mój człowieczy los.

Ta wiara jest początkiem drogi Pomocnika Matki Kościoła.

Medytacja.

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy Zwiastowania.

Zadania:

  1. Codziennie do następnego spotkania odmówię tajemnicę Zwiastowania błagając Boga przez Serce Maryi o łaskę prawdziwej, coraz głębszej wiary.
  2. Wybiorę sobie konkretną osobę i będę się modlić, aby Bóg dał jej łaskę wiary.

Tajemnica druga radosna

NAWIEDZENIE ŚWIĘTEJ ELŻBIETY

Maryja uczy niesienia pomocy i dzielenia się prawdą o Bogu.

Słowo Boże

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę.Wydała ona okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana». Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.

                                                                                                           (Łk 1, 39-45, 56)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Maryja zaczyna wypełniać swoje zadanie. Ma nieść Chrystusa do ludzi. Niesie Go najpierw do Poprzednika Pańskiego – Jana, który ma przygotować drogę Chrystusowi. Jan pierwszy zetknie się z Tym, który nadchodzi, aby zbawić świat.

Gdy Maryja weszła w dom Zachariasza, drgnęło dziecię w łonie Elżbiety. Ona zaś ujawnia tajemnicę Maryi jako Matki Pana. Maryja w odpowiedzi wypowiada w Magnificat swój program i zadanie życiowe. Jest to tak zwane małe Objawienie rodzinie ludzkiej spraw Bożych.

Uwielbiamy Matkę Twoją, Panie Jezu Chryste, w Jej posłudze wobec Elżbiety i wobec całej ludzkości. Pragniemy Jej pomagać w tym posługiwaniu.

Wprowadzenie do medytacji

Maryja brzemienna idzie z pośpiechem do swojej krewnej – Elżbiety. Idzie trudną, kamienistą drogą przez górzystą pustynię Judzką. Gdy spotyka się z Elżbietą, natychmiast obie rozpoznają wielki dar Boga. Dar nie tylko dla tych dwu matek, ale dla całej ludzkości. Chodzi więc w nawiedzeniu nie tylko o zwykłą ludzką pomoc, ale o rozpoznanie planów Boga i uwielbienie Go.

Elżbieta wyraża zachwyt dla wiary Maryi. „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła”. Raduje się Jan w łonie Elżbiety. Już działa maleńki Jezus. Maryja wypowiada chwałę Boga w cudownej pieśni Magnificat, która streszcza historię zbawczego działania Boga.

Czy odkrywam prawdę o Bogu czytając Pismo święte? Czy kieruję się wiarą w moich codziennych spotkaniach z ludźmi i czy daję świadectwo o Bogu? Czy śpieszę innym z pomocą? Czy niosę im radość? Czy rozpoznaję dary Boga w moich najbliższych, w relacjach w rodzinie, w pracy, we wspólnocie?

Maryjo, pomóż mi odnajdywać Boga w codziennym życiu, w każdym spotkaniu z drugim człowiekiem. Pragnę być Twoim Pomocnikiem wnoszącym Chrystusa wszędzie dokądkolwiek mnie poślesz.

Medytacja.

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy Nawiedzenia.

Zadania:

  1. Codziennie do następnego spotkania odmówię tajemnicę Nawiedzenia prosząc Maryję, abym wszędzie, dokądkolwiek się udam, wnosił Jezusa, pokój i radość płynącą z Jego obecności.
  2. Odwiedzę kogoś, kto potrzebuje mojej pomocy, szczególnie w drodze do Boga.


Tajemnica trzecia radosna

NARODZENIE PANA JEZUSA

Maryja daje nam żywego Chrystusa i pomaga przyjąć przychodzącą na świat Miłość.

Słowo Boże

W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie.Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był KwiryniuszWybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta.Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawid, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna.Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.

W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą.Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie». I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: «Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania». Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: «Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił». Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane

                                                                                                          (Łk 2,1 – 20)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Pan Jezus jest z nami na ziemi, liczy sobie – według ziemskiego kalendarza – blisko dwadzieścia wieków. W Betlejem był mały i drobny, okryty dziecięcym ciałem. Mógł wtedy zmieścić się w żłóbku. Dziś tak rozrósł się w Kościele swoim, że wypełnia sobą cały świat, a swoim Ciałem karmi ludy i narody.

Radujemy się, Panie Jezu Chryste, że Matka Twoja złożyła Cię w żłóbku, jak ziarno pszeniczne w roli, abyś stał się Chlebem. Matka jest po to, aby karmić. Ona karmi nas Twoim Ciałem – Tobą. Dlatego włożyła Ciebie do żłóbka, abyśmy bez obawy czerpali z niego Ciało i Krew Twoją. Wielbimy, Chryste, Twoją Matkę w Jej betlejemskiej posłudze. Pragniemy jak najczęściej żywić się Twoim Ciałem, wziętym z Maryi.

Wprowadzenie do medytacji

Ciemność nocy okrywa ziemię Betlejem pogrążoną we śnie. Ludzie zmęczeni całodzienną pracą, długą wędrówką, pilnowaniem owiec, poszli na spoczynek. Tylko Maryja i Józef czuwają w grocie na polach pasterzy. Nie znaleźli miejsca w gospodzie. W tych najbardziej niesprzyjających warunkach, w drodze przychodzi dla Maryi czas rozwiązania. Rodzi Jezusa. Trzeba Go umyć, nakarmić, przytulić – największy Skarb świata – Wcieloną Miłość, Słowo, które Ciałem się stało dla nas ludzi i dla naszego zbawienia, dla mnie. Dokonuje się to w ciszy, bez konferencji prasowej. Maryja nie narzeka na złe warunki. Bóg – Człowiek rodzi się w pasterskiej grocie, nie w specjalistycznej klinice, ani nawet w przyzwoitym domu. Wystarczy, że jest Matka cała skupiona na Nim. Maryja po wszystkie czasy jest Matką Chrystusa. Gdziekolwiek, w jakikolwiek sposób rodzi się Jezus – Ona jest. Na zawsze jest Matką Chrystusa. Ona rodzi Go także w moim sercu.

Zaproszę Maryję z Chrystusem do siebie, do swojego życia, aby przyniosła mi Boga żywego – nie tego z książki, z tradycji, z obowiązku, ale prawdziwego żyjącego Chrystusa.

Maryjo, pomóż mi odpowiedzieć Miłości, którą jest Bóg i przyjąć Go, aby także we mnie „Słowo ciałem się stało”. Spraw, abym był prawdziwie Twoim Pomocnikiem, żywą grotą betlejemską we współczesnym świecie.

Medytacja.

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy Narodzenia.

Zadania:

  1. Codziennie do następnego spotkania odmówię tajemnicę Bożego Narodzenia błagając Maryję, aby moja Ojczyzna pozostała wierna Jej Synowi i mocna Bogiem.
  2. Ofiaruję Komunię Świętą w intencji uratowania wiary w mojej Ojczyźnie.

Tajemnica czwarta radosna

OFIAROWANIE PANA JEZUSA W ŚWIĄTYNI

Maryja uczy nas ofiarowania wszystkiego Bogu, nawet jeśli by miecz boleści miał przeniknąć nasze dusze.

Słowo Boże

Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.

Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.

A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił:

«Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu

w pokoju, według Twojego słowa.

Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,

któreś przygotował wobec wszystkich narodów:

światło na oświecenie pogan

i chwałęludu Twego, Izraela».

A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczonyjest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu».

Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy.

A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.   

                                                                                                           (Łk 2, 21-40)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Dar Ojca – swojego Syna –  przynosi Maryja do Świątyni Jerozolimskiej i tam okazuje Go Ojcu. Przez to nie tylko spełnia przepis Starego Przymierza, ale sprawia, iż ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni staje się dla nas znakiem, że w Kościele jest Chrystus. W każdej Mszy świętej jest On ofiarowany Ojcu niebieskiemu.

Panie Jezu, dziękujemy Twojej Matce, że przyniosła Ciebie do świątyni. Dziękujemy Ci, że jesteś z nami w naszych kościołach. To Matka Twoja przyprowadza nas do Ciebie. Odtąd jesteśmy razem. I pragniemy zawsze być z Tobą.

Wprowadzenie do medytacji

Dzisiaj podążamy za Maryją do Świątyni Jerozolimskiej. Wewnątrz nastrój modlitwy i oczekiwania. Jest sędziwy Symeon i Anna. Oto wchodzi Maryja i Józef. Wnoszą do Świątyni małego Jezusa. Przyszli, aby ofiarować Go Bogu.

Maryja wszystko oddała Ojcu niebieskiemu, cała jest do dyspozycji Ducha Świętego. Ma na ziemi jedyny skarb, jedynego Syna. Przychodzi złożyć Bogu najdroższy Dar. Podobnie jak kiedyś Abraham składał swojego syna Izaaka na ołtarzu ofiarnym. Zanim Jezus na krzyżu stał się wielką krwawą ofiarą za nasze grzechy, zanim przyszedł w Eucharystii na wszystkie ołtarze świata, jest przyniesiony do świątyni Jerozolimskiej w łagodnych ramionach Matki.

Maryja wnosi Zbawiciela w nasze ludzkie dzieje. Składa Go w ramiona podeszłych wiekiem ludzi – Symeona i Anny jako nowe życie. Słyszy dramatyczną zapowiedź – Syn będzie cierpiącym Mesjaszem, a Jej duszę przeniknie miecz. Będzie ona cierpiała razem ze swoim Synem. Bóg chciał Jej udziału w odkupieniu człowieka.

A ja? Czy umiem przyjąć wolę Boga? Czy umiem przyjąć cierpienie jako Boże zaproszenie do udziału w dziele Odkupienia? Człowiek swoim cierpieniem dopełnia „udręk Chrystusa”: – jak pisał św. Paweł (Kol 1, 24).

Maryjo, pomóż mi przyjąć cierpiącego za mnie Jezusa. Spraw, abym był Twoim Pomocnikiem, człowiekiem codziennego oddawania wszystkiego Bogu.

Medytacja.

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy Ofiarowania.

Zadania:

1. Codziennie do następnego spotkania odmówię tajemnicę Ofiarowania oddając się Bogu przez ręce Maryi za zbawienie grzeszników, za ludzi, którzy pogubili się w życiu, a może nawet nie widzą jego sensu.

2.   Podejmę jakieś umartwienie, post, czyn pokutny za nawrócenie grzeszników.

 

Tajemnica  piąta radosna

ODNALEZIENIE PANA JEZUSA W ŚWIĄTYNI JEROZOLIMSKIEJ

Maryja uczy nas szukania Boga w męce, w bólu, w ciemności.

Słowo Boże

Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.

Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi         

                                                                                        (Łk 2, 41-52)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Od momentu, gdy Maryja przyniosła Syna do świątyni, wiemy, gdzie mamy Go szukać. Pan Jezus dał komentarz do faktu Jego zagubienia: „Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w sprawach Ojca mego?” (por. Łk 2,49). Chrystus żyjący, uświęcający, napełniający nas pokojem jest w Kościele Bożym. Tam wypełnia sprawy zlecone Mu przez Ojca. Przypomniał nam o tym Sobór Watykański II.

Chrystus żyje w każdym z nas, bo przecież „świątynią Boga jesteśmy”, „ciała nasze są poświęcone Bogu”, „Duch Boży mieszka w nas” (1 Kor 3,16). Wystarczy też skierować kroki nasze do kościoła, do domu Bożego, aby znaleźć tam Chrystusa.

Dziękujemy Ci, Panie Jezu, że Matka Twoja nauczyła nas drogi do świątyni. Naucz nas, za Jej przykładem, wskazywać ludziom drogę do Ciebie.

Wprowadzenie do medytacji

Staję w gromadzie pielgrzymów wracających z Jerozolimy. Idzie Maryja i Józef. Są spokojni, choć nie ma z nimi Jezusa. Myślą, że jest wśród krewnych. Nie ma Go w zasięgu ich wzroku, ale zapewne jest gdzieś w pobliżu. W końcu jednak zaniepokoili się i zaczynają szukać. Nigdzie Go nie ma. Co się stało? Wracają i z bólem serca szukają. Maryja z niepokojem zagląda do różnych domów, czy nie ma tam Jej Syna; przemierzają ulice i zaułki miasta. Szukają z determinacją. Muszą Go znaleźć. Wreszcie po trzech dniach szukania znajdują Go w Świątyni. Jezus zdziwiony, dlaczego Go szukają, pyta: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?»  Widocznie nie wiedzieli. Nawet Maryja nie rozumiała.

Szukając Boga tak często nie rozumiem Jego obecności, Jego Trójjedynej Istoty i Jego dróg. To szukanie jest  trudne.  Skoro tak święci ludzie jak Maryja i Józef nie rozumieli i ja mam prawo nie rozumieć, ale nie wolno mi ustać w drodze, utracić nadziei, bo Bóg ciągle się objawia.

Maryjo, bądź ze mną w codziennym trudzie szukania Chrystusa. Chcę być Twoim Pomocnikiem, dążącymi do poznawania i miłowania Boga całym życiem – „Soli Deo”. „Totus Tuus”.

Medytacja .

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy Odnalezienia.

Zadania:

  1. Codziennie do następnego spotkania odmówię tajemnicę Odnalezienia Pana Jezusa w świątyni prosząc o dar wiary dla wszystkich ludzi, którzy nie znają prawdziwego Boga i Jego miłości; dla tych, którzy Go szukają, a także dla tych, którzy Go odrzucają, lekceważą, nie zadając sobie trudu szukania prawdy.
  2. Pomogę komuś, kto szuka Boga, podsunę dobrą książkę, skontaktuję z kapłanem, powiem o rekolekcjach parafialnych lub spotkaniach grupy Pomocników.

Pierwsza tajemnica światła

CHRZEST PANA JEZUSA W JORDANIE

Maryja, Matka nasza w porządku łaski, uczy nas przyjmowania łaski Boga i współdziałania z nią.

Uzdalnia nas do tego sakrament chrztu.

Słowo Boże

Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: “To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?”  Jezus mu odpowiedział: “Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe”. Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: “Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”.

    (Mt 3, 13-17)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Czy to wszystko nie przypomina mi, że Trójca Święta, która jest dana narodom, ludom i całej ludzkości, jest w szczególny sposób dana mnie? Wprawdzie odkupienie jest powszechne, integralne, całkowite. Odkupiłeś, Chryste, moją duszę i ciało, całą ludzkość i poszczególne narody, ale przede wszystkim Bóg odkupił mnie, konkretnego człowieka, bo „propter nos homines et  propter nostram salutem descendit de caelis”. A więc to wszystko, co miłość Boża rozlała po całym świecie, w jakiś szczególny sposób koncentruje się ostatecznie we mnie. Nie „in abstracto”, pod firmamentem, czy w jakiejś nieokreślonej masie ludzkiej i nie na globie, górach, słońcu, księżycu i gwiazdach, i nie w jakimś olbrzymim, potężnym narodzie jako takim, ale wszystko ostatecznie sprowadza się do mnie!

Jakkolwiek bowiem wszczepiony jestem w nadprzyrodzony organizm, w całą rodzinę ludzką i w rodzaj wybrany, jakim jest Kościół święty, jednakże wszystko właściwie zmierza do mnie i osadza się na mnie. Wszystko ostatecznie jest moje. – Wszystko (…) jest wasze”. Cały ten porządek przyrodzony i nadprzyrodzony. Wszystko jest wasze, wyście Chrystusowi, a Chrystus – Boży.

By pojąć Ciebie, mojego Mieszkańca, [to ja, ochrzczony w imię Ojca], Syna i Ducha Świętego, nauczany w imię Trójcy Świętej, muszę niejako zajrzeć do Ciebie, chociaż na moment, na ile mi myśl, wyobraźnia, wiedza, wiara i łaska pozwolą. Muszę zajrzeć do Twojego serca – Trójco Święta, Serce mojego serca! Przecież Ty jesteś wzorem i modelem mojego serca i nie możesz mi być obca. Coś musi być we mnie, co odpowiada niejako Twej istności. Jesteś we mnie, ale ja pragnę dobrać się do Twego istnienia, aby – na ile to możliwe – zrozumieć: Kto jest Ten?

Przecież woda chrztu nie spłynęła tylko po mojej głowie. Ona jak w ziemię wsiąkła łaską sakramentalną we mnie, w moją ziemię, w ziemię mojego ciała i mojej duszy. Przeniknęła mnie i jest we mnie.

Wprowadzenie do medytacji

Przeczytany fragment Ewangelii św. Mateusza przenosi nas do kraju Pana Jezusa nad rzekę Jordan, tam gdzie żyje i działa św. Jan Chrzciciel. Przychodzą do niego wielkie rzesze ludzi. Przemawia do nich z mocą, wzywa do pokuty i nawrócenia. Ludzie wchodzą do rzeki Jordan, św. Jan polewa ich głowy wodą na znak oczyszczenia z grzechów. Niespodziewanie przychodzi Jezus, aby przyjąć od Jana chrzest pokuty.

Jan Chrzciciel jest zaskoczony, zażenowany. On wie kim jest Jezus. „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie” – mówi. Ale Jezus nalega, prosi swojego Poprzednika: „ustąp, godzi się wypełnić wszystko co sprawiedliwe”. Jezus wchodzi do rzeki. Jan posłuszny swojemu Panu udziela Mu chrztu. I oto otwierają się niebiosa. Zstępuje Duch Boży w postaci gołębicy. Jednocześnie wszyscy słyszą z wysokości niebios głos: „ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”.

Jezus nie potrzebował chrztu pokuty, ale chciał wejść w całe nasze ludzkie dzieje, wypełnić wszystko, co nakazywało Prawo i Prorocy. Zbawiciel przyjął chrzest Janowy nie po to, aby woda tego chrztu obmyła Go z jakiejkolwiek przewiny, On był Święty, nieskalany. On nasze grzechy wziął na siebie.

To wydarzenie zapowiada sakrament chrztu w Kościele świętym. Gdy przyjmuję chrzest, Jezus mnie ogarnia. Uwalnia mnie od grzechu pierworodnego, który zerwał przyjaźń człowieka z Bogiem w raju. Przez sakrament chrztu Jezus wszczepia mnie w siebie, aby zanieść mnie do Ojca. Odtąd prawdziwie jestem dzieckiem Boga, mam udział w Jego życiu. Odtąd Ojciec, Syn i Duch Święty mieszka we mnie. Odtąd już nigdy nie jestem sam, nie jestem sama, jest we mnie Bóg.

To jest podstawowa prawda chrześcijańskiej formacji Pomocnika Matki Kościoła.

Matko łaski Bożej, pomóż mi podziękować Bogu za ten niepojęty dar Jego przyjaźni, za chrzest święty. Pomóż mi odnowić to fundamentalne przymierze z Bogiem, które zaprasza mnie do nieodwołalnej przynależności, do miłowania Boga i Jego dzieci. Pragnę dzielić się tym darem z innymi.

Medytacja .

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy: Chrzest Pana Jezusa w Jordanie.

Zadania

1. Codziennie odmówię dziesiątek różańca, aby podziękować Bogu za sakrament chrztu. Odnowię świadomie, podjęte za mnie przez rodziców, przyrzeczenia chrzcielne.

2. Zatroszczę się o kogoś, kto nie jest ochrzczony. Otoczę go modlitwą, a jeśli zajdzie potrzeba pomogę skontaktować się z kapłanem.

Druga tajemnica światła

OBJAWIENIE SIĘ CHRYSTUSA NA WESELU W KANIE GALILEJSKIEJ

Maryja, Arka Przymierza, uczy nas wierności przymierzu z Bogiem. Troską swojego serca ogarnia przymierze dwojga ludzi, zawarte w sakramencie małżeństwa.

Słowo Boże

Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: “Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: “Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?” Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: “Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: “Napełnijcie stągwie wodą!” I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: “Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!” Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: “Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

 (J 2, 1-11)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

„Chrystus sam nazwał się Oblubieńcem, który przychodzi na ziemię, aby poślubić ludzkość odkupioną i zjednoczoną w Kościele. Uczta weselna w Kanie ma być wymowną ilustracją tej tajemnicy. Aby tym wydatniej odsłonić swoją moc, Chrystus „uprzedza godzinę swoją” i przemienia wodę w wino. Objawia chwałę swoją, aby „uwierzyli weń uczniowie Jego” (por. J 2, 11).         Prawdziwym Oblubieńcem uczty weselnej jest więc Chrystus, który zasiadł do stołu, przy którym już pozostanie w życiu i w pracy Kościoła aż do skończenia świata. Ale w uroczystości weselnej w Kanie widzimy obok Chrystusa – Maryję. Ufność Maryi w moc słowa skłoniła Chrystusa do tego, że zaczyna działać i przyspiesza godzinę cudów. Chrystus i Maryja zawsze działają razem w Kościele Bożym. Wystarczy, że Maryja dostrzega jakiś brak czy ludzką niedolę, zaczyna szeptać o niej swojemu Synowi, który widząc ufność Matki ku sobie – działa, choćby jeszcze nie nadeszła „godzina Jego”. Tych Dwoje będzie działać nie tylko w Kanie Galilejskiej, ale w każdej „Kanie” w Kościele Chrystusowym, aż do skończenia świata…”

Wprowadzenie do medytacji

Kana Galilejska, niewielkie miasteczko, rozbrzmiewa radością uczty weselnej. Jest para młodych. Jest Maryja. Przychodzi też Jezus ze swoimi uczniami.

Wesele trwało wówczas kilka dni. W pewnym momencie Maryja widzi, że zaczyna brakować wina, młodym grozi kompromitacja, wielka przykrość na progu nowego życia. Maryja zwraca się do Jezusa z prośbą: „Synu, wina nie mają”. Ona zna swojego Syna. Jest Jego pierwszą, najwierniejszą Uczennicą. Ona zna Jego moc i wie, że może Go poprosić. Wie, że to jest ważne. A dotyczy nie tylko dwojga młodych ludzi, ale także Jej Syna. Kończy się etap Jego życia ukrytego, zaczyna się nowy etap drogi zbawienia – publiczna działalność Jezusa.

Spokojnie mówi Maryja do sług wesela: „zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. I powiedział im: „napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Gorliwi byli słudzy, nanosili pełne stągwie. A potem Jezus kazał im zaczerpnąć i zanieść staroście weselnemu. Okazało się, że w stągwiach była już nie woda, ale wyborne wino. „Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie”.

Ten pierwszy znak uczynił Jezus na prośbę swojej Matki dla dobra młodego małżeństwa. Miłość i oddanie dwojga ludzi Chrystus czyni sakramentem w Kościele. Już w raju widział Bóg, że nie jest dobrze, aby człowiek był sam. Więź dwojga ludzi: mężczyzny i kobiety, ich wzajemna miłość i rodzicielstwo jest planem Boga. Małżeństwo jest powołaniem, jest nierozerwalne.

A jak wygląda moje życie, moja relacja z mężem, z żoną? Może i nam jest potrzebny cud przemiany. Może brakuje nam wina miłości? Miejmy odwagę prosić razem z Maryją o pomoc Jezusa.

Cud w Kanie Galilejskiej to obraz wielkich godów Kościoła. Chrystus Oblubieniec przygarnia każdego z bezgraniczną miłością.

Dla mnie jako Pomocnika Matki Kościoła ważna jest pewność, że Bóg przenika całe ludzkie życie: małżeńskie, rodzinne, samotne, konsekrowane. Uczyć się będę od Chrystusa i Jego Matki wrażliwości na potrzeby innych ludzi, nawet te najbardziej zwykłe, codzienne.

Maryjo, Arko Przymierza, powiedz Twojemu Synowi jak bardzo brak nam dzisiaj prawdziwej miłości. Powiedz Twojemu Synowi o tysiącach rozbitych małżeństw, osamotnionych dzieci, skłóconych rodzin.  Powiedz Twojemu Synowi o wszystkich ludziach, którzy czują się samotni, którzy mają inne powołania niż małżeństwo. I oni są wezwani do miłowania, do przymierza z Bogiem. Poproś Twojego Syna, aby nikomu nie zabrakło wina miłości.

Medytacja.

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy: Objawienie się Chrystusa na weselu w                                       Kanie Galilejskiej.

Zadania:

1. Codziennie odmówię tajemnicę Objawienia się Pana Jezusa w Kanie Galilejskiej. Odnowię swoją wewnętrzną więź ze swoim małżonkiem. Otoczę modlitwą jeżeli nie żyje. W ramach spotkań Wspólnoty można odnowić przyrzeczenia małżeńskie.

Jeśli nie mam męża, żony odnowię moją wewnętrzną więź z Chrystusem, który jest Oblubieńcem Kościoła.

2. Widząc, jak wiele małżeństw jest zagrożonych, będę się modlić o wierność, aby ocalić jak najwięcej małżeństw przed rozbiciem.

Trzecia tajemnica światła

GŁOSZENIE KRÓLESTWA BOŻEGO

I WZYWANIE DO NAWRÓCENIA

Maryja, wierna Uczennica Chrystusa, uczy nas przyjmowania Królestwa Bożego, prowadzi drogą nawrócenia, budzi ufność, że w sakramencie pokuty i namaszczenia chorych Bóg miłosierny odpuszcza nam wszystkie winy.

Słowo Boże

Pewnego dnia, gdy nauczał, siedzieli przy tym faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i Jerozolimy. A była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać. Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go przynieść, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich wiarę rzekł: “Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy”. Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić. “Któż On jest, że śmie mówić bluźnierstwa? Któż może odpuszczać grzechy prócz samego Boga?” Lecz Jezus przejrzał ich myśli i rzekł do nich: “Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: “Odpuszczają ci się twoje grzechy”, czy powiedzieć: “Wstań i chodź”? Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów” – rzekł do sparaliżowanego: “Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu!” I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga.”

                                                                                                           (Łk 5, 17-25)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Nie masz na świecie takiej siły, która byłaby zdolna zatrzeć w nas całkowicie podobieństwo Boże. Nie uczynią tego nawet tragiczne wysiłki pesymistów i zgorzknialców, dopatrujących się w twarzy ludzkiej śladów nieludzkich. Nawet sprzysiężenie milczenia o Bogu. Nawet planowe wychowanie ateistyczne. Krew Boża odezwie się w człowieku wpierw czy później. Sam dosłuchasz się tętna tej Krwi w ciemnościach zwątpienia i rozpaczy.

„Wstanę i pójdę do Ojca”. Nie zdołasz, Ojcze, wyrzec się Twego dzieła i Twego ojcostwa. Nie jestem wszechmocny, bym zdołał zniweczyć w sobie Twoje ojcostwo. Weźmiesz mnie w ramiona, jak dobry samarytanin, opatrzysz rany moje, wlejesz w nie oliwę pokoju i powiesz: Żyj! Bo Ty nie chcesz śmierci. Jesteś Bogiem żywych, a nie umarłych”.

Wprowadzenie do medytacji

Niesamowite wydarzenie opowiada nam św. Łukasz. Oto Jezus siedzi i naucza otoczony gromadą faryzeuszy i uczonych w Prawie, którzy przyszli, aby Go słuchać, ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i Jerozolimy.

Już rozeszła się po okolicy wieść, że Jezus ma moc uzdrawiania. I oto jacyś dobrzy ludzie przynieśli człowieka sparaliżowanego razem z jego łożem, wierząc, że Jezus mu pomoże i uzdrowi go. Przyszli, natrudzili się, a tu nie mogą wejść do domu, gdzie jest Jezus, bo natłoczyło się tyle ludzi, że nie ma już miejsca. Ale oni nie rezygnują. Nie mogą wejść przez drzwi, trzeba próbować górą, przez dach. Rozebrali powałę i razem z łóżkiem spuścili człowieka chorego w środek izby przed Jezusa. Jakie zdumienie musiało ogarnąć wszystkich zgromadzonych. Ale Jezus nie pogniewał się na gwałtowników za to zamieszanie. Widzi ich wiarę. Zwraca się do paralityka: „odpuszczają ci się grzechy”. Na te słowy oburzają się wewnętrznie uczeni w Prawie – przecież tylko Bóg ma moc odpuszczania grzechów. Jezus przejrzał ich myśli i powiedział: „co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: odpuszczają ci się twoje grzechy, czy powiedzieć: wstań i chodź?  I żeby wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – do sparaliżowanego: „mówię ci wstań, weź swoje łoże i idź do domu”. I tak się stało. Paralityk wstał, wziął swoje łoże i szczęśliwy poszedł do domu.

Sami często jesteśmy duchowo takimi paralitykami. Postanawiamy, chcemy dobrze i znowu upadamy, jakbyśmy byli związani jakąś niemocą i bezwładem. Często załamuje nas i zniechęca nasza ludzka słabość. Dla jednych kończy się ona buntem przeciwko Bogu – skoro nie jestem w stanie zachować Bożych przykazań, wobec tego lepiej uznać, że Boga nie ma, albo jest gdzieś daleko obojętny wobec moich spraw, więc mogę żyć tak jak ja chcę, jakby Boga nie było. Królestwo Boże nie jest dla mnie, to dla wybranych. Ja mam swoją rodzinę, pracę, znajomych. To mi wystarczy.

Innych ludzka słabość przygnębia: nie warto się nawracać – mówią – bo i tak upadnę. Tak się starałem, tak bardzo chciałem być inny i wszystko na próżno. Ciągle to samo.

A tak naprawdę moja człowiecza słabość to miejsce na moc Boga, to szansa dla mnie, jak dla tego ewangelicznego paralityka. Sam z siebie nic nie mogę. To prawda. „Beze Mnie nic uczynić nie możecie” – mówi Jezus. Ale z Nim mogę wszystko. Dlatego Chrystus pochyla się nad nami w sakramencie pokuty i w sakramencie namaszczenia chorych i ciągle na nowo powtarza: „odpuszczają ci się grzechy”. „Wstań, weź swoje łoże i chodź”.

Pomocnik Matki Kościoła to człowiek który ciągle wraca do Boga, ufa Jego miłosierdziu. Wie, że dopóki walczy, jest zwycięzcą, bo dobry Bóg patrzy nie na doskonałość, ale na pokorną miłość.

Maryjo, Ucieczko grzesznych, pomóż nam uwierzyć, że Królestwo Boże jest w nas i dla nas. Pomóż ciągle wracać do Boga i dźwigać innych tak, jak ci przyjaciele paralityka. Daj nam wiarę i nieustępliwość w poszukiwaniu Chrystusa, codziennie od nowa. Tylko pycha i pewność swojej doskonałości oddala od Boga, zamyka Mu dostęp do naszego serca. Poczucie słabości i grzeszności jest otwartą bramą dla Jego miłosierdzia.

Medytacja .

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy: Głoszenie Królestwa Bożego i wezwanie do nawrócenia

Zadania:

  1. Codziennie odmówię dziesiątek różańca rozważając tajemnicę Głoszenia Królestwa i wzywanie do nawrócenia. Podziękuję Bogu za sakrament pokuty, za wszystkie rozgrzeszenia, za miłosierdzie Boga, który nieustanie dźwiga mnie z grzechów i słabości. Jeżeli dawno nie byłem u spowiedzi, skorzystam z sakramentu pokuty, aby na nowo pójść całkowicie za Chrystusem.
  2. Modlić się będę za ludzi, którzy dawno nie byli u spowiedzi  i nie mają odwagi przyjąć tego sakramentu. Będę prosił Chrystusa, razem z Jego Matką, o wiarę w miłosierdzie Boże dla wszystkich, którym tej wiary brak.

Czwarta tajemnica światła

PRZEMIENIENIE  NA GÓRZE TABOR

Maryja, Oblubienica Ducha Świętego, otwiera nas na tajemnicę przemiany. Aby wytrwać w ciągłym zmaganiu z mocami ciemności, trzeba wpatrywać się ciągle w blask chwały przemienionego Jezusa. Tego daru udziela nam Duch Święty w sakramencie bierzmowania.

Słowo Boże

W jakieś osiem dni po tych mowach wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim. Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: “Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy [tamci] weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: “To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!” W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam.

  (Łk 9, 28-36a)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Trzeba było wyjątkowego powodu, aby Chrystus pokazał się inny niż zazwyczaj. Stało się to na Taborze, w bardzo niewielkim gronie, bo zaledwie przy trzech wybranych uczniach…

Nadchodziła chwila, w której Bóg – człowiek miał duszę Swoją oddać za braci swoich. Chrystus dobrze się znał na ludziach! Jak dobrze wiedział, że ci Jego kochani ludzie, świadkowie Jego codziennego życia, świętości, cudów, nauki – w momencie próby tak łatwo i szybko zapomną o wszystkim i odejdą. „Uderzą w Pasterza, a rozproszą się owce” (Mk 14, 27).

Wprowadzenie do medytacji

 Jezus idzie na górę, aby się modlić. Zabiera ze sobą Piotra, Jana i Jakuba. Tych samych apostołów zabierze później do Ogrójca.

Na modlitwie ogarnia Jezusa chwała Boża. Zmienia się wygląd Jego twarzy, a szaty stają się lśniąco – białe. Uczniowie widzą tę zmianę, ale zmęczeni zasypiają, podobnie jak później w Ogrójcu, jak często my w życiu. Gdy się ocknęli, zobaczyli, że Jezus rozmawia z Mojżeszem i Eliaszem.

Uczniom dobrze było na Górze Przemienienia. Chętnie by już tam pozostali. Chcą nawet postawić trzy namioty. Nagle okrywa ich obłok. Uczniowie przestraszyli się. Z obłoku słyszą głos: „to jest Syn Mój wybrany, Jego słuchajcie”. W tym momencie, gdy obłok znika, widzą, że Jezus został sam. Zadziwieni mikną i nikomu potem o tym nie mówią.

Znamienne jest to, że Jezus zabrał tych samych uczniów na Górę Przemienienia i do Ogrójca, jakby chciał ich umocnić w wierze, aby nie zwątpili, gdy ujrzą Go sponiewieranego, oplutego, ubiczowanego. Niewiele zapamiętali z Góry Przemienienia, bo w czasie męki Chrystusa został przy nim tylko Jan, Piotr się zaparł. Jakub uciekł z resztą Apostołów.

Dopiero Duch Święty przemienił ich życie, umocnił ich, obdarował męstwem.

I nasze życie nie przemieni się bez pomocy Ducha Świętego. Dlatego Kościół umacnia nas sakramentem bierzmowania.

Życie Pomocników Matki Kościoła – to życie ludzi przemienionych, otwierających się na moc Ducha Świętego, odważnych w wyznawaniu Chrystusa i miłowaniu bliźnich nawet wtedy, gdy wszyscy ich opuszczają.

Maryjo, Oblubienico Ducha Świętego, uproś nam łaskę przemiany, uproś nam nowe życie w Duchu Świętym, bo nawrócenie to zachwyt chwałą Boga, całkowity zwrot ku Niemu, pójście za Jego miłością, która przemienia nasze życie i świat.

Medytacja .

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy: Przemienienie Pańskie.

Zadania:

1. Codziennie odmówię tajemnicę Przemienienia Pańskiego. Podziękuję Bogu za sakrament bierzmowania. Jeszcze raz otworzę się na przyjście Ducha Świętego, który nieustannie ogarnia mnie miłością. Pomyślę, co chciałbym zmienić w moim życiu. Uświadomię sobie, że nie uczynię tego własnymi siłami bez pomocy Ducha Świętego.

2. Będę prosić Chrystusa przez Serce Maryi, aby Duch Święty przyszedł ze swoją mocą miłości do mojej rodziny, do środowiska mojej pracy. Jeżeli znam kogoś, kto nie był u bierzmowania, zatroszczę się o niego.

Piąta tajemnica światła

USTANOWIENIE EUCHARYSTII 

Maryja, Niewiasta Eucharystii, prowadzi nas do swojego Syna, który w tajemnicy Eucharystii pozostał z nami aż do skończenia świata. Wyprasza nam łaskę głębokiej komunii z Chrystusem szczególnie przez sakrament Eucharystii i nierozerwalnie złączony z nim sakrament kapłaństwa.

Słowo Boże

A gdy nadeszła pora, zajął miejsce u stołu i Apostołowie z Nim. Wtedy rzekł do nich: “Gorąco pragnąłem spożyć Paschę z wami, zanim będę cierpiał. Albowiem powiadam wam: Już jej spożywać nie będę, aż się spełni w królestwie Bożym”. Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł: “Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże”. Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: “To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!” Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: “Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana.

 (Łk 22, 14-20)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Od chwili, gdy Słowo w łonie Dziewicy Ciałem się stało, aby się „Człowiek na świat narodził”, Bóg tak upodobał sobie w tym sposobie, że wraca do wnętrza ludzkiego, jakby ziarno pszeniczne, w każdej Komunii świętej, by przez to ponowne wcielenie mógł się z Boga rodzić każdy człowiek. Odtąd Chrystus ukrywa się starannie w łonie ludzkim, aby się w każdym powtarzało Boże Narodzenie. Eucharystyczny Bóg szuka nieustannie swego Betlejem, swego żłóbka. Często brak Dlań miejsca w gospodzie, ale kto Go przyjmie, stajnia jego zmienia się w świątynię, a człowiek jest ubóstwiony.

Eucharystia rodzi nowy rodzaj ludzki. Jest kolebka nowej ludzkości – ciężarnej Bogiem; ludzkości rodzącej Boga światu, roznoszącej Boże Ciało do wszystkich zakątków życia, wnoszącej Boże życie do wszystkich grobów. Dlatego Eucharystia jest Zmartwychwstaniem, bo ona nieustannie kiełkuje w duszach ludzkich nowym życiem, które odwala i rozsadza zmurszałe kamienie zamierającego świata. 

Wprowadzenie do medytacji

Pan Jezus zasiada z uczniami do ostatniej Wieczerzy. Zbliża się godzina Jego odejścia z tego świata. Gorąco pragnie być z ludźmi. Jeszcze chwila, a skończy się czas fizycznego pobytu Jezusa na ziemi. Jeszcze męka, śmierć, zmartwychwstanie i powrót do Ojca. Jezus wie, jak bardzo my ludzie jesteśmy słabi, wie jak bylibyśmy samotni i bezsilni bez Niego. Dokonuje więc niepojętego cudu miłości. Pozostaje z nami w Eucharystii. Pozwala nam karmić się swoim Ciałem i Krwią. On prawdziwie jest obecny w Eucharystii. Powiedział przecież: „to jest ciało moje”, „to jest krew moja”. Przychodzi do mnie w sakramencie Eucharystii żywy i prawdziwy Chrystus, istotowo ten sam, który chodził po ziemi dwa tysiące lat temu, uzdrawiał, nauczał, pochylał się nad biednymi, chorymi i grzesznikami. On prawdziwie przychodzi do mnie. A ja? Jak nieraz obojętnie Go przyjmuję. Nawet nie znajduję czasu, aby Go w sercu przywitać, spotkać się z Nim, uwielbić Go, podziękować i zawierzyć Mu swoje życie.

Nie ma Eucharystii bez kapłaństwa. To kapłan musi wypowiedzieć słowa: „to jest Ciało moje” – aby była Eucharystia. Sakrament kapłaństwa to wielki dar dla Kościoła, to przedłużenie obecności Chrystusa. Jak bardzo powinniśmy się troszczyć o naszych kapłanów, być ich pomocnikami, mniej krytykować a więcej się modlić.

Aby być Pomocnikiem Matki Kościoła trzeba pragnąć tego, co jest największym pragnieniem Matki. A Jej najważniejszą misją w Kościele jest rodzić Chrystusa i dawać Go ludziom. Komunia z Chrystusem to najważniejsze zadanie Pomocnika. Z tej komunii rodzi się więź z ludźmi i pragnienie niesienia im pomocy.

Maryjo, Matko Ciała i Krwi Chrystusa, Niewiasto Eucharystii, wyproś nam głęboką miłość do Chrystusa w Eucharystii, prowadź nas do komunii z Nim. Pomóż zrozumieć, że Eucharystia to sakrament miłości Boga i człowieka, sakrament, który jednoczy z Bogiem i z ludźmi. Otaczaj opieką kapłanów, których stawiasz na naszych drogach. Dziękujemy Ci za ich posługę, za ofiarę ich życia i wierność Bogu.

Medytacja .

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy: Ustanowienie Eucharystii.

Zadania:

1. Codziennie odmówię tajemnicę Eucharystii. Będzie to moje dziękczynienie Chrystusowi za to, że pozostał z nami na ziemi, że w każdej ofierze Mszy świętej przemienia chleb w swoje Ciało, a wino w swoją Krew.

 2. Podziękuję też Bogu za dar kapłaństwa. Otoczę modlitwą kapłanów z mojej parafii.

Pierwsza tajemnica bolesna

MODLITWA PANA JEZUSA W OGRÓJCU

Maryja, Matka Zbawiciela uczy nas przyjmowania woli Boga Ojca z miłością i pełnym oddaniem, tak jak Jej Syn, z wiarą, że Bóg zwycięży.

Słowo Boże

A kiedy przyszli do ogrodu zwanego Getsemani, rzekł Jesus do swoich uczniów: „Usiądźcie tutaj, Ja tymczasem będę się modlił”. Wziął ze sobą Piotra, Jakuba i Jana i począł drżeć i odczuwać trwogę. I rzekł do nich: „Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie!”. I odszedłszy nieco daje, upadł na ziemię i modlił się, żeby – jeśli to możliwe – ominęła Go ta godzina. I mówił; „Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich, ode Mnie! Lecz nie to, co ja chcę, ale to co Ty (niech się stanie)”.

Potem wrócił i zastał ich śpiących. Rzekł do Piotra: „Szymonie, śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe”. Odszedł znowu i modlił się, powtarzając te same słowa. Gdy wrócił, zastał ich śpiących, gdyż oczy ich były snem zmożone, i nie wiedzieli, co mu odpowiedzieć.

Gdy przyszedł po raz trzeci, rzekł do nich: „Śpicie dalej i odpoczywacie? Dosyć! Przyszła godzina, oto Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, chodźmy, oto zbliża się mój zdrajca”.

(Mk 14,32-42)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

 Przyklękniemy wokół Pana Jezusa, otoczymy Go społem. Uczynimy to po cichu, aby nie pobudzić Apostołów, którzy śpią. Przysuniemy się bardzo blisko, aby Jezus wiedział, że nie jest sam w godzinie konania. I wspólnie z Nim będziemy patrzyli na kielich, który Anioł Boży przyniósł Mu od Ojca. „Czyż kielicha, który mi dał Ojciec, nie będę pił?” (por. J 18,11) Czy nie wezmę udziału w Dziele Ojca, który pragnie, aby wszystkie dzieci Jego uwierzyły, że mają Ojca w niebie? Syn Boży pragnie w tej chwili okazać swoją pełną uległość, wobec Ojca. Patrzymy na kielich, który trzyma i pragniemy uczyć się od Chrystusa uległości wobec najlepszego naszego Ojca.

Wprowadzenie do medytacji

 W tej tajemnicy zabierasz nas Jezu, do Ogrodu Oliwnego. Zbliża się najboleśniejszy czas w całym Twoim życiu na ziemi. Jako Syn Boży widzisz, co Cię czeka – jak straszna męka, jaka pogarda, odrzucenie i śmierć na Krzyżu. Jako człowiek lękasz się. Masz przecież ludzkie ciało wrażliwe na ból, nie jesteś z żelaza. Mocujesz się z sobą, aż krwawy pot występuje na Twoje czoło. Prosisz Ojca – „zabierz ten kielich ode Mnie”. Ale zaraz wypowiadasz swoją zgodę – „lecz nie to co Ja chcę, ale to co Ty (niech się stanie)”. Ty wiesz, że  nie ma innej drogi, aby przywrócić człowieka Bogu, aby go wykupić z niewoli szatana. Kochasz człowieka tak samo jak Ojciec, dlatego przyjmujesz jego wolę. A ja?

Matko Zbawiciela, Ty wiesz, jak często uciekam przed cierpieniem; kurczę się wewnętrznie; nie rozumiem; buntuję się, pytam – dlaczego ja? Pomóż mi powiedzieć Bogu TAK na Jego plany, na Jego wolę w moim życiu. Pomóż mi przyjąć krzyż nie tylko za moje winy, ale za grzeszników, którzy tak często odrzucają Boga, lekceważą Go, żyją, tak jakby Boga nie było. Maryjo, Ucieczko grzeszników, chcę współdziałać z Twoim Synem dla zbawienia mojego i bliźnich. Chcę być Jego i Twoim Pomocnikiem, ale Ty mnie umacniaj, bądź ze mną, gdy będę chciał uciec z mojego Ogrodu Oliwnego i zostawić Jezusa samego.

Medytacja .

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy: Modlitwa w Ogrójcu.

Zadania:

  1. Odmawiając codziennie modlitwę ”Ojcze nasz” zatrzymam się przy słowach „Bądź wola Twoja” i odmówię je świadomie z całym pragnieniem pełnienia woli Boga
  2. Modlitwą ogarnę tych ludzi, którzy nie mają świadomości grzechu i dobra Odkupienia.

Druga tajemnica bolesna

BICZOWANIE PANA JEZUSA

Matka Zbawiciela  uczy nas wrażliwości sumienia, abyśmy oczyszczeni Krwią Jezusa z grzechów, żyli odtąd dla Boga.

Słowo Boże

„Bardzo mnie gnębili od mojej młodości – niech powie Izrael – bardzo mnie gnębili od mojej młodości, lecz nie zdołali mnie przemóc. Poorali mój grzbiet oracze, wyżłobili długie bruzdy, a Ja się nie oparłem ani nie cofnąłem. Podałem mój grzbiet bijącym i policzki rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem Mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bój Mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. Blisko jest Ten, który mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze Mną? Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem? Niech się zbliży do Mnie! Oto Pan Bóg Mnie wspomaga. Któż mnie potępi? Niech się zawstydza i odstąpią wszyscy co nienawidzą Syjonu.

(Ps 129, 1-3; Iz 50, 5b-9b, Ps 129,5)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

 Chrystus jest przywiązany do wysokiej kolumny. Jego ciało, wyciągnięte tak, że niemal zwisa, nie dotyka ziemi, poddane jest ciężkim uderzeniom. Otacza Go wieniec biczujących, starają się wydobyć z Niego jak najwięcej krwi. Ta krew zbroczyła już kolumnę, posadzkę i ubrania oprawców. Tryska wokół. Chrystus nie szczędzi swej krwi. Wziął ją od Matki dla zbawienia świata.

Otoczymy kolumnę biczowania wieńcem naszych serc. Uklękniemy i będziemy zbierać tę przecenną, przenajświętszą Krew, która daje nam zbawienie. Przez krew Chrystusa niejako spokrewniamy się jeszcze bliżej z Maryją, bo przecież Jej krew płynie w żyłach Jezusa i spływa na nas. Matka boleści bierze udział w naszym życiu.

Wprowadzenie do medytacji

 Cierpienie Jezusa, które przeżywamy w tej tajemnicy, jest tak wielkie, że trudno je ogarnąć, zgłębić. Bicze zakończone żelaznymi kulkami rozrywają ciało Jezusa aż do krwi. Oprawcy nie żałują siły… Trwajmy przy Jezusie w milczeniu razem z Maryją, Jego Matką.

 Cierpiący Jezus nie chce, abym poprzestał na rozważaniu wstrząsającej rzeczywistości Jego męki. Krew Jezusa jest ceną mojego zbawienia. A więc, „wstanę i pójdę do Ojca” i powiem:  ”Ojcze zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem Ciebie”. Pomyślę, jakim grzechem najbardziej biczuję Chrystusa, jaką niewiernością niszczę własną ludzką godność i ranię innych. Sam się nie zbawię, potrzebna mi moc Chrystusowej Krwi.

Matko Zbawiciela, obmyj mnie z grzechów Krwią Twojego Syna i uczyń pomocnikiem w zbawczym dziele Chrystusa na ziemi.

Medytacja .

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy: Biczowanie.

Zadania:

  1. Postaram się cierpliwie znosić wszystkie fizyczne dolegliwości, choroby, zmęczenie – składając je w ręce Matki Bożej jako wynagrodzenie za moje grzechy i niewierności.
  2. Codziennie odmówię tajemnicę Różańca Biczowanie Pana Jezusa w intencji ludzi nieuleczalnie chorych, którzy nie rozumieją sensu cierpienia i buntują się przeciwko Bogu.

Trzecia tajemnica bolesna

 

CIERNIEM UKORONOWANIE

Maryja, Matka Odkupiciela  uczy nas troski o Kościół, o Biskupów i Kapłanów, którzy jako słudzy Jezusa  idą za Nim drogą cierniową dla naszego zbawienia.

Słowo Boże

A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: “Witaj, Królu Żydowski!” I policzkowali Go. A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: “Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy”. Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: “Oto Człowiek”. Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: “Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!” Rzekł do nich Piłat: “Weźcie Go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduję w Nim winy”

(J 19, 2-6)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Żołnierze słyszeli zapewne, że Chrystusa nazywano królem i dlatego uwili koronę z cierni, nałożyli Mu na głowę i ubili ją kijami. Według śladów Całunu Turyńskiego na głowie Chrystusa było przeszło siedemdziesiąt ran od kolców.

Staniemy przy świętej Głowie i pochylimy ze czcią nasze głowy. Legenda mówi, że ptaki wydziobywały kolce z korony cierniowej, aby ulżyć męce Chrystusa. I do nas należy ulżyć cierpiącemu Chrystusowi, żyjącemu nadal w swoim Kościele, będącemu jego Głową niewidzialną.

Do nas należy ulżyć głowie widzialnej Kościoła – Ojcu świętemu i wszystkim biskupom i kapłanom, którzy czerpiąc z Głowy, są również odpowiedzialni za Kościół Boży. Każdy z nich na swój sposób jest cierniem ukoronowany. Do nas należy ulżyć tym wszystkim, którzy mają odpowiedzialność za rodziny, są głowami rodzin. Oni także w pełnieniu swego zadania są cierniem koronowani. Każde dzieło Boże na wzór Chrystusa jest boleśnie ukoronowane. Do nas należy rozluźniać te sploty, przynosić ulgę.

Nie wiemy, kto zdjął koronę z głowy Chrystusa po zdjęciu Jego Ciała z krzyża. Może zrobiły to kobiety, które zajmowały się omyciem Chrystusowego Ciała. Piękne to zadanie i dla nas, gdy wiemy, że tylu jest cierpiących ludzi. Chrystus cierpi w Głowie i w członkach. Możemy im pomóc, a w ten sposób pomożemy Jego głowie ukoronowanej cierniem.

Wprowadzenie do medytacji

Jezus jest już osądzony, ubiczowany, skazany na śmierć, a teraz żołnierze drwią z Niego. Ubierają Go w purpurowy płaszcz i szydzą z Jego królewskiej władzy, na głowę Jezusa wbijają koronę z ciernia o długich, twardych kolcach.

Jezu, jednym aktem woli mógłbyś ich zniszczyć, a Ty przyjmujesz i to cierpienie z miłością. Bezgraniczna i niepojęta jest Twoja miłość. I nikt nie stanął w Twojej obronie. Dzisiaj także tak często Twoja widzialna Głowa w Kościele jest atakowana. Świat oczekuje, że Kościół, przystosuje się do jego oczekiwań, wynaturzeń, do relatywizmu moralnego, nazywając to poszanowaniem ludzkiej wolności. A przecież ani Ojciec Święty, ani biskup, ani kapłan nie mogą zmienić Bożych praw, Bożych przykazań. „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi”.

Czy mam odwagę stanąć w obronie atakowanych, wyśmiewanych, oskarżanych często niewinnie sług Chrystusa w Kościele?

Matko Zbawiciela, uproś mi miłość do Kościoła i odwagę obrony jego sług. Uczyń mnie Twoim pomocnikiem w Kościele.

Medytacja .

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy: Cierniem Ukoronowanie.

Zadania:

  1. Łącząc się z cierpieniem Chrystusa, ofiaruję to co mnie rani – niesprawiedliwe osądy, uwagi, przykrości – w intencji kapłanów
  2. Codzienną modlitwą otoczę szczególnie tych ludzi, którzy ustanawiają prawa nie liczące się z wolą Boga

Czwarta tajemnica bolesna

DŹWIGANIE KRZYŻA

Maryja, Matka Zbawiciela uczy nas iść za Chrystusem trudną drogą krzyża, ciągle powstawać z upadków mocą Jego zbawczej łaski, bliźnim pomagać nieść krzyż życia.

Słowo Boże

On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze6, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich. Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich. Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje Jego losem? Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć. Grób Mu wyznaczono między bezbożnymi, i w śmierci swej był [na równi] z bogaczem, chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w Jego ustach kłamstwo nie postało. Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pańska spełni się przez Niego. Po udrękach swej duszy, ujrzy światło i nim się nasyci. Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie. Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy, i posiądzie możnych jako zdobycz, za to, że Siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców. A On poniósł grzechy wielu, i oręduje za przestępcami.

(Iz 53, 4-12)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

 Orszak wykonawców wyroku otacza Chrystusa Pana. Wszystkim się bardzo spieszy, wszyscy chcieliby jak najprędzej odejść do swoich spraw. Nikt z nich nie myśli o tym, jak Chrystusowi pomóc w dźwiganiu krzyża. Wszyscy Go popychają, wszyscy Mu złorzeczą.

Tak idzie Chrystus przez ulice Jerozolimy na Kalwarię; podobnie idzie przez dzieje swego Kościoła.

W orszaku kalwaryjskim nie brak ludzi, którzy chcieliby wziąć krzyż Chrystusa na swoje ramiona. Prawdopodobnie chętnie by to uczyniła Maryja i towarzyszące Jej niewiasty. Wziąłby krzyż Jan, wzięliby nawet inni, mniej odważni uczniowie.

I w dziejach Kościoła nie brak ludzi, którzy chcieliby Kościołowi pomóc. Chrystus powołuje do tego dzieła tych, którzy sami podsuwają swoje ramiona pod krzyż Kościoła. Do nich należymy również my. Jakże wdzięczni jesteśmy za to zaproszenie.

Wprowadzenie do medytacji

 Wąskimi uliczkami Jerozolimy idzie Jezus, obarczony krzyżem. Dookoła tłum gapiów obojętnych na los Skazańca. To przecież jeden z wielu – myślą. Towarzyszy Mu tylko mała gromadka przyjaciół, którzy Go nie opuścili. Żołnierze odpychają ich. Jakaś kobieta przedarła się przez żołnierski kordon. To Weronika białą chustą otarła twarz Jezusa zalaną potem i krwią. Jest i Szymon wracający z pola. Wracał po całym dniu pracy, jak najszybciej chciał być w domu, ale żołnierze zatrzymali go i zmusili, aby pomógł Jezusowi dźwigać krzyż. A Jezus i taką wymuszoną pomoc przyjął. Jest Maryja, która wiernie idzie ze swoim Synem. Jej matczyne Serce cierpi bardzo, ale jest pełne pokoju, bo ona jedna naprawdę wie, co się dzieje. Ona wierzy, że Ojciec nie zawiedzie, że Chrystus zmartwychwstanie. Jest wierny Jan i Magdalena, która bardzo miłuje, bo Jej wiele darowano. Przez wieki i czas Jezus na mnie. Patrzy  z wielką miłością. Jezu, to  dla mnie i dla mojego zbawienia tak bardzo cierpisz. Twoje rany i Krew – to znak jak bardzo kochasz mnie – człowieka.

Matko Zbawiciela, pomóż mi odpowiedzieć miłością, pomóż zerwać z grzechem, wyjść z obojętności i zaniedbań. Pomóż nie dodawać już więcej do ciężaru Krzyża. Daj mi wrażliwość na moich braci, abym umiał ocierać skrwawione Oblicze Chrystusa w drugim człowieku.

Medytacja .

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy: Droga Krzyżowa.

Zadania:

  1. W każdy piątek do następnego spotkania odprawię Drogę Krzyżową.
  2. Pomyślę komu mogę przyjść z pomocą w znoszeniu codziennych trudności i odkrywaniu sensu życia. Nie poskąpię uwagi i troski moim bliskim.

Piąta tajemnica bolesna

 ŚMIERĆ JEZUSA NA KRZYŻU

Maryja stojąca pod krzyżem Syna uczy nas miłości wiernej do końca, dla której nie ma granic nawet w śmierci.

Słowo Boże

Gdy przyszli na miejsce, zwane «Czaszką», ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Lecz Jezus mówił: «Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią». Potem rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy. A lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: «Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym». Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: «Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie». Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: «To jest Król Żydowski». Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju».

A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha.

(Łk 23, 33-43; J 19,25-27; Łk 23,44-46)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

 Podnosimy nasze oczy ku oczom Chrystusa, które powoli się zamykają. Pragnęlibyśmy zatrzymać te opadające powieki, ale wiemy, że gdy się zamkną, ludzkie oczy Boga Wcielonego ujrzą Ojca. Syn Człowieczy niosący w sobie Słowo Przedwieczne przedstawi się Ojcu, wiodąc za sobą zdobycz – wszystkie dusze wyprowadzone z otchłani. Jest to pierwszy zwycięski pochód Chrystusa Króla.

Podnosimy nasze serca do Serca Jezusowego i liczymy Jego uderzenia… Pragnęlibyśmy, aby to Serce nigdy się nie zatrzymało, ale ono musi stanąć na chwilę, aby zostało otwarte i mogło oddać nam wszystką miłość, aż do ostatniej kropli Krwi.

Podnosimy wszystkie nasze najlepsze uczucia ku Krzyżowi, które odmienia swą postać. Już nie jest narzędziem hańby, staje się Krzyżem nadziei. Otaczamy drzewo Nadziei jedynej, wyłącznej, nowe drzewo rajskie. Najwspanialszy jest na nim Owoc, który nie odbiera życia, ale je przywraca. Jest to prawdziwie „drzewo wiadomości wszelkiego dobra”.

Tłoczymy się do Krzyża. Podchodzimy jak najbliżej. Stajemy we wspólnej Chrystusowej rodzinie: Maryja, niewiasty, Jan, żołnierze, setnik. Przybliżają się powoli uczniowie. Odchodzą nieprzyjaciele. Przy Krzyżu zostają sami przyjaciele, święta rodzina Chrystusa. Oni to na ramionach swoich dopełniają ciągle wywyższenia Krzyża.

Wprowadzenie do medytacji

 Staję w milczeniu pod Krzyżem Chrystusa na Kalwarii i myślę: czy aż takiej ceny potrzeba było dla mojego zbawienia? Czy aż tak nisko musiał pochylić się Bóg na ziemi, aby podnieść człowieka z niewoli grzechu, śmierci i szatana. Czy nie wystarczyło, że stał się Człowiekiem, przyjął ciało i cały ludzki los? Czy musiał przeżyć odrzucenie, tak straszną mękę i śmierć? Czyż nie wystarczyłaby jedna kropla Jego krwi, aby odkupić człowieka – „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swojego dał”. Śmierć Jego Syna jest życiem i wyzwoleniem wszystkich ludzi, każdego człowieka i całej ludzkości.

W tym momencie Bóg daje nam nowe życie w swoim Synu. Odtąd wszystko na Ziemi jest nowe, nawet czas jest nową erą od narodzenia Chrystusa. Jezus umiera, aby zwyciężyć śmierć i otworzyć nam niebo, aby obdarować nas miłością mocniejszą niż śmierć.

Zanim Jezus skonał na krzyżu, zostawił nam wielki dar – swoją Matkę. „Niewiasto, oto Syn Twój” – zwrócił się do Matki. „Synu, oto Matka Twoja” – powiedział Janowi, jedynemu Apostołowi, który wytrwał pod Krzyżem. „I wziął Ją do siebie”.

Matko Zbawiciela, i ja pragnę Cię zabrać do siebie, w moje życie, w życie mojej rodziny, mojej Ojczyzny. Miałaś prawo pod krzyżem znienawidzić nas ludzi za to, co zrobiliśmy z Twoim Synem. Ale Ty nie uczyniłaś tego, bo zjednoczona ze Zbawicielem świata wiedziałaś, że na Krzyżu zwycięża wielka, przeogromna miłość, która przywraca człowieka Bogu.

Pomóż Matko, aby ta zbawcza miłość przeniknęła moje życie osobiste, rodzinne i społeczne, aby wszystko stało się nowe, przemienione miłością. A wtedy będę mógł pomagać wszystkim moim braciom, którzy zagubili się w życiu.

Medytacja .

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy: Śmierć Jezusa na krzyżu.

Zadania:

  1. Codziennie z miłością popatrzę na Krzyż Chrystusa w kościele, przy drodze, w domu, przy moim różańcu. Chociaż raz odprawię adorację Krzyża, aby podziękować Jezusowi za Jego wielką miłość.
  2. Zatroszczę się o to, aby był krzyż w domu moich najbliższych, w miejscu pracy, zamieszkania. Nie pozwolę usunąć krzyża z miejsca gdzie już wisi lub stoi.

Pierwsza tajemnica chwalebna

ZMARTWYCHWSTANIE PANA JEZUSA

Maryja, Matka Kościoła  uczy nas prawdy o życiu, którym jest Jej Syn. On zwyciężył śmierć, uczynił Ją jedynie przejściem do nowego, lepszego życia w Bogu.

Słowo Boże

„Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim (…). Anioł zaś przemówił do niewiast: „Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał.”

                                                                                                          (Mt 28,1-2,5-6)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

 „Radość… pieśni Zmartwychwstania. Bo już wykonało się. Bo wyrok, który wisiał nad ludźmi,  został zniszczony. Bo Chrystus na śmierć skazany, już więcej nie umiera. Bo to, co od założenia świata groziło Synowi Bożemu, już Mu więcej nie grozi. Bo gniew Ojca nad Synem ustał. Bo straszne wizje męki, które Syn ma przed oczyma, od czasu rajskiej zapowiedzi, już się rozwiały. Bo ciosy i policzki więcej nie spadną na Boga Człowieka. Dlatego śpiewamy: Alleluja, Alleluja!”

Wprowadzenie do medytacji

„Nie bójcie się” – mówił Anioł do niewiast płaczących przy grobie Pana. „Nie lękajcie się otworzyć drzwi Chrystusowi” – prosił błogosławiony Jan Paweł II. Nie bójcie się, Jezus żyje, żyje w swoim Kościele – mówi do nas w tej tajemnicy Maryja.

A w nas ciągle tyle lęków – przed śmiercią, przed dalszym życiem, przed chorobą, samotnością, biedą, odrzuceniem, ośmieszeniem. A przecież Jezus żyje. Prawdziwie żyje i ma moc napełnić nasze serca swoją miłością, swoim życiem. Maryjo, Matko Kościoła pomóż mi przezwyciężyć lęk i otworzyć Jezusowi na oścież drzwi mojego serca Pragnę być Twoim pomocnikiem i nieść innym tę dobrą, radosną nowinę, że spotkałem żyjącego Jezusa.

Medytacja .

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy: Zmartwychwstanie Pana Jezusa.

Zadania:

  1. W tym miesiącu odmawiając tajemnicę zmartwychwstania podziękuję Chrystusowi żyjącemuKościele za dar życia wiecznego, za nadzieję, że będę żył na zawsze w Chrystusie.
  2. Z ludźmi chorymi i samotnymi będę dzielić się nadzieją, że smutek przeminie, a zwycięży radość Chrystusa zmartwychwstałego, który żyje pośród nas w swoim Kościele, więcej, żyje w nasprowadzi do Ojca.

Druga tajemnica chwalebna

WNIEBOWSTĄPIENIE PANA JEZUSA

Maryja, Matka Kościoła uczy nas prawdy o nieskończonej godności człowieka. Ojciec Syna swojego przysłał na ziemię, aby Jezus w sobie na zawsze zaniósł nas do Niego.

Słowo Boże

„(…) uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba”.

                                                                                                                       (Dz 1,9-11)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

„Wniebowstąpienie Pańskie – otwarte bramy Niebios pozwalają „patrzeć w niebo” wszystkim wędrowcom, z przenikliwością wiary, oczyma nadziei. Gdy Niebo otwarte,  życie całe wydaje się być jak łza, spływająca po twarzyczce noworodka. Osuszy ją Słońce Życia i ogarnie promieniami swej gorącej miłości.

A miłość jest bez kresu.

A więc oczyść…a więc daj miłość,  bym wiele umiłował. Wszak miłość jest główną cnotą Niebian.

Już niech będzie, jak o to się upominasz: „Myśl o Mnie,  a Ja już będę myślał o tobie”. – Uwolnisz się od zbędnego niepokoju, daremnych rozważań, zbędnych myśli. Ile natomiast zyskasz czasu, który możesz poświęcić wyłącznie dla Mnie i dla mojego Kościoła…

Chcesz mieć więcej czasu? Myśl tylko o Mnie, a przekonasz się, ile przybędzie ci czasu”.

 – Niechaj się stanie jako Ty chcesz, Najlepszy Nauczycielu!

Wprowadzenie do medytacji

 Smutno było uczniom Jezusa, gdy patrzyli, jak ich Pan odchodzi do nieba. Aniołowie budzą ich z odrętwienia: „Czemu stoicie i wpatrujecie się w niebo?” Jezus powróci. A teraz trzeba iść i głosić! Trzeba iść na spotkanie z Jezusem żyjącym w Kościele, nieść Go ludziom i odkrywać Jego obecność w każdym człowieku. Powiedział nam: „Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). A „wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40), bo byłem głodny, byłem chory, byłem nagi…

Jezus chce,  abyśmy byli Jego pomocnikami; chce, abyśmy byli wrażliwi na ludzką biedę, abyśmy nie przechodzili obojętnie obok człowieka, który potrzebuje naszej pomocy, naszego serca, naszego świadectwa wiary.

Wniebowstąpienie – to tajemnica, która mówi nam o wielkiej godności człowieka. Jezus zabrał nasze człowieczeństwo do nieba. Nie wypożyczył sobie ludzkiego ciała, ale przyjął je na zawsze.

Maryjo, Matko Kościoła to Ty przyoblekłaś Słowo Przedwieczne w ludzkie ciało, Ty troszczyłaś się o Niego, kiedy żył na ziemi, Ty towarzyszysz Mu i opiekujesz się Nim jak Matka także dzisiaj, kiedy żyje w swoim Kościele, w nas. Naucz nas ufać Jezusowi i służyć Mu w bliźnich.

Medytacja .

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy: Wniebowstąpienie Pana Jezusa.

Zadania:

1. Każdego dnia na nowo będę odkrywać obecność Chrystusa żyjącego w Kościele i w moich braciach.

2. Nikt z nas nie jest sam. Jesteśmy we wspólnocie Kościoła, którego życiem jest Chrystus. Dzielić się będę tą nadzieją. Wyjdę na spotkanie Chrystusowi, chociaż w jednym człowieku.

Trzecia tajemnica chwalebna

ZESŁANIE DUCHA ŚWIĘTEGO

Maryja, Oblubienica Ducha Świętego uczy nas otwierania się na Jego przyjście. Wyprasza nam Jego obecność, która jest samą Miłością. Ona doświadczyła Jego działania, gdy Słowo Ciałem się stało w Niej. Ona, w mocy tegoż Ducha, obecna jest w Kościele po wszystkie czasy.

Słowo Boże

„Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją Matką Jezusa i braćmi Jego (…). Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden”.

                                                                                                                      (Dz 2, 1-3)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

 „Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany (Rz 5,5). Miłość jest czynna i aktywna. Nie znajduje spokoju, dopóki się nie udzieli… Istotą Boga jest Miłość. Ta miłość jest wspólnym Ojcu i Synowi Duchem, który istnieje między Nimi jako Ich emanacja. Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna, od Ich miłości. A miłość nie ustaje. Ona wciąż promieniuje, udziela się… Miłość Ojca i Syna jest ciągle płodna,  bo z niej pochodzi Duch Miłości, i Duch Święty rozlewa się na świat. „Duch Pański napełnił okrąg ziemi”.

Wprowadzenie do medytacji

Apostołowie, pomimo że już widzieli Jezusa zmartwychwstałego, nadal bali się do Niego przyznawać. Modlili się przy zamkniętych drzwiach i oczekiwali na Ducha Świętego razem z Maryją, Matką Jezusa, która umacniała ich swoją wiarą. Ona jedna wiedziała, na Kogo czekają. Ona już spotkała się z mocą Ducha Świętego.

Spełniła się obietnica Jezusa, przysłał Pocieszyciela, umocnił swój Kościół Jego obecnością. Spoczął On w postaci ognia na wszystkich i na każdym z osobna. Bez pomocy Ducha Świętego nie bylibyśmy zdolni poznać Jezusa, ani uwierzyć w Niego, ani wypowiedzieć Jego imienia. Przez Ducha Świętego miłość Boża rozlana jest w sercach naszych. To On pomaga nam wierzyć i miłować.

Jakże często życie nasze jest pustynią, a Bóg jakby umarł. Duchu Święty, przyjdź, napełnij serca nasze światłem i miłością.

Maryjo, Ty jako człowiek jesteś najgłębiej ze wszystkich stworzeń zjednoczona z Duchem Świętym. Jesteś Jego Oblubienicą, darem Jego obecności. Uproś nam tę wielką łaskę, aby Duch Święty wypełnił nasze udręczone myśli i serca, aby odmienił życie mojej rodziny, Ojczyzny i świata.

Przyjdź Duchu Święty, napełnij nas miłością i odwagą. Uczyń nas świadkami Jezusa w świecie. Razem z Maryją, Twoją Oblubienicą, Matką Kościoła, chcemy pomagać ludziom i nieść im radosną nowinę, że Bóg kocha nas bez granic.

Medytacja .

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy: Zesłanie Ducha Świętego.

Zadania:

1. Błagać będę w tej tajemnicy różańca Maryję, Matkę Kościoła, aby wypraszała mi na każdy dzień moc Ducha Świętego, aby pustynię mojego życia napełnił ożywczą rosą prawdziwej miłości, za którą najbardziej tęskni serce człowieka.

2. Będę się dzielił z ludźmi, wśród których żyję, radosną nowiną, że jest Bóg, który kocha człowieka. Jest Pocieszyciel, który uzdalnia nas do przyjęcia tej miłości.

Czwarta tajemnica chwalebna

WNIEBOWZIĘCIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

Maryja Wniebowzięta pokazuje nam adres ludzkiego życia.

 Od Boga wyszliśmy i do Boga wracamy. Maryja towarzyszy nam w tej wędrówce. Maryja, Matka Kościoła łączy niebo i ziemię.

Słowo Boże

„Potem wielki znak ukazał się na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. A jest brzemienna. I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia.

 (Ap 12,1-2)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Znak wielki ukazał się na niebie. Niewiasta obleczona w Słońce” (Ap 12,1) „Mogłoby się wydawać, że Maryja wypełniła swoje zadanie, gdy z woli Ojca Niebieskiego przysposobiła Ciało Zbawicielowi świata, że jej macierzyńskie zadanie zostało wykonane wtedy, gdy „zamknął słodką Jezus mowę” – na krzyżu. A tymczasem wtedy testament umierającego Syna czyni Maryję naszą Matką. Jezus ukazał jej całą ludzkość: „Oto syn Twój”. A nam ukazał Matkę „Oto Matka twoja”. (J 14,18) Zapewne Maryja działa mocami Chrystusa i jest cała dla Niego. Ma stać wytrwale przy Nim. Nie tylko w Betlejem, Nazarecie, w Egipcie, na drodze Krzyżowej i na Kalwarii, ale w całym dziele Kościoła Bożego, przedziwnie obecna w misterium Chrystusa i Kościoła. …Stąd czujemy Ją tak blisko!”

Wprowadzenie do medytacji

Święty Jan w Apokalipsie ukazuje Ciebie, Maryjo, obecna w życiu Kościoła, jako „znak wielki na niebie”. Przedziwny jest ten „znak”. Jesteś pełna chwały „obleczona w słońce”, a „wieniec z gwiazd dwunastu” na Twojej głowie. A jednocześnie jesteś Matką Kościoła, niewiastą brzemienną, która „woła, cierpiąc bóle i męki rodzenia”. Jak to jest możliwe?

Tradycja mówi, że w Betlejem „porodziłaś Go bez boleści.” A teraz cierpisz? W bólu rodzi się Chrystus w Kościele. Święty Paweł w Liście do Koryntian pisze: (…) ja to właśnie przez Ewangelię zrodziłem was w Chrystusie Jezusie” (1 Kor 4, 15).  A gdzie rodzi się Chrystus, tam obecna jesteś Ty Maryjo, Matko Zbawiciela i Matko Kościoła. Twoja macierzyńska misja nie skończyła się. Jesteś i pozostaniesz Matką Chrystusa po wszystkie czasy. Jesteś z Nim w Jego chwale i w Jego bólu rodzenia się i istnienia na ziemi, w nas. Nie stoisz biernie z daleka, ale jako Matka Kościoła uczestniczysz w bólu rodzenia.

W tylu objawieniach, gdy przychodzisz na ziemię, płaczesz (Syrakuzy, La Salette, Lublin). Płaczesz, bo Syn Twój cierpi w nas. On nadal jest odrzucany, wyśmiewany, prześladowany. On, żyjący w Kościele, ciągle się rodzi w sercach tylu ludzi i ciągle umiera w tych, którzy żyją tak, jakby Boga nie było. W tylu społecznościach umiera na skutek ludzkiej obojętności i zanikania świadomości chrześcijańskiej. Wyrzucany jest z życia moralnego i społecznego. W tylu krajach cierpi prześladowanie, jest zabijany w braciach naszych. Powiedział przecież: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z najmniejszych, Mnieście uczynili” (…). W tylu miejscach na ziemi cierpi głód, umiera w ludziach pozbawionych pokarmu i dotkniętych katastrofami.

To prawda, Maryjo, że Twój wielki Chrystus żyjący w Kościele, ciągle rodzi się w bólu i umiera w tylu członkach swego Mistycznego Ciała, którym jest Kościół. A skoro Jezus cierpi, Ty Matko, współcierpisz razem z Nim.

Czy rozpoznaję znak Twojej obecności w moim życiu. Jaki jest ten znak? Czy jesteś pełna słońca, pełna radości i chwały, bo Syn Twój żyje w moim sercu i zajmuje właściwe, pierwsze miejsce? Czy też patrząc na moje życie – płaczesz, bo nie ma miejsca dla Chrystusa pod dachem mojego serca, mojego domu, mojej Ojczyzny? Na pewno jesteś obecna pod Krzyżem mojego życia i pomagasz mi wytrwać, Matko z Kalwarii.

A może chcesz się podzielić ze mną Twoim bólem, Twoją troską? Czy jestem gotowy przyjąć Ciebie nie tylko pełną radości, ale zatroskaną o mnie, o moją wiarę, o moich najbliższych, o moją Polskę i rodzinę ludzką.

Wniebowzięta Matko Kościoła, pozwól mi nasycić się Twoją obecnością i razem z Tobą stanąć ku pomocy Chrystusowi, żyjącemu w Kościele, cierpiącemu w braciach.

Medytacja .

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy: Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny.

Zadania:

1. Pomyślę, jaki znak Maryi rozpoznaję w moim życiu. Czy jest pełna radości, czy płacze nade mną, a może razem ze mną nad losem Chrystusa w moich braciach?

2. Ilekroć zauważę, że Chrystus jest wykreślany z życia mojej rodziny, mojej pracy czy szkoły, z dziejów mojej Ojczyzny czy Europy, stanę przy Maryi jak Jan pod Krzyżem, zabiorę Ją do swojego domu i będę pocieszał jak  potrafię, wiernie wypełniając Jej polecenie: Cokolwiek Syn mój wam powie, to czyńcie.

Piąta tajemnica chwalebna

UKORONOWANIE MARYI NA KRÓLOWĄ NIEBA I ZIEMI

Maryja uczy nas, że celem istnienia człowieka jest Bóg. Każdy z nas przeznaczony jest do uczestniczenia w Jego chwale. Maryja w imieniu nas wszystkich już ma pełny udział w tej chwale. A nam na ziemi pomaga w trudnej ludzkiej wędrówce.

Słowo Boże

Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię”.

                                                                                                          (Łk 1, 46-49)

Rozważanie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

Musimy jak najgłębiej uświadomić sobie prawdę o królowaniu Maryi, aby nie miało ono dla nas wymiaru abstrakcyjnego, ale jak najbardziej konkretny, realny.

Mamy skłonność ustawiać Maryję niejako na peryferiach naszego życia. Zazwyczaj więc obarczamy Ją różnymi zadaniami natury przyrodzonej. Chcielibyśmy, aby zaradzała wszystkim naszym kłopotom.

Chrystus ciągle przypominał: „Jeżeli wierzysz”, „Nie ma nic niemożliwego dla wierzącego”, „Wiara twoja ciebie uzdrowiła”. Domagał się nadprzyrodzonego aktu wiary. W nas również musi być to samo usposobienie.

Wprowadzenie do medytacji

 Wszystkie pokolenia wielbią imię Maryi. Dlaczego? „Bo wejrzał Bóg na uniżenie swojej Służebnicy”. Prawdziwsze byłoby tłumaczenie „niewolnicy”. Wzdrygamy się często przed tym określeniem. Zwłaszcza dzisiaj tak wrażliwi jesteśmy na szacunek należny nam, na naszą wielką godność. A tu Maryja, Matka naszej wolności – niewolnicą Pana.

Jan Paweł II „Totus tuus” – niewolnikiem Maryi. Święty Maksymilian – niewolnikiem Niepokalanej. Kardynał Wyszyński – niewolnikiem Bogurodzicy.

„Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje”…?

Bóg patrzy na niskość, na pokorę i wierność człowieka. Pokora Maryi i Jej bezgraniczne posłuszeństwo woli Boga od momentu Zwiastowania aż do Zmartwychwstania Chrystusa, aż do Zesłania Ducha Świętego było jakby pomostem, po którym Bóg zszedł na ziemię i zamieszkał między nami. Ona cała była i jest dla Boga, dlatego jest Królową nieba i ziemi.

Nie skończyło się zadanie Maryi z chwilą Wniebowzięcia. Ona nadal opiekuje się nami, braćmi Jej Syna, jak mówi Sobór Watykański II w Konstytucji Dogmatycznej o Kościele – dopóki nie będziemy doprowadzeni do niebieskiej Ojczyzny.

Maryja jako Królowa świata i Matka Kościoła czuwa nad nami. Jej królowanie – to królowanie serca. Tak często wzywamy Maryję wtedy, gdy jest jakieś nieszczęście, jakaś potrzeba. Tyle jest próśb do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Maryja żadnej prośby nie lekceważy, ale bardzo pragnie, abyśmy byli blisko Niej. Tych, którzy chcą być Jej sługami,  niewolnikami – obdarza szczególną miłością. Stają się w Jej rękach narzędziami wielkiej chwały Boga na ziemi. Im powierza swoje matczyne troski o ludzi. Jak niewielu jest tych,  którzy potrafią usłyszeć Jej prośbę: Pomóż mi!

Ja – pytamy – taki mały, takie nic, mam pomagać Maryi. A Ona, Matka nasza i Królowa prosi nas, tak jak prosiła dzieci w Fatimie – pomóżcie mi ratować świat; oddajcie mi siebie, odmawiajcie różaniec i ofiarujcie swoje cierpienia za grzeszników.

Matko Kościoła, Królowo świata, spojrzyj na moją niskość, na moją małość, chcę być Twoim niewolnikiem, Twoim pomocnikiem, chcę z Tobą współpracować dla zbawienia ludzi, dla mojej Ojczyzny, Europy i świata.

Medytacja .

Modlitwa wspólnotowa, własne intencje, wezwania, śpiew.

Odmówienie tajemnicy: Ukoronowanie Maryi na Królową nieba i ziemi.

Zadania:

1. Uczynię Maryję Panią i Królową mojego życia. Codziennie odmówię Akt oddania się Matce Bożej, albo przynajmniej w sercu wzbudzę intencję całkowitego zawierzenia Jej.

2. Oddam się Matce Bożej w niewolę miłości, aby odtąd całkowicie należeć do Chrystus i przez Jej Serce Niepokalane wypraszać ratunek dla świata, nawrócenie i powrót do Boga.

Akt oddania się Matce Bożej

Matko Boża, Niepokalana Maryjo! Tobie poświęcam ciało i duszę moją, wszystkie modlitwy i prace, radości i cierpienia, wszystko, czym jestem i co posiadam. Ochotnym sercem oddaję się Tobie w niewolę miłości. Pozostawiam Ci zupełną swobodę posługiwania się mną dla zbawienia ludzi i ku pomocy Kościołowi świętemu, którego jesteś Matką.

Chcę odtąd wszystko czynić z Tobą, przez Ciebie i dla Ciebie. Wiem, że własnymi siłami niczego nie dokonam. Ty zaś wszystko możesz, co jest wolą Twojego Syna i zawsze zwyciężasz. Spraw więc, Wspomożycielko wiernych, by moja rodzina, parafia i cała Ojczyzna były rzeczywistym Królestwem Twego Syna i Twoim. Amen

Jasnogórskie Śluby Narodu

Jasnogórskie Śluby Narodu (26 sierpnia 1956)

Wielka Boga-Człowieka Matko! Bogurodzico Dziewico, Bogiem sławiona Maryjo!

Królowo świata i Polski Królowo!

Gdy upływają trzy wieki od radosnego dnia, w którym zosta łaś Królową Polski, oto my, dzieci Narodu Polskiego i Twoje dzieci, krew z krwi Przodków naszych, stajemy znów przed To bą, pełni tych samych uczuć miłości, wierności i nadziei, jakie ożywiały ongiś Ojców naszych.

My Biskupi Polscy i Królewskie Kapłaństwo, Lud nabyty zbawczą Krwią Syna Twojego, przychodzimy, Maryjo, znów do Tronu Twego, Pośredniczko Łask Wszelkich, Matko Miłosier dzia i wszelkiego pocieszenia.

Przynosimy do stóp Twoich niepokalanych całe wieki naszej wierności Bogu i Kościołowi Chrystusowemu – wieki wierności szczytnemu posłannictwu Narodu, omytego w wodach Chrztu świętego.

Składamy u stóp Twoich siebie samych i wszystko co mamy: rodziny nasze, świątynie i domostwa, zagony polne i warsztaty pracy, pługi, młoty i pióra, wszystkie wysiłki myśli naszej, drgnienia serc i porywy woli.

Stajemy przed Tobą pełni wdzięczności, żeś była nam Dziewicą Wspomożycielką wśród chwały i wśród straszliwych klęsk tylu potopów.

Stajemy przed Tobą pełni skruchy, w poczuciu winy, że dotąd nie wykonaliśmy ślubów i przyrzeczeń Ojców naszych.

Spojrzyj na nas, Pani Łaskawa, okiem Miłosierdzia Twego i wysłuchaj potężnych głosów, które zgodnym chórem rwą się ku Tobie z głębi serc wielomilionowych zastępów oddanego Ci Ludu Bożego.

Królowo Polski! Odnawiamy dziś śluby Przodków naszych i Ciebie za Patronkę naszą i za Królową Narodu Polskiego uznajemy.

Zarówno siebie samych, jak i wszystkie ziemie polskie i wszy stek Lud polecamy Twojej szczególnej opiece i obronie. Wzywa my pokornie Twojej pomocy i miłosierdzia w walce o dochowa nie wierności Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, Kościołowi świętemu i jego Pasterzom, Ojczyźnie naszej świętej, Chrześcijańskiej Przedniej Straży, poświęconej Twojemu Sercu Niepokalanemu i Sercu Syna Twego. Pomnij, Matko Dziewico, przed obliczem Boga, na oddany Tobie Naród, który pragnie nadal pozostać Królestwem Twoim, pod opieką Najlepszego Ojca wszystkich narodów ziemi.

Przyrzekamy uczynić wszystko, co leży w naszej mocy, aby Polska była rzeczywistym Królestwem Twoim i Twojego Syna, poddanym całkowicie pod Twoje panowanie, w życiu naszym osobistym, rodzinnym, narodowym i społecznym.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy! Matko Łaski Bożej! Przyrzekamy Ci strzec w każdej duszy polskiej daru łaski, jako źródła Bożego Życia.

Pragniemy, aby każdy z nas żył w łasce uświęcającej i był świą tynią Boga, aby cały Naród żył bez grzechu ciężkiego, aby stał się Domem Bożym i Bramą Niebios, dla pokoleń wędrujących poprzez polską ziemię – pod przewodem Kościoła Katolickiego – do Ojczyzny wiecznej.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy! Święta Boża Rodzi cielko i Matko Dobrej Rady! Przyrzekamy Ci z oczyma utkwio nymi w Żłóbek Betlejemski, że odtąd wszyscy staniemy na stra ży budzącego się życia.

Walczyć będziemy w obronie każdego dziecięcia i każdej ko łyski, równie mężnie, jak Ojcowie nasi walczyli o byt i wolność Narodu, płacąc obficie krwią własną. Gotowi jesteśmy raczej śmierć ponieść, aniżeli śmierć zadać bezbronnym. Dar życia uważać będziemy za największą Łaskę Ojca wszel kiego Życia i za najcenniejszy skarb Narodu:

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!

Matko Chrystusowa i Domie Złoty! Przyrzekamy Ci stać na straży nierozerwalności małżeństwa, bronić godności kobiety, czuwać na progu ogniska domowego, aby przy nim życie Pola ków było bezpieczne. Przyrzekamy Ci umacniać w rodzinach Królowanie Syna Twe go Jezusa Chrystusa, bronić czci Imienia Bożego, wszczepiać w umysły i serca Dzieci ducha Ewangelii i miłości ku Tobie, strzec Prawa Bożego, obyczajów chrześcijańskich i ojczystych. Przyrzekamy Ci wychować młode pokolenie w wierności Chrystusowi, bronić je przed bezbożnictwem i zepsuciem i oto czyć czujną opieką rodzicielską.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy! Zwierciadło Spra wiedliwości! Wsłuchując się w odwieczne tęsknoty Narodu, przyrzekamy Ci kroczyć za Słońcem Sprawiedliwości, Chrystu sem, Bogiem naszym.

Przyrzekamy usilnie pracować nad tym, aby w Ojczyźnie naszej wszystkie dzieci Narodu żyły w miłości i sprawiedliwości, w zgodzie i pokoju, aby wśród nas nie było nienawiści, przemocy i wyzysku. 

Przyrzekamy dzielić się między sobą ochotnie plonami ziemi i owocami pracy, aby pod wspólnym dachem Domostwa nasze go nie było głodnych, bezdomnych i płaczących.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!

Zwycięska Pani Jasnogórska! Przyrzekamy stoczyć pod Two im sztandarem najświętszy i najcięższy bój z naszymi wadami narodowymi. Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu i rozwiązłości. Przyrzekamy zdobywać cnoty: wierności i sumienności, pra cowitości i oszczędności, wyrzeczenia się siebie i wzajemnego poszanowania, miłości i sprawiedliwości społecznej.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!

Królowo Polski! Ponawiamy śluby Ojców naszych i przyrze kamy, że z wielką usilnością umacniać i szerzyć będziemy w ser cach naszych i w polskiej ziemi cześć Twoją, i nabożeństwo do Ciebie, Bogurodzico Dziewico, wsławiona w tylu świątyniach na szych, a szczególnie w Twej Jasnogórskiej Stolicy. Oddajemy Tobie szczególnym aktem miłości każdy polski dom i każde polskie serce, aby chwała Twoja nie ustawała w ustach naszych dnia każdego, a zwłaszcza w dni Twoich świąt. Przyrzekamy iść w ślady Twoich cnót, Matko Dziewico i Pan no Wierna, i z Twoją pomocą wprowadzać w życie nasze przyrzeczenia.

Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!

W wykonaniu tych przyrzeczeń widzimy żywe Wotum Naro du, milsze Ci od granitów i brązów. Niech nas zobowiązuje do godnego przygotowania serc naszych na Tysiąclecie Chrześcijaństwa Polski. W przededniu Tysiąclecia Chrztu Narodu naszego, chcemy pamiętać o tym, że Ty pierwsza wyśpiewałaś narodom hymn wy zwolenia z niewoli i grzechu; że Ty pierwsza stanęłaś w obronie maluczkich i łaknących i okazałaś światu Słońce Sprawiedliwo ści, Chrystusa, Boga naszego. Chcemy pamiętać o tym, że Ty jesteś Matką naszej Drogi, Prawdy i Życia, że w Twoim Obliczu Macierzyńskim najpewniej rozpoznajemy Syna Twojego, ku któremu nas wiedziesz nieza wodną dłonią. Przyjm nasze przyrzeczenia, umocnij je w sercach naszych i złóż przed Oblicze Boga w Trójcy Świętej Jedynego. W Twoje dłonie składamy naszą przeszłość i przyszłość, całe nasze życie narodowe i społeczne, Kościół Syna Twego i wszystko co miłuje my w Bogu.

Prowadź nas poprzez poddaną Ci ziemię polską do Bram Oj czyzny Niebieskiej. A na progu nowego życia Sama okaż nam Je zusa, błogosławiony Owoc żywota Twojego. Amen.